czwartek, 10 sierpnia 2017

Hydrolaty/Toniki x20 (Cosmeceuticum, Resibo, Beauty Marrakech, Avebio, Tata Harper, Orientana, Make Me BIO, Nourish, Pure Skin Food, Alpha-H)

Witajcie,
dwa posty temu pisałam Wam o dziewięciu płynach micelarnych, dzisiaj podobny post, ale o hydrolatach i tonikach. Poprzedni taki obszerny i przekrojowy post powstał dokładnie rok temu. Wtedy pisałam o 14 produktach. Znajdziecie go TUTAJ.


Gdy zobaczyłam, że buteleczek jest aż 20, to trochę mnie to przeraziło, ale to po prostu dowód na to jak bardzo lubię hydrolaty. W poście pojawią się też krótkie opisy toników, ale te jednak lubię zdecydowanie mniej. No chyba, że są to toniki specjalistyczne z kwasami, bo moja tłusta lubi być traktowana czasami czymś mocniejszym, co obkurcza pory i zmniejsza wydzielanie sebum.


1. Pure Skin Food, Tonik nawilżający czystek i lawenda 50zł/50ml (MÓJ HIT)- to tak naprawdę mix hydrolatu lawendowego i z czystka. Bardzo go lubiłam. Gołym okiem widziałam jak wręcz leczniczo działał na moją tłustą cerę. Uwielbiam!!!
2. Cosmeceuticum, Hydrolat oczarowy na bazie wody z alpejskich potoków 19zł/100ml (MÓJ HIT) - to już moja kolejna buteleczka tego produktu. I z każdą kolejną jestem coraz bardziej zachwycona. Jest to produkt skoncentrowany, i naprawdę jest mocny, bardzo skutecznie tonizuje i matowi skórę. Dodatkowo skutecznie obkurcza pory, po prostu służy mojej tłustej cerze. Teraz raczę się wersją rozmarynową, i też jest cudna. Hydrolat może wydawać się drogi, ale ja go zawsze kupuję w promocji -20% lub nawet -35%. Można wtedy zrobić dobry zapas.
3. Beauty Marrakech, Woda z kwiatu pomarańczy 19zł/125ml (MÓJ HIT) - rany, jak ta woda pachnie. Swego czasu miłowałam się w kosmetykach z Syrii i Maroka i tych zapachów nigdy nie zapomnę. Nic nie może ich podrobić. To czyste hydrolaty importowane przez podpoznańską firmę z Suchego Lasu. Polecam też ich wodę różaną - bo tak pachnie prawdziwa woda różana!!! To przykre, ale muszę to napisać, ale jak pierwszy raz powąchałam wodę różaną polskiej marki Make Me BIO, to chciało mi się płakać - sam kwas. Ale o zapachu już wystarczy, bo to nie wszystko. Hydrolat odświeża i ładnie radzi sobie z moją cerą. Czasami stosuję jako perfumy na ciało i włosy. Sprawdza się też rewelacyjnie w makijażu minerałami, po aplikacji sypkiego podkładu, bronzera, różu i pudru wykańczającego spryskuję hydrolatem twarz. Zdejmuje on z twarzy pudrowość minerałów i ładnie łączy wszystkie warstwy. Z całego serca poleca!!! Sama już mam kolejną buteleczkę.


4. Naturativ, Mgiełka kwiat gorzkiej pomarańczy - po wielkim zamieszaniu marki Pat&Rub by Kinga Rusin i Naturativ produkt ostatecznie zniknął z oferty. A szkoda, bo był bardzo dobry.
5. Cosmeceuticum, Hydrolat malinowy na bazie wody z alpejskich potoków 32zł/100zl - mój kolejny ulubieniec spod strzechy Cosmeceuticum. Nie jest już tak przeciwbakteryjny jak ten oczarowy, tu zaobserwowałam większe działanie łagodzące. Uwielbiałam stosować go do maseczek glinkowych.
6. Naturalne Piękno, Hydrolat z zielonej herbaty 16,80zł/100ml - wyglądał tak niepozornie, miałam mieszać go z glinkami. A tymczasem bardzo mnie zaskoczył swoim dobrym działaniem na moją skórę i naczynka. Jeszcze do niego wrócę.
7. Nourish, Tonik jabłkowy 60zł/100ml - to już moje drugie opakowanie tego produktu. Pachnie pięknie sokiem jabłkowym. Po pierwszej buteleczce byłam zakochana, druga jakoś ostudziła moją namiętność do marki Naurish.
8. Avebio, Hydrolat z nieśmiertelnika 29zł/100ml - przyjemny łagodzący hydrolat. Rozbudził moją miłość do hydrolatów Avebio.




9. Clinique, Tonik nr 3 - miałam go chyba z 3-4 lata. Bardzo mocno alkoholowy tonik. To ta swego czasu bardzo popularna seria 3 kroki z Clinique. Bez szału.
10. Naturalne Piękno, Kwas hialuronowy małocząsteczkowy 1% 19,99zł/100ml - znajduje się w tej kategorii bo miał konsystencję zwykłej wody, a ja wcześniej spotykałam się tylko z forma żelu. Produkt uwielbiałam dodawać do małych porcji hydrolatów, tworzyłam w ten sposób swoje własne esencje.
11. Cosmeceuticum, Hydrolat pomarańczowy na bazie wody z alpejskich potoków 21zł/100ml - poprawny hydrolat, który stosowałam z przyjemnością. Sprawdzi się na skórach mieszanych i normalnych.
12. Avebio, Hydrolat oczarowy 29zł/100ml - tyle się o nim nasłuchałam i naczytałam. Niestety nie zauroczył mnie. Przeciętny.
13. Resibo, Tonik mgiełka nawilżająca 49zł/150ml - naprawdę fajna mgiełka z kwasem hialuronowym. Fantastycznie nadaje się pod serum, czy krem, ale ze względu na HA nie stosowałabym jej solo, bo może podsuszać.
14. Orientana, Tonik do twarzy neem i cytryna 28zł/100ml - nie polubiłam się z nim, i tym faktem byłam bardzo niepocieszona, bo lubię markę Orientana. Tonik miał jak dla mnie zbyt intensywny zapach i niestety podrażniał moją cerę.
15. Naturativ, Tonik 360 AOX 56zł/280ml - tyle sobie po nim obiecywałam. Ale bardzo przeszkadzało mi w nim to, że się pienił. Nie zauważyłam też żadnego działania na skórę.


16. Tata Harper, Hydrating Floral Essence Tonik nawilżający 393zł/125ml - kilka kosmetyków z amerykańskiej marki Tata Harper zafundowałam sobie jako lekarstwo na smutki i czarne myśli, gdy dowiedziałam się o problemach z tarczycą i węzłami chłonnymi. Ot, takie antidotum na żal do całego świata. Marka Tata Harper za sprawą cudownych opakowań, aromatów i całej luksusowej aury, którą sobą roztacza poprawiła mi humor, ale na krótko. Tonik nie jest wart tych pieniędzy, naprawdę. Piękne zapachy i ciężkie matowe szkoło to za mało. W środku są po prostu hydrolaty i kwas hialuronowy. Jest tam go dość dużo, bo gdy mgiełkę zostawiałam na twarzy bez nałożenia serum, czy kremu, to wtedy twarz potrafiła się przesuszyć. Tonik uwielbiałam stosować rano pod krem z filtrem. I początkowo myślałam, że będzie to tylko ot taki mój drogi i zbyteczny gadżet, ale gdy płyn w butelce się skończył, to bardzo mi go brakowało. Niestety, ze względu na cenę, moją przygodę z tym produktem uważam za zakończoną :(
17. Andalou Naturals, Tonik 40zł/178ml - odlewka od Anuli - ta kobieta zawsze nawysyła mi takich cudów, że później śnię o nich po nocach. Marka Andalou bardzo mnie kusi, interesują mnie ich toniki, serum z wit. C oraz maseczki w płachcie. Tonik lubiłam stosować jako esencję lub serum - wylewałam na dłoń i wklepywałam w twarz. Cudo.
18. Make Me BIO, Woda różana 15zł/100ml - nie zachwyciła mnie zapachem, nie lubię takich kwaśnych woni. Ale bardzo cenię jej łagodzące i wręcz nawilżające właściwości.
19. Pharmaceris, Oczyszczający płyn bakteriostatyczny 2% 22zł/150ml - lubię go stosować rano, kwas migdałowy nie jest fotouczulający więc spokojnie można go tak stosować. Skóra jest ładnie oczyszczona i gotowa na poranną pielęgnację. Widzę, że Pharmaceris zwiększyło w toniku obecność kwasu z 2 do 3%. Ze względu na skład nie kupię go raczej ponownie.
20. Alpha H, Liquid Gold Intensywny preparat odbudowujący - 159zł/100ml - bardzo mocny zawodnik, a ja z rozpędu zaczęłam stosować go codziennie. Ale twarz bardzo szybko zareagowała wielkim podrażnieniem, skóra zaczęła mi się bardzo łuszczyć, i być szorstka. Długo dochodziła do siebie. Nawet ja, zaprawiona w bojach maniaczka kwasów i retinoidów muszę z nim uważać. Już mam kolejną butelkę tego toniku, i myślę, że to coś znaczy.


I to na tyle. 
To wszystkie 20 buteleczek. 
Jestem bardzo ciekawa czy wolicie hydrolaty czy toniki?
I jakie są waszymi ulubionymi?
całuję
Jola

19 komentarzy:

  1. Kurcze, dla mnie make me bio nie pachnie kwasowo, tylko po prostu różą damasceńską - czyli taką duszną, miodową różą.
    Narobiłaś mi ochoty na beauty marakech, ich hydrolatów jeszcze nie znam. Mam za to ich szampon ziołowy i bardzo dobrze się zapowiada. Cosmeceuticum utkwiło mi w pamięci jako te hydrolaty, na które część narzeka... Czytałam kilka opinii, że są za ostre, że podrażniają i takie tam - czas przekonać się osobiście chyba.
    Płynny HA???? No pierwsze słyszę! Spełnienie marzeń! Zawsze mnie wkurzało, że kiedy dodawałam HA do hydrolatu lub toniku to mi je zagęszczały i ciężko było używać za pomocą psikacza (a tak lubię najbardziej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, może mi się trafiła jakaś słabsza partia, ale naprawdę Make Me BIO pachnie tak nieprzyjemnie kwasem.
      Z Beauty Marakesh mam jeszcze czarne mydło w płynie, też fajne. Ich szampony też bardzo mnie kuszą.
      Odnośnie Cosmeceuticum - tak, są to mocne, na opakowaniu jest informacja, że jest to hydrolat skoncentrowany. Gdy stosowałam mocne kwasy lub retinoidy i nałożyłam glinkę rozrobioną tym hydrolatem, to miałam zaczerwienioną twarz, ale to tylko na chwilę. Jeżeli ktoś się boi, to można dodać go trochę do innego hydrolatu, który właśnie nam się kończy. Myślę, ze malinowy (pomarańczowy też)nie zrobi nikomu krzywdy.

      Usuń
  2. Uwielbiam czytać takie zestawienia :) Możesz coś więcej powiedzieć o toniku Nourish? Mam w planach coś od nich zamówić i każda opinia jest na wagę złota.

    Obecnie testuję toniko-mgiełkę od Mad Hippie i powiedzmy, że jestem zadowolona.

    Nie dziwię się, że Andalou Naturals przypadło Ci do gustu. Ja uwielbiam ich szampony - koją, ale jednocześnie dobrze oczyszczają skórę, a włosy jak z reklamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo miło mi to czytać, bo taki post to naprawdę praca na kilka godzin, przynajmniej u mnie.

      Z Nourish miałam tylko kosmetyki z zielonej serii + krem pod oczy i peeling z jarmużem. Najbardziej mogę polecić serum do twarzy, działało cudownie, zużyłam aż 3 buteleczki. Tonik też lubiłam - pięknie jabłkowo pachniał. Ale gdybym miała do wyboru tonik, czy serum - to zdecydowanie polecam serum. Do porannej pielegnacji, w moim przypadku pod minerały było idealne.

      Z Mad Hippie nie miałam nic, ale widzę, że opakowania mają piękne.

      Z Andalou stosowałam tylko tonik, reszta jeszcze przede mną.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Wode różaną MekeMe Bio bardzo lubię, oprócz tego tonik Orientany dobrze mi służył. Z Cosmeceuticum miałam hydroalat pomarańczowy i mnie podrażnił, a ten oczarowy dobrze się sprawował. Z Pharmaceris też lubiłam ten płyn.

    OdpowiedzUsuń
  4. Te hydrolaty i wodę różaną ubóstwiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat tej konkretnej już nie kupię.

      Usuń
  5. O jacie ! Taką kolekcje to ja rozumiem, zaimponowałaś mi ! Ja bardzo lubię hydrolaty ale zauważyłam że szybciej mi schodzą te z atomizerem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie jest moja kolekcja, a roczne denko. Po prostu zbierałam opakowania, bo miałam przerwę w blogowaniu.

      Usuń
  6. Uuu.. piękne zestawienie 😀
    Mam Liquid Gold w zapasach, a jedni opakowanie zużyłam 😊 bardzo fajny ale faktycznie trzeba z nim uważać
    Tonik Clinique miałam w formie próbek i był straszny
    A obecnie używam tonik z Pure Skin Food ale w wersji z rumiankiem w połączeniu z olejkiem.. taki zestaw sobie zafundowałam 😁
    Zaciekawiły mnie Twoje hity i postaram się mieć je na uwadze gdy będę czegoś poszukiwać.
    Współczuję jednak problemów z tarczyca i węzłami. Mam nadzieję że wszystko uda się doprowadzić do normy 😊
    Santo Tata Harper mi nie szkoda.. no może po części, że jako pocieszenie się nie do końca sprawdził.. ale jednak lubię gdy mocno zachwalane i do tego drogie produkty są wdeptywane w ziemię 😂 a dużo tańsze z prostym składem sprawdzają się lepiej 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pure Skin Food - jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń.
      Bardzo dziękuję za miłe słowa dotyczące tarczycy, już jest trochę podleczona, ale na wyniki biopsji niestety muszę jeszcze poczekać.
      Tak, w tym zestawieniu Tata Harper nie króluje pod względem działania, a jedynie ceną. Ale to naprawdę nie jest słaby produkt. Gdy planowany przeze mnie napad na bank wreszcie dojdzie do skutku, to wtedy zdecydowanie kupię Tatę jeszcze raz.

      Usuń
  7. Wow, pokaźna ilość. Ja nie wiem czy zużyłam tyle przez całe dotychczasowe życie:) U mnie toniki robiły więcej szkody niż pożytku. Teraz od Anuli dostałam tonik Clochee i zacyznam się do nich w końcu przekonywać! Bardziej lubię hydrolaty, ale i tak stosuje je bardzo oszczędnie zazwyczaj do rozrabiania maseczek. Zdecydowanie stawiam na wodę termalną.
    Widzę u Ciebie wiele perełek, muszę porządnie przyjrzeć się składom i na któryś się zdecyduje. Ale póki co mam czas, używam wspomnianego toniku Clochee, a mam w zapasie wodę różaną którą pokazałaś- a tak liczyłam na zapach:( Zobaczymy, może mi akurat przypadnie do gustu.
    Mam nadzieje, że kiedy już będziesz po wszystkim, zdrowa i szczęśliwa kolejny raz skusisz się na Tata Harper:) Tym razem nie jako antidotum ale jako nagrodę za wytrwałość i siłę:) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emzo,
      bardzo dziękuję za ostatni akapit. Jest piękny :)

      Ja też wolę czyste hydrolaty, po tym jak zachowywał się ten z Orientany, to raczej nie zmienię zdania. Ale właśnie interesuje mnie jeszcze wspomniany przez Ciebie tonik Z Clochee, i jeszcze ten kultowy już prawie hibiskusowy z Sylveco.

      Usuń
  8. świetnie napisane, kilka pozycji z pewnością sprawdzę, hydrolaty różane darze bezgraniczna miłością

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz ktoś zachęcił mnie do Pure Skin Food;) ja preferuję toniki, bo lubię różne ekstrakty w kosmetyku. Lubię tonik Orientany ale imbir i trawa cytrynowa. Mnie nie podrażnia. Hydrolaty do tej pory mnie nie zachwyciły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hydrolaty nie zachwyciły?
      Ja długo szukałam "swoich" hydrolatów. I to, że lubię oczar nie znaczy, że pasuje mi z każdej marki. Ale swoich ulubieńców się trzymam.
      Hydrolat Pure Skin Food był naprawdę dobry, tylko ta cena :(

      Usuń
  10. To faktycznie musisz kochać toniki i hydrolaty. Cena Tata Harper poraża.

    OdpowiedzUsuń