piątek, 21 lipca 2017

Art is a way of survival

Witajcie,
zapraszam Was na trzeci, i ostatni już spacer szlakiem brukselskich ciekawostek. Dzisiaj sztuka, i to w formie, którą lubię najbardziej, czyli malarstwo + tkanina. Zobaczcie same.


















Byłam w raju.
całuję
Jola

PS I jeszcze dwa murale, które mnie urzekły.




6 komentarzy:

  1. Wow, takie malunki na tkaninach prezentują się naprawdę cudownie! Mam nawet jeden powieszony na ścianie, ale w japońskim wydaniu - nazywa się to chyba kakemono, ale nie dam sobie ręki uciąć, bo w Japonii jest wiele odmian malunku tworzonego na płótnie, w tym przypadku jedwabiu. Mój przedstawia zamek oraz gejsze na tle Fuji i utrzymany jest w niebieskich barwach - cudo :D

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wielką ochotę na coś z Klimta, ale ceny zaczynały się od 1000 euro.

      Usuń
  2. Myślę, że brukselskie ulice są same w sobie barwne i ciekawe - chociażby ze względu na murale, które można spotkać na każdym kroku.
    Bardzo mi brakuje tego miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stolica Belgii ma wiele twarzy. Staram się widzieć tylko tę najlepszą.

      Usuń