piątek, 7 lipca 2017

Moja walka z przetłuszczającymi się włosami - etap II - delikatne oczyszczanie (denko) włosy rzadkie i cienkie

Witajcie,
dzisiaj opowiem Wam o szamponach, które przewinęły się w mojej pielęgnacji przez ostatnie miesiące. Będzie post trochę w stylu denko, czy mini recenzje. Zapraszam.

Podział szamponów zawsze dokonuje się u mnie na podstawie składu. Po prostu siadam i patrzę, co tam producent wlał do tej butelki. Oczywiście najważniejsze są detergenty, bo to one muszą zadziałać i zrobić całą robotę, czyli dobrze umyć nasze głowy.

Podział szamponów:
a) delikatne - bez obaw mogę sięgać po nie codziennie,
b) średnie - czasami producent zapewnia, że trzymamy w dłoni delikatny szampon, ale tak nie jest, bo ALS, SCS czy MLS wcale nie są delikatne, a jak przekonałam się sama na przykładzie rosyjskich szamponów Magnesium Laureth Sulfate zrobiło mi więcej krzywdy, niż czysty SLS. Takie szampony uwielbiam i stosuję je co dwa lub trzy mycia zamiennie z szamponem delikatnym.
d) mocne - szampony z SLS i SLeS - raczej unikam.




  • Zielone Laboratorium, Myjąca odżywka - pisałam Wam o niej wczoraj. Odżywka myjąca to naprawdę ewenement na naszym polskim naturalnym rynku. Ma ona postać przyjemnego mleczka, które naprawdę ładnie nawilżyło, ukoiło i uelastyczniło mój skalp. Cudownie działała też na  długość włosów. Widziałam, że są zadowolone i odpłacają się ładnym skrętem. I jeżeli pytacie, czy po odżywce myjącej włosy są świeże i odbite od nasady, to powiem Wam, że tak. Nie zamierzałam pokazywać na blogu swojej facjaty, ale chciałabym, abyście zobaczyły, że włosy naprawdę wyglądały fajnie. Tak włosy wyglądały kilka godzin po myciu. Chciałabym, aby odżywka była jednak tańsza, bo jej zawartość (250ml) znika błyskawicznie. Dlatego założycielki marki powinny pomyśleć o pojemnościach 500ml.

  • Zielone Laboratorium, Szampon detoksykujący - łagodny szampon, który stosowałam zamiennie z odżywką myjącą. Łagodnie oczyszczał, nie obciążał włosów. Ciekawa jestem jakby spisał się u mnie teraz. 
  • Alaffia, Everyday Coconut, Hydrating - dorwałam go w TKMaxx. Pięknie zwiększa objętość włosów, łagodnie działa na skalp, unosi włosy od nasady. Ale jest jeden problem, mam wersję do włosów normalnych i suchych i widzę, że moje wysokoporowate włosy są zadowolone, ale już tłusty skalp na tyle dobrodziejstw zawartych w tym szamponie reaguje szybszym przetłuszczaniem. Mimo to szampon cały czas stoi na moje wannie, cudownie służy jako żel do ciała i jest moim szamponem na wielkie wyjście. Powiem Wam, że tak po cichu marzę o wersji do włosów przetłuszczających się, ale chyba jeszcze bardziej do włosów kręconych, którą przed chwileczką wypatrzyłam. 
  • Aubrey Organics, Szampon glikogenowo-proteinowy przywracający równowagę - niestety jest to najgorszy szampon z zestawienia, które Wam prezentuję. Początkowo pachniał ładnie rozmarynem i miętą, bardzo mocno chłodził skórę głowy. Niestety nie mogłam domyć nim włosów. Już chwilę po wyschnięciu wyglądały nieświeżo. Odstawiłam go na 2-3 miesiące i niestety się zepsuł, nie było już zapachu mięty, a śmierdzącej siarki. Nie wrócę do niego. Jestem strasznie rozczarowana, a podobno to taka dobra marka. Był też drogi.
  • Avebio, Szampon z olejem makadamia - łagodny i bardzo przyzwoity szampon. Tak naprawdę marka Avebio bardzo pozytywnie mnie zaskakuje. Mają cudowne hydrolaty, lubię też ich ambrozję do cery problematycznej. Ale wracają do szamponu, to naprawdę ładnie radził sobie z oczyszczaniem, choć zauważyłam też, że po jego użyciu włosy były szorstkie i lekko usztywnione, ale zastosowana później odżywka ładnie zmiękczała i wygładzała włosy.

  • Vianek, Nawilżający szampon do włosów - niestety nie sprawdził się u mnie. Nie polubił go mój skalp, po prostu słabo oczyszczał, co przyczyniało się do szybszego przetłuszczania skóry głowy. Skończył w pojemniku, jako żel do mycia rąk. 
  • Vianek, Odżywczy szampon do włosów - zaczęłam go stosować tuż po wersji nawilżającej, i obawiałam się, że historia się powtórzy, czyli będę niezadowolona. Ale nic bardziej mylnego, okazało się, że radzi on sobie z moimi cienkimi i przetłuszczającymi włosami bardzo dobrze. Do tego ten przyjemny słodko-owocowy zapach. Z ciekawości porównałam składy obu szamponów, i okazało się, że w wersji odżywczej jest jeden detergent, i to fajny detergent więcej. Byłam z niego zadowolona.

  • Lilla Mai, Ekologiczny szampon rozmarynowy (MÓJ HIT) - moje największe odkrycie ostatnich miesięcy, ba nawet lat. Jestem w nim zakochana do szaleństwa. Pasuje mi w nim wszystko - cudowny delikatny skład, zapach rozmarynu, przyjemne dla oka opakowanie. Ale dla mnie najważniejsze zawsze jest działanie, i tutaj nie mogę się do niczego przyczepić. Stosując ten szampon naprawdę uwierzyłam, że jeszcze możliwe jest to, abym włosy mogła myć co drugi dzień, i jeszcze tego drugiego dnia wyglądać przyzwoicie. Szampon naprawdę działał na mój skalp wręcz leczniczo, z każdym myciem widziałam jak moim włosom wydłuża się czas świeżości. Bardzo, bardzo nie chciałam aby się skończył, i pamiętam, że ten czas się już zbliżał znalazłam go w promocji w sklepie Blisko Natury, ale się powstrzymałam, bo zapasik szamponów, to ja mam, oj mam. Ale wiem, że wrócę do niego na 100%. To moje największe odkrycie z całego dzisiejszego zestawienia.

A teraz trochę mocniejsze oczyszczanie:
  • Florame, Szampon do włosów przetłuszczających się oraz Szampon przeciwłupieżowy - niby zawierają mocniejszy detergent - ALS, ale u mnie nie sprawdziły się one zupełnie, ale ja już dłuższego czasu zaobserwowałam, że z ALS mi nie po drodze. Dwie próbki po 100ml podesłałam Anuli - w tym poście napisała kilka słów o tych szamponach. Zapraszam do lektury posta i całego bloga. 
  • Provida, Szampon pokrzywowy (MÓJ HIT) - cudowny szampon! Nie mogę zakwalifikować go do tych bardzo delikatnych, bo uważam, że zastosowany w nim detergent - SCS - jest owszem łagodniejszy od SLS, ale nie jest to detergent łagodny. Stosowałam go co 3-4 mycie. Niby małe, a jednak bardzo wydajne opakowanie. Z szamponem Lilla Mai, był to duet idealny. Z pewnością do niego wrócę i sięgnę jeszcze po inne wersje. 
  • Avalon Organics, Rozmarynowy szampon zwiększający objętość - użyłam go zaledwie kilka razy, więc nie będę się mocno rozpisywała, ale już widzę, że bardzo ładnie oczyszcza on skalp i włosy. Dzisiaj go użyłam, i co chwilę zerkam w lusterko, czy aby ten efekt spektakularnej objętości przypadkiem nie przyśnił mi się. Czuję, że będzie z tego miłość. Ale z całego serca polecam Wam z tej marki szampon cytrynowy, zużyłam z trzy butelki, i wiem, że do niego wrócę, ale to po tym jak przetestuję jeszcze wersję miętową, którą mam w zapasach. Muszę przyznać, że marka skutecznie mnie kusi swoim serum z wit.C. Może być dobre dla mojej tłustej cery. Miałyście je?  A na koniec, taki prezent dla wytrwałych - moje dzisiejsze włosy umyte własnie tym szamponem. 


Mam nadzieję, że wytrwałyście do końca. 
Czy miałyście te szampony? Którymś Wam zainteresowałam?
całuję
Jola

28 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie szamponem Lila Mai i duetem Zielone Laboratorium, zapisuję je sobie na mojej liście do wypróbowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilla Mai to moje wielkie odkrycie. A do odżywki myjącej mam wielki, wielki sentyment. Spróbuj, mam nadzieję, że będziesz zadowolona.

      Usuń
  2. Żadnego z nich jeszcze nie miałam, ale zaopatrzylam sie w Eco Lab z pigwa i posiadam Vianek normalizujacy, i tak zacznę przechodzenie na lagodniejsza stronę mocy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak trzymaj.
      Rosyjski szampon z pigwą miałam, i nawet był ok. A na Vianka normalizującego się czaję. Jestem bardzo ciekawa, czy sprawdziły się u mnie.

      Usuń
  3. Mnie zaciekawiły dwa szampony, których nigdy wcześniej nie widziałam: Pokrzywowy Provida Organics i LillaMai rozmarynowy :) Muszę je kiedyś kupic :) Od siebie polecam Eco Lab z Pigwą i Vatikę Czosnkowy - u mnie się super sprawdziły przy przetłuszczającym się skalpie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwa szampony, które wymieniasz, to moje dwie prawdziwe perełki. Z pewnością do nich wrócę.

      Usuń
  4. JA bym ostrożnie podchodził do takie jskóry głowy i wybrałbym mniej produktów :D Ty masz caaaały arsenał ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łukaszu, ale to przecież denko. Tych kosmetyków używałam przez wiele, wiele miesięcy.
      Zazwyczaj używam 2-3 szamponów. Musi być delikatny i coś mocniejszego.

      Usuń
  5. Ale mi narobiłaś ochoty na lilla mai! I co ja mam teraz zrobić??? Mam parę szamponów na stanie...
    To nie fair tak kusić w sobotni poranek :DDDD
    Cytrynowy avalon też bardzo lubię. Rozmarynowego miałam odlewkę kiedyś, ale na moje włosy nie działał tak fajnie jak na Twoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sobotni poranek jest najlepszy na kuszenie :D
      Powiem Ci, że sama mam wielką ochotę na powrót do Lilla Mai, ale te zapasy... Za dużo tego mam, ale jeszcze trochę i mam nadzieję, że osiągnę zdrowy/normalny stan. Chociaż nie wiem, czy to w moim przypadku możliwe.

      Usuń
  6. moje włosy nie lubię naturalnych szamponów ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się jednak nie poddawała w tej walce.

      Usuń
  7. Jak patrzę na zdjęcia, to masz włosy na pozór podobne do moich - kręcą Ci się podobnie. Ale moje są strasznie suche i walczę z tą ich suchością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też taka myśl przeszła mi przez głowę, gdy widziałam zdjęcia Twoich włosów. Moje też mają tendencję do suchości, ale walczę z tym używając dobrych odżwyek i masek. Ale moim większym problemem jest to, że te włosy są cienkie, rzadkie, i naprawdę gdyby nie loki, to byłoby ich bardzo mało.

      Usuń
  8. Ja też się niezbyt polubiłam z szamponem nawilżającym od Vink,a wydajność bardzo kiepska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydajnośc, to jeszcze pół biedy, ale on po prostu u mnie słabo mył.

      Usuń
  9. Jolu, Twoje włosy odżyły... piękne loczki! �� Żadnego z przedstawionych szamponów nie znam, marki znam, ale nie używałam. Największą ochotę mam poznać markę Avalon. Moje włosy są przeciwieństwem Twoich - cienkie i proste jak druty... zdziwiłam się bo ostatnio polubiły markę JMO czyli nawet włosy mają swoje kaprysy �� Bardzo ciekawie zapowiada się szampon Idea Toscana, póki co używałam tylko próbek, ale zapowiada się dobrze. Trochę plącze mi włosy, ale z odżywką Biofficina Toscana jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, trochę powalczyłam o o włosięta, i małe efekty widzę. Marzę o zagęszczeniu włosów.
      Szampon Avalon to mocny zawodnik, ale ma dużo olejków eterycznych i trzeba uważać, bo gdy miałam podrażniony skalp, to czułam delikatny dyskomfort.
      Reniu, moje włosy też są cienkie, to takie pierza, trochę dziecięce włosy.

      Usuń
    2. Muszę przyznać, że szampon Idea Toscana i dla mnie jest świetnym produktem. Na moich włosach sprawuje się rewelacyjnie i nie plącze ich jak u CIebie. Polecam Ci również odżywkę tej samej firmy. Jak dla mnie jest dużo lepsza niż Biofficina Toscana. Fajnie, że marka jest dostępna od jakiegoś czasu w Polsce. Ja poznałam ją kilka lat temu będąc we Florencji i urzekła mnie swoimi produktami. Ogólnie muszę przyznać, że lubię włoskie marki kosmetyczne :)

      Usuń
    3. Dziękuję za te polecające słowa. Pewnie skuszę się kiedyś na kosmetyki włoskie.

      Usuń
  10. Cieszę się że klikasz 😁 wreszcie uff..

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam Alaffię Coconut & Lavender.. i kompletnie nie potrafię wyrobić sobie o nim zdania :D Czasem działa pięknie, a czasem wręcz głowa mnie swędzi O.o Ale chętnie podpatrzę serię dla kręconych, bo muszę przyznać, że i tak mnie zaciekawiłaś :D Aubrey (z biotyną) też mi nie posłużył :( Ale strasznie mnie zadziwiłaś faktem, że Twój się zepsuł! Przecież nie powinien!
    Lilla Mai kocham :D To również i mój hit ;)
    A caaałą resztę chętnie sobie sprawdzę! :D A szczególnie Avalon, skoro daje tak świetne efekty ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Lilla Mai to mój faworyt. Bardzo mi brakuje tego szamponu, ale gdy patrzę na swoje zapasy włosowe, to resztki zdrowego rozsądku nie pozwalają mi na kolejne zakupy.
      Odnośnie szamponu Aubrey to też byłam bardzo zaskoczona. Zwłaszcza, że nie trzymałam go w łazience, a w szafce na korytarzu, a ja nawet zimą nie korzystam z centralnego ogrzewania, bo jestem alergikiem na kurz, a gdy jest chłodniej, to wtedy lepiej mi się oddycha, i czuję się lepiej.
      Z Avalon szczerze polecam cytrynowy, miałam już z trzy butelki, fenomenalnie oczyszcza.

      Usuń
    2. u Ciebie się zaczęło, a Jola podjudza do zakupy Lilla Mai:) Gdybym nie miała zapasu, z miejsca bym klikała:D ale rozsądek podpowiada Poczekaj:D

      Usuń
    3. Tak, POCZEKAJ. Ale miałam kryzys, że już nawet miałam trzy opakowania w koszyku w sklepie internetowym, w którym wypatrzyłam go w promocji, ale gdy spojrzałam na koszyk ze swoimi włosowymi zapasami, to mnie otrzeźwiło. Ale z pewnością do niego wrócę.
      Teraz maltretuję 100%Pure w łopianem i neem - jest dobry.

      Usuń