niedziela, 9 lipca 2017

etap III - oczyszczanie skalpu - włosy przetłuszczające się, rzadkie, cienkie i delikatne

Witajcie,
w tym poście chciałabym napisać Wam trochę o moich sposobach na oczyszczanie skalpu. Przez ostatnie miesiące, jakoś tak nie miałam weny na skomplikowane kuracje na włosach, czy na wielogodzinne chodzenie w turbanach. Moje oczyszczanie skalpu było bardzo proste, i zazwyczaj miało to miejsce w niedziele, podczas wieczornej kąpieli.



  • Sylveco, Rumiankowy żel do mycia twarzy (MÓJ HIT) - ten produkt obok delikatnego detergentu zawiera w sobie kwas salicylowy, który w pielęgnacji skóry tłustej i problematycznej jest nieoceniony. Moczyłam włosy i myłam je delikatnym szamponem (pierwsze, wprowadzające mycie, które oczyści skalp i włosy z sebum i kurzu), który spłukiwałam. Następnie małymi porcjami aplikowałam żel rumiankowy na skalp, starałam się robić to starannie, delikatnie masując przy tym skórę głowy. Żel ładnie się rozprowadzał i pienił. Po 3-5 minutach dokładnie spłukiwałam produkt i jeszcze raz myłam włosy delikatnym szamponem. Później na długość włosów aplikowałam odżywkę lub maskę. Nigdy nie zaobserwowałam żadnego pieczenia, czy innego podrażnienia. A naprawdę czułam jak skóra się odblokowuje i oczyszcza. Jeżeli boicie się kwasu salicylowego, to wersja tymiankowa ma dużo łagodniejszy kwas jabłkowy, i zacznijcie peelingi tym żelem. Szczerze polecam! 

  • Bania Agafii - Biała glinka myjąca do włosów i ciała - cudo z kilka złotych. To produkt wielozadaniowy. Myję nim ciało, twarz i włosy. I tak jak w przypadku żelu rumiankowego glinkę stosuję po wstępnym umyciu głowy. Pozostawiam na kilka minut i dokładnie spłukuję. Czasami jeszcze kolejny raz myłam włosy delikatnym szamponem. Glinka cudownie oczyszczała, a jednocześnie pielęgnowała skalp. Włosy po jej użyciu zawsze były bardziej odbite od nasady oraz bardziej puszyste, wizualnie było ich dużo więcej. Ten sam efekt na włosach uzyskiwałam stosując szampon z glinką marki Uoga Uoga (pisałam o nim w TYM poście). 


  • Natura Siberica - Północne mydło detox - czarny brudasek, który kupiłam z myślą o pielęgnacji mojej tłustej cery, ale produkt ten jest tak wydajny, że nigdy bym go chyba nie zdołała zużyć. Moczyłam włosy i po roztarciu w dłoniach tego dość zbitego mydła nakładałam go głównie na skalp. Produkt pienił się bardzo dobrze, i właśnie taką pianę trzymałam na głowie 3-5 minut. Później spłukiwałam włosy i dla pewności, że następnego dnia nie znajdę we włosach żadnych czarnych resztek, myłam włosy jeszcze raz delikatnym szamponem. Po tym mydle włosy były aż takie wręcz skrzypiące od czystości. Zabieg ten zawsze przedłużał świeżość włosów. Węgiel zawarty w produkcie naprawdę działał cuda.

  • Phenome, Purifyning Hair Mask - Oczyszczająca maska do włosów - to produkt najdroższy z całego zestawienia. Stosowałam go tak samo jak żel Sylveco i białą glinkę od Agafii, czyli po uprzednim, wstępnym umyciu głowy. Tak jak zaleca producent nakładałam głownie na skalp, ale i na włosy. Stosowanie było przyjemne, efekty jednak nie aż tak spektakularne, aby się tym produktem zachwycać, zwłaszcza, że trzy wymienione wyżej również bardzo dobrze działały, a kosztują kilkukrotnie mniej. Ale nie jest to moje ostatnie zdanie w kwestii tego peelingu, bo jeszcze jedno jego opakowanie mam w swoich zapasach. Może przy drugim opakowaniu spojrzę na niego bardziej przychylnym wzrokiem. Po masce oczyszczającej od Phenome należy umyć głowę, bo ma ona w sobie dużo drobinek, i jest po prostu tłusta.
W dzisiejszym poście często pojawia się zwrot łagodny szampon, jak wiecie z poprzedniego postu moim wielkim ulubieńcem z tej kategorii jest ekologiczny rozmarynowy szampon polskiej marki Lilla Mai. I Wam również z całego serca go polecam, bo zdrowy skalp to naprawdę podstawa.

Jestem bardzo ciekawa Waszych sposobów dbania o skalp. 
Jakich używacie w tym celu kosmetyków?
całuję
Jola

14 komentarzy:

  1. Miałam glinke Agafii ale na moich włosach sie nie spisała za to od jakiegoś czasu czaje sie na to czarne mydło PO. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to mydło też się ostatnio skończyło, ale nie kosztuje mało, dlatego szukałam tańszego zamiennika. I oto kupiłam węgiel w kapsułkach, jeszcze nie stosowałam, ale zamierzam taką jedną zawartość kapsułki dodać do porcji szamponu podczas pierwszego mycia. Zobaczymy, czy efekt będzie porównywalny.

      Usuń
  2. Białą glinkę i maskę phenome kocham strasznie!
    Od niedawna stosuję czarne mydło do peelingu skóry głowy, ale najpierw je rozpuszczam i nakładam przy użyciu pompki na skalp.
    z żelem rumiankowym to genialny pomysł! W życiu bym na to nie wpadła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie czarne mydło marki Alepia - jest jak woda, nawet się obawiałam, czy nie jest jakieś felerne, ale spróbuję nim zrobić oczyszczanie, bo wszystko mi się pokończyło.

      Genialny pomysł! Dziękuję. I dlatego musisz do mnie zaglądać :DDD

      Usuń
    2. Anula ja też bym nie wpadła na ten pomysł, akurat Sylveco już zużyłam(miałam tymiankowy) a mam żel z kw. salicylowym alba botanical który na twarzy się nie sprawdza...Tylko zastanawiam się czy zaryzykować i nałożyć go na skórę głowy...hmm?jak myślicie?

      Ja to się nie wypowiadam o dbanie o skalp bo przy Was to jestem kompltnym ignorantem...:]

      Usuń
    3. Joluś 😚😚
      Miałam savon noir ale było glutowate, wprawdzie dość rzadkie, ale nie całkiem płynne. Chyba, że masz wersję z pompką... A może pod wływem ciepła takie rzadkie się robi?

      Emilka - nałóż sobie na parę minut gdzieś na skórę z tyłu głowy i jak będzie ok to dopiero potem na cały skalpik.

      Usuń
    4. Tak zrobię:) dzięki za radę:)
      A co do Savon Noir to zależy od firmy, ja miałam trzech różnych marek i każde miało inną konsystencję! Najbardziej odpowiadało mi z Mydlarni u Franciszka z eukaliptusem:)

      Usuń
    5. Mam czarne mydło, które jest po prostu wodą, czarno-zieloną wodą. Tak, jest z pompkę.

      Emzo, spróbuj żelu Sylveco! Naprawdę on i Lilla Mai i trzy dni bez mycia. Teraz wzdycham, bo wszystko fajne się pokonczyło. I znów szukam, i eksperymentuję z tym co mam.

      Usuń
  3. Wow! Będę musiała kiedyś wypróbowac tych żeli z Sylveco :) Ja teraz używam serum Bionigree i powiem Ci, że nic mi tak dobrze skóry nie oczyściło do tej pory jak ono :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie wygooglowałam to cudo, które polecasz. Myślę, że może to być coś fajnego.

      Usuń
  4. Żel rumiankowy to także mój hit :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W życiu bym nie wpadła, żeby żelu do mycia twarzy użyć do skalpu! Cieszę się, że jeszcze zostało mi trochę żelu Sylveco, bo będę mogła wypróbować Twojego sposobu. Obecnie stosuję serum z Bionigree i jak na razie widzę poprawę, ale jeszcze jest za wcześnie, żeby mogła Ci je z czystym sumieniem polecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kolejną osobą, która wspomina o tym żelu. I aż mnie korci, bo nawet widzę, że jest w promocji, ale już zainwestowałam w takie cuda jak JMO, Provida, Klorane, bandi. I będę teraz to testowała.

      Usuń