wtorek, 17 stycznia 2017

Były sobie długie włosy, czyli o moich włosach w 2016 roku

W minionym roku dostałam od Was wiele zapytań - dlaczego już tak często, jak kiedyś nie piszę o włosach, dlaczego nie pokazuję ich na zdjęciach? Może dlatego, że po prostu nie było czego pokazywać?

Dzisiejszym postem postaram się opowiedzieć Wam trochę o moich włosach w 2016 roku.

Zacznę od grudnia 2015 roku - tu z włosów byłam bardzo zadowolona. Zdrowe, mięsiste, ładnie nawilżone, grube i ciężkie loki. Takie włosy u siebie lubię:






Na początku 2016 roku było jeszcze pięknie.

luty 2016

wakacje 2016

Wczesną wiosną włosy zaczęły mi bardzo wypadać, ale nie mówimy tu o kilkudziesięciu sztukach, ale o całych pasmach, o garściach włosów. Widziałam je wszędzie: na ubraniach, podłodze, w wannie... po prostu wszędzie. Zbagatelizowałam problem, bo to przecież zwyczajne wiosenne wypadanie. Ale wiosna minęła, a włosy jak leciały, tak leciały. Był to też taki czas w moim życiu, że myślałam o wszystkich, tylko nie o sobie.
W kwestii włosów przebudziła mnie wakacyjna wizyta siostry, która była przerażona ilością gubionych przeze mnie włosów. Kilka razy usłyszałam od niej tekst typu: to wszystko przez te twoje naturalne kosmetyki, zobaczysz, że będziesz łysa, widzę Twoją czaszkę itp. (z siostrą bardzo się kochamy, wiem, że zawsze usłyszę od niej prawdę).
Pod koniec jej odwiedzin otrzymałam w prezencie całą reklamówkę preparatów, suplementów na wypadające włosy. Oczywiście pokręciłam nosem, bo nie podobały mi się ich składy.
W sierpniu po urlopie wróciłam do pracy, i naprawdę bardzo źle czułam się z moimi włosami. Wypadały, było ich coraz mniej, stały się cienkie, bez energii, zanikł skręt i sprężystość. Do tego musiałam je myć codziennie. Oto kilka zdjęć:

zakola i prześwity przy twarzy




cienkie końce








Przez ten cały czas włosy rosły jak zawsze, czyli szybko. Ale niestety nie podobała mi się jakość tych włosów. W 2016 roku chyba pobiłam rekord chodzenia do fryzjera w celu podcinania końcówek, ale końce były i tak wiecznie cienkie i siejpowate.

Zrozpaczona stanem włosów i skóry głowy w październiku wygrzebałam siostrzaną reklamówkę z preparatami na wypadanie. Grzecznie stosowałam wcierki, szampony, suplementy. Już po miesiącu zauważyłam, że wypadanie zaczęło się zmniejszać, a w końcu ustało. Zaczęły pojawiać się całe setki nowych, malutkich włosków. W grudniu odstawiłam kurację, i nic złego się nie dzieje. W styczniu, po miesięcznej przerwie, powróciłam do suplementów. Mam zamiar również wrócić do szamponu i wcierki. Nie dlatego, że coś złego się dzieje, po prostu mam te produkty w domu, i też nie chcę wiosennej powtórki z ubiegłego roku.

W Święta Bożego Narodzenia po kilku miesiącach niewidzenia ponownie odwiedziła mnie siostra. I wiecie co usłyszałam? Że nie pamięta kiedy ostatnio miałam tyle włosów. Kilka razy podchodziła do mnie i odgarniała mi włosy w poszukiwaniu moich małych łysin. A tu nic. Łysiny pokryte są malutkimi włoskami, zupełnie odmienia to całokształt fryzury.
W grudniu po raz kolejny skróciłam włosy o kilka centymetrów, ale w minioną niedzielę postanowiłam drastycznie skrócić włosy. Zrobiłam to sama w zaciszu domowym.
Oto ostatnie, niedzielne zdjęcie moich jeszcze długich włosów.




Cięcie było na prosto. Rozczesałam włosy, i mocno związałam je gumką, następnie gumkę zsuwałam z włosów, i gdy wydawało mi się, że jest ok, to po prostu je ciachnęłam. Później umyłam włosy i było nawet ok.




Ale na drugi dzień postanowiłam jeszcze skrócić włosy, i trochę je pocieniować. Wyszło krótko, nawet trochę za krótko.
Efekt ostateczny?
Tak moje włosy wyglądały dzisiaj kilka minut po wstaniu z łóżka.







Nie jest źle. Ale stwierdziłam, że jutro jednak pójdę do fryzjera. Gdy wrócę pokażę Wam efekt końcowy.
Może to taki czas w moim życiu, że już przestanę mieć długie kręcone włosy, a zacznę mieć jakąś fryzurę. W Internecie znalazłam natchnienie i inspirację, jutro porównamy :)

całuję 
Jola
A jak Wasze włosy miały się w 2016 roku?

19 komentarzy:

  1. Fryzjerskie zacięcie się w Tobie odezwało :)))))
    Dobrze że opanowałaś wypadanie, bo wielka szkoda by była takie cudne loki stracić.
    Taka Siostra to skarb :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bardziej nazwałabym to fryzjerskim szaleństwem. Po prostu przyszedł taki czas w życiu.

      Tak, moja siostra, to wielki skarb.

      Usuń
  2. Ja sama obcinam włosy już od jakiegoś czasu. Mnie zaczęły wypadać po porodzie . Jak się później okazało przez nadczynność tarczycy.
    Twoje włosy faktycznie przeszły niezłą metamorfozę. Mogłabyś napisać o tych suplementach i wcierkach osobny wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK Basiu, zrobię post o swojej kuracji.

      Usuń
  3. Piękne! mam nadzieję, że wypadanie już nie wróci i nie będziesz musiała podcinać wiecej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Też mam nadzieję, że wypadanie nie powróci :)

      Usuń
  4. Kochana !! Jest pięknie ! bardzo podoba mi się cieniowanie takich piór. a i kolor się oziębił na plus napisz co łykasz ? Bo ja anemik też walczę o każdą ilość nowych włosków. Nie odzywałam się ale zaglądam do ciebie regularnie . Za mną bardzo ciężki rok... nie miałam życia na komenty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kochana.
      Kolor postanowiłam przyciemnić, jak zwykle henną, ale teraz postawiłam na głębsze brązy, nie mam teraz ochoty na rudości.
      ok, napiszę o swojej kuracji.

      Usuń
  5. Łał! Efekt jest świetny! Co zadziałało najlepiej?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jolu, miałaś przeprawę z włosami :( Aż żal takich pięknych loków. Dobrze, że udało Ci się opanować sytuację. Taka siostra to skarb :) Choć osobiście, uważam, że to nie wina naturalnych kosmetyków, problem musiał być głębszy, ale to tylko takie moje stwierdzenie... najważniejsze, że Ci pomogły specyfiki od siostry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Najważniejsze, że sytuacja opanowana i pojawiają się nowe włoski. Ani się obejrzysz a znów urosną takie jak dawniej :*

      Usuń
    2. Dzisiaj już wiem, że przyczyniła się do tego też i tarczyca. Mam nadzieję, że dokładne badania wszystko wyjaśnią.
      dziękuję :)

      Usuń
  7. Nie miałaś łatwo z włosami, ale teraz wiesz, że lepiej od razu działać niż czekać aż sytuacja będzie dramatyczna. Loki są teraz śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, żałuję, że za długo czekałam. dzisiaj działałabym od razu.

      Usuń
  8. Cieszę się bardzo, że udało się opanować wypadanie!
    Masz ładne włosy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm. Mi też zaczęły wypadać, ale nie garściami. Za to od razu poleciałam do lekarza na badania krwi, bo jednak włosy wypadają i paznokcie się kruszą wtedy, gdy organizm skupia się na walce z czymś poważniejszym i na to zużywa całą energię. Tak mniej więcej. Jeżeli jeszcze nie byłaś, polecam dla swojego spokoju zrobić badania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużą część badań już zrobiłam, resztę zrobię podczas dokładnych badań w szpitalu. Serdecznie dziękuję.

      Usuń