środa, 30 marca 2016

Pielęgnacja idealna? Moja wieczorna pielęgnacja twarzy.

Jestem posiadaczką bardzo tłustej cery.
Trochę trwało nim dotarło do mnie, że jest to tak naprawdę skóra chora, skóra, która nie potrafi prawidłowo regulować wydzielania sebum, a to bardzo szybko prowadzi do powstawania zaskórników, grudek, czy rozszerzonych porów. Zła pielęgnacja cery tłustej skutkuje jej szybkim szarzeniem, rano zamiast wypoczętej i świeżej skóry, właścicielki cery tłustej widzą w lustrze ziemiste, zanieczyszczone i tłuste lico.

Dlatego w mojej pielęgnacji od lat stosuję najróżniejsze wspomagacze. Od lat stawiałam na kwasy i retinoidy, które pomagały mi trzymać cerę w ryzach.
Minionej jesieni miało być tak samo. Plany pokrzyżowała mi jednak laserowa depilacja twarzy (która była nota bene najlepszą rzeczą jaką mogłam zrobić dla samej siebie). Podczas zabiegów laserowych nie ma mowy o kwasach, czy retinoidach.
Szczerze przyznaję, że bardzo bałam się tego czasu.
Ostatecznie postawiłam na skuteczne oczyszczanie, tonizowanie oraz bardzo delikatne nawilżanie, a to wszystko tylko z naturalnymi kosmetykami.


Wieczorna pielęgnacja twarzy:

I właściwie na tym kroku kończy się moja pielęgnacja. Inne kosmetyki stanowią jedynie dodatek i stosuję je sporadycznie. Najczęściej sięgałam po peeling enzymatyczny z e-naturalnie. Jest to według mnie najlepszy peeling enzymatyczny jaki w życiu stosowałam. Mogę testować różne peelingi, ale ten zawsze muszę mieć, od lat do niego wracam. Aby nawilżyć skórę raz na kilka dni stosuję krem nawilżająco-odżywczy marki 100% Pure z witaminą A, który szybko okazał się prawdziwą bombą - po jego użyciu skóra jest mięciutka, milutka i cudownie nawilżona. Krem ten rewelacyjnie sprawdzał się też pod oczami. I chociaż bardzo go lubię, to jednak bogactwo zawartych w nim substancji aktywnych sprawia, że nie mogę z nim przesadzać. Ostatecznie jestem wierna tzw. bezkremowym nocom, a 1-2 w tygodniu sięgam po ten krem. Do tego muszę wspomnieć jeszcze o tak lubianych przez mnie maseczkach sandałowych, czy glinkowych.

Z tej pielęgnacji jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Skóra twarzy jest oczyszczona i wyciszona. Zazwyczaj niestrudzone gruczoły łojowe znacznie przyhamowały!
W następnym poście zaprezentuję Wam moją poranną pielęgnację oraz makijaż.
całuję
Kosodrzewina79

poniedziałek, 28 marca 2016

Planeta Organica, Syberia, Peeling do ciała - orzeszki cedrowe i olejek z malin

Dzisiaj zapraszam na post o rosyjskim peelingu do ciała marki Planeta Organica.


Opis producenta:
Scrub do ciała stworzony na bazie naturalnych składników pochodzących z obszaru Ałtaju głęboko oczyszcza i niesamowicie regeneruje skórę całego ciała. Organiczny olejek z malin zawiera najbardziej aktywną formę witaminy E (gamma-tokoferol) i chroni skórę przed promieniowaniem UV-A i UV-B. Zmielone skorupy orzeszków cedrowych stymulują mikrocyrkulację krwi i limfy. Zapewnia głębokie oczyszczenie i regenerację skóry, zawiera wiele związków biologicznie czynnych i substancji odżywczych, które wnikają głęboko w skórę,  oczyszcza pory, pomaga usunąć ze skóry toksyny i inne szkodliwe substancje

Skład:
Maris Sal, Glycerin, CocamidopropylBetain, PinusSibiricaShellPowder (zmielone łupiny orzeszków cedrowych)), OrganicRubusIdaeusSeedOil (olej z malin), OrganicRubusChamaemorusSeedExtract (ekstrakt z maliny moroszki), RosaCaninaExtract (ekstrakt z dzikiej róży), TriticumVulgareGermOil (olej z kiełków pszenicy), CetearylAlcohol, ElaeisGuineensis (Palm) Oil (czerwony olej palmowy z miąższu), Parfum, Chlorophyll, IronOxides.


Moje wrażenia:
  • Bazą tego peelingu jest sól morska oraz zmielone łupiny orzeszków cedrowych. Chociaż jestem zwolenniczką konkretnego wyszorowania skóry, to jednak zdecydowanie częściej sięgam po te delikatniejsze, cukrowe peelingi.
  • Kupując ten peeling wykazałam się przekorą, ale nie żałuję...
  • Siła działania - kryształki soli określiłabym jako te średniej wielkości. Po tym jak zobaczyłam wielkość soli użytej w peelingach Purite, to wszystkie inne sole wydają mi się średniej lub małej wielkości. Peeling ładnie złuszcza martwy naskórek, efekty są szybko odczuwalne.
  • Zapach - na wielu blogach czytałam, że jest to piękny malinowy zapach, niczym dżem malinowy. Bez przesady. Jest to przyjemny i bardzo świeży zapach cedrowo-solno-malinowy (i to dokładnie w tej kolejności). Dla mnie jest to zdecydowanie zapach chłodnej świeżości, producentowi udało się uchwycić nutę mroźnej i dziewiczej Syberii.
  • Konsystencja - bardzo plastyczna, peeling nie kruszy się i nie przelewa przez place. Dobrze przylega do skóry. Nie jest on również tłusty. Po masażu peelingiem ciało jest miękkie, oczyszczone i wygładzone, ale tak samo z siebie, a nie z powodu użytych w produkcie olei i wosków. Peeling nie pozostawia żadnej, naprawdę żadnej tłustej warstwy - bardzo to w nim cenię, bo nie zawsze mam ochotę na tłustą warstewkę.
  • Peeling znajduje się w dużym i wygodnym opakowaniu z twardego plastiku, 450ml kosztuje ok. 34zł, ale to za dużo, polecam poszukać promocji w Lawendowej Szafie (ciągle obowiązuje tam promocja -15 lub 20%) lub Eco Drogerii Cosmeceuticum (z hasłem jajeczko -20%).
  • Ostatnio widziałam te peelingi stacjonarnie, i tak jak nie przepadam za słodkimi zapachami, tak przy kolejnych zakupach postawię na cudowną pistacjowo-daktylową słodycz.
  • Podsumowując, jest to naprawdę przyzwoity peeling, który dobrze spełnia swoje zadnie. 
A jakie są Wasze ulubione peelingi?
całuję
kosodrzewina79




niedziela, 27 marca 2016

Radosnego Alleluja!

Kochani,
dla Was i Waszych bliskich 
życzę rodzinnego i radosnego Alleluja!
całuję
Jola

sobota, 26 marca 2016

Kochane Wariatki Dwie :) (Anula&Renia)

Witajcie,
czuję się tak, jakby dzisiaj była Wigilia.
Mikołajem był dzisiaj sąsiad, który jest kochany i odbiera paczki podczas moich nieobecności.  Zobaczcie jakie cuda dzisiaj dostałam.

Pierwsza paczucha jest od Anuli, druga od Reni.


Zupełnie nie spodziewałam się tych przesyłek.
Moje Kochane Wariatki, bardzo Wam dziękuję.
całuję
kosodrzewina79

piątek, 25 marca 2016

Douces Angevines, Theo - naturalny dezodorant

Kilka tygodni temu pokazywałam Wam moje pierwsze zakupy w sklepie TobeEco, podczas których skusiłam się na kilka produktów Douces Angevines (dla zainteresowanych zgłębieniem filozofii tej francuskiej marki, polecam zapoznanie się z 5 sekretami kosmetyków Dauces Angevines).

Douces Angevines słynie ze swoich unikatowych fluidów do ciała i twarzy. Ale moją uwagę od razu zwrócił naturalny dezodorant Theo. Gdy przeczytałam, że jest on zapachowym połączeniem gorzkiej pomarańczy i jodły, to już wiedziałam, że muszę mieć ten produkt.
Douces Angevines Theo
Skład:
Etanol (naturalny alkohol pochodzenia roślinnego), woda, rozmaryn lekarski, agawa amerykańska, mięta pieprzowa, kanarecznik, sandałowiec, gorzka pomarańcza, hyzop lekarski, jodła balsamiczna, szałwia lekarska, manuka, skrzyp polny, czarna porzeczka.
Unikalna alchemia roślinnych olejków eterycznych, maceratów z roślin i wód kwiatowych.
Zawiera organiczny alkohol z pszenicy.

100% wszystkich składników pochodzenia naturalnego
87,08% ogółu składników pochodzi z upraw ekologicznych

Theo doskonale uzupełnia się z fluidem Gazelle

Moje wrażenia:
  • powiem krótko, jestem bezgranicznie zauroczona tym produktem!!!
  • podoba mi się w nim wszystko; począwszy od uroczego opakowania, poprzez piękny zapach i wreszcie bardzo dobre działanie, ale po kolei...
  • opakowanie - to naprawdę urocza i zgrabna buteleczka (50ml) z białego szkoła, i bardzo porządnym metalowym atomizerem,
  • oszałamiający zapach - to zdecydowanie największy atut tego produktu - już od pierwszego użycia wiedziałam, że to MÓJ ZAPACH - nie potrafię go porównać do niczego innego. Jest to dla mnie zupełnie dziewicze zapachowe doświadczenie. Co czuję? Zdecydowanie rozmaryn, szałwię, miętę, drzewo sandałowe, gorzką pomarańczę oraz wielki las iglasty w tle. Generalnie jest to mocny, nawet powiedziałabym, że męski zapach, który jednak po chwili kontaktu ze skórą uwalnia słodkie żywicze nuty. Jestem drzewną magią tego zapachu oczarowana, do tego stopnia, że bez najmniejszego zawahania stosuję dezodorant również jako perfumy. Uwielbiam otulać się tym zapachem, czuję się w nim bezpiecznie i niesamowicie kobieco. Jest to dla mnie bardzo erotyczny zapach.
  • działanie - produkt starczył mi dokładnie na dwa miesiące bardzo obfitego używania. Przez ten cały czas (JA jeszcze do niedawna wielka miłośniczka Rexony - wierzyłam, że tylko ona potrafi mnie odpowiednio zabezpieczyć przed przykrym zapachem) ani razu nie poczułam potrzeby sięgnięcia po mocniejszy dezodorant, a uwierzcie mi proszę, że miałam w tym czasie kilka bardzo trudny zawodowo dni. Nigdy nie czułam od siebie brzydkiego zapachu, ba nawet po całym dniu, gdy dla sprawdzenia działania dezodorantu obwąchiwałam swoje pachy, to zawsze czułam przyjemną ziołową woń. Tak samo było w momencie intensywnego wysiłku fizycznego - pachy były wilgotne, ale nie było zapachu potu.
  • wiem, że to dopiero marzec, ale dla mnie ten dezodorant już teraz uczciwie zapracował sobie na rangę ulubieńca roku, ciekawa jestem, czy coś innego go pobije...
  • ostatnio podczas promocji na dzień kobiet zrobiłam kolejne zakupy produktów Douces Angevines, oczywiście nie mogło w nich zabraknąć dezodorantu Theo, ale skusiłam się również na bardziej delikatną wersję Julie. 
  •  Czy produkt ma jakieś wady? Naprawdę nie widzę. Ale należy z nim uważać bezpośrednio po depilacji pach, bo pamiętajcie, że jest to produkt na bazie ekologicznego, ale jednak alkoholu. Życzyłabym sobie również, aby było dostępne w permanentnej promocji.
Dziewczyny, naprawdę szczerze polecam!
całuję
Kosodrzewina79

czwartek, 24 marca 2016

Pech pechów i moja dziura w niebie...

Nie wiem, czy można nazwać to pechem.
A miał być piękny i wolny dzień.
Blisko trzy tygodnie temu jak zwykle wstałam rano, podłączyłam telefon,odpaliłam laptopa, a później poszłam do łazienki, aby wziąć szybki - minutowy prysznic. Nagle zgasło światło.
Gdy po chwili prąd wrócił, okazało się, że nie mogę uruchomić ani laptopa, ani komórki.
Awaria uszkodziła moje sprzęty.
A jaki jest ostateczny bilans strat?
Moja stara i wysłużona Nokia niestety nie dała się już nigdy uruchomić. Laptopa odebrałam wczoraj z naprawy. Pomijając aspekt finansowy, to najbardziej jestem wściekła na utratę danych. W telefonie miałam ważne dla mnie zdjęcia oraz kalendarz, który pomagał mi sprawnie funkcjonować. Straciłam wszystkie kontakty, a trochę tego było, bo ten sam numer mam od 15 lat.
Po kilku dniach całkowitej paniki i przerażenia dochodzę do siebie...




Wczoraj wróciłam z kilkudniowego wyjazdu i okazało się, że szybuje się pozew zbiorowy przeciw firmie odnawiającej zewnętrzną elewację bloku. To podobno oni doprowadzili do spięcia i olbrzymich strat finansowych wśród mieszkańców (ludziom przestały działać lodówki, pralki). Zobaczymy co z tego wyjdzie. W każdym razie prace remontowe ustały, a ja dostaję depresji patrząc na moje brudne okna i płytę, którą mam zabite drzwi balkonowe. Niech ten remont się już skończy.
Mam nadzieję, że chociaż trochę za mną tęskniłyście.
całuję
kosodrzewina79



wtorek, 8 marca 2016

Nowości lutego

Witajcie,
dzisiaj będzie bardzo spóźniony post z lutowymi zakupami. Spóźniony, bo zakupy popełniałam jedynie w pierwszym tygodniu lutego, później zafundowałam sobie wielkopostny odwyk zakupowy, trwał on blisko miesiąc, więc chyba nie jest ze mną jeszcze tak źle.

  • Iwos - nie robię zapasów, ale po tym jak zobaczyłam co szampon cytrynowy robi z moimi włosami, dla swojego komfortu psychicznego postanowiłam kupić "na zapas" dwie butelki, zwłaszcza, że ten szampon pojawia się w sklepie, a później błyskawicznie z niego znika. Aby mieć bezpłatną wysyłkę (w Iwosie to 79zł) do zamówienia dorzuciłam czarną porzeczkę.

  • John Masters Organics - zupełnie nie znam produktów tej marki. Skorzystałam z promocji - kupiłam szampon i odżywkę, a jako gratis otrzymałam dwa produkty po 60ml. Poprosiłam o takie odpowiednie do tłustej cery lub włosów przetłuszczających się, a jednocześnie suchych na długości. Byłam zszokowana, gdy odkryłam, że do przesyłki dołączone były liczne porady dotyczące pielęgnacji. Było to naprawdę bardzo miłe.
  • Pat&Rub -  ot, taka zbieranica. Peeling do biustu lubię stosować do twarzy, mam też słabość do ich zielonych szamponów.

  • Blisko Natury - po tym jak zachwyciłam się próbkami Orientany, postanowiłam bliżej poznać asortyment tej marki. Naprawdę dobra oferta sprawiła, że zrobiłam większe zakupy.
I to by było na tyle.
Jestem ciekawa, czy coś Was zainteresowało?
całuję
kosodrzewina79

poniedziałek, 7 marca 2016

Hagi - wygrana w konkursie u Reni + zakupy

Witajcie,
w tym poście pokażę Wam moją wygraną w konkursie walentynkowym u Reni, autorki bloga Szminką po lustrze.
Pierwotnie wygrałam mydła + puder do kąpieli, ale grzecznie zapytałam obsługę sklepu Hagi o możliwość zamiany pudru na coś, co bardziej mnie ucieszy. Nie było żadnego problemu.

Przy okazji zdecydowałam się na zakup świec, których byłam już dawno ciekawa.


Znacie Hagi?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 6 marca 2016

garść rabatów (5-6.03.16)


Witajcie,
wiem, wiem, że już trochę późno, ale dzisiaj będąc u znajomej wpadły mi w ręce gazety z rabatami na ten i przyszły tydzień. Te kody są aktywne jeszcze do 24.00.


AleAlergia - 15% zniżki na cały asortyment z kodem AleA.CJH03-16, ale 20% rabatu na Sylveco będzie możliwe po wpisaniu hasła Ale.SK.03-16
bioIq -  rabat 15% NaturalniePiekna
Bio Beauty - 20% na hasło HOT
Biologique Recherche -10% - BR2016
ekobieca -10% - loveekobieca01
 Matique -20% - MATIQUE20
Minti Shop - 10% ENJOYMINTI (bez Zoeva)
 Mydlarnia u Franciszka - zniżka 20% na markę LORIENT - SHOPPING
Pat&Rub - 20% - Joy
Pixie -20% - loveminerals
Urodomania -12% -URODA12.
Zuii Organic -10% - ZUII2016

Może komuś się przydadzą.
całuję