środa, 7 grudnia 2016

Laserowa depilacja twarzy - moje doświadczenia i przemyślenia po roku (hirsutyzm/tarczyca) cz. IV

Ponad rok temu poddałam się pierwszemu zabiegowi depilacji twarzy. O swoich doświadczeniach pisałam Wam już w kilku wcześniejszych postach:




w dzisiejszym, chciałabym opowiedzieć Wam o tym, jak to wszystko wygląda u mnie po kilkunastu miesiącach.

Początek
Punk wyjściowy był dla mnie bardzo trudny psychicznie i fizycznie. To wieczne skubanie włosków pęsetą, to paskudne woskowanie twarzy, ale i tak chyba najbardziej dokuczał mi psychiczny lęk, czy Inni to widzą, czy dostatecznie dobrze wyskubałam rano twarz, czy nałożyłam na nią wystarczającą ilość podkładu. Wiem, że wszyscy nosimy w sobie kompleksy, tylko dlaczego mój był tak widoczny, i tak obrzydliwy...






Zabiegi laserowej depilacji twarzy zaczęłam jesienią 2015 roku. W sumie od jesieni do wiosny poddałam się 6 zabiegom depilacyjnym laserem Lady Sheer Duet. Pod koniec października 2016r. powtórzyłam zabieg, tak aby utrwalić działanie lasera. Tak moja twarz wygląda dzisiaj, po tych kilkunastu miesiącach:





Na pierwszy rzut oka naprawdę nic nie widać (poza 3-5 ciemnymi włoskami). Ale na drugim zdjęciu robionym tego samego dnia, tylko tyle, że z lampą już widać to, że problem jeszcze jest.



Podsumowanie
Czy jestem zadowolona? Bardzo! To najlepsza rzecz jaką zrobiła w ostatnim czasie dla siebie! Nie żałuję tego wydanego ponad tysiąca, bólu, czy początkowych problemów.
Nie kładę się spać z myślą, że będę musiała wstać rano pół godziny wcześniej, aby wyskubać brodę. Rozmawiając z ludźmi, patrzę im prosto w oczy, już nie zastanawiam się, czy zauważą włoski. Mogę powiedzieć jedno, jestem już zupełnie inną kobietą. I żałuję tylko jednego, że zrobiłam to tak późno.
Kasiu, Basiu, Aniu jeżeli masz ten sam problem - nie czekaj. Nie ma na co! Uwierz! Życie jest zbyt krótkie, by wiecznie kryć twarz za szalami, czy grubą warstwą podkładu.
całuję
Jola

PS Wczorajsze Mikołajki przepłakałam. Miałam wizytę u endokrynologa. Dowiedziałam się, że mam dwa duże guzy na tarczycy. Czeka mnie biopsja, pobyt w szpitalu. Trochę się boję.
Dziewczyny badajcie tarczycę, zróbcie USG, badanie krwi nie zawsze wszystko wykaże.

16 komentarzy:

  1. Efekty zachwycają, naprawdę zabiegi dają radę! Miałam kiedyś usg tarczycy, ale dawno, więc chyba czas znów badania porobić, zasyłam dobre fale dla Ciebie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, efekty nawet mnie zaskoczyły. Było warto. Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Rewelacyjny efekt! Całkiem inaczej człowiek się czuje psychicznie jeśli pozbędzie się czegoś co go dołuje. Życzę duuuuuuuuuużo zdrówka, oby wszystko przebiegło pomyślnie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo ten kompleks obciążał mnie psychicznie. Widzę w sobie siłę i pewność siebie, o której wcześniej nawet nie miałam pojęcia. Dziękuję.

      Usuń
  3. :( Kochana dasz radę! Trzymam kciuki żeby wszystko poszło dobrze! wyobrażam sobie co teraz przezywasz:(

    OdpowiedzUsuń
  4. No i co tu dużo mówić... jak widzę, że wzrok rozmówcy ucieka na brodę, gdzie mam akurat totalny trądzikowy wysyp, to nawet już nie wiem czy ktoś mnie słucha:( Całkowicie rozumiem, co czułaś. Efekty są świetne i oby nie trzeba było już powtarzać tych bolesnych kuracji:P
    Tyle lat (wow, jak to brzmi, ale to prawda:P) już tu zaglądam, bardzo się zasmuciłam tą wiadomością o tarczycy. Jestem z tobą myślami, bądź dzielna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. Czasami mam ochotę zakryć właśnie takie miejsce ręką tak perfidnie, żeby tej osobie zrobiło się głupio. Nie wiem co jest fascynującego w takich stanach zapalnych...

      Jolu, kochana, trzymam za Ciebie kciuki! Wierzę, że wszystko pójdzie po Twojej myśli. Całuję i ściskam!

      Usuń
    2. bognyprogram i Ojla, aż się wzruszyłam.
      Tak, to już tyle lat trwa to moje blogowanie.
      Dziękuję za ciepłe słowa.

      Usuń
  5. Super efekty i wierzę, że wiele zmieniają.
    Eh, mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze- no musi być dobrze. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eve, naprawdę dużo się zmieniło.
      Tak, musi być dobrze. Dziękuję.

      Usuń
  6. Brawo za wytrwałość, co tam wydane pieniądze - najważniejsze Twoje dobre samopoczucie!
    Trzymam kciuki za ten pobyt w szpitalu, oby tylko wyniki biopsji były jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, tak, najważniejsze jest samopoczucie, i to wyjście z kompleksów.
      Dziękuję.

      Usuń
  7. ja też zdecyddowałam się na laser na wąsik, jestem po 6 zabiegach- ale dwa pierwsze były porażką, nigdy więcej takiego gabinetu, więc ich nie liczę, na razie włoski odrastają i przeraża mnie golenie ich i patrzenie później na siebie, ale mam nadzieję, że efekt będzie równie dobry jak u Ciebie.

    Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi, tylko pamiętaj, aby to był dobry laser, a nie taki zwykły IPL.

      U mnie o pierwszym zabiegu już był bardzo duzy efekt, wtedy też zrozumiałam, że warto w to iść.
      Ja nie miałam problemów z odrastaniem włosków, dopiero w ostatnim tygodniu przed kolejną wizytą zaczęły się pojawiać, ale już dużo słabsze.

      Usuń
  8. Piękny efekt! Ja myślę nad wąsikiem, bo mam coraz bardziej podrażnioną skórę od wosku:(

    Życzę Ci dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń