poniedziałek, 28 marca 2016

Planeta Organica, Syberia, Peeling do ciała - orzeszki cedrowe i olejek z malin

Dzisiaj zapraszam na post o rosyjskim peelingu do ciała marki Planeta Organica.


Opis producenta:
Scrub do ciała stworzony na bazie naturalnych składników pochodzących z obszaru Ałtaju głęboko oczyszcza i niesamowicie regeneruje skórę całego ciała. Organiczny olejek z malin zawiera najbardziej aktywną formę witaminy E (gamma-tokoferol) i chroni skórę przed promieniowaniem UV-A i UV-B. Zmielone skorupy orzeszków cedrowych stymulują mikrocyrkulację krwi i limfy. Zapewnia głębokie oczyszczenie i regenerację skóry, zawiera wiele związków biologicznie czynnych i substancji odżywczych, które wnikają głęboko w skórę,  oczyszcza pory, pomaga usunąć ze skóry toksyny i inne szkodliwe substancje

Skład:
Maris Sal, Glycerin, CocamidopropylBetain, PinusSibiricaShellPowder (zmielone łupiny orzeszków cedrowych)), OrganicRubusIdaeusSeedOil (olej z malin), OrganicRubusChamaemorusSeedExtract (ekstrakt z maliny moroszki), RosaCaninaExtract (ekstrakt z dzikiej róży), TriticumVulgareGermOil (olej z kiełków pszenicy), CetearylAlcohol, ElaeisGuineensis (Palm) Oil (czerwony olej palmowy z miąższu), Parfum, Chlorophyll, IronOxides.


Moje wrażenia:
  • Bazą tego peelingu jest sól morska oraz zmielone łupiny orzeszków cedrowych. Chociaż jestem zwolenniczką konkretnego wyszorowania skóry, to jednak zdecydowanie częściej sięgam po te delikatniejsze, cukrowe peelingi.
  • Kupując ten peeling wykazałam się przekorą, ale nie żałuję...
  • Siła działania - kryształki soli określiłabym jako te średniej wielkości. Po tym jak zobaczyłam wielkość soli użytej w peelingach Purite, to wszystkie inne sole wydają mi się średniej lub małej wielkości. Peeling ładnie złuszcza martwy naskórek, efekty są szybko odczuwalne.
  • Zapach - na wielu blogach czytałam, że jest to piękny malinowy zapach, niczym dżem malinowy. Bez przesady. Jest to przyjemny i bardzo świeży zapach cedrowo-solno-malinowy (i to dokładnie w tej kolejności). Dla mnie jest to zdecydowanie zapach chłodnej świeżości, producentowi udało się uchwycić nutę mroźnej i dziewiczej Syberii.
  • Konsystencja - bardzo plastyczna, peeling nie kruszy się i nie przelewa przez place. Dobrze przylega do skóry. Nie jest on również tłusty. Po masażu peelingiem ciało jest miękkie, oczyszczone i wygładzone, ale tak samo z siebie, a nie z powodu użytych w produkcie olei i wosków. Peeling nie pozostawia żadnej, naprawdę żadnej tłustej warstwy - bardzo to w nim cenię, bo nie zawsze mam ochotę na tłustą warstewkę.
  • Peeling znajduje się w dużym i wygodnym opakowaniu z twardego plastiku, 450ml kosztuje ok. 34zł, ale to za dużo, polecam poszukać promocji w Lawendowej Szafie (ciągle obowiązuje tam promocja -15 lub 20%) lub Eco Drogerii Cosmeceuticum (z hasłem jajeczko -20%).
  • Ostatnio widziałam te peelingi stacjonarnie, i tak jak nie przepadam za słodkimi zapachami, tak przy kolejnych zakupach postawię na cudowną pistacjowo-daktylową słodycz.
  • Podsumowując, jest to naprawdę przyzwoity peeling, który dobrze spełnia swoje zadnie. 
A jakie są Wasze ulubione peelingi?
całuję
kosodrzewina79




18 komentarzy:

  1. Ja nie mam ulubionego peelingu , testuję rozne7
    s tego jeszcze nie znam. .
    pozdrawiam Marcelka ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ciągle szukam swojego ideału, ale przede wszystkim lubię testować nowości.
      Nie szaleję z eksperymentami w sprawie twarzy, ale z peelingami sobie pozwalam.

      Usuń
  2. Ja mam swój ulubiony peeling. Jest to peeling wykonany przy pomocy czarnego mydła Savon Noir i rękawicy kessy. Jednak takie gotowce też czasem kupuję z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Savon Noir + Kessa = to bardzo dobry wybór
      Też często wracam do tego sposobu złuszczania naskórka.

      Usuń
  3. Czyli dla mnie byłby zbyt mocny... Z resztą jak większość peelingów. Dlatego też jestem wierna rękawicy kessie. Jakoś lepiej mi się z nią współpracuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to mocny solny zdzierak.
      Kessa jest dla mnie bardzo wygodna, chyba dzisiaj zrobię sobie kessowe szorowanie.

      Usuń
  4. Czytajac recenzje pomyslalam,ze to by moglo byc dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę przyzwoity peeling bez parafiny.

      Usuń
  5. Czasem to by się przydał taki mocniejszy solny peeling .

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja najbardziej lubię peeling DIY z oleju kokosowego, cukru brązowego i ulubionego olejku eterycznego (najczęściej cytrynowy).

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię kosmetyki tej marki, szczególnie masła do ciała. Wszystkie pięknie pachną i pewnie dlatego mi się podobają - stosuje się je z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam czasem użyć takiego peelingu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może kiedyś się skuszę :) Na razie mam jeszcze ten od Ciebie, a potem się zobaczy co mi w łapki wpadnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę drogi ale w kńcu ma większą pojemność ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, akurat dzisiaj pomyślałam, że czas zamienić piling kawowy na coś innego:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Strasznie ciekawią mnie kosmetyki do ciała planeta organica, do włosów przetestowałam już mnóstwo :) W sumie 450ml za 34zł to nie tak strasznie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię zmieniać peelingi, obecnie używam malinowego od Sylveco. Najczęściej jednak wracam do savon noir.

    OdpowiedzUsuń