poniedziałek, 15 lutego 2016

Couleur Caramel, Cień do powiek Plum Brown 044 (Eye shadow)

Witajcie,
w  dzisiejszym poście opowiem o moich pierwszych odczuciach związanych z Couleur Caramel. Francuską markę Coulrur Caramel pierwszy raz zobaczyłam jako nowość w sklepie Plants for Beauty. A, że mój ukochany cień z paletki Lily Lolo dobijał denka, to postanowiłam znaleźć jego godnego następcę. Postawiłam na perłowy cień o numerze 044 w kolorze Plum Brown.

Opisywanie cieni i robienie im dobrych zdjęć to wielka sztuka. Sama wielokrotnie przeklinałam w duchu, dziewczyny, które pokazywały cienie, czy szminki. Po zakupie, okazywało się, że kolor jest zupełnie inny, niż opisywał i pokazywała go blogerka. Ale o co mi chodzi? Sklep zyskał na sprzedaży, blogerka wywiązał się ze współpracy, tylko ja zmarnowałam pieniądze, bo zamiast różowej dostałem pomarańczową szminkę. Ale kogo to obchodzi?
Dlatego obiecałam sobie, że jeżeli odważę się na pisanie o szminkach, cieniach, to będę podchodziła do tematu uczciwie i będę starała się robić jak najwięcej zdjęć w różnych warunkach oświetleniowych. Dlatego przygotujcie się na zdjęciowy potok :)


Po pierwsze z pewnością nie jest to cień perłowy, to matowy cień z drobinkami. Ja lubię cienie satynowe, satynowo-perłowe o wilgotnej konsystencji. Ten cień niestety, nie tylko nie jest perłowy, ale również nie jest przyjemnie wilgotny. To bardzo suchy, a przez to mocno osypujący się cień. 
Następne zdjęcia pokazują jak zachowuje się cień na bazie Lily Lolo:

osypywanie cienia

Już kilka chwil od nałożenia mam wrażenie, że znika z powiek cały brąz cienia, a pozostaje jedynie słaba szarość. 


Cień nałożony na powiekę palcem ma trochę lepszą pigmentację.


Podsumowując, jestem cieniem rozczarowana.
  • Począwszy od wykończenia cienia, która wbrew sklepowemu opisowi wcale nie jest perłowe, ale jest to mat z drobinkami, które po roztarciu na powiece dają wrażenie delikatnej satyny, 
  • cień mocno się osypuje, i to zarówno pigment, jak i srebrne drobinki,
  • cień na powiece nie odpowiada kolorowi z opakowaniu, cień bardzo szybko traci swój wyjściowy kolor i staje się zwykłym szaraczkiem, przy wklepaniu go w powiekę palcem kolor jest intensywniejszy, to kolor zimnej stali,
  • przy mojej jasnej skórze i niebieskich oczach w tym cieniu wyglądam jakbym była chora, cień niestety zamiast intrygującej brązo-śliwki okazał się szarą, brudną plamą,
  • cienie Couleur Caramel mają ładne ekologiczne opakowania, z których cień może być bez problemu wyjęty i przełożony do paletki magnetycznej - ta z Inglota pasuje idealnie,
  • tak jak pisałam wcześniej, cień miał zastąpić mojego ulubieńca z paletki Laid Bare Eye Lily Lolo, ale niestety nawet nie ma czego porównywać, ponieważ ani kolor, ani wykończenie cienia nie spełniło mich oczekiwań,
  • Renia z bloga Szminką po lustrze w jednym ze swoich postów wspominała o sklepie Couleur Caramel i fachowych konsultacjach, online, może warto spróbować, może Couleur Caramel ma cienie o wykończeniu, które mi odpowiada, może kiedyś będę miała szansę się o tym przekonać, oj dużo tego może...
  • z Couleur Caramel kupiłam jeszcze szminki i tusz, tusz jeszcze czeka na swoją kolej, ale szminki lubię i używam codziennie, niedługo pokażę Wam moje kolory.
Jakie są Wasze doświadczenia z marką Couleur Caramel?
całuję
kosodrzewina79

32 komentarze:

  1. Zaskoczyłaś mnie, nie spodziewałam się że ten cień okaże się tak słaby... ja jeszcze nie miałam nic z tej marki i chyba poczekam aż pojawi się więcej recenzji ich produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam miałam znacznie większe oczekiwania. Cień okazał się bardzo przeciętny.

      Usuń
  2. Osypujące się cienie są u mnie wykluczone (soczewki), ale generalnie nie używam ich w ogóle.
    Ciekawe czy to tylko potknięcie, czy wszystkie cienie mają kiepskie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam wrażliwe oczy i osypujące się cienie/kruszący tusz potrafią bardzo mocno podrażnić moje oczy. Też muszę z tym uważać.

      Usuń
  3. Dobrze wiedzieć, bo chciałam go kupić. A tu taki zonk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może bardziej perłowa formuła okazałaby się lepsza.

      Usuń
  4. Szarości w cieniach to i ja nie znoszę, też mi podkreślają zmęczenie oczu , a osypywanie jest nie wybaczalne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorzej, jak osypują się drobinki - trochę głupio wygląda się z połyskującymi policzkami :)

    Dziwne tylko, że cień został tak niewłaściwie opisany, jako satyna. W końcu sprzedający powinien rozróżniać wykończenia cieni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cień został opisany jako perłowy, co jest zupełną pomyłką. Też nie lubię osypujących się drobinek.

      Usuń
  6. Ja kupiłam sobie dwa cienie nr 106 i 008, błyszczyk i tusz. Błyszczyk jest cudowny, trwały o nasyconej barwie. Tusz - jak dla mnie coś ma nie tak ze szczoteką, ale może dojdę do wprawy. Za to cienie - podzielam Twoją opinię. Według mnie zupełnie nie współgrają z bazą LL. Bez bazy jest jeszcze gorzej. Jednen z moich cieni jest matowy -008. Tak bardzo się nie osypuje, ten drugi, perłowy to tragedia. Na powiece kolor szybko znika. Tak jakby coś z niego sublimowało. Chyba wiem dlaczego u mnie cienie się nie sprawdziły. Od lat używam tylk ocieni mineralnych, bez talku. Tu jest talk. Z Twoim cieniem jest jeszcze coś ciekawego, inny skłąd na stronie, inny na opakowaniu. Ja z pewnością tym cieniom podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że o tym napisałaś.
      A widzisz, myślałam, że perłowy cień będzie lepszy, a tu niestety.

      Usuń
  7. Mam dwa cienie CC, ale chyba z innej serii, w paletce, stosuję je na bazę z BB Lily Lolo i dają ładne, delikatne efekty, szkoda, ze tak kurcze się nie spisały, mam też kredkę do oczu świetna z tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te cienie też wyjmujesz z opakowania i możesz włożyć do paletki . CC chyba nie ma innych serii. Ja lubię ich szminki.

      Usuń
  8. Mam podobny odcień cienia z Oriflame, ale nie zbyt się prezentuje. Twój jest dużo lepszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam się na kosmetykach Oriflame, chociaż w pracy katalogi Oriflame dosłownie walają się wszędzie.

      Usuń
  9. Szkoda, że się tak osypuje :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Na niektórych zdjęciach kolor bardzo mi się podoba, na tych "zimniejszych"...ale u mnie drobinki w takim kolorze są wykluczone, i to osypywanie:( Szkoda:(
    Jestem ciekawa jak spisze się u Ciebie tusz, bo za niedługo będę kupować coś nowego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz jeszcze czeka w kolejce. Obecnie ma rzęsach noszę Zuii.

      Usuń
  11. Taki mój kolor ale szkoda, ze sie osypuje ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tak odwykłam od osypywania się cieni, że ten mnie po prostu wkurzył.

      Usuń
  12. piękny kolor, o tej firmie jeszcze nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórym świetle też bardzo mi się podoba.

      Usuń
  13. Kosodrzewino, dziękuję za recenzję :* Trafiłaś z tym cieniem, tak jak ja z cieniem sypkim lily lolo (nawet podobny kolor to był), co prawda dawno to było, ale jakoś tak zraziłam się do cieni tej marki. Jednak może dam szansę marce i zakupię paletkę Laid Bare Eye.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że może cienie perłowe będą lepszej jakości, ale Łucja pisała w komentarzu powyżej, że też tragedia. No szkoda.

      Usuń
  14. Ciekawe jakby się sprawdził z bazą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałam go na bazę Lily Lolo i Laverę.

      Usuń
  15. Jak zobaczyłam cienie CC miałam na nie dużą ochotę. Widzę jednak, że lepiej zostać rzy starych, sprawdzonych markach.

    OdpowiedzUsuń