poniedziałek, 25 stycznia 2016

23 kilogramy mniej...

Nie, niestety to nie 23 kg mniej na wadze, ale w moim kosmetycznym życiu.

Na moim blogu wielokrotnie poruszałam temat zakupoholizmu, wiele moich czytelniczek podeszło do tematu dojrzale, inne zupełnie go zignorowały, a jeszcze inne po prostu usunęły mnie z obserwowanych blogów. Nikogo nie oceniam, ale powiem szczerze, że w niektórych przypadkach byłam bardzo zaskoczona i było mi tak po ludzku bardzo, ale to bardzo przykro.


Ale ten post nie jest o znajomościach blogowych, ale o oczyszczaniu miejsca wokół siebie. O pewnego rodzaju odgruzowywaniu swojej wolności.

Wypełnienie torby 23 kilogramami kosmetyków, głównie do włosów zajęło mi kilkanaście minut.
Gorzej było z możliwością przekazania tego dalej. Dzwoniłam do domu dziecka i do ośrodków wychowawczych, ale wszędzie oczekiwana ode mnie wypełniania jakiś dokumentów mówiących o darowiźnie. Nie miałam siły na opisywanie wszystkich produktów. Skończyło się na tym, że torba trafiła do państwowej szkoły fryzjerskiej, która kształci przyszłych fryzjerów i fryzjerki. Myślę, że tam te hurtowe ilości kosmetyków wykorzystane zostaną najlepiej.

Ten post jest dla tych, których tak jak mnie kosmetyki uwierały, wręcz podduszały.
I chociaż w tej torbie spakowane były produkty warte kilka dobrych setek,
to ani przez chwilę nie było mi ich żal.

Wolność daje moc!
całuję
kosodrzewina79

62 komentarze:

  1. ja też przez blogowanie nakupowałam sporo kosmetyków i niektóre czekają dalej na swoją kolej :) staram się teraz zużywac wszystko i nie robic zapasów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie był jeszcze inny problem. W międzyczasie zmieniłam podejście kosmetyków, zaczęły interesować mnie jedynie naturalne kosmetyki.

      Usuń
  2. Konsumpcjonizm to temat tabu. Niby każdy z nas ciągle kupuje ale mało kto otwarcie potrafi się przyznać że to jest problem ! Ja też jak ty staram się poukładać wszytko co mam i nie tylko o kosmetyki tu chodzi. Co prawda nie uzbierałabym tylu kilogramów ale sama nie wiem jak by było u mnie gdybym miała większy budżet na swoje wydatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większy budżet?
      Problem polega na ty, że ja potrafiłam wziąć debet, i to znaczny debet aby złożyć kolejne zamówienie.

      Usuń
  3. Ja co jakiś czas robię takie czystki, ale oddaję to po znajomych i rodzinie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dużo oddawałam, głównie siostrze. Ale ona przecież też ma ograniczone możliwości, tego po prostu było za dużo.

      Usuń
  4. Też u siebie poruszałam ten temat (m.in. w kontekście kosmetyków, które się przeterminowały, czekając w zapasach na swoją kolej - to największy upadek konsumującej ludzkości :)), choć ja akurat nie dążę do totalnego minimalizmu. Obiecałam sobie za to, że już nigdy nie doprowadzę do stanu, w którym z szuflad i szafek będą mi się wysypywać kosmetyki, które kupiłam, bo była promocja, bo dostałam rabat urodzinowy, bo coś tam coś tam. Od kilkunastu miesięcy nie kupuję żadnych kosmetyków pielęgnacyjnych (poza rzeczami typu żel do higieny intymnej czy mydło w płynie), odsubskrybowałam dawno temu ShinyBox i... jest mi dużo lepiej. Kocham kolorówkę i nie odmawiam sobie nowych pięknych rzeczy z tej dziedziny, ale kupuję tego mniej o jakieś 3/4 względem tego, co było jeszcze dwa lata temu. Dla mnie to duży sukces i... sukces wystarczający. Wiesz, konsumpcjonizmu nie oceniam jednoznacznie negatywnie, bo gdyby nie on, gospodarka nie gnałaby do przodu, a poza tym każdy ma prawo sam decydować, co zrobi z zarobioną kasą. Nie lubię wartościowania typu: kupowanie piętnastej szminki jest złe, bo... to brzydko i fe. Jedni lubią macać i podziwiać nowe przedmioty, może nawet tworzyć kolekcje (a potem opisywać je na blogu!), a inni wydają grubą kasę np. na paliwo lotnicze, bo uwielbiają latać samolotem. Dla mnie nie ma tu lepszych ani gorszych, a jedyny moment, w którym to, co robisz, jest złe, to ten, w którym sama stwierdzasz, że jest Ci z tym niedobrze. Jeżeli coś zmienisz i dochodzisz do wniosku, że teraz już spoko, to... dla mnie nie ma żadnego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale za to rozumiem Twoje uczucie wolności, bo sama nie mogę się doczekać, aż zużyję te moje nieszczęsne zapasy. tyle że ja czekam na ten moment z utęsknieniem, żeby... znów móc kupić np. KILKA RZECZY NARAZ i nie czuć się z tym źle :). Oddałam część kosmetyków, ale tego, co zostało, nie chcę się pozbywać, bo naprawdę chcę to zużyć i szkoda mi wydanej kasy. Dlatego sama sobie wyznaczyłam karę: nawarzyłaś piwa? to je teraz wypij. następna impreza za dwa lata ;)

      Usuń
    2. Agata, jaki długi i mądry komentarz. Dziękuję.

      Nie krytykuję rozsądnego konsumpcjonizmu, Ale jeszcze ro temu miałam ponad 100 szamponów, i z 500 odżywek/masek. To już jest naprawdę stan chorobowy.
      Też uwielbiam kolorówkę. Teraz po depilacji laserowej twarzy reszcie mogę zgłębiać tajniki makijażu mineralnego.
      Kocham szminki i cienie do powiek, ale pozwalam sobie na szaleństwo.

      Usuń
    3. No dobrze, nie doceniłam skali Twojego problemu :-O.
      W takim razie cieszę się razem z Tobą, że pozbyłaś się tego fizycznego i psychicznego ciężaru :). Mam nadzieję, że wytrwasz w tym nowym stanie!

      Usuń
    4. To była naprawdę ostry stan :(
      Dziękuję, ja też mam nadzieję, że wytrwam.

      Usuń
  5. Ja co jakiś czas robię takie reklamówki dla bratowej, ona to puszcza dalej w świat, oczywiście to nie są takie ilości jak u Ciebie, ale i tak czuje się po tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem bardzo dobrze zrobiłaś, że pozbyłaś się tego balastu. Wyobrażam sobie ile wolnego miejsca odzyskałaś :) Nie wierzę, że byłabyś w stanie to wszystko zużyć. Kosmetyki by się przeterminowały i wylądowały na śmietniku, a tak przynajmniej ktoś będzie miał z nich pożytek. Życzę Ci żebyś już nigdy nie powróciła do zakupoholizmu i trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sandro, moje kosmetyczne zużywanie było walą z okresem ważności produktu.
      Tak się nie da długo wytrzymać. A do tego jeszcze wiele kosmetyków nie pasowało mi już składami.
      Sandro, dam radę. Muszę!

      Usuń
  7. Świetny gest :) Było robić rozdania na potęgę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Nie, nie będę przeginała z tym rozdaniami.

      Usuń
  8. Te sprawy tylko osobom niepoważnym i niedojrzałym mogą wydać się śmieszne. To jest naprawdę problem i żeby sobie z nim poradzić trzeba dużo silnej woli i samozaparcia. Trzymam za Ciebie kciuki niezmiennie i wiem, że Ci się uda!
    Kiedyś lubiłam mieć dużo kosmetyków. I wiem, że bardzo łatwo popaść w przesadę w ich kupowaniu.
    Teraz nadmiar mnie uwiera. Niektóre kosmetyki posiadam w ilości większej niż 1-2 sztuki, ale to głównie wina minionych świąt (prezenty) i świątecznych promocji.... I z racji tego obiecałam sobie nic nie kupować, dopóki mi się coś nie skończy. Chciałabym w tym wytrwać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam takie same odczucia jak Anula, praktycznie mogłabym skopiować jej wypowiedź :D
      Ja często oddaje kosmetyki znajomym, zwłaszcza te włosowe.

      Teraz, po walce przez długi czas ze sobą, doszło do tego, że do włosów mam tylko szampony... Żadnej odżywki. Oleje na wykończeniu. Jeden balsam do ciała, tylko krem do twarzy mam w zapasie.. A tak to wszystko na bieżąco.

      Usuń
    2. :)))
      Ja dzielę się z Młodą i mamą :)))
      Mi się zebrało trochę przez święta... dostałam prezenty i się parę pozycji zdublowało. Ale będę używać i nie kupować! Taki jest plan!

      Usuń
    3. Dziewczyny ja naet ie wiem, czy dążę do takiego minimalizmu, że kupuję tylko wtedy, gdy coś mi się skończy, bo jako, że kupuję głównie przez internet, to nie opłaca się kupić szamponu za 20zł i zapłacić za przesyłkę 15zł.
      Po prostu chciałabym mieć z 4 szampony, z 3 odżywki, 2 maski, 2 oleje, wcierkę działać według potrzeb włosów i skóry głowy.

      Usuń
  9. Brawo ! :) Gratuluję podejścia do tematu. Na pewno czujesz się o wiele lepiej i nie patrzysz już nerwowo na półki z myślą "Boże kiedy ja to wszystko zużyję" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję:) Jak wiesz, byłam ciekawa, jak od postu-spowiedzi idzie Ci aktualnie w kwestii zużywania. Pamiętam, że początkowo nie chciałaś produktów oddawać/sprzedawać, tylko sama chciałaś je zużyć jako "zadośćuczynienie", ale sama wiesz, że byłoby to ciężkie. Super, że zdecydowałaś się je jednak komuś oddać, żeby się nie zmarnowały. Serio, niektórzy Cię odobserwowali za Twój zakupoholizm? :| W każdym razie, już przez to przeszłaś i teraz z tego wychodzisz, więc jestem pewna, że nie zejdziesz ponownie na tą zgubną drogę. Już kiedyś Ci pisałam, że chyba każdą blogerkę prędzej czy później spotyka ten kosmetyczny konsumpcjonizm, ale grunt to się po tym ogarnąć i podchodzić do zakupów racjonalnie jak za czasów przed blogowaniem. Pozdrawiam i niezmiennie życzę powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że odświeżyłaś sobie moje wpisy, to miło :)

      Nie byłam niestety w stanie tego wszystkiego sama.
      Świadomość, że tyle rzeczy/pieniędzy mogłoby się zmarnować bolałaby mnie bardzo.
      Tak, poznikałam z blogrollów wielu osób, nagle potraciłam obserwatorów.
      Dzisiaj się z tego śmieję, ale wtedy było mi naprawdę przykro.
      Dziękuję!

      Usuń
  11. Brawo kochana,
    ja też robię porządki w kosmetykach i obdarowuje nimi koleżanki
    _____________
    Pozdrawiam
    MARCELKA FASHION and LIFESTYLE BLOG
    ♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Rajuuu - gratuluję radykalnych kroków - ja oddałam siatę koleżance, która znajduje się w trudnej sytuacji - boskie uczucie lekkości :))

    OdpowiedzUsuń
  13. wiem co to znaczy "wolność":) cieszę się, że napisałaś o tym post. może niektórym to coś uświadomi. osobiście nie lubię mieć dużo kosmetyków, a tylko te których faktycznie używam. nie dopuszczam do sytuacji, kiedy tonę w produktach, a w pokoju czy łazience ledwo starcza miejsca dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety tonęłam w kosmetykach, uważam, że teraz też mam ich jeszcze zdecydowanie za dużo.
      Dziękuję.

      Usuń
  14. I słusznie lepiej komuś oddać ;) Szkoda, ze w domach dzieckach a i tego typu placówka nadal obowiązuje ścisła biurokracja bo nastolatki by się ucieszyły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, tak normalnie to pewnie powypełniałabym im te papierki, ale naprawdę nie miałam siły na opisywanie 23 kilogramów kosmetyków.
      Ale myślę, że trafiły one też w dobre ręce.

      Usuń
    2. Szczególnie że to musiałoby być szczegółowe, łącznie z ceną pojemnością i każdyą inną pierdołą ;)

      Usuń
  15. Gratuluję. Gdybym mogła, to bym Cię uściskała :) Mam nadzieję, że to będzie przełom. Ciesz się. Siedź, bądź z siebie dumna i świętuj. Gratuluj sobie ile można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Henri.
      Na gratulacje jeszcze trochę za wcześnie, traktuję to jako duży krok w przód, ale jeszcze nie sukces.

      Usuń
  16. 23 kilogramy... Gdzie Ty to wszystko mieściłaś?! Gratuluję stanowczego kroku. :) Sama niedawno pozbyłam się części nieużywanych kosmetyków i było mi lżej na sercu. :) Szkoda, że biurokracja uniemożliwiła Ci oddanie ich do ośrodków, ale wcale mnie to nie dziwi. Też nie miałabym siły, żeby to wszystko opisać. W każdym razie świetny pomysł ze szkołą fryzjerską. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kobiety mają swoje zakamarki i sekretne miejsca w domu.
      Tak, przyszli fryzjerzy powinni być zadowoleni.

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Dobra i szczęśliwa to będę wtedy, gdy się z tym wszystkim uporam.

      Usuń
  18. Kosodrzewino, jak dobrze, że do tego dojrzałaś. Zauważyłam, że zmierzasz w kierunku natury i super!

    Im mniej tym lepiej od dawna u mnie się to sprawdza, stawiam przede wszystkim na dobry skład. Czasami poszaleję z mydłami, ale trzeba mieć jakiegoś bzika ;) a poza tym w tym wieku można być przez chwilę nie poczytalną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w wielu kwestiach w swoim życiu idę w dobrym (no może trochę lepszym niż jeszcze niedawno) kierunku.
      Szaleństwo z mydłami też nie jest mi obce :)

      Usuń
  19. Nie jestem jakoś uzależniona od kosmetyków, ale jakbym miała tyle ich wyrzucić to bym chyba się załamała. Jestem dumna z Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluje takiej decyzji, chyba bym nie potrafiła oddać takiej ilości kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam na takim etapie, że już nie potrafiłam na nie patrzeć.

      Usuń
  21. Dobrze zrobiłaś,po takim czynie trzeba czuć ulgę.Ważne jest żeby już nie doprowadzić do tego stanu :) Chociaż mi byłoby żal tych wszystkich pieniędzy wydanych.
    Ja kiedyś kupowałam więcej niż potrzebowałam ale teraz ide w strone minimalizmu czy to w kosmetykach czy w codziennym życiu ,mam tylko to co potrzebuje,a jak już robie większe zakupy to wybieram takie rzeczy które naprawdę chce ,które zużyje i wiem że nie będą czekały na mnie rok w kosmetyczce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,
      zrobię wszystko, aby do takiego stanu rzeczy już więcej nie doprowadzić.

      Usuń
  22. Na prawdę Cię podziwiam! Mam ten sam problem i pewnie bym się na to nie zdobyła, chociaż podczas Świąt myślałam właśnie o oddaniu do domu dziecka. No nic, muszę dojrzeć poczekać na swój czas, a Tobie serdecznie gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Aga, nie zbieraj tego całego szajsu. Są zdecydowanie piękniejsze rzeczy w życiu niż kosmetyki.
      Życzę powodzenia :)

      Usuń
  23. O kurcze, jestem w szoku!!! :-) że aż tyle się tego nazbierało..
    Pamiętam, że czytałam posty gdzie właśnie pisałaś o zapasach ale nie spodziewałam się, że jest tego aż tyle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzut oka na taką torbę, i naprawdę przychodzi otrzeźwienie.

      Usuń
  24. Tak sobie myślę, że konsumpcjonizm nigdy nie jest w normie. Mamy tendencję do przesuwania granic. Wiem to po sobie. Od kilku miesięcy staram się ograniczać zakupowo. Tylko to ca naprawdę potrzebuję. I nie ma tłumaczenia, że by się przydało, promocja, nowość itd. Myślę, że każda z nas przeszła bądź przechodzi podobną drogę. Najpierw ta ekscytacja zakupami, a potem przychodzi otrzeźwienie. Po co to wszystko, przecież nie zużyję. Nie musiałam mieć, wyrzuty sumienia. Odwieczne pytanie mieć czy być. Dobrze jeśli nie rodzi to problemów finansowych. Widzę, że na dobrej drodze jesteś. WYTRWAJ!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo, wytrwam!
      Dziękuję za te mądre słowa. Bardzo dziękuję.

      Usuń
  25. Katharsis. Takie oczyszczenie jest potrzebne. Ważne, że dojrzłaś do tego, aby torbę spakować. Przypuszczam, że wiele razy o tym myślałaś. Najważniejsze, że chcesz życ bez tego balastu. Uważam, że żyjemy w czasach, w których kosnumpcjonizm jest metodą na życie. Mieć i kupować. Ciuchy, kosmetyki, samochody, wszystko co tylko się da. Świat już dawno oszalał. Wiesz, pracuję w środowisku, które powinno być nastawione na służbę drugiemu człowiekowi. Bez względu na pieniądze. Niestety jest inaczej. I tak przykro się składa, że coraz częsciej postrzegamy lub jesteśmy postrzegani poprzez pryzmat tego co posiadamy. Konsumpcjonizm zawsze jest zły. Przekonałam się na własnej skórze. W mojej pracy ludzie patrzą jakim przyjeżdzasz samochodem do pracy. Kiedyś jeździłam japończykiem. Budziło to poważanie, respekt, bo pasuje samochód do stanowiska. Potem tak się stało, że sprzedałam auto. Zaczęłam jeździć samochodem ojca. Pogardzana marka. Bo nie jest prestiżowa itd. Uśmieszki, komentarze. Zabołało. Pomyślałam jednak - mam was wszystkich gdzieś. Konsumpcjonizm rani, nawet sobie z tego sprawy nie zdajemy ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to katharsis.
      Wielkie oczyszczenie po wielkiej zbrodni na samej sobie.

      Usuń
  26. Ja zazwyczaj oddaję znajomym albo komuś z rodziny, no ale nie mam aż takich zapasów i staram się kupować z głową, żeby później nie mieć ogromnych zapasów ale wiadomo różnie to wychodzi. Brawo za taką decyzję i oddanie wszystkiego na pewno się ucieszyli z takiej torby wspaniałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Tak, myślę, że są zadowoleni.

      Usuń
  27. Spory krok do przodu :) Gratuluję. Mnie udało się pozbyć wszystkich kosmetyków, gdy zaszłam w ciąże. Teraz się z tego cieszę :) Kupuję to co jest mi potrzebne. Podczas ostatniej wizyty do dm nie kupiłam niczego włosowego. Wtedy tego nie potrzebowałam, nie kupuję na zapas. Kończę swoje maseczki i dopiero teraz będę planować jakieś zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Też czuję, że zrobiłam duży krok naprzód.

      Usuń
  28. jak można usunąć kogoś z obserwacji, bo ma więcej kosmetyków? dla mnie to jest śmieszne zachowanie, ale nie wiem, może zazdrościły :D
    Super, że poczułaś ulgę po tym, jak się pobyłaś tych kosmetyków. Ja kiedyś kupowałam dużo i za każdym razem jak widziałam, że kosmetyk się zepsuł byłam na siebie zła, że niepotrzebnie wydałam pieniądze. Ja jestem osobą, która jest dosyć mocno oszczędna, więc nauczyłam się, że póki nie zużyję kilku kosmetyków to nie kupuję następnych, bo nie chcę ich potem wyrzucać do śmieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana, trzymam za Ciebie kciuki cały czas i gratuluję następnego kroku w walce z nadmiarem kosmetyków. Wcześniej czy później ten problem dotyka większość blogerek kosmetycznych oczywiście w różnym stopniu. Ta ekscytacja, te okazje życia, promocje i nowości pomimo, że promocje były, są i będą. Nie jest łatwo nad tym zapanować. Kiedyś bardziej szalałam zakupowo. Teraz kupuję to, co potrzebuję. Staram się ograniczać zakupy i zużywać to, co mam. Wierzę, że Ci się uda. I nie poddawaj się.

    OdpowiedzUsuń