niedziela, 31 maja 2015

Planeta Organica, Gęste mydło z glinką marokańską

Gdy tylko zobaczyłam je w ofercie sklepów internetowych, które sprzedawały rosyjskie kosmetyki, od razu zapragnęłam przetestować wszystkie rodzaje. Ze względu na ogromną wydajność tych mydeł cieszę się, że robiąc zakupy poprzestałam na trzech sztukach. W dzisiejszym poście podzielę się z Wami moimi odczuciami po stosowaniu Gęstego mydła z glinką marokańską od Planeta Organica.


Opis producenta:


"Prastara marokańska receptura.
Lecznicza marokańska glinka Ghassoul z silnym działaniem antycellulitowym.
Można stosować do mycia ciała i włosów
Od wielu wieków marokańska glinka wykorzystywana była w Afryce do pielęgnacji włosów i ciała. Glinka Ghassoul to naturalny produkt pochodzenia wulkanicznego z wysoką zawartością krzemu i magnezu. Posiada silne właściwości absorpcyjne, doskonale oczyszcza skórę i wyprowadza z niej toksyny. Jest zbierana ręcznie w podziemnych kopalniach, przemywana wodą, oczyszczana i suszona na słońcu. Dzięki wywoływanemu przez nią efektowi drenażu limfatycznego działa antycellulitowo, zmniejsza obrzęki. Glinka jest wzbogacona  cennym olejkiem z czarnych oliwek odżywiającym włosy, olejkiem eukaliptusowym wygładzającym skórę i włosy oraz olejkiem z drzewa pistacjowego wzmacniającym cebulki włosów
Zawiera certyfikowane organiczne składniki
Nie zawiera SLS, parabenów, silikonów, alkoholu, syntetycznych barwników, pochodnych rafinacji ropy naftowej." (źródło)
 

Skład:


Aqua, Ghassoul Clay (glinka ghassoul), Organic Olea Europaea Fruit Oil (organiczny olejek z czarnych oliwek), Organic Eucaliptus Globulus Leaf Oil (organiczny olejek eukaliptusowy), Myroxylon Balsamum Oil (olejek drzewa balsamicznego/pistacjowego), Citrus Aurantium Peel Oil (olejek pomarańczowy), Argania Spinosa Kernel Oil (olejek aragonowy), Juniperus Communis Extract (ekstrakt jałowca); Sorbitol, Sodium Cocoyl Isethionate, Potassium Olivate, Potassium Laurate, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate




Moje wrażenia:
  • Robiąc zakupy skusiłam się na trzy mydła: Aleppo, prowansalskie i z glinką marokańską. I to ostatnie za sprawą mojej wielkiej miłości do glinek, jako pierwsze zawitało w mojej łazience.
  • Mydło wydaje się być gęstym błotem, ale to tylko pozory, bo tak naprawdę ma gładką, elastyczną i wręcz aksamitną konsystencję. Jego zapach określiłabym w trzech sławach: błoto - eukaliptus - las.
  • Może to dziwnie zabrzmi, ale początkowo nie wyobrażałam sobie, że będę wkładała mokrą dłoń do opakowania, aby nabrać odrobinę mydła. (Podobnie mam z kremami w słoiczkach -> patrz: szpatułka Martina Gebhardt). Kombinowałam - przekładałam małe porcje mydła do zastępczego opakowania, jednak szybko z tego zrezygnowałam - ponieważ gęsta konsystencja produktu wcale nie łączyła się chętnie z wodą, a jeżeli kilka kropli wody znalazło się w opakowaniu, to bez problemu je wylałam.
  • Do porcji mydła dodawałam odrobinę wody i rozcierałam w dłoniach, powstałą emulsją myłam twarz oraz całe ciało. Czasami mydło postawiałam na twarzy na 2-3 minuty, tak aby wszystkie ciekawe składniki miały czas zadziałać. Skóra za każdym razem była idealnie oczyszczona, wygładzona i nawilżona. Mydło nie spływa z ciała, ale ładnie do niego przylega. Uwielbiałam stosować je razem z rękawicą Kessą. Mydło to z powodzeniem może również zastąpić nawet najlepszą piankę do golenia.
  • Mydłem kilka razy umyłam również włosy, które były później ładnie odbite u nasady i wydawało się, że jest ich znacznie więcej. Mydło nie przedłużało jednak świeżości moich włosów, dlatego stosowałam je głównie do ciała. 
  • To jak to mydło odmieniło stan mojej skóry sprawiło, że nie ma mowy, abym powróciła do drogeryjnych żeli z SLeS-em. 
  • Czy ten produkt ma jakieś wady? Tak. Czasami przeszkadzał mi kolor tego mydła, nie zawsze miałam ochotę na relaks w bagiennej wodzie.
  • Aktualnie używam mydła Aleppo i prowansalskiego i jestem nimi zadowolona. Z pewnością sięgnę po mydło tureckie oraz hammam (interesująca recenzja eve). Naprawdę już nie mogę się doczekać.
  • Mydło ma objętość 450ml i musimy za nie zapłacić ok. 38zł. Ale naprawdę WARTO!
Ciekawa jestem, czy miałyście te mydła. Jakie najbardziej przypadło Wam do gustu?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 24 maja 2015

Duchu Święty, odleć, czyli o prywatnym gołębniku na 8 piętrze wieżowca.

Kilka dni temu Una na swoim blogu pisała o kompleksie małego balkonu. Mój balkon jest mały, zdążyłam się do niego przez ostatnie 5 lat przyzwyczaić. Ale jego wielkość nie jest moim największym zmartwieniem.


Dzisiaj świętujemy Pięćdziesiątnicę, czyli pamiątkę zesłania Ducha Świętego na apostołów. Symbolem Ducha Świętego jest gołębica.
Gołąb to piękny ptak. Gdy byłam mała mój tato hodował gołębie. Pamiętam, że jako mała dziewczynka z wielkim zdziwieniem patrzyłam na ojca, który potrafił przez pół dnia, tak po prostu stać i "ganiać" gołębie. Pamiętam też, jak bardzo przeżywał, gdy pewnej nocy do gołębnika dostała się kuna i wydusiła większość ptactwa.


Ja z gołębiami nie mam tak dobrych doświadczeń, jak mój ojciec. Przyczynił się do tego mój sąsiad, który na swoim balkonie, na ósmym piętrze zrobił sobie swój prywatny gołębnik. Zresztą zobaczcie same:








Z sąsiadem nie potrafię dojść do porozumienia. Czekam na reakcję spółdzielni mieszkaniowej.
Wiem, że to niby tylko balkon, ale czasami gdy patrzę na to w jakim on jest stanie, to naprawdę załamuję ręce i tak po babsku, po prostu wyję.

Może mi coś doradzicie?
całuję
kosodrzewina79




niedziela, 17 maja 2015

Ecolab, Szampon normalujący do włosów przetłuszczających się

Witajcie,
dzisiaj zapraszam Was na post, w którym podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na temat szamponu Ecolab do włosów przetłuszczających.


Opis producenta:


Szampon zawiera ponad 97% składników pochodzenia roślinnego
Organiczny ekstrakt z nasion pigwy zmniejsza przetłuszczanie się włosów i nadaje im jedwabistą gładkość. Ekstrakt z bergamotki normalizuje równowagę wodno-lipidową.
Ekstrakty z werbeny i oczaru wirginijskiego wzmacniają uszkodzone włosy, zmniejszają podrażnienia skóry głowy, eliminują łupież. Działają antyseptycznie i tonizująco. 
Organiczny ekstrakt z imbiru reguluje wydzielanie sebum i działa antyseptycznie
Informacje dodatkowe
Produkt nie zawiera SLS, SLES, silikonów i parabenów oraz syntetycznych barwników i konserwantów. (źródło)

Skład:
Aqua, Camellia Sinensis Leaf Floral Water (hydrolat/napar z liści białej herbaty - pobudza krążenie), Organic Cydonia Seed Extract (organiczna pigwa), Sodium Lauroyl Methyl Isethionate (łagodny detergent), Cocamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), Organic Hamamelis Virginiana Leaf Extract (ekstrakt z liści oczaru wirginijskiego), Lauryl Glucoside (bardzo delikatna substancja myjąca), Coco Glucoside (bardzo delikatna substancja myjąca), Citrus Aurantium Bergamia Fruit Extract (ekstrakt z owoców bergamotki - zmniejsza łojotok), Verbena Officinalis Extract (ekstrakt z werbeny), Glycerin, Glycereth-2 Cocoate,  Organic Zingiber Officinale Extract (ekstrakt z organicznego imbiru), Perfume, Lactic Acid, Benzoic Aicd, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, CI75810

Zapach:
szampon pachnie pigwą/ można pomylić z zapachem papierówek

Konsystencja:
przeźroczysta ciecz 

Dostępność:
250ml/16,50zł - Eco Drogeria 


Moje wrażenia:
  • Przetłuszczanie włosów, to problem, który ostatnio poznałam, aż za dobrze. Rano myłam czuprynę, a już 5 godzin później włosy smutno oblepiały głowę. Wieczorem skalp pokrywała widoczna warstwa sebum. Nie wiedziałam o co chodzi? co robię źle? Nie zawsze też rano mogłam myć głowę, wtedy w ruch szły suche szampony, które na moich farbowanych henną włosach były bardo widoczne. Nie podobało mi się w nich to, że one tak naprawdę nieudolnie maskowały problem, który miałam wrażenie, że jeszcze bardziej się nasilał. Dlatego, szybko ale to bardzo szybko podziękowałam suchym szamponom.
  • Postanowiłam bardziej wnikliwie przyjrzeć się składom szamponów, którymi przez ostatnie tygodnie/miesiące myłam głowę. Przejrzałam swoje zapiski włosowe (tak, tak prowadzę takowe),  uświadomiło mi, to że ostatnio przez moją łazienkę przechodziły głównie szampony z silnymi detergentami. Niestety Magnesium Laureth Sulfate (MLS) okazał się na tyle silnym detergentem, że bardzo uwrażliwiał mój skalp. Gdy użyłam szamponu z alkoholem, np. Alverde, wręcz paliła mnie skóra głowy. Zrozpaczona postanowiłam odstawić mocne szampony.
  • Moją uwagę przykuł szampon normalizujący do włosów przetłuszczających z Ecolab, który tworzą trzy łagodne detergenty, biała herbata, pigwa, oczar wirginijski, bergamotka, werbena oraz imbir. Dawno nie miałam tak ciekawie skomponowanego szamponu. Wszystkie użyte w nim składniki aktywne działają łagodząco, oczyszczająco i przeciwzapalnie, czyli tak jak potrzebuje tego podrażniony i przetłuszczający się skalp.
  • Nie myślcie, że efekty przyszły z dnia na dzień. Oj, nie! Szampon Ecolab stał się moim głównym szamponem, co 2-3 mycia stosowałam nawilżający szampon Emolium (apteka), dodałam do tego jeszcze szampon litewskiej marki Uoga Uoga z białą glinką. Cały czas eksperymentowałam z białą, a później jeszcze z żółtą glinką.
  • A jak jest dzisiaj? Po blisko trzech miesiącach jest poprawa, i to znaczna. Mogłam powrócić do mojego poprzedniego cyklu mycia włosów, czyli co 2 dni :)
  • Jak oceniam szampon Ecolab? Naprawdę dobrze. Produkt ten przyczynił się do poprawy stanu mojej skóry głowy. Szampon niesamowicie też zmiękcza i wygładza włosy. Jego niewygórowana cena oraz przyjemny zapach pigwy, to dodatkowe, duże atuty tego szamponu. Naprawdę, warto przyjrzeć mu się bliżej.
A jak Wy radzicie sobie z przetłuszczaniem włosów?
całuję
kosodrzewina79


środa, 13 maja 2015

Pielęgnacja by Syria & Marocco, Balsam na bazie 7 olejów

Witajcie,
dzisiejszy post będzie małym powrotem do serii Pielęgnacja by Syria&Marocco. Serii, w której prezentowałam Wam już wiele ciekawych produktów do pielęgnacji włosów i skóry głowy.


Opis producenta:
Balsam wygładza włosy i powoduje, że lepiej się układają. Wzmacnia cebulkę włosową, zmniejsza wypadanie i łamliwość. Walczy z łupieżem i nadaje puszystość.

Należy nakładać na umyte włosy i pozostawić na około 3 minuty, a następnie zmyć letnią wodą.

Skład
mix of seven oils - olejek migdałowy, oliwkowy, z czarnuszki, laurowy, kaktusowy, rumiankowy, z pestek winogron, ekstrakt ziołowy, glinka beloun z Aleppo.

(Oczywiście, nikt nie uwierzy, że jest to całkowity skład balsamu. Ale ja do tego podchodzę na zasadie składników aktywnych.)


Moje wrażenia:
  •  Moją słabość do syryjskich produktów już znacie, np. TU. Dlatego, gdy tylko zobaczyłam butelkę tego balsamu w sklepie oferującym orientalne kosmetyki, nie było innej opcji - musiałam ją kupić.
  • Balsam ma przyjemny orientalny zapach (siła zapachu umiarkowana, naprawdę przyjemna). Jego konsystencja jest rzadka.


  • Produkt rozprowadza się po włosach bez problemu. Konsystencja sprawia, że jest to jeden  tych produktów, który włosy chłonął. Po nałożeniu jednej porcji balsamu, włosy wypiły go błyskawicznie, dokładałam 2 i 3 porcję. Gdy włosy przyjemnie miękły i były otulone balsamem, wtedy wiedziałam, że jest ok (ten sposób aplikacji stosowałam przy znacznie dłuższych włosach, przy krótszych jedna porcja w zupełności wystarczy).
  • Balsam ładnie nawilżał i natłuszczał moje włosy, ale jednocześnie ich nie obciążał. Widoczne to było zwłaszcza drugiego dnia, gdy zazwyczaj moje włosy nadają się już tylko do związania (bo utraciły nawilżenie, skręt czy mięsistość), a w tym przypadku po nocy w rozpuszczonych włosach, albo koczku - spokojnie mogłam delikatnie ułożyć je rękoma i wyjść z domu.
  • Czy wrócę do balsamów syryjskich? Z pewnością tak. Kosmetyki z tej części świata dobrze działają na moją twarz i włosy. Po prostu raz na jakiś czas, czują nieodpartą potrzebę sięgnięcia po te produkty.
A jak takie kosmetyki sprawdzają się u Was? 
Może polecicie mi jakieś produkty, które się u Was sprawdziły?
całuję
kosodrewina79


  • Włosy kilka godzin po myciu:

  • Włosy 24h później (w nocy włosy były rozpuszczone lub związane w koczek)




poniedziałek, 11 maja 2015

100% Pure, Szminka do ust, Velveteen

Witajcie,
tym postem rozpoczynam moje małe rozliczanie mineralnych nabytków, które prezentowałam Wam w TYCH makijażowych zakupach.
Jak widziałyście, ostatnio zainwestowałam w pierwsze w moim życiu szminki naturalne. Postawiłam na marki: Lily Lolo i 100% Pure.
W dzisiejszym poście podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na temat szminki 100% Pure.


Opis producenta:
Produkt 100% naturalny, 100% vegański,  bezglutenowy!

Wspaniałe kolory dzięki barwnikom  owocowym, jako baza  nawilżające masło z awokado i kakao. W 100% naturalna, formuła daje ustom kolor, odżywienie i pielęgnację dzięki bogactwu witamin i przeciwutleniaczy. (źródło)


Skład:
Organic Avocado Butter, Organic Cocoa Butter, Contains all or some of the following Fruit Pigments: Organic Cherry, Organic Plum, Cabernet Grape, Organic Raspberry, Organic Blueberry, Organic Blackberry, Organic Peach, Organic Apricot, Organic Tomato, Organic Pomegranate, Organic Cacao (chocolate), Organic Rose Petals, Organic Lavender Flower and Organic Cinnamon, Organic Shea Butter, Organic Rosehip Oil, Organic Mango Butter, Vitamin E (a-tocopherol), Vitamin C (ascorbyl palmitate), May contain Mica (natural shimmery mineral).


Moje wrażenia:
  • Zakup tej szminki, chodził za mną już od kilku miesięcy. Wpadło mi w oko jej pomysłowe, ale też i bardzo eleganckie opakowanie.
  • W moim przypadku jednak ładne opakowanie, to zdecydowanie za mało. Do zakupy szminki przekonał mnie jej cudowny skład. Bazą produktu jest masło awokado i masło kakaowe. Następnie jest cała masa organicznych owocowych pigmentów z: wiśni, śliwki, winogron, borówki, jeżyny, brzoskwini, moreli, pomidora i granatu. Do tego szczypta kakao, płatów róż, lawendy i cynamonu. I na koniec masło Shea, olej z dzikiej róży, masło mango oraz witaminy E i C.
  • Długo zastanawiałam się nad wyborem koloru. Szukałam czegoś, co podkreśli usta, a jednocześnie ładnie ożywi moją twarz. Po wielu latach poszukiwania idealnego koloru wiem, że muszę unikać dwóch przypadków: koloru jaśniejszego niż moje usta oraz jaskrawych i bardzo ciemnych barw, ponieważ cudnie wyglądają one na reklamach, ale w realnym życiu zupełnie się nie sprawdzają.
  • Zdecydowałam się na kolor Velveteen, który jest dla mnie połączeniem elegancji, klasyki, ale również codziennej delikatności. 



1-2 warstwy
po 0,5h

po 1h
trzy warstwy
  • Uwielbiam ten kolor za jego niejednoznaczność. Przy jednej warstwie mam delikatne dziewczęce ożywienie do makijażu dziennego, trzy warstwy nadają ustom ciemniejszej głębi. Bardo dobrze czuję się w tym kolorze, idealnie pasuje on do mojej urody. A muszę się Wam przyznać, że bardzo długo bałam się szminek. Pojawiły się one w mojej kosmetyczce zaledwie chwilę przed trzydziestką. Uważam, że do szminek musiałam po prostu dojrzeć i nauczyć się ich nosić.
  • Szminka rozprowadza się na ustach niczym masełko. Nie ma potrzeby używania konturówki.
  • Gdy mam ją na sobie dostałam wiele komplementów, że jakoś inaczej dzisiaj wyglądam. Rozmówca patrzy się na mnie, szuka, i nie wie, co to za zmiana. I, o to właśnie mi chodziło, kolor dopełnia mnie, a nie że przodem idą usta/kolor, a za nimi kobieta. 
  • Jeżeli chodzi o trwałość, to zazwyczaj rano aplikuję 1-2 warstwy, a później, po godzinie w pracy dokładam jeszcze jedną warstwę, i mam już później spokój na blisko 4h.
  • Szminka pachnie delikatnie i przyjemnie owocami, najbardziej wyczuwam borówkę i wiśnię.
  • 100% Pure to amerykańska marka i w Polsce można ją dostać jedynie w sklepie Plants for Beauty
  • Czy produkt ma jakieś minusy? W pierwszym momencie pomyślałam o cenie, ale za chwilę przypomniałam sobie swoje drogeryjne zakupy, podczas których brałam czasami 2-3 szminki, a później i tak nie pasował mi ich kolor, drażnił chemiczny zapach lub po prostu musiałam szminkę odstawić, bo na ustach wyskoczyła mi cała masa małych grudek. W tym przypadku mam idealny kolor + nawilżenie ust + pewność, że nie dostarczam sobie sama niepotrzebnej chemii. Jednak chciałabym, aby gramatura szminki była większa, bo te 2,5g z opakowania ubywa szybko. 
Czy możecie mi polecić jakieś dobre naturalne szminki?
całuję
kosodrzewina79

czwartek, 7 maja 2015

Luvos, Rewitalizująca odżywka do włosów z glinką mineralną Luvos

Witajcie,
tak jak wczoraj obiecałam, dzisiaj przychodzę do Was z moimi wrażeniami po stosowaniu odżywki Luvos. 
Opis producenta:


Odżywka skomponowana na bazie glinki mineralnej Luvos, wzbogaconej o wyjątkowe składniki roślinne z upraw ekologicznych. Zapewnia intensywną pielęgnację, dzięki której włosy stają się gładkie i lśnią jedwabistym połyskiem. Minerały i pierwiastki śladowe zawarte w glince Luvos poprawiają mikrokrążenie, a organiczny olej rzepakowy wspiera proces rewitalizacji i przywrócenia równowagi skóry głowy. Odżywka zawiera proteiny z pszenicy oraz cenny olej pracaxi (pracachy oil), które ułatwiają rozczesywanie i zwiększają objętość włosów.
Skład:

Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Zea Mays Oil (olej kukurydziany), Sorbitol (humektant - nawilża, wiąże wodę), Loess (glinka Luvos), Inulin (Inulina - substancja kondycjonująca, zwiększa objętość włosów), Glyceryl Stearate Citrate, Betaine, Kaolin (glinka biała), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Pentaclethra Macroloba Seed Oil (pracachy oil) (olej z amazońskiego drzewa szparagowego - nadaje włosom połysk, odżywia je, chroni włókno włosa, ma właściwości bakteriobójcze, chroni skórę głowy przed  różnego rodzaju grzybami), Canola Oil (olej rzepakowy), Zinc PCA (cynk - przeciwdziała powstawaniu łupieżu), Helianthus Annuus (SunFLower) Seed Oil (olej ze słodkich migdałów), Tocopherol (wit.E), Xanthan Gum, Levulinic Acid, P-Anisic Acid, Sodium Levulinate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Parfum, Limonene, Linalool

Moje wrażenia:
  • Odżywka ma przyjemnie kremową konsystencję.
  • Zapach jest taki sam jak w szamponie, czyli jest to przyjemna i ciepła piaskowo - pomarańczowa nuta.


  • Odżywka ma niesamowite zdolności wiązania wody - moje suche i kręcone włosy potrafią to określić bezbłędnie. Im więcej czasu upływa od mycia głowy, tym na mojej głowie mniej ładnych i nawilżonych  loków. Taki już urok włosów wysokoporowatych. Ten produkt jednak czas nawilżenia włosów potrafił niesamowicie wydłużyć. Jeszcze na drugi dzień były one świeże, a do tego loki ładnie się utrzymywały. Włosy były też lekko usztywnione.
  • Odżywka dawał jeszcze jeden efekt, który lubię - sprawiała, że włosy były mięsiste i ładnie dociążone.
  • Odżywka zawiera tak bardzo lubiane przeze mnie proteiny z pszenicy. Do tego glinki, i dobre oleje, i mamy jedną z naprawdę ciekawszych odżywek, jakie stosowałam.
  • W poprzednim poście opisywałam Wam szampon z tego duetu. Ale jeżeli miałabym zarekomendować Wam tylko jeden produkt, to proponuję zacząć od odżywki. Można ją stosować na włosy, ale też i na skalp. Pod koniec tuby, gdy zaczynałam już ją oszczędzać - dodawałam ją do innych, słabszych odżywek. Zawsze byłam zadowolona. 
Znacie ten produkt? Jakie macie z nim doświadczenia?
całuję
kosodrzewina79

PS A na koniec kilka zdjęć moich włosów po zastosowaniu duetu z Luvos lub jednego z tych produktów.




wtorek, 5 maja 2015

Luvos, Szampon z glinką mineralną LUVOS® oczyszczający i przywracający równowagę

Witajcie,
w dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Wam o moich doświadczeniach z szamponem Luvos. Jest to szampon bardzo specyficzny, zupełnie inny od tych drogeryjnych, stąd uważam, że wart jest omówienia.



Opis producenta:
Delikatnie oczyszcza włosy, nadając im zdrowy wygląd. Skomponowany na bazie glinki mineralnej LUVOS®, bogatej w wartościowe minerały i pierwiastki śladowe. Podczas mycia glinka wiąże nadmiar sebum, usuwa martwe łuski i zanieczyszczenia. Cenny olej z organicznego rzepaku chroni włosy przed przesuszeniem i łagodzi podrażnienia.
Szampon z glinką mineralną LUVOS® jest łagodnym preparatem, stabilizującym pH skóry głowy i przywracającym naturalną równowagę. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju włosów, zwłaszcza przetłuszczających się i do włosów z łupieżem. Może być również używany do włosów farbowanych.

O Luvos
Założycielem firmy Luvos Heilerde był niemiecki naturoterapeuta Adolf Just (1859-1936), który propagował idee medycyny naturalnej. W swoich badaniach odkrył szczególne pokłady lessu (gliny) o wyjątkowym składzie i wysokim stopniu rozdrobnienia, które zastosował do celów leczniczych.

O glince Luvos...

Glinka Luvos to w 100% naturalny less, będący unikalną mieszanką minerałów i pierwiastków śladowych. Te pokłady lessowe mają swoje źródło w okresie zlodowaceń plejstoceńskich. Zostały utworzone w wyniku procesów eolicznych na terenie Skandynawii i Niemiec. Less na bazie, którego produkowane są kosmetyki z glinką Luvos, jest pylastą skałą osadową. Poprzez suszenie w wysokiej temperaturze (130°C) oczyszcza się go z bakterii, a następnie sprowadza do postaci drobnoziarnistego proszku - cząsteczki o wielkości jednej tysięcznej milimetra. Powstały w ten sposób proszek mineralny - glinka, jest produktem czysto naturalnym, bez chemicznych lub innych dodatków. (źródło)




Skład:

 Aqua, Sorbitol, Glycerin, Coco Glucoside, Loess, Sodium Lauroyl Lactylate, Zea mays oil (olej kukurydziany), Disodium cocoyl glutamate, Sodium cocoyl glutamate, Sodium coco-glucoside tartrate, Parfum (natural essential oils), Kaolin (glinka biała), Xanthan gum, Tocopherol (wit.E), Canola oil (olej rzepakowy), Helianthus annuus (sunflower) seed Oil (olej ze słodkich migdałów), Citric acid, Geraniol, Limonene, Linalool.



 Moje wrażenia:

  • Czy szampon Luvos się pieni? Tak, ale słabo. Najlepiej sprawdzało się u mnie aplikowanie małej porcji szamponu na dłoń, następnie dodanie kilku kropel wody i dopiero tak rozcieńczonym szamponem masowałam skalp i włosy. 


  • Szampon bardzo ładnie oczyszczał i łagodził mój skalp. Ale niestety nie przedłużał świeżości włosów, i dodatkowo jeszcze lekko je matowił. Z czasem zaczęłam mieszać Luvos z innymi delikatnymi szamponami w proporcji 1:1(lub pierwsze mycie było innym delikatnym szamponem, a podczas drugiego mycia dodawałam porcję szamponu Luvos), i to był strzał w dziesiątkę, ponieważ włosy były wtedy znacznie dłużej świeże, pozbawione matu, a i skalp był oczyszczony.
  • Takie stosowanie tego produktu znacznie zwiększa jego wydajność, a to jest w bardzo ważne, ponieważ po 3 myciach głowy w tradycyjny sposób, nie miałam już połowy opakowania. 
  • Szampon ma przyjemny ciepły piaskowo-pomarańczowy zapach :) Uwielbiam takie nuty.
  • Koszt szamponu to ok. 32-38zł - oczywiście zależy to od sklepu internetowego.
  • Czy zawita on ponownie u mnie? Jestem pewna, że tak. Mój skalp naprawdę wtedy odżył, był idealnie oczyszczony i odżywiony. Mam świadomość, że konsystencja szamponu może być dla kogoś problemem, ale uważam, że warto się przemóc, i znaleźć swój sposób na ten produkt. Bo jest on tego wart. Zanim jednak wydacie na niego pieniądze spróbujcie najpierw dodać np. glinki białej lub Ghassoul do szamponu. Bo może być też tak, że Wasze włosy nie polubią się z glinkami. 
W następnym poście napiszę Wam o odżywce Luvos, dołączę też dużo zdjęć włosów, abyście mogły zobaczyć ja Luvos podziałało na moje włosy.
Ale jestem też ciekawa, czy znacie ten produkt i jakie są Wasze z nim doświadczenia.
całuję
kosodrzewina79