niedziela, 20 września 2015

Witam, Drogie Panie. Rysiu jestem :)

I znów była przerwa, której wcale nie planowałam.
Ale nowa praca wymaga ode mnie "wgryzienia się" w temat. Mam dużo zajęć, bo nagle okazało się, że i w starym miejscu zatrudnienia jestem potrzebna. Postanowiłam te obie prace pogodzić. Nie wiem, czy dam radę, bo nie zamierzam rezygnować z prywatnego życia, spotkań ze znajomymi. Jeżeli będę czuła, że nie mam sił, to zrezygnuję z dodatkowego zajęcia.
Nadal cztery razy w tygodniu pomykam na basen - na aqua aerobik. Czasami jestem tak zmęczona, że obawiam się, że dam rady, a jednak po kilku minutach w wodzie siły wracają.

A teraz chciałabym, abyście kogoś poznały. 
Ryszard jest gościem nagłym, niezapowiedzianym. U mnie zawsze w domu były psy (pamiętacie Ernesta?), a tu nagle kot.

Jak Ryszard trafił do mnie?
Ponad dwa lata temu, podczas jednego ze spotkań ze znajomymi z ust pana XY padły słowa, które mnie zmroziły. Partner moje dobrej koleżanki wspomniał, że jego sąsiad wzorowo spławił swoją wieloletnią partnerkę - wyszła z domu jedynie ze storczykiem pod pachą.
Do dzisiejszego dnia nie wiem, czy moją znajomą naprawdę to bawiło, czy tylko robiła dobrą minę do głupiej gadki. Niemniej jednak, po dwóch latach od tego wydarzenia, to ona opuszcza Jego dom jedynie z kotem pod pachą.
Rychu trafił do mnie. A z nim sierść i dużo kurzu. Jako alergik bałam się tego, ale dajemy radę.
całuję
kosodrzewina79


34 komentarze:

  1. Witamy Ryszarda w blogosferze, wspaniały debiut :)

    Piękny kocur!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jest, wkradł się w moje serducho bardzo szybko.

      Usuń
  3. Kot w domu to faktycznie nowe doświadczenie, ja boję się kotów, ale jakby mi się trafił taki miły i dobrze ułożony to kto wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dwa miesiące temu bałam się wody, a teraz ok 5h tygodniowo siedzę w basenie. Jeszcze tydzień temu też myślałam, że jestem tylko i wyłącznie psiarą, a teraz głaszczę, przytulam i całuję kota.

      Ryszard jest bardzo czystym kotem.
      Bywałam w domach, w których koty zniszczyły meble, sikały w szafy i buty - tego bym nie zniosła.

      Usuń
  4. O mój Boże! Ryszard jest przepiękny! Uwielbiam koty, te puchate łapki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam jego łapki, ma takie śliczne różowe poduszeczki.

      Usuń
  5. Jaki wspaniały rudzielec! Cudny kocurek!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rysiek cudny. Uściskaj i ucałuj go ode nie. Ja kociara jestem... na maxa. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny kocur :) ale bym go przytuliła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny! Wygląda prawie jak klon mojego Arnolda:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ryszard jest cudny :)))
    Ja naszego kota też tak nazywam, bo ma na uszach pędzelki jak ryś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszalałam na jego punkcie.
      Jakoś mi umknęło, że masz kota.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Ja kocham psy, ale do kotów za sprawą tego cudaka, też się przekonuję.

      Usuń
  11. Jaki ma piękny kolorek - aż idę wygłaskać mojego Antka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to piekny rudzielec o rózowym nosku i poduszeczkach.

      Usuń
  12. Eh, przykro mi, że mam tak ostrą alergię. Nawet nie mogę przebywać w mieszkaniach gdzie mieszkają śierściuchy, a one takie piękne. Rudy Ryszard wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo bałam się alergii, bo mam już jedną na roztocza. Ale jest ok.

      Usuń
  13. Nie zameczaj sie Kochana z tymi pracami i pilnuj, zeby za bardzo nie wsiaknac! Podziwiam za regularne treningi na basenie, ja nie moge sie zmotywowac ;) Niezla historia kota, na stale u Ciebie zostaje? Pomiziaj Ryska ode mnie, cudny jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba przegięłam z tym "wsiąkaniem", bo już jestem przeziębiona. Mam nadzieję, że szybko mi przejdzie.
      A co do Rysia, to decyzję pozostawiam właścicielce.
      Rysiu pomiziany :)

      Usuń