piątek, 25 września 2015

Dobra maska czy dobre cięcie? - rozważania na przykładzie maski marokańskiej i toskańskiej marki Planeta Organica

Dobra maska czy dobre cięcie?

Moja odpowiedź to dobre cięcie!
Post ten kieruję do tych wszystkich dziewczyn, które często proszą mnie o polecenie dobrej maski . Gdy to zrobię, to czasami, po jakimś czasie dostaję informację zwrotną, że dobrze trafiłam, ale też bywają i takie, że polecona maska okazała się totalnym bublem.

Kilka dni temu minęło dokładnie cztery lata od jednej z moich najgorszych włosowych decyzji - zachciało mi się blondu. W moim przypadku konieczna była dekoloryzacja. Zabieg ten tak mocno wyjałowił moje cienkie i delikatne włosy, że została tylko czarna rozpacz. I to ona doprowadziła mnie do Wizażu, blogów i naturalnej pielęgnacji.
Ale po tych kilku latach świadomego dbania o czuprynę (notatki, zdjęcia), wiem jedno: maska jest ważna, ale dobre cięcie ważniejsze. Myślę, że ta zasada jest szczególnie istotna przy włosach cienkich i kręconych.
Swoje rozważania oprę na analizie działania dwóch popularnych masek rosyjskiej marki Planeta Organica.
Planeta Organica ma w swoim asortymencie 4 maski do włosów. O ajurwedyjskiej i tajskiej pisałam Wam już wcześniej. Teraz przyszła pora na wersję toskańską i marokańską.

W lutym i w kwietniu zaufałam niewłaściwym fryzjerom. Inaczej - byli to fryzjerzy artyści z piękną wizją loków na mojej głowie. Niestety często wizja ma się nijak do rodzaju i faktury włosów.



 Postawiłam na nią, gdy włosy były fatalnie pocieniowane. Wierzyłam w jej cudowne właściwości. Nic z tego - dziwne loki, poszarpane końce. Tragedia.




Niestety nadal brak efektów. Loki potargane, jakby połamane. Nie mogłam rozpoznać swoich włosów. Przez cały czas nosiłam je związane.



W lipcu z podkulonym ogonem wróciłam do mojej starej i sprawdzonej p.Doroty (chociaż raz przesadziła i zamiast 5 obcięła mi z 25cm, ale do co kształtu fryzury nigdy nie miałam zastrzeżeń). 

Tygodnie mijały. Włosy odrastały. A maski już miały trafić do kogoś innego, ale odłożyłam je do szafki, i po prostu o nich zapomniałam. 
Na początku lipca fryzjerka obcięła wszystkie smutne siejpy i nadała fryzurze kształt. Maska z Planety Organica postanowiłam dać jeszcze jedną szansę i ... oto efekty. 





Po prostu - zupełnie inne włosy. 

I bądź człowieku mądry i napisz recenzję tych masek. Wiem jedno, to dzięki tym produktom moje włosy bez puchu przetrwały największe upały tego lata. 
Fryzjerzy z wizją artystyczną niech testują na innych, ja już wiem, że mocne cieniowanie i bajeczne stylizacje nie sprawdzają się na moich włosach. 

Trzymajcie kciuki, bo jutro idę do fryzjera.
całuję
kosodrzewina79

PS 
A na koniec mój subiektywny ranking masek marki Planeta Organica:
1. Marokańska
2. Toskańska
3. Ajurwedyjska
4. Tajska

 

19 komentarzy:

  1. Jeszcze ich nie próbowałam miałam do tej pory szampony z tej firmy.
    Na ostatnich zdjęciach masz piękne, lśniące włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnie zdjęcia pokazują tak śliczne włosy że hej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie za pół godziny wybieram się do fryzjera i niestety nie ma nic lepszego niż obcięcie tego co brzydkie. Wtedy jakakolwiek pielęgnacja ma sens. Włosy masz przepiękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tych masek nigdy nie uzywalam :) piękne masz kręciołki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja sobie sama kiedyś zafundowałam takie artystyczne cięcie, także wiem co masz na myśli. Wtedy naprawdę żadne kosmetyki nie są w stanie pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow. Na dwóch ostatnich zdjęciach włosy wyglądają genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wow, faktycznie widać różnicę! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dawien dawna ciekawią mnie maski od PO, ale jakoś zawsze szkoda mi na nie pieniędzy ;)
    Ale patrząc na twoje zdjęcia mam na nie bardzo dużą ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  9. mam marokańską,ale cudów nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tych masek i raczej nie poznam.

    OdpowiedzUsuń
  11. znam te maski, tzn ajurwedyskiej nie probowalam, ale odczucia co do pozostalych 3 mam podobne i tez mialam 'problem' z ich dzialaniem jak wlosy byly bardziej zniszczone i bezksztaltne teraz dzialają ok i bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. znam te maski, tzn ajurwedyskiej nie probowalam, ale odczucia co do pozostalych 3 mam podobne i tez mialam 'problem' z ich dzialaniem jak wlosy byly bardziej zniszczone i bezksztaltne teraz dzialają ok i bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. znam te maski, tzn ajurwedyskiej nie probowalam, ale odczucia co do pozostalych 3 mam podobne i tez mialam 'problem' z ich dzialaniem jak wlosy byly bardziej zniszczone i bezksztaltne teraz dzialają ok i bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja myślę, że potrzebne jest i dobre cięcie i dobra maska :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Wlasnie jestem na etapie, iz odnosze wrazenie, ze potrzebuje dobrego ciecia ;) Co do rankingu, u mnie na pierwszym ajurwedyjska, a marokanskiej wciaz nie mialam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jednym słowem - nic dobrego fryzjera nie zastąpi ;) Najlepszą maską nie naprawi się tego co zepsuł fryzjer.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam nigdy masek Planeta Organica. Teraz kiedy ścięłam włosy na krótko nie potrzebuję tak dużej pielęgnacji. Wystarczy mi szampon i odżywka oraz maska max raz w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej, czy mogłabym prosić o namiary na sprawdzonego fryzjera w Poznaniu świadomego niesfornej natury kręconych włosów? Może odświeżenie kształtu fryzury pomogłoby mi pokonać kryzys włosowy, bo żadne odżywki i maski już nie pomagają... :(

    OdpowiedzUsuń