niedziela, 9 sierpnia 2015

Kilka słów...


Czasami bywają takie momenty, że człowiek musi zatrzymać się i spojrzeć na swoje życie krytycznym okiem.

Mnie do takiej refleksji doprowadziła moja praca. Praca, która sprawiała, że nie mogłam spać, wiecznie byłam przybita, smutna i rozdrażniona. Do tego doprowadzające mnie do szału poczucie zawodowego niespełnienia oraz marnotrawstwa swoich talentów i możliwości.

Temat dziwnych układów, personalnych sympatii i dziwnych uprzedzeń, pozwólcie, że przemilczę.

Nigdy Wam nie pisałam o mojej pracy zawodowej, nadal nie chcę tego zmieniać. Wspomnę jedynie, że trzy lata temu mój "zakład pracy" został przeniesiony i połączony z innym. Szybko się okazało, że tak naprawdę nie było to połączenie, ale zwykłe przejęcie. Dotychczasowa "dyrekcja" szybko się ulotniła, a w naszym kierunku posypała się lawina wypowiedzeń.

Był to dla mnie bardzo trudny czas. Dwa lata wcześniej stałam się posiadaczką kredytu hipotecznego na 30 lat.

Początkowo myślałam, że jestem w grupie wygranych, u których doceniono kwalifikacje i doświadczenie zawodowe. O, naiwna i głupia istota ze mnie!
Przez ostatnie trzy lata w mojej pracy zawodowej zaobserwowałam wiele niegodziwości i  niesprawiedliwości. Doświadczyłam poniżania, obrażania, podważania umiejętności zawodowych, odebrania dodatków, a następnie zmniejszenia wymiaru zatrudnienia, bez wcześniejszego uprzedzenia. Gdy poszłam zapytać, dlaczego tak mnie potraktowano, to usłyszałam, że jak w ogóle śmiem pytać, kim ja w ogóle jestem, że odważam się komentować decyzje "dyrekcji".
Czy wiecie jak po takiej rozmowie ciężko zmotywować się, aby rano wstać do pracy? Jak ciężko pracować uczciwie, gdy nie szanuje się swojego szefa?
Nie potrafię pracować ze złymi i głupimi ludźmi. Toksyczność ludzi i miejsca sprawiła, że w przeciągu kilku miesięcy zmieniłam się z aktywnej, wesołej, bardzo pracowitej i pomysłowej osoby w znerwicowaną i nieszczęśliwą poczwarę.

Od bliskich nasłuchałam się dobrych rad, że mam nie przesadzać, że to tylko praca, że tyle osób nie ma pracy, a ja tak wymyślam.
Ja jednak wiedziałam, że źle się ze mną dzieje, że lecę w ciemny dół.
Po prawie 10 latach pracy w jednym miejscu człowiek przyzwyczaja się. Nie widzi siebie gdzie indziej, boi się, że nowe może być jeszcze gorsze. U mnie największym problemem była lojalność i  przywiązanie do czegoś, co przez lata bardzo ciężkiej pracy tworzyłam.

Chwilę trwało, nim zrozumiałam, że w moim życiu najważniejsza do cholery przecież jestem JA. Później już poszło. Tej samej nocy wysłałam 5 CV. Na drugi dzień zadzwonił telefon, zostałam zaproszona na rozmowę. I wiecie, że dostałam tę cholerną pracę.

Potrzebowałam tego. Po tych trzech latach upokorzeń potrzebowałam tego, aby ktoś zobaczył we mnie fachowca. Żałuję tych trzech ostatnich lat. Żałuję, że nie zawalczyłam o siebie wcześniej.

Wielokrotnie zasiadałam przed komputerem, aby dać Wam znać, co u mnie słychać. Ale po kilku zdaniach, brakowało mi słów.
Nie będę kłamała - bardzo ciężko mi o tym pisać. Ale może, któraś z Was też jest w podobnej sytuacji. Może te moje wypociny sprawią, że w Waszej głowie zakiełkuje myśl o zmianie.

Z nadzieją idę w NOWE, oby lepsze. 

całuję
kosodrzewina79

36 komentarzy:

  1. Podjęłaś bardzo dobra decyzję! Gratuluję Ci. Kiedyś sama byłam w bardzo podobnej sytuacji i też po miesiącach poniżenia odeszłam, jednak ja nie żałuję tego co się stało i ze się to stało bo wiele mnie to nauczyło, ty też mię żałuję wyciągnij wnioski i pomyśl ze dzięki temu doświadczeniu jesteś teraz bardziej odważna i pewna swojej wartości! Gratuluję raz jeszcze i życzę powodzenia w nowej pracy odważna i pewna siebie kobietko 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Podjęcie tej decyzji było dla mnie bardzo trudne, ale chwilę później ogarnęła mnie wielka ulga.

      Usuń
  2. i ja gratuluję odważnej decyzji, walczysz o siebie i to jest najważniejsze, trzymam kciuki by wszystko było tak jak sobie zaplanujesz, przytulam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Musimy o siebie walczyć, bo nikt tego za nas nie zrobi.

      Usuń
  3. Gratuluję odważnej decyzji i trzymam kciuki, żeby Ci się udało :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podjęłaś bardzo dobrą decyzję, gratuluję.
    Muszę Ci powiedzieć, że takie stosunki jak w Twojej byłej pracy panują w bardzo wielu polskich firmach. Pogarda i niechęć do szeregowego pracownika są powszechne, a właściciele firm i ludzie na kierowniczych stanowiskach traktują często pracowników tak, jak właściciele latyfundiów traktowali niegdyś chłopów pańszczyźnianych. Dla mnie przerażające jest to, że Polak Polakowi wilkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy dostałam nową pracę spanikowałam, przez kilka dni nikomu o tym nie powiedziałam. Człowiek jest dziwnym stworzeniem.

      A o tym byciu wilkiem przekonałam się wielokrotnie - i to wszystko robią sobie wykształceni i inteligentni ludzie.

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za nowe :-) Jesteś mądra i odważna, musi być dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję ci za ten wpis!
    Zawsze warto zawalczyć i zmienić coś by móc się rozwijać brawo kochana! Już zaczynałam się martwić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jest ok, chociaż były momenty, że myłam bliska szaleństwa.

      Usuń
  7. Brawo! Żal tych 3 lat, ale sama wiem, że takie decyzje wcale niełatwo podjąć. Dobrze, że to zrobiłaś i super, że od razu znalazłaś nową pracę. Mam nadzieję, że teraz będziemy Cię częściej widywać na blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Te trzy lata dużo nauczyły mnie o ludziach.

      Oj, mam dużo blogowych zaległości.

      Usuń
  8. Dobrze, że napisałaś taki post. Czuję się podobnie, mimo, że jestem w trochę innej sytuacji. Mam 25 lat, dwa miesiące po studiach udało mi się znaleźć pracę w zawodzie. Wcześniej miałam jedynie przepracowane praktyki w branży w jakiej pracuje. Od ponad roku (ponieważ tyle tam tkwię) słyszę od wszystkich jakie mam szczęście, że udało mi się znaleźć pracę. Czy naprawdę współcześnie znalezienie pracy jest takim luksusem? Szczerzę nienawidzę tego czym się tam zajmuję. W firmie nie ma możlwiości żadnego rozwoju. Wykonuje najgorszą robotę, najbardziej stresującą. Każdego dnia to samo, dzień w dzień. Zadnych szkoleń. Wszystkiego muszę dowiadywać się sama, a jeśli nie wiem, to jestem posądzana o brak profesjonalizmu. Często przynoszę pracę do domu. Jeśli zostaje po godzinach nikt mi nie płaci. Atmosfera sztuczna do granic możlwiości. Moja postawa powinna być dziękczynna za to, że dostałam umowę o pracę (parę razy już to słyszałam). Gdybym faktycznie nic nie robiła w firmie, rozumiem, że moje narzekanie byłoby bez sensu, ale czasami nie mam siły wstać z łóżka bo wiem co mnie czeka w pracy. Zarabiam tyle, że jestem w stanie opłacić sobie wynajmowane mieszkanie i tyle. Nie mogę zapisac się na kurs językowy bo mnie nie stać.Dwie moje znajome są w podobnej sytuacji w innych firmach. Nie mogę tego zrozumieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, gorzkie, bardzo gorzkie są te nasze doświadczenia zawodowe.
      Madaline, nie zmarnuj proszę tak jak ja 3 lat. Po prostu szukaj czegoś, co da Ci więcej satysfakcji.

      Usuń
  9. Gratuluję podjętej decyzji i trzymam za Ciebie kciuki :) Sama ostatnio zmieniłam pracę, bo chcieli mi zmniejszyć etat. Ale w sumie wyszło mi to na dobre, bo teraz mam pełny etat, a nie jak wcześniej 3/4 :) Życzę powodzenia w nowej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. I gratuluję nowej pracy.

      Usuń
  10. Fajnie, że udało ci się wyrwać z tego toksycznego miejsca. Powodzenia w nowej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej toksyczne uśmiechy jakich w życiu doświadczyłam. Dziekuję.

      Usuń
  11. Doskonale Cię rozumiem, ponieważ przez pewien czas pracowałam w miejscu, które można z powodzeniem nazwać obozem pracy. Tam nikt nikogo nie szanował, każdy tylko patrzył, żeby przyłapać kogoś na czymś, o czym będzie można poinformować przełożonego i dostać za to premię... Wszechobecne kamery sprawdzające, co jesz na stołówce w czasie przerwy i z kim rozmawiasz w drodze ze stołówki. Chory system, ale na szczęście pracowałam tam krótko. Teraz robię coś, co lubię i, co najważniejsze, w pracy mogę czuć się swobodnie, bo panuje życzliwa atmosfera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, cieszę się, że teraz robisz to co lubisz. Oby i u mnie tak było.

      Usuń
  12. Wiem co czujesz, ja przez rok byłam w takim toksycznym miejscu, ze szkoda gadać, odbiło mi się to tylko na zdrowiu, bo zachorowałam właśnie przez prace, gdzie de facto szef i tak stwierdził, że symuluje ;/ a mojego lekarza nazwał konowałem... Na szczęście już tam nie pracuje! Super, że i Ty uwolniłaś się od takiej sytuacji i tego miejsca... Mam nadzieję, że w nowym miejscu docenią Cię i będzie wszystko dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieje, że to miejsce okaże się zupełnie inne.

      Usuń
  13. Dobrze, że się odważyłaś.trzymam kciuki żeby nowa praca była spełnieniem marzeń !

    OdpowiedzUsuń
  14. Podczytuje od początku, ale mało komentuję. Teraz musiałam:

    Kochana, bardzo dobrze postąpiłaś, lepiej późno niż wcale, a tych wszystkich, którzy twierdzą, że "to tylko praca" powinno się uświadomić, że to jednak "aż praca". Jeśli w miejscu gdzie spędzamy 40 godzin tygodniowo (a często i więcej) jest nam źle to nie wolno tego bagatelizować. Ja tak trafiłam w pierwsze miejsce po studiach. Mala wypłata, ale umowa o pracę no i robiłam coś co lubiłam, Szkoda tylko, że szef wariat potrafiący na odległość wywoływać u mnie mdłości. Po tym było jeszcze inne miejsce, niewiele lepsze. Teraz w końcu pracuje w fajnym miejscu z miłymi ludźmi. Nie zarabiam niestety dużo, ale póki co chcę odpocząć od toksycznych środowisk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te 40 godz jest bardzo umowne.
      Dyrekcja obcinała mi etat, ratowałam się dodatkowym projektem, który sprawiał, że wychodziłam z pracy prawie razem z paniami sprzątającymi.
      Oby i u mnie było lepiej.

      Usuń
  15. kochana podziwiam za odwage i gratuluje dostania nowej pracy.
    5 miesięcy temu byłam w pdoobnej sytuacji i już powysyłalam CV z myślą o zmianie , telefony sie rozdzwoniły i nagle zrezygnowałam. Miałam Troszke gorszą sytuacje bo zmiana pracy wiązała by się z przeprowadzką o 240 km ... do innego miasta - do krakowa gdzie studiowałam, gdzie mam znajomych. Jednak w ostatniej chwili postanowiłam dać sobie jeszcze czas, postawiłam na rozwój osobisty we własnym zakresie. Jeśli do konca roku , nie uda mi się w połowie usamodzielnic od szefowej to wtedy zmienie prace i wyjade.
    j apracuje jako kosmetolog, mam skonczone studia mgr a moja szefow atylko studium, od samego poczatku pokazywala mi ciagle ze nic nie umiem, a wszystko o czym nie miala pojecia a dowiedziala sie odemnie przekazuje jak papuga klientkom i wykorzystuje jak swoje :( . Nie wpsomne juz o umowie na pol etatu, bezplatnych urlopach itp.. a z drugiej strony w sezonie jestem wstanie zarobic wiecej niz w wiekszym miescie a dotego utrzymanie mnie nie kosztuje bo jeszcze mieszkam z rodzicami.
    We wrzesniu jade na szkolenie z makijazu permanentnego, nowe umeijetnosci pozwola mi na wlasna reke pracowac - wspolpracujac z szefowa. Mam nadzieje ze sie uda.

    Ps a jak Ci sie pracuje w nowym miejscu ??
    U mnie na blogu takze nowy post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto, Ty masz fantastyczny fach w rękach. Jak będziesz dobra, to zawsze będą klientki. Szkolenia, szkolenia i jeszcze raz szkolenia i praktyka - to podstawa. Ja też przez chwilę myślałam, czy nie przekwalifikować się właśnie w Twoim kierunku,
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  16. Życzę powodzenia w nowej pracy. Rozumiem Cię poniekąd, w obecnej pracy również najadłam się wiele. Zła atmosfera, środowisko żmij i niskie zarobki... to wykańcza. Uważam że nie ma co się przywiązywać do jednej pracy tylko znaleźć miejsce w którym ktoś nas doceni... Zazwyczaj bycie w życiu uczciwym nie popłaca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja chcę pracować uczciwie.
      Chcę być traktowana z szacunkiem. Chcę słyszeć konstruktywną krytykę, a nie jakieś emocjonalne wrzaski mającej fioła na punkcie władzy egocentryczki.

      Usuń
  17. Doskonale Cię rozumiem, dobrze, że o tym napisałaś!

    Brawo za odwagę! Trzymam kciuki za zmiany, powodzenia :) Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze że udało ci się z tego wyzwolić. Nie ma nic gorszego niż toksyczne środowisko pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy co pokaże przyszłość. Dziękuję

      Usuń