poniedziałek, 23 lutego 2015

"Uważasz, że psy nie idą do nieba? Wierz mi, będą tam prędzej niż ktokolwiek z nas." Robert Luis Stiwenson









Ernest (2000 - 2015)

Już wielokrotnie planowałam przedstawić Wam moje 8 kilogramów miłości. Nie zdążyłam...

Ernest trafił pod mój dach po śmierci ojczyma, 8 miesięcy temu. Miał zostać na chwilę, został na dłużej. Był to schorowany staruszek, który obudził we mnie wszystkie możliwe pokłady macierzyństwa.
Ernest pomału, po cichutku zmieniał mnie i moje życie. Był cichym (ostatni raz zaszczekał w dniu śmierci swego pana, później już nigdy) towarzyszem mojego chaosu, samotności i radości. Nawet nie zauważyłam kiedy stał się moim najlepszym przyjacielem. A teraz mi go tak brakuje...

Ernest miał guza wątroby. Pomimo leków, z dnia na dzień stawał się coraz słabszy, nie mogłam patrzeć jak cierpi.

Nasze jedyne wspólne zdjęcie sprzed wielu, wielu lat.




Psy

które wyszły na wieczny

spacer


cierpliwi towarzysze dziecinnych zabaw

dyskretni świadkowie

pierwszych pocałunków

piastunki naszych dzieci

psy

o tyle od nas mniej

skomplikowane

że rozumiały co to wierność

która jest dla nas abstrakcyjnym

rzeczownikiem

odmienianym przez losowe przypadki

psy

zazdrosne ale nie

zawistne

które umiały patrzeć prosto w oczy

naszej samotności

urodzeni

komicy z pantoflem w pysku

psy

które nie przyjdą już na zawołanie

(Elżbieta Zechenter-Spławińska)

21 komentarzy:

  1. Ładne... tak zwierzęta są na pewno lepsze niż ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Psiak już się nie męczy, na pewno mu w psim niebie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna psinka.
    Nasz pies tez żył prawie 15 lat, potem było tak pusto bez niego :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie Ci współczuję ponieważ wiem (niestety) jak to jest stracić ukochanego futrzaka. Mój Figo odeszedł bardzo młodo, miał zaledwie 3 latka. Nie napiszę, że z czasem będzie lepiej, bo nie będzie, już nigdy nie będzie tak jak kiedyś ;( Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny. Nie pisałaś o Nim nigdy a łzy mi kapią jak grochy...ja mam pierwszego w życiu Psa i nie wyobrażam sobie co teraz czujesz...Trzymaj się.
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję Ci. Psy to najlepsi przyjaciele i często są więcej warci niż ludzie. Przykładem tego był bezdomny pies, którym kiedyś się opiekowałam. Właściciel wyrzucił go z samochodu na wjeździe do drogi prowadzącej do mojego osiedla. Pies czekał w miejscu, w którym został porzucony przez parę dni.

    OdpowiedzUsuń
  7. ale mi zrobiłas tym wpisem mój felek wygladał prawie tak samo bidulek odszedł 2 miesiace temu a mi nadal smutno:(

    OdpowiedzUsuń
  8. zawsze gdy czytam coś w tym stylu..płaczę.. i jest mi ciężko przez dłuższą chwilę... teraz bądź silna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo Ci współczuję. Wiem co czujesz bo też pożegnałam mojego psiego przyjaciela. Od tej chwili minęły już cztery lata a ja niemal codziennie go wspominam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Przykro mi :(
    Mój ratlerek w styczniu skończył 15 lat, a od kilku leczymy go na serce, wiem, że niestety nadejdzie ten dzień, w którym przyjdzie się nam pożegnać :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Przykre. Ale cóż zrobić przemijanie i zwierzaków dotyczy...

    OdpowiedzUsuń
  12. Strasznie Ci współczuję *: *:
    Bardzo mi przykro. Pół roku temu ja też musiałam pożegnać naszą kochaną psinkę...
    Nie martw się - nasza Buffinka na pewno dobrze się zajmie Ernestem w psim niebie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie mi przykro Kochana, wiem co czujesz :( Rowniez bylam zmuszona podjac podobna decyzje. Takze w przypadku psa, ktory wiele milosci wniosl w moje zycie. Najwazniejsze, ze juz go nic nie boli. 3maj sie jakos, choc wiem, jak Ci ciezko. Ja przeplakalam caly tydzien, a i pozniej nie bylo lepiej. Mialam jednak jeszcze sunie, ktora jest z nami do dzis, do tego ich wspolnego synka, malenstwo, ktore przyszlo na swiat niewiele przed tym i ktore z nami rowniez zostalo, wiec bylo mi troche latwiej. Choc czort, ktory z niego wyrosl tylko wygladem przypomina mi mojego ukochanego Neosia. Sciskam Cie mocno :***

    OdpowiedzUsuń
  14. Przykro mi z powodu pieska, nie potrafię sobie wyobrazić co by się stało jakby zabrakło mojej Tośki..

    OdpowiedzUsuń
  15. Przykro mi... wiem jak to jest, bo już sama mam za sobą odejście mojej ukochanej suni.
    Bardzo przywiązuję się do zwierząt i niestety to wielka strata, gdy nas opuszczają :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Trudne są rozstania z przyjacielem... ale On teraz biega szczęsliwy z tączowym mostem.
    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi przykro..Ja ostatnio walczyłam o życie mojej suni w styczniu kiedy miała ropne zapalenia wątroby,weterynarz powiedział że gdybyśmy wtedy nie przyszli to zostałoby jej do 4 dni życia .A twój Ernest jest bardzo do niej podobny,niemalże identyczny ,no może różni się tylko uszkami bo moja Szarma ma je bardziej opuszczone w dół

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak czekałam na ten wpis i dziękuję ci że go dodałaś ślę ci wielkie serducho wzruszyłaś mnie tymi cytatami , tak prawdziwymi ... , sama posiadałam Melanię (2001-2014) też nowotwór :(.., teraz mieszka z nami Precel (kocur ma 2,5 roku ) i Tosia (sunia ma 5 mcy ) jest tak samo cicha jak wasz Ernest , któremu ślę ciepłe buziole tam wysoko . Pozdrawiam cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  19. Współczuję Ci ogromnie :( Ciężko rozstać się z futrzanym przyjacielem :( Ernest teraz biega po łąkach w psim niebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, bardzo, ale to BARDZO Wam dziękuję za te wszystkie słowa. Bardzo wiele one dla mnie znaczą!

      Usuń