niedziela, 1 lutego 2015

Przestrzegam... parafina jako lekarstwo dla cery tłustej od Bielendy

Witajcie,
mój dzisiejszy post powstaje, tak na gorąco, po moich wczorajszych zakupach. Pojęcie zakupów kosmetycznych w mojej świadomości i postanowieniach na 2015r. nie ma zupełnie racji bytu. Grzecznie, nawet bardzo grzecznie i sprawnie "czyszczę" szafki z zalegających produktów.


Zamarzyła mi się jednak ostatnio oliwka hydrofilna/olejek myjący. Już miałam złożyć zamówienie na Biochemii Urody, ale wiedziałam, że na jednym produkcie moje zamówienie się nie skończy, stąd postanowiłam znaleźć coś stacjonarnie. Padło na Hebe.
Od samego początku moją uwagę przykuł kosmetyk z Bielendy - "Preparat w formie lekkiego HYDROFILNEGO olejku przeznaczonego do OCZYSZCZANIA I MYCIA skóry twarzy ze skłonnością do niedoskonałości, przebarwień, nadmiernego wydzielania sebum oraz cery mieszanej i tłustej".
Czyli z opisu wywnioskowałam, że to coś idealnego dla mnie. A, że miałam mało czasu, to szybko popędziłam do kasy - zapłaciłam blisko 22zł i szczęśliwa pojechałam do domu.
W domu ze spokojem zerknęłam na skład i myślałam, że dostanę szału. Jak to się stało, że ja tego w tej drogerii nie widziałam - ten "Uszlachetniony olejek arganowy" ma na pierwszym miejscu w składzie parafinę.
I tak oto przerwałam mój post zakupowy dla buteleczki parafiny za 22zł.
Dzisiaj rano ponownie podniosło mi się ciśnienie, gdy zobaczyłam w gazetce, że aktualnie jest on w Rossmannie w promocji i kosztuje 14,99.
Nie zamierzam Was straszyć parafina, nie chcę jej demonizować. Ale po ponad 20 latach zmagania się z cerą tłustą, czyli generalnie skórą chorą, rozregulowaną z dużymi porami, zaskórnikami, grudkami, wiem, że parafina jest bardzo złym wyborem. Nikt mi nie wmówi, że skóra, która dusi się od swojego własnego sebum podziękuje Wam za nałożenie na nią zapychającej pochodnej ropy naftowej. Do dziś pamiętam moje wielotygodniowe leczenie wielkich, podskórnych gul, które zafundowałam sobie sama nakładając na twarz nawilżającą maseczkę na bazie parafiny.

Czy wyrzuciłam ten profesjonalny olejek myjący do kosza? Nie. Postawiłam go na zlewie, i  po prostu przeznaczyłam do mycia rąk po wykonaniu makijażu. Wczoraj wieczorem miałam okazję użyć go pierwszy raz, i wielkie było moje rozczarowanie, gdy nie mogłam nim domyć dłoni, na wierzchu której zastygł korektor i podkład. Nie dawało mi to spokoju, bo nie znam niczego lepszego do rozpuszczania kosmetyków kolorowych niż oleje. Nic tak dobrze nie zmyje makijażu jak płatek nasączony micelem (lub nawet wodą różaną/hydrolatem) z kilkoma kroplami oleju - zmywałam tak oczy przez ostatnie kilka miesięcy i wiem co piszę.
Dzisiaj rano powtórzyłam test. Na dłoni podkład, korektor, kredka do oczu, tusz, konturówka i trzy matowe pomadki.


Producent zaleca, aby twarz umyć jedną pompką olejku - ja użyłam trzech. Na mokrą dłoń wylałam olejek i masowałam 10 sekund, następnie wszystko spłukałam i nałożyłam jeszcze jedna pompkę produktu i ponownie masowałam dłoń ok. 10 sekund. A efekty?

Nic specjalnego. Jestem rozczarowana. Z podkulonym ogonem wracam do mojego płatka nasączonego wodą różana i kilkoma kroplami oleju.

Co myślicie o tym olejku z parafią? Czy to dobry wybór dla cer tłustych?
całuję
kosodrzewina79


42 komentarze:

  1. nie kupuje nic z parafiną - jedynie na zime mam wazeline do rak na mróz tez bym sie wkurzyła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardziej rozczarowanie i złość na zmarnowane pieniądze.

      Usuń
  2. Parafinie podziękowałam już kilka lat temu. Nawet jeśłi muszę kupić jakość maśc z apteki np. na stłuczenia a jest tam parafina. Rezygnuję Robię wtedy własne mazidła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo, ja ostatnio zaniemówiłam gdy się okazało, że apteczny i bardzo polecany przez wielu krem, który ma być ukojeniem, opatrunkiem zaczyna swój skład od: wody, trójglicerydów, parafiny, gliceryny :(

      Usuń
  3. U mnie parafina ma zastosowanie tylko w kremach do rąk lub stóp, na twarzy - nie.
    Ja chyba wreszcie kupię sobie emulgator i olejki do mycia będę robić własne, nie dość, że to ekonomiczna opcja, to jeszcze sama decyduję jaki olej zastosować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w domu oleje i emulgator, ale zachciało mi się czegoś gotowego i mam...super zakup :(

      Usuń
  4. Nie dziwię się Twoim nerwom...
    Straszny bubel :(

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie zainteresowałaś, ale ja mam cerę wybitnie suchą i póki co moim największych hitem jest żel do mycia z AA dla cery atopowej - oczywsice z parafiną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że potrzeby skóry suchej i tłustej są zupełnie inne, ale uważam, że parafina nie załatwi sprawy.

      Usuń
  6. O jacie jaki drogi bubel! Też miałam na niego ochotę, ale w życiu się nie skuszę ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Okropne rozczarowanie..Unikam parafiny, fatalnie działa na moją cerę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że Bielenda idzie w lepszą stronę.

      Usuń
  8. Bardzo nieprzyjemne zbiegi okoliczności...

    OdpowiedzUsuń
  9. dla mnie ogólnie parafina, to nabijanie klientów w butelkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. oj, słabiutko... myślałam że chociaż będzie się sprawdzał przy myciu rąk, szkoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawdził się nawet do rąk, a zresztą i tak po prostu nie mam ochoty go używać.

      Usuń
  11. ja tak kupilam.olejek migdałowy, ktory okazal sie byc mieszanka parafiny i innych olei, też sie wkurzylam mimo ze zaplacilm 15 zł, bo miała być do ocm, a tak uzywalam go troche do wlosow a reszte wyrzuciłam, bo był beznadziejny :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nas oszukują producenci, też kiedyś kupiłam parafinę zamiast oleju, włosy sie buntowały, a ja nie wiedziałam o co chodzi.

      Usuń
  12. Mój hit to pani w jakiejś randomowej drogeri która tłumaczyła mi że parafina jest ok bo to rodzaj olejku, i to mineralnego a minerały są dobre. Hahaha. Sama unikam jak ognia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś takiego samego miałam ostatnio w Rossmannie :)

      Usuń
  13. Wszędzie pchają parafinę, bo tania. A na zachętę mamią olejkiem, którego w produkcie bywają ilości śladowe czasami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten produkt to gównie parafina i olej sojowy. Pozostałe olejki są po emulgatorze, zatem jest ich bardzo mało.

      Usuń
  14. Podobnie jak Ty uważam, że ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje tłusta cera, jest parafina. Nic tak nie zapycha moich porów jak pochodne ropy naftowej. Po kilku użyciach na twarzy pojawiają się bolesne gule, które trudno spacyfikować...

    OdpowiedzUsuń
  15. a myślałam, że Bielenda zaczęła wchodzić na dobrą drogę... no cóż parafina tania - im się opłaca, a przecież większość kobiet i tak na składach się nie zna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa Sarino :)
      Bardzo rozczarował mnie Bielenda.

      Usuń
  16. ogladalam ta oliwke w rossmanie, jak zpbaczylam ta parafine to az mnie zatrzeslo. no jak mozna tak klientow oszukiwac???

    OdpowiedzUsuń
  17. Patologia się robi w dziale kosmetycznym.

    OdpowiedzUsuń
  18. zdecydowanie nie kupie,raz ze dla mnie za drogi jak na taki produkt,dwa ze bubel!

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, A jak tam psina się ma ? może dodałabyś tu zdjęcie ? Pozdrawiam ! sama mam psinkę i kocurka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale rozczuliłaś mnie tym komentarzem :))))))
      Z psiną jest różnie, niedługo Wam go pokażę :))))

      Usuń
  20. Jak dobrze, że trafiłam na ten wpis. Bo sama się do tego olejku, tylko obiecałam sobie, że najpierw wykończę te kosmetyki do oczyszczania twarzy, co mam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nieciekawie... Lubię olejki hydrofilne - te z BU a teraz sama robię z naturalnych olejów i delikatnych emolientów.

    Wychodzą znacznie taniej od tego, a mają dobry skład i pachną, jak im każę (obecnie lawendą z olejku eterycznego ;-)). Polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejki hydrofilne znam i uwielbiam, teraz zrobię sobie pomidorowy i brokułowy.

      Usuń