środa, 11 lutego 2015

Denko - IV - XII 2014 - czas marnotrawstwa - twarz (część II)

Bez zbędnych wstępów przechodzę do drugiej części twarzowego "denka".


Kosmetyki z Ava zasługują na uwagę. Mają bardzo dobre składy. Peeling i maskę 2 w 1 nakładałam, gdy nie miałam dużo czasu - dobre nawilżenie i skuteczny peeling w jednym. Serum 35+ to bogactwo olejowo-ekstraktowe, ale dla mojej tłustej cery to zdecydowanie za wiele. Produkt z wielką przyjemnością zużyłam do biustu. Dobrze wspominam też biosiarczkową maseczkę z Balneokosmetyków. Chętnie wrócę do ich całej serii. Największą porażką okazała się maseczka ogórkowa z Lavea do cery tłustej, w której składzie na samym początku znajduje się parafina :(


W tym przypadku moimi ulubieńcami okazało się błoto termalne z oligoelementami - niezastąpiony produkt, gdy skóra szalała. Bardzo lubiłam też sandołową maseczkę z Hesh. Spirulina na stałe zagościła w pielęgnacji mojej twarzy i włosów. Natomiast glinka żółta okazała się dla mnie za słaba.


Moim ulubieńcem w tym zestawie była maska - błoto z leczniczymi iłami z Krymu - stosowałam ją i na twarz i na skalp. Szczerze polecam. Lubiłam też placentę - gruba warstwa maseczki na twarz cudownie nawilżała, ale nie natłuszczała.


Tutaj nic mnie nie zachwyciło. Serum z Alverde okazało się bardzo przeciętne (chociaż skład ma naprawę dobry). Serum z Auriga było zdecydowanie za tłuste, bardziej polecam wersję z 15% witaminą C. Serum z YR stosowałam na dzień, nie obkurczało moich porów, ale dawało radę jako krem pod makijaż. A oleju używałam tak sporadycznie, że nie mogę się o nim wymądrzać.



A tutaj kremy pod oczy. Moją największą miłością okazał się krem YesTo z czarną borówką. Kochałam, Kochałam, Kochałam ten krem. Jego ogórkowy brat prawie cały trafił w inne ręce - u mnie podrażniał oczy. Olejek z NeoBio był miłą przygodą, ale nie wróciłabym do niego. Za to z wielką przyjemnością sięgałam po zwykłe masło Shea, które ładnie radziło sobie z okolicą pod oczami.


Tutaj kategoria apteczna. Jedynie Biodrema Sebium Serum, czyli 15% kwas glikolowy dał sobie radę z moją tłustą cerą. LRP działało bardzo delikatnie, chociaż stosowałam je najczęściej, bo rano i wieczorem. Po Vichy nie widziałam większych zmian.


Tutaj wyróżnić mogę jedynie odbudowująco-naprawczy krem z Flosleku (szkoda, że już wycofany), który naprawdę ładnie balansował moją skórę. Wiązałam wielkie nadzieje z Laverą i jej lekkim fluidem, ale latem nie był on w stanie poradzić sobie z moją cerą. Rosyjskie serum z enzymem pijawek spisywało się poprawnie jako krem pod makijaż.


Vichy to jeden z najlepszych filtrów jakie miałam. Lubiłam krem z Make Me BIO do cery skłonnej do wyprysków, pięknie pachniał olejkiem z drzewa herbacianego. Sprawdził się też u mnie krem szałwiowy Martina Gebhardt. Rosyjski krem do cery tłustej miał w składzie parafinę, ogórkowy krem YesTo podobnie jak i ten do oczu nie przypadł mi do gustu.


A na koniec moje perełki. Kolekcja z Go Cranberry. Jestem w tych produktach zakochana i nie tylko ja zresztą. Otworzyłam je pod koniec listopada, rozkochały mnie w sobie, a później na Boże Narodzenie odwiedziła mnie siostra i mi je gwizdnęła. Ona wie co dobre :)

Tyle tego, że aż brak mi słów.
całuję
kosodrzewina79

27 komentarzy:

  1. krem z Ziaji 25+ kooocham, kocham :-) zdradziłam z Niveą, ale tylko się skończy i z powrotem wracam do niego :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. coraz bardziej kuszą mnie kosmetyki Ava!

    OdpowiedzUsuń
  3. a u mnie ten krem make me bio słabo pachnie olejkiem z drzewa herbacianego :( ale zabaieram sie do zrobienia wersji diy;) moze mi sie uda;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabo pachnie, bo make Me BIO zmieniło skład - pisała o tym Anula. Czekam na wersję DIY.

      Usuń
  4. wszyscy chwalą tę żurawinową serię, chyba też muszę spróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie szczególnie urzekło serum na noc, które ja stosowałam na dzień.

      Usuń
  5. Kosmetyki Yes chciałabym przetestować. Muszę też wrócić do kremu Ziaja +25 :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś obawiałam się, że ta seria Go Cranberry może być zbyt tłusta dla mnie, ale skoro Ty się zakochałaś i to i mnie powinny się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, szczególnie zauroczyło mnie serum. Nakładałam je rano. Z kolei krem na dzień ja stosowałam na noc, bo był za treściwy - był moim ratunkiem w trakcie używania kwasów i retinoidów. Kremy te też mają piękne zapachy.

      Usuń
  7. Całkiem sporo kosmetyków. Miałam tylko fluid Lavera i olejek Ikarov. Nie polubiliśmy się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że jeszcze dam szansę Laverze.

      Usuń
  8. GoCranberry też bardzo lubię :)

    Napracowałaś się z tymi denkami i przyjemnie się je czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Tak, pokuta była duża. Ale może komuś się to przyda.

      Usuń
    2. Sądzę, że się przyda - wiele kosmetyków z całego denka pierwszy raz widzę na oczy.

      Usuń
  9. Placenta, muszę koniecznie zapisać!
    Bardzo duża fajnych i nieznanych mi rzeczy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to może wreszcie i ja Ciebie trochę pokuszę :)))

      Usuń
    2. Już to robiłaś wielokrotnie :DDDD

      Usuń
  10. Masz tutaj większość kosmetyków które chcę przetestować:) w szczególności zwracam uwagę na Eco Garden Ava - niesamowicie ciekawią mnie ich kremy. Może planujesz jakąś większą recenzję maski z ryżem i ogórkiem?:) Go Cranberry krem też niesamowicie mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczegółowa recenzja peelingu/maski 2w1 jest na moim blogu:
      http://kosodrzewina79.blogspot.com/2013/10/ava-eco-garden-peeling-i-maska-2-w-1.html

      Usuń
  11. OOOO też uwielbiam kosmetyki Go Cranberry. A olejki są cudowne

    OdpowiedzUsuń
  12. z Twojej pokaźnej kolekcji stosowałam krem pod oczy Go Cranberry i przyznam, że jest to bardzo dobry kosmetyk

    OdpowiedzUsuń