wtorek, 10 lutego 2015

Denko - IV - XII 2014 - czas marnotrawstwa - ciało

Tak, jak wspomniałam w ostatnim poście biorę się za bardzo, bardzo długo odkładane denko. Podzieliłam opakowania na kategorie. W tym poście zapraszam do przyjrzenia się produktom, które w ostatnich dziewięciu miesiącach roku 2014 zużyłam do pielęgnacji ciała.

 Z pewnością te ostatnie dziewięć miesięcy kąpielowo upłynęło pod szyldem niemieckich kosmetyków z DM. Nie lubię balsamów/maseł do ciała, dlatego do mycia wybieram produkt z łagodniejszymi detergentami. Polubiłam się z Alverde, zwłaszcza z tym mandarynkowym. Uważam jednak, że nie jest to nic aż tak specjalnego, aby tyle przepłacać (ja swoje produkty kupiłam na allegro).

Nie widzę różnicy między produktami z Balea, a takimi kupionymi w Rossmannie w promocji za 1,99 z linii Isana. Nie będę zawracała już sobie nimi głowy, chociaż muszę przyznać, że ten kokosowy ujął mnie swoim zapachem.

Morski płyn od Apisu spisywał się bardzo dobrze, z powodzeniem stosowałam go również jako szampon oczyszczający. A teraz moje dwie perełki: gęsty, kremowy migdałowo-glinkowy płyn od Bingo Spa oraz cudowny, naprawdę nawilżające rokitnikowe cudo od PO (więcej TUTAJ). Do tych dwóch oststnich produktów z pewnością powrócę.


To takie moje dwa pewniaki do wszystkiego. Myję nimi ciało, dłonie, twarz są też idealne do mycia pędzli.


Rozkochało mnie w sobie mydło od Loccitane - jest to specjalna edycja wydawana zawsze na dzień Kobiet.
Po ponad roku wykończyłam moją wielką kostkę mydła z Aleppo z 80% oleju laurowego - nigdy nie zrezygnuje z tych mydeł. Mydełko od LASS też przypadło mi do gustu, chociaż już wiem, że wolę bardziej nawilżające mydła. To glicerynowo - cytrynowe było też za lekkie.


To zdjęcie mówi chyba samo za siebie. Uwielbiam Rexonę - teraz jednak rozglądam się za czymś bardziej naturalnym.


Kiedyś nie używałam peelingów i też żyłam. Ale teraz jednak widzę, że moja skóra ciała potrzebuje mocnego złuszczania. Szczególnie polubiłam rokitnikowy peeling Planeta Organica - nie zostawia tłustej warstwy (której nie mogłam znieść w peelingach Pat&Rub), a jednocześnie delikatnie nawilża. Savon Noir + rękawica Kessa to zdecydowanie mocny zawodnik - moje pięty...tak pięty zmieniły dzięki temu produktowi swe oblicze.


Tutaj chciałabym wyróżnić małe masełka, które kupiłam w Calaya. Moim zapachem tego roku jest właśnie jedno z nich - masło Shea + olej makadamia + olejek pomarańczowy - jestem zakochana w tym zapachu. Po prostu cudownie i naturalne masło. Uwielbiałam też masło cedrowe od Planety Organica - używałam go głównie do piersi, naprawdę nie pozostawia tłustej warstwy.


W dziedzinie depilacja nóg (głownie wrażliwej skóry ud) od lat u mnie rządzą kremy do depilacji. Najbardziej lubię te z Veet.


Sól jak sól. A jeżeli chodzi o skarpetki to parafina - powierzchniowo i na chwilę. Po kilku dniach miałam wrażenie, że stopy są jeszcze bardziej suche.


Lubię mieć pomalowane paznokcie - ten zmywacz bardzo dobrze je później oczyszczał. A Regenerum stosowane regularnie ładnie nawilżało moje skórki i paznokcie.


Z zaprezentowanych tu kremów na wyjątkową uwagę zasługuje wersja z rokitnikiem - zapach, nawilżanie, brak klejenia - ten krem dawał mi wszystko czego potrzebują moje dłonie i stopy. Jako drugi wymieniłabym krem cedrowy. Ale generalnie uważam te kremy z PO za udane.


I już ostatnie zdjęcie :)
Tutaj na uwagę zasługuje z pewnością krem z pudełeczku od Yves Rocher - naprawdę działał cuda. Lubiłam tez krem z Isana i Dr Scheller. Reszta to takie średniaki - chociaż krem z Organic Peope, który dedykowany jest stopom z odciskami, tak naprawdę prócz denerwującego zapachu kamfory nie dostarczał żadnych "wrażeń".

Ktoś dotrwał do końca? Może coś Was zainteresowało?
całuję
kosodrzewina79













20 komentarzy:

  1. Nie chciałoby mi się z takiego wielkiego okresu robić denka :D
    W tytule masz napisane 2013, a w początku 2014.. nie rozumiem ;)
    mam chrapkę na alverde, mimo wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że to denko było odkładane z miesiąca na miesiąc. I tak się nazbierało.

      Dziękuję za zwrócenie uwagi - oczywiście chodzi o 9 miesięcy roku 2014.

      Alverde są ok, ale ja za nie na allegro płaciłam po 12zł + wysyłka - to jednak trochę za dużo. Ale gdybym miała okazję być osobiście w DM, to pewnie sięgnę po te produkty ponownie.

      Usuń
    2. Ja robie co miesiąc, średnio mam zużyte 15/20 produktów więc gdybym to chciała połączyć naraz to brakłoby mi siły na pisanie tego :)

      Proszę :)))

      Ja nigdy nie miałam żadnego żelu z Alverde.

      Usuń
  2. 9 miesięcy? :D no to zaszalałaś :d
    też uwielbiam Rexonę, ooo tak :-) na równi z Dove.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię peeling Joanny o zapachu bzu, ponadto często podczas zakupów w DMie zaopatruję się w żele i płyny do kąpieli Alverde. Przypomniałaś mi o Regenerum, muszę sobie sprawić to cudo, bo moje skórki i paznokcie przechodzą gorszy okres.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również uwielbiam rexonę, choć teraz staram się ograniczać antyperspiranty i sama robię dezodorant z chlorku magnezu ;)

    Zaciekawiłaś mnie mocno tym żele pod prysznic rokitnikowym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, ze zbierałaś to wszystko. Myślę, że taki post to nie tylko pokuta, że są w ni też elementy terapii. Ja tez chyba wrócę do zbierania śmieci. Bo jak tego nie robię, to rośnie liczba posiadanych i otwartych opakowań.

    Ja mam pytanie: czy z rokitnikowej inii PO jest jakiś kosmetyk, który Cie zawiódł?

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie jakoś nie pociągają marki Balea i Alverde. Nic z nich nie miałam ale jakoś nie kuszą mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jesteś mistrzem w zużywaniu kremów do rąk! ja nie potrafię wykończyć jednego przez cały rok ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie pozwalałabym bliżej niemieckie produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mogę sobie wyobrazić ulgę, jaką odczujesz wywalając to wszystko do śmietnika!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez ciebie to ja skłonna jestem wykupić wszystko z po o czym napisalas. *_* No i ja nie wiem jak Ty to robisz, ze tyle kremów do rak zuzywasz!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale denko :) Ja mam ochotę na Alverde ale kurcze ceny czy to na allegro czy w sklepach są wyższe niż w DM może jak uda mi się podczas jakiejś podróży zachaczyć o DM to zrobię wielkie zakupy.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja chyba tylu kosmetyków nie zużywam przez rok :D muszę się poprawić :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Łoł ładne denko. ;) Ja się przymierzam do produktów Alverde, bo w kwietniu będę w Berlinie i zbieram pomysły co kupić. Żle mandarynkowy będzie mój. ;)
    Bardzo lubię produkty dla dzieci z Babydream. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj te wszystkie dezodoranty w sprayu Rexona, Nivea czy Adidas jakoś do mnie nie przemawiają.
    Produkty Alverde bardzo lubię ale nie wszystko mi odpowiada. Też kupuję na allegro. Choć latem udało mi się być w czeskim DM :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja z kolei wole marke Balea od alverde ;) Plyny wlasnie glownie za ich zapachy :) Zainteresowalas mnie tym rokitnikowym kremem do rak :)

    OdpowiedzUsuń