niedziela, 21 września 2014

Czasami nawet i ja mam szczęście + nowości (ciekawa zielarnia)

Witajcie,
nie mam szczęścia do wygranych w rozdaniach, o współpracach już nawet nie wspominam. Ale ostatnio los się odmienił. Oto moje wygrane:

Pierwszą zgarnęłam u Anuli, a drugą na blogu u Arsenic. Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję.

Na początku września szukając dobrego złotnika w Poznaniu i tak trafiłam na Łazarz. Jest to dzielnica, którą znam bardzo słabo, dlatego tym bardziej się ucieszyłam, gdy obok Rynku Łazarskiego odkryłam nową zielarnię. Jest ona zaopatrzona w naprawdę ciekawe produkty, np. zioła, szampony, odżywki, henny Khadi (28zł) i wiele innych. Ja skusiłam się na 4 produkty. Na szczególne uznanie zasługuje również Pan prowadzący ten cały interes (nie jest tam przypadkiem, tylko naprawdę zna się na rzeczy). A takich Ludzi i Ich sklepy zawsze polecam.


I na koniec małe zakupy przez allegro. Kupiłam moją ulubioną wodę różaną (to od niej zaczęła się moja miłość do zapachu różanego) i tak na spróbowanie olej kaktusowy.


I to na tyle.
całuję
kosodrzewina79

PS I na koniec jeszcze dwa słowa prywaty. Przepraszam Was za moją ostatnio nikłą obecność na blogu swoim i Waszych, ale u mnie się trochę pozmieniało m.in. problemy z pracą i w pracy, nowe obowiązki. Ale nie zamierzam rezygnować z blogowania, po prostu muszę złapać oddech.

wtorek, 9 września 2014

OMIA, Dermo Krem do ciała, włosów i skalpu z aloesem

Witajcie,
po krótkiej przerwie wracam do Was z recenzją naprawdę ciekawego kosmetyku marki OMIA.


Opis producenta:


Odżywczo - regenerujący dermo krem do skóry suchej i delikatnej. Daje poczucie ochrony pozostawiając skórę miękką i gładką. Formuła preparatu o silnym działaniu regenerującym i odżywczym została dodatkowo wzbogacona o glicerynę, masło shea i olej migdałowy pochodzenia biologicznego
Formuła kremu pozbawiona jest SLS, SLES przez co produkt jest całkowicie bezpieczny dla delikatnej skóry i błon śluzowych. Produkt całkowicie pozbawiony jest parabenów (paraben free), glikolu propylenowego, PEG oraz syntetycznych barwników
Żel Aloe Vera zastosowany w tej linii pochodzi z certyfikowanych upraw organicznych. Ekstrahowany jest mechanicznie, bez użycia rozpuszczalników chemicznych, zgodnie z certyfikatem Eco-Cert dla kosmetyków organicznych i naturalnych.


Skład:

Aqua (woda), Aloe Barbadensis Leaf Juice*(sok z aloesu - łagodzi, nawilża), Glyceryn* (gliceryna - nawilża), Caprylyc/Capryc Trygliceride** (emolient, mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, tworzy na powierzchni skóry i włosów film), Cetearyl Alcohol** (emolient, tworzy na powierzchni włosów i skóry film), Potassium Cetyl Phosphate (emulgator - pochodna oleju kokosowego), Butyrospermum Parkii Butter* (masło Shea), Myristyl Alcohol (emolient, emulgator), Heliantus Annuus (SunFlower) Seed Oil* (olej słonecznikowy), Prunus Amigdalus Dulcis Oil* (olej migdałowy), Chondrus Crispus Powder (Carragenan)** (chrząstnica kędzierzawa, inaczej mech irlandzki - algi, zawierają dużo białka i minerałów), Tochopherol (witamina E - cudowny antyoksydant), Sodium Stearoyl Glutamate** (emulgator pochodzenia naturalnego), Xanthan Gum** (guma ksantanowa - zagęszczacz), Phenoxyethanol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy - regulator pH), Tatrasodium Glutamate Diacetate (substancja chelatująca), Parfum (zapach).


* Surowce z kontrolowanych upraw organicznych
** Surowce pochodzenia naturalnego
 

 Dostępność:
mój egzemplarz pochodzi ze sklepu Eco Drogeria - jego cena to ok. 30zł

Moje wrażenia:
  • producent nazwał swój wyrób kremem do ciała, jak dla mnie lepiej pasowałaby tutaj nazwa lekkiego i jedwabistego musu / sorbetu,
  • mus ma bardzo świeży - aloesowy zapach,
  • produkt znajduje się w ładnym i wygodnym opakowaniu - 250ml,
  • zachwyca przede wszystkim skład - to MORZE ALOESU robi wrażenie, do tego mamy nawilżającą glicerynę, odżywcze masło Shea, uelastyczniający olej słonecznikowy i migdałowy, odżywcze glony oraz cudowny antyoksydant - witaminę E,
  • kosmetyk zauroczył mnie swoją lekkością i nawet ja - stwór, który nie lubi się balsamować - uległam jego wielkiemu urokowi,
  • z przyjemnością kremowałam owym cudem swoje całe ciało, nawet piersi, których zazwyczaj boję się czymkolwiek smarować (wybaczcie mi dosadność, ale czasami gdy chwycę w Rossmannie jakiś balsam dedykowany biustom Polek i zerknę na skład, to naprawdę dziwię się, że Nam jeszcze cycki nie poodpadały),
  •  krem nie pozostawiał na mojej skórze żadnej tłustej (parafinowej) warstwy, a jedynie aksamitną miękkość, muszę też przyznać, że krem czasami zostawiał na ciele białe smugi, które jednak po kilku chwilach znikały, dla mnie nie miało to zupełnie znaczenia, ale uczciwie wspominam o tym, bo może dla kogoś okaże się to bardzo ważnym szczegółem,
  • oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała tego cuda nałożyć na włosy - okazało się to bardzo dobrym pomysłem - czasami porcję kremu mieszałam na dłoni z kilkoma kroplami ulubionych olei, taki mix zostawiałam na włosach na 1-3 godziny, zawsze potem miałam ładny skręt i taką przyjemną lekkość,
  • krem doskonale się sprawdził u mnie również jako maska na skalp - na spodek wykładałam łyżeczkę kremu do tego szczypta kofeiny i witaminy B5 oraz kilka kropel panthenolu - wszystko dokładnie wymieszałam, a następnie delikatnie, opuszkami palców rozprowadzałam po skórze głowy, taki mix zostawiałam na skalpie do 1h (często wcześniej zastosowałam również wcierkę), a później normalnie myłam głowę delikatnym szamponem - ten sposób bardzo mi pomógł po moim bardzo mocnym podrażnieniu skalpu po masce Organique, muszę przyznać, że skalp ładnie się rozjaśnił, oczyścił i nie mam z nim teraz najmniejszych problemów,
  • naturalny skład produktu sprawia, że należy go zużyć w ciągi 6 miesięcy od otwarcia,
  • uważam, że warto przyjrzeć się bliżej produktom tej włoskiej marki, szampony mają beznadziejne ale maski i ten krem polecam!
Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z produktami OMIA?
całuję
kosodrzewina79