czwartek, 31 lipca 2014

Urodzinowe nowości - Nina Ricci i Pat&Rub

Chociaż urodziny i imieniny miałam już ponad miesiąc temu, to zupełnie zapomniałam pokazać Wam moje kosmetyczne nowości.


My z siostrą mamy bardzo podobne "nosy", podobają nam się te same zapachy. Dlatego gdy odwiedziła mnie ona w kwietniu zaskoczona byłam wyborem jej nowych perfum, grzecznie pochwaliłam. I klops! Dostałam takie same na urodziny. Kojarzą mi się one bardziej panią 50+, ale dam im jeszcze szansę jesienią i zimą.


Ostatnio coraz częściej marudziłam, że może po dwóch latach brązu na włosach sprawiłabym sobie inny kolor. Zamarzyło mi się coś jaśniejszego. Ale myślę, że prezent jest sugestywną odpowiedzią na to, że mam nie cudować.

 A to jakaś aluzja, czy co? Wypraszam sobie :)

całuję
kosodrzewina79

poniedziałek, 28 lipca 2014

Usta ropą malowane, Carmex, Moisture Plus, PINK - Ultranawilżający balsam do ust

W dzisiejszym poście chciałabym pokazać Wam "inną twarz" tak często polecanego na blogach lekkiego sztyft u ochronnego w kolorze PINK.


Opis producenta:
Wygładza. Przynosi ulgę. Nawilża. 
Perfekcyjne nawilżenie i kolor łączą się w lekkim transparentnym odcieniu. Carmex Moisture Plus to ultranawilżający balsam do ust z witaminą E, aloesem, masłem shea oraz filtrem SPF15. Zapewnia nawilżenie, odrobinę koloru i blasku przy jednej aplikacji. 


Skład:
C10-30 Cholesterol/Lanosterol Esters (emolient, estry cholesterolu i steroli lanolinowych, składnik konsystencjotwórczy, mieszanina składników syntetycznych uzyskiwanych z ropy naftowej i steroli (pochodzenia zwierzęcego), Ozokerite (wosk ziemny, stosowany celem nadania konsystencji i natłuszczenia, pochodny ropy naftowej), Ethylhexyl Methoxycinnamate (filtr chemiczny, podejrzewany o przenikanie do organizmu, mogący działać estrogennie, czyli zaburzać naszą gospodarkę hormonalną), Benzophenone-3 (filt chemiczny zwany inaczej Oxybenzone, 2-Hydroxy-4-methoxyphenyl-phenylmethanon, Cyasorb UV 9, phenylmethanon jest substancją szkodliwą, zakłócająca pracę hormonów, szczególnie niebezpieczną dla kobiety w ciąży ale i tych planujących potomstwo), Parfum (zapach), Isopropyl Palmitate (organiczny związek chemiczny, emolient), Caprylic/Capric Triglyceride (olej neutralny, emolient, zamiennik olejów naturalnych, silnie komedogenny), Paraffin (parafina - pochodna ropy naftowej), euphorbia cerifera cera (naturalny wosk roślinny pozyskiwany z liści palmy kopernicji, jest jednym z najtwardszych wosków roślinnych. Temperatura topnienia od 80 do 85 °C), Cera Alba (wosk pszczeli, emolient), Butyrospermum Parkii (Shea Butter) (masło Shea jest bogatym źródłem witamin oraz kwasu stearynowego i oleinowego, którym zawdzięcza swe doskonałe właściwości nawilżające jak również działanie ochronne przed promieniowaniem słonecznym, z powodzeniem stosowany przy przesuszeniach i otarciach), Tocopheryl Linoleate (Vitamin E Linoleate) (witamina E - tworzy barierę na powierzchni skóry i zapobiega parowaniu wilgoci z powierzchni skóry), Camphor (kamfora, substancja pozyskiwana z drewna długowiecznego drzewa kamforowego, ma działanie antygrzybiczne, przeciwbakteryjne, przeciwbólowe), Persea Gratissima (Avocado Butter) (olej z awokado, ma właściwości przeciwutleniające, zmiękczające i nawilżające, nadaje skórze gładkość i elastyczność), Ethylhexyl Palmitate (emolient), Hydrogenated Vegetable Oil (aturalny utwardzony olej roślinny, pielęgnuje skórę oraz reguluje konsystencję fazy olejowej preparatu), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej z orzecha kokosowego, nawilża), Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z liści aloesu, ma działanie łagodzące, nawilżające, regeneruje skórę po oparzeniach i podrażnieniach, wspomaga gojenie ran, oparzeń, spowalnia procesy starzenia), Ethyl Vanillin (substancja aromatyczna), Menthol (mentol, związek o silnym miętowym zapachu, działa kojąco, chłodząco, znieczulajaco, łagodzi podrażnienia), Tribehenin (emolient, składa się z gliceryny i kwasu behenowego), Sorbitan Isostesrate (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, substancja umiarkowanie lipofilowa), Lactic acid (kwas mlekowy - ma właściwości przenikające przez warstwę rogową naskórka), Palmitoyl Oligopeptide (peptyd uruchamiający syntezę kolagenu w komórkach skóry, usprawnia komunikację między komórkami naskórka i procesy naprawiania uszkodzeń wywołanych starzeniem się skóry), CI 77891 (dwutlenek tytanu, naturalny filtr mineralny), CI 15850 (czerwony pigment), CI 77492 (tlenki żelaza - pigment), CI 77491 (czerwień żelazowa, czerwonobrązowy naturalny pigment,), CI 77499 (tlenek żelaza, pigment).

Moje wrażenia:
  • pamiętam jak kilka miesięcy temu jadąc tramwajem zobaczyłam dziewczynę używającą różowego Carmexa, efekt na jej ustach tak mi się spodobał, że po sprawdzeniu na Wizażu składu kosmetyku przy najbliższej okazji kupiłam go w Rossmannie,
  • SKŁAD Z WIZAŻU: Aloe Barbadensis Leaf Extract (Aloe Butter) , Beeswax , Butyrospermum Parkii Fruit (Shea Butter) , C10-30 Cholesterol , Lanosterol Esters , Camphor , Caprylic , Capric Triglyceride , Carthamus Tinctorius Seed Oil (Safflower) , Cocos Nucifera Oil , Ethylhexyl Palmitate , Euphorbia Cerifera Wax (Candelilla) , Flavor , Isopropyl Palmitate , Lecithin , Limnanthes Alba Seed Oil (Meadowfoam) , Meadowfoam Delta-Lactone , Menthol , Olea Europaea Oil Unsaponifiables (Olive) , Ozokerite , Palmitoyl Oligopeptide , Paraffin , Persea Gratissima (Avocado Butter) , Phenol , PPG-3 Benzyl Ether Myristate , Ricinus Communis Seed Oil (Castor) , Saccharin , Sorbitan Isostearate , Tocopherol Linoleate (Vitamin E) , Tribehenin.
  • sztyft w ciągu dwóch minut od odejścia od kasy zagościł na moich ustach, poczułam miłą woń kamfory wymieszanej z mentolem, usta zaczęły przyjemnie szczypać, byłam kupiona,
  • zauroczona byłam również efektem, który ten produkt pozostawiał na ustach, nabierały one pełności, subtelności, po prostu młodzieńczego uroku,
  •  zastanawiało mnie tylko to, dlaczego już po 2-3 dobach kilkukrotnego w ciągu dnia aplikowania tego sztyftu miałam wrażenie wysuszenia ust oraz jakieś takiej dziwnej niewidocznej i matowej powłoki, która mi te usta pokrywała,
  • dziwne było też dla mnie to, że na brzegach ust zaczęły pojawiać się bolące zmiany, w których zbierała się ropa,
  • ale jakoś tak, w pędzie codziennego życia nie zatrzymałam się nad tym problemem,
  • kilka dni temu w upalne południe, gdy wpadłam do Rossmanna i zobaczyłam Carmexa zapragnęłam poczuć ten przyjemny mentol na ustach, kupiłam go bez żadnej promocji (ja bardzo źle znoszę lato, dlatego wszelkie ochładzacze są mile widziane),
  • po kilku dniach regularnego aplikowania poczułam normalnie deja vu - suche usta pokryte dziwną matową powłoką, a na skraju ust zaczyna rosnąć jakiś bolesny gul,
  • z torby, w której zbieram plastiki na denko wygrzebałam papierowe opakowanie i zerknęłam na skład, a tam przed zapachem 4 składniki: ropa naftowa, ropa naftowa, trujący filtr, trujący filtr, zapach, dalej parafina i dopiero przy końcu pojawia się masło Shea, witamina E, olej kokosowy czy ekstrakt z aloesu. 
  • Rany! Co to za dziadostwo? Już wielokrotnie Wizaż zawiódł mnie oszukanym składem, ale nigdy aż tak. 
  • Produkt pomimo ładnego efektu, które pozostawia na ustach jednak ląduje w koszu. Blee...

przesuszone usta, na dole z lewej strony widać robiącego się gula


Po dokładnym oczyszczenie ust z parafiny, ratuję je masłem Shea. 
Tym postem chciałam wzbudzić Waszą czujność na produkty, które wielkie koncerny nam oferują. Naukowcy od ponad dekady alarmują o szkodliwości 
Oxybenzone, producenci o tym wiedzą, ale skoro jest on tani i ciągle nie zakazany, to go używają na potęgę.

Znacie może jakieś naturalne kosmetyki dające podobny efekt na ustach?
całuję
kosodrzewina79






piątek, 25 lipca 2014

Receptury Babuszki Agafii, Ruska Bania, Maska regenerująca, Śmietana i żółtka jajek


Witajcie,
dzisiaj przyszła pora na drugą z trzech Ruskich Bań, a dokładnie na maskę regenerującą ze śmietaną i żółtkiem.




Opis producenta:
Maska do włosów zniszczonych, farbowanych, z rozdwojonymi końcówkami, plączących się na bazie śmietany i żółtek jajek.
Śmietana odżywia, nawilża i zmiękcza włosy. Chroni je przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Żółtka jajek nadają włosom puszystość i objętość. Regenerują strukturę włosów.

Skład
(Powtórzę to co napisałam we wczorajszym poście)
W tym miejscu zawsze w moich notkach pojawia się dokładna analiza składu, ale w związku z tym, że jest w tej kwestii bardzo wiele nieścisłości, tzn. inny skład jest na polskiej naklejce, inny pod nią, a w sklepach też widuję różne składy. Dlatego przyjmuję, że w masce jest śmietana i żółtko (chociażby w ilościach śladowych).

Opakowanie:

plastikowy słoik, który do złudzenia przypomina babcine konfitury (500ml)


Konsystencja:

lejąca, rzadka


Zapach:

przyjemny, mleczny (słodki)


Dostępność:

przyznam, że byłam przekonana, że ma go w swoim asortymencie każdy sklep z rosyjskimi kosmetykami, tymczasem tak nie jest, maskę widziałam w Lawendowej Szafie (11zł), Skarbach Syberii (13,90zł), Kalinie (19,90zł) 

Moje wrażenia:
  • po tym jak maska z kefirem i chlebem żytnim okazał się dla mnie jednak rozczarowaniem, do kolejnej Ruskiej Bani podeszłam bez entuzjazmu, zwłaszcza, że widziałam raczej negatywne recenzje tego produktu, np. KWC,
  • nie przeszkadzała mi bardzo rzadka konsystencja tego produktu, po prostu 2-3 razy małą porcję produktu z wygodnego opakowania wylewałam na rękę i wmasowywałam we włosy,
  • produkt był szybko wypijany przez włosy, a to sprawiało, że maska pomimo swojej pozornie dużej bo aż 500ml objętości nie jest wcale wydajna,
  • maska bardzo dobrze się pieni co sprawiło, że kilka razy po prostu umyłam nią włosy, spisała się rewelacyjnie,
  • maska bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła: pięknie nabłyszczała moje włosy, były one bardzo miękkie, lejące, nie było puchu, nie wyczuwałam dociążenia, ale też mi go nie brakowało,
  • maska fantastycznie podziałała na mój skręt, który lekko się rozluźnił i mam wrażenie, że nadał mojej fryzurze klasy,
  • produkt stosowałam z wielką przyjemnością i tylko coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że moje włosy lubią śmietanę, (pamiętacie moje zachwyty nad inną maskę, które też była na bazie śmietany --> KLIK), muszę tę kwestię jeszcze dokładniej przetestować,
  • stosując tę maskę jakoś zapomniałam o moim fatalnym cięciu, bo włosy wydawały się jakieś takie dłuższe (ale zobaczcie same)
  • pomimo moich zachwytów uważam, że nie jest to maska, która w jakiś spektakularny sposób poprawi stan włosów, ona po prostu dobrze działa na moje włosy (proteiny), ale są one teraz krótkie i zdrowe,
  • do maski z pewnością wrócę, zwłaszcza, że można ją teraz dostać naprawdę tanio, jest to wspaniała dawka protein, których kiedyś moje włosy nie znosiły, a teraz polubiły.
całuję
kosodrzewina79
PS I już tradycyjnie pokażę Wam zdjęcia moich włosów po zastosowaniu tej maski (różne dni). Włosy tydzień bez olejowania, szampony Apis lub Organique i maska śmietanowa.












czwartek, 24 lipca 2014

Receptury Babuszko Agafii, Ruska Bania, Maska wzmacniająca, Chleb żytni i zsiadłe mleko

Witajcie,
dzisiejszym postem rozpocznę cykl trzech recenzji Ruskich Bani, rozpoczynam od maski wzmacniającej.


Opis producenta:
Maska do włosów na bazie zsiadłego mleka oraz żytniego chleba. Wchodzące w skład maski składniki wzmacniają cebulki włosów, zapobiegają nadmiernemu wypadaniu, chronią je oraz napełniają włosy energią i zdrowym wyglądem. Chleb żytni to źródło witamin od wielu lat używany w Rosji  jako skuteczny środek do pielęgnacji włosów. Odżywia, ujędrnia i regeneruje włosy, zapobiega ich łamliwości oraz rozdwajaniu się końcówek. Zsiadłe mleko   wzmacnia strukturę włosów, ułatwia rozczesywanie oraz nadaje włosom objętość i blask.

Skład:
W tym miejscu zawsze w moich notkach pojawia się dokładna analiza składu, ale w związku z tym, że jest w tej kwestii bardzo wiele nieścisłości, tzn. inny skład jest na polskiej naklejce, inny pod nią, a w sklepach też widuję różne składy.
Dlatego przyjmuję, że w masce jest zsiadłe mleko i chleb żytni (chociażby w ilościach śladowych).



Opakowanie:
plastikowy słoik, który do złudzenia przypomina babcine konfitury (500ml)

Konsystencja:
lejąca, rzadka
Zapach:
przyjemny, mleczno-landrynkowy (słodki)
Dostępność:
przyznam, że byłam przekonana, że ma go w swoim asortymencie każdy sklep z rosyjskimi kosmetykami, tymczasem tak nie jest, maskę widziałam w Lawendowej Szafie (11zł z rabatem jeszcze -20% mniej), Skarbach Syberii (13,90zł), Kalinie (19,90zł) 



Moje wrażenia:
  •  przez te wszystkie zawirowania ze składem produktu po maskę sięgałam pełna obaw - "co to zrobi na moich suchych włosach?",
  • maskę zaczęłam stosować, gdy włosy były świeżo po gigantycznym podcięciu/cieniowaniu, do tego były w naprawdę dobrym stanie, wcześniej rozpieszczałam je odlewką (dziękuję Soniu!) cudownie działającego na moje włosy balsamu na łopianowym propolisie (normalnie muszę pokazac Wam te rulony)



  • po kilku użyciach Ruskiej Bani włosy nie straciły dużo na wyglądzie,


  • dopiero po kolejnych kilku użyciach zauważyłam, że włosy zaczęły się prostować/skręt się rozluźnił, znacznie straciły one na objętości (ten efekt też mi się podobał)

  • na zdjęciach efekt jest ciekawy, ale już po kilku godzinach włosy stawały się bardzo cienkie, bez życia,
  • maska ma bardzo dobre właściwości pieniące, dlatego z powodzeniem traktowałam ją również jako produkt myjący,
  • myślę, że nie jest to zły produkt, ale nie powinien nazywać się maską wzmacniająca, jest to po prostu lekka odżywka, którą polubią cienkie i przetłuszczające się włosy. Ja do niej nie wrócę, teraz gdy moje włosy są zdrowe i krótkie to jest ok, ale dla wszystkich długowłosych polecam poszukać czegoś bardziej treściwego.
A jakie są Wasze doświadczenia z Ruskimi Baniami?
całuję
kosodrzewina79


środa, 23 lipca 2014

Apis, Maska błotna do włosów z minerałami z Morza Martwego

Witajcie,
w dzisiejszym poście opowiem Wam o błotnej masce z minerałami z Morza Martwego.

Jednocześnie chciałabym, abyście wiedziały, że nadal szlak mnie trafia, gdy widzę to beznadziejne cięcie, które zafundowała mi ostatnio fryzjerka, ale zagryzłam zęby i mocno olejuję włosy oraz wcieram wcierki, gdy miną upały doprowadzę te swoje włosy do porządku.


Opis producenta:
Unikatowy preparat wykorzystuje doskonałe właściwości czarnego błota z Morza Martwego, który intensywnie regeneruje od wewnątrz strukturę włókna włosów. Kompozycja ekstraktów z alg morskich, awokado, aloesu, żeń-szenia, aminokwasów i protein jedwabiu silnie nawilża, odżywia, zmiękcza oraz zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Włosy są wygładzone o jedwabistym połysku i zdrowym wyglądzie.

Skład:
aqua (woda), dead sea mud (błoto pełne minerałów z Morza Martwego), cetearyl alcohol & ceteareth 20 (emulgator/emolient), algae extract (ekstrakt z alg), avocado extract (ekstrakt z avokado), silk protein (proteiny jedwabiu), aloe extract (ekstrakt z aloesu), ginseng extract (ekstrakt z żeń-szenia), amino acids complex (aminokwasy), tocopheryl acetate (witamina E), retinyl acetate & palmitate (witamina A), methylchloroisothiazolinone (konserwant), methylisothiazolinone (konserwant), benzyl alcohol (konserwant/zapach, parfum (zapach).


Opakowanie:
plastikowe, okrągłe

Aktualnie szata graficzna wygląda tak.

Konsystencja:
rzadka, dla mnie za rzadka

Zapach:
przyjemny, lekko słony, typowy dla kosmetyków z minerałami z Morza Martwego



Moje wrażenia:
  • maska ta zwróciła moją uwagę ciekawym składem: zaraz po wodzie błoto z MM!, ekstrakty z alg, avocado, aloesu i żeń-szenia, proteiny jedwabiu, witaminy E i A,
  • taka mieszanka działała bardzo dobrze na moje włosy, nabrały one ładnego blasku, gładkości,
  • już po pierwszym myciu zauważyłam, że pomimo długiego spłukiwania włosów, po wyschnięciu wydawało mi się, że coś na nich jeszcze jest, coś co lekko włosy usztywniało
  • maska nałożona wyżej niż tylko na długość włosów sprawiała, że włosy były cudownie odbite od skalpu,
  • maska średnio wpływa na poprawę rozczesywania włosów,
  • posiadaczki cer tłustych wiedzą jak zbawienne dla ich skóry bywa błoto, które cudownie podsusza i oczyszcza, dlatego posiadaczki włosów skrajnie suchych jeżeli zauważą po użyciu tej maski puch, to radzę wcześniej dobrze naolejować włosy lub dodać kilka kropli oleju do porcji maski,
  • moje zdrowe, ale jednak suche/wysokooporowate z natury włosy reagowały na maskę lepiej po olejowaniu, oto przykład:

(włosy oczyszczone szamponem z SLeS + odrobina maski na 2 minuty)




(źle dobrany olej + szampon bez SLeS + maska nałożona na włosy i skalp na 5 minut)



(to zdjęcie bardzo wyraźnie pokazuje złe cięcie włosów)

(olej + szampon bez SLeS + maska od ucha w dół)



  • ta ostatnia kombinacja sprawdziła się u mnie najlepiej, o dziwo tak mocne odbicie od skalpu plus lekkie usztywnienie włosów, które daje ta maska, w przypadku moich mocno pocieniowanych włosów sprawiło, że czułam się jak w hełmie (ale jestem pewna, że wiele dziewczyn marzy o takim efekcie),
  • spotkanie z tą maską uważam za udane, zainspirowała mnie ona do eksperymentowania z błotem nie tylko na twarzy, ale też i na włosach.
Znacie ten produkt? Jakie są Wasze z nim doświadczenia?
całuję
kosodrzewina79

poniedziałek, 14 lipca 2014

Organique, Anti-Allergic (Sensitive), Maska do włosów wrażliwych i delikatnych

Witajcie,
w poprzednim poście przybliżyłam Wam szampon Organique z linii Anti-Allergic (obecnie Sensitive), a teraz opowiem Wam trochę o masce z tej samej serii.


Opis producenta:
 Jedwabna maska do włosów o bogatym składzie, przeznaczona szczególnie dla włosów suchych oraz wymagających wzmocnienia i regeneracji. Oparta na innowacyjnej formule, dostarcza włosom witalności oraz wzmocnienia, bez efektu przeciążenia. Wyselekcjonowane składniki naturalne, takie jak jedwab, ekstrakt z kiełków pszenicy i wyciąg z centelli azjatyckiej, przyspieszają odbudowę i uelastycznienie włókna włosa.
Łagodzący kompleks IRICALMIN, kwas hialuronowy i wyjątkowy składnik Hydramax zapewniają wzrost nawilżenia skóry nawet o 45%. Może być stosowana przez kobiety w ciąży.



Skład:
aqua (woda), cetearyl alcohol (emolient, tłusty), cetrimonium chloride (antystatyk, konserwant), glycerin (gliceryna - ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża, wygładza, poprawia elastyczność), galactosyl fructose (disacharyd - pełni funkcję odżywczą, ), lecithin (lecytyna - mieszanina lipidów, fosfolipidów i steroli. Dzięki swej budowie (powinowactwo do struktur naskórka) znakomicie wchłania się w skórę, wzmacniając jej barierę ochronną i ułatwiając wnikanie innych składników), Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract (ekstrakt z kiełków pszenicy - bogaty w aminokwasy, białka, polisacharydy, a także rozpuszczalne w wodzie witaminy (z grupy B, wit. C) oraz sole mineralne. Wykazuje działanie nawilżające, filmotwórcze, łagodzące), Saccharomyces Cerevisiae Extract (drożdże - ekstrakt z mitochondriów niemodyfikowanych genetycznie komórek Saccharomyces zawierający witaminy z grupy B oraz zestaw koenzymów. Ekstrakt jest łatwo przyswajalnym źródłem wszystkich aminokwasów (m.in. waliny, tyrozyny, treoniny, fenyloalaniny), soli mineralnych (m.in. manganu, miedzi, molibdenu, cynku, sodu, selenu, żelaza), witamin (cholina, inozytol, kwas foliowy, niacyna, kwas pantotenowy) i enzymów (oksydazy, fosfatazy, hydrolazy). Surowiec znajduje zastosowanie w kosmetykach nawilżających, łagodzących oraz energetyzujących naskórek przeznaczonych do pielęgnacji cery wrażliwej, cery dojrzałej, wspomagająco przy chorobach skóry takich jak trądziki czy inne zapalenia skóry), Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy - polisacharyd, występujący we wszystkich organizmach żywych, także ciele człowieka, stąd jego doskonała tolerancja przez skórę. Z wiekiem ilość kwasu maleje, co powoduje zwiększenie suchości, osłabienie struktury skóry oraz pojawianie się zmarszczek. Posiada on bardzo dobre własności nawilżające i chroniące naskórek przed utratą wody. Bardzo dobrze ją ujędrnia i nawilża), Centella Asiatice Extract (ekstrakt z centelii azjatyckiej - przyspiesza gojenie skóry, regeneruje, spowalnia procesy starzenia), Urea (mocznik - jest naturalną substancją uboczną przemiany białek w organizmie, powoduje delikatne złuszczanie zrogowaciałych warstw naskórka, zwiększa przepuszczalność warstwy rogowej, ułatwia przenikanie składników aktywnych. Zmiękcza, odświeża i uelastycznia skórę), hydrolyzed silk (proteiny jedwabiu otrzymywane z oprzędu poczwarki jedwabnika, proteiny jedwabiu mają bardzo dużą zdolność wiązania wody, są więc doskonałym składnikiem nawilżającym. Jedwab tworzy na skórze hypoalergiczną warstwę ochronną, która chroni ją przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi i zapobiega wysuszeniu naskórka. Jedwab poprawia także elastyczność skóry, wygładza i niweluje uczucie szorstkości. W przypadku włosów jego działanie sprowadza się do nawilżenia i wygładzenia łuski włosa, nadając jej połysk i sprężystość. Zawarte w nim proteiny otaczają włosy niewidoczną otoczką, która działa ochronnie, równocześnie regenerując zniszczone włosy), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant pochodzenia naturalnego), Parfum (zapach).

Opakowanie:
Mój produkt był jeszcze w metalowej puszce, ale widze, że Organique zmieniło już opakowania na słoiki z ciemnego plastiku
Zapach:
mydlano - magnoliowy

Konsystencja:
gęsta

Dostepność:
oczywiście salony Organique (40zł), ale ja  wszystkie swoje produkty kupiłam w Mydlarni Leyla


Moje wrażenia:
  • gdy pierwszy raz zobaczyłam tą małą puszkę - pamiętam, że byłam zła, bo jakoś oglądając ten produkt w sklepie internetowym, czy na innych blogach wydawał mi się znacznie większy, a tak to po prostu byłam pewna, że maska wystarczy mi na 3 góra 4 razy, ale nic bardziej mylnego, produkt przy moich długich włosach starczył mi na kilkanaście użyć,
  • maska ma gęstą wręcz woskową konsystencję, cudownie nakłada się na włosy idealnie je otulając,
  • produkt bez większych problemów spłukiwał się z włosów sprawiając, że od razu wydały się one grubsze i jakby cięższe,
  • czas schnięcia włosów jest dla mnie często wyznacznikiem siły nawilżania maski - w tym przypadku włosy schły dłużej niż zazwyczaj,
  • włosy były cudownie dociążone, zdecydowanie grubsze, miały niesamowitą miękkość i blask,
  • a co najważniejsze mój skręt oszalał, loki pojawiały się znacznie wyżej niż zazwyczaj, były tak lubiane przeze mnie grube loki i całe mnóstwo uroczych małych loczków,
  • maska działa cudownie, ale też potrafi obciążyć, a właściwie obciąży na 100% gdy tylko nałożysz więcej niż małą łyżkę od herbaty, inaczej przyklap murowany, nie polecałabym jest stosować również na skalp, jest po prostu za ciężka,
  • maska ma zapach mydlano-magnoliowy (zapach szamponu z tej serii był bardziej intensywny i orzeźwiający), który utrzymywał się na włosach aż do ponownego mycia,
  • pomimo tych wielu pochwał muszę uczciwie wspomnieć o pewnym incydencie, który bardzo mnie zasmucił, a mianowicie umyłam włosy sprawdzonym szamponem i nałożyłam na włosy maskę, a że miałam trochę czasu, to po prostu postanowiłam poleżeć w wannie, moczyłam się ponad 40 minut, następnie maskę starannie spłukałam i rozczesałam włosy, które po wyschnięciu wcale nie były ładne, bo obciążone, ale to nie koniec świata, bo przecież zawsze można je związać, bardziej zaniepokoiło mnie narastające pieczenie skóry głowy w miejscach, gdzie miała ona kontakt z maską, nie mogłam przez to palenie skalpu spać, myślałam, że oszaleję, rano czym prędzej myłam głowę delikatnym szamponem. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale myślę, że to może czas trzymania maski był w moim przypadku kluczowy - 10 minut - ok, piękne włosy, 40 minut - obciążone włosy i podrażnienie skalpu. Podobny przypadek opisywała Ewa --> KLIK.
  • Podsumowując, maskę oceniam wysoko, robiła cuda z moimi włosami, ale jej zapach czasami mnie męczył,a silne podrażnienie skalpu (nikomu tego nie życzę) sprawiło, że do maski z pewnością nie wrócę.
Jakie są Wasze doświadczenia z kosmetykami Organique?
całuję
kosodrzewina79

PS A na koniec kilka zdjęć moich włosów po zastosowaniu maski. Ale i tak wolę wersję Energizing.




po nocy w rozpuszczonych włosach