piątek, 30 maja 2014

Denko - włosy (styczeń - kwiecień 2014)

Witajcie,
w dzisiejszym poście czwarta, i ostatnia odsłona mojego gigantycznego denka, tym razem produkty do włosów.


1. Receptury Babuszki Agafii, Szampon na kwiatowym propolisie - przyzwoity szampon, ale i tak uważam, że wersja brzozowa jest lepsza.

2. Bingo Spa, Szampon jajeczny z kolagenem - przyjemnie pachnący, kremowy produkt, który pomimo zawartości SLeS nie był wcale mocnym oczyszczaczem. Moje cienkie włosy raczej nie lubią kremowych szamponów, zdecydowanie bardziej wolą te przezroczyste i rzadkie. Produkt fantastycznie spisał się jako żel pod prysznic.

3. MYPA, Aloe Vera, Szampon aloesowy - zawierał SLeS czyli niby powinien być oczyszczający, ale zawarte w nim pq sprawiło, że po prostu miałam przyklap.

4. NaturVital, Szampon z żeń-szeniem - nic specjalnego. Nie kupię ponownie. WIĘCEJ.

5. Planeta Organica, Szampon Aleppo - gęsty, ciężki i mocno obciążający szampon, który powodował u mnie wielki swędzenie skalpu. Nie kupię ponownie. WIĘCEJ.

6. Love2Mix, Organiczny szampon symulujący wzrost włosów z ekstraktem z pomarańczy i papryczki chili - z całego zestawu prezentowanego na tym zdjęciu, to ten produkt spisywał się najlepiej. Ładny skład i dobre działanie. Możliwe, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. WIĘCEJ

7. Alverde, Szampon przeciwłupieżowy z glinką - bardzo gęsty produkt, gdyby nie metoda kubeczkowa, to zupełnie nie wiem jak umyłabym nim włosy. 



8. LOGONA, Szampon z ginko biloba - produkt o naprawdę ładnym składzie, delikatny dla skalpu, ale muszę również wspomnieć o tym, że bardzo plątał włosy. Po tej małej próbce nabrałam ochoty na więcej.


9. Natur Vital, Odżywka szałwiowa - dla mnie słabizna, wielka słabizna. Nie kupię więcej. Więcej --> TU.

10. Balsam oliwkowo-laurowy - bardzo przyjemny produkt, ładnie działał na moje włosy. Myślę, że jeszcze do niego wrócę.Więcej TUTAJ.

11. Apis, Odżywka do włosów z minerałami i z Morza Martwego - bardzo lubiłam tę odżywkę, ładnie wpływała na skręt moich włosów. Więcej --> TUTAJ.

12. Balsam 7 olei - produkt cudownie nawilżający, z pewnością kupie go ponownie. Więcej TUTAJ.

13. Balea, Odżywka kokosowa - miałam wobec niej wiele obaw, bo moje włosy nie przepadają za olejami nasyconymi. Ale gdy po ten produkt sięgałam sporadycznie, to wtedy włosy potrafiły mnie naprawdę zaskoczyć.



14. Alepia, Odzywka do włosów Alep z Aleppo - odżywka była ok, ale wolałam jej wersję z gęstą konsystencją. Po tę wersję już nie sięgnę.Więcej --> TUTAJ.

15. Alverde, Odżywka z morelą - ten produkt utwierdził mnie w przekonaniu, że moje suche włosy nie lubią alkoholu, a w tym produkcie jest on w składzie zaraz po wodzie. Nie kupię ponowie.

16. Organique, Energizing, Maska do włosów - jest to mój wielki hit tego roku, jestem w niej zakochana - zapach, działanie - wszystko na plus. Kupię ponownie. Więcej --> TUTAJ.

17. Lavea, Botanico, Maska z minerałami z Morza Martwego - bardzo lubiłam tę maskę, ładnie nawilżała i dociążała moje włosy. Bardzo żałuję, że jest tak słabo dostępna. Więcej -->TUTAJ.

18. Alterra, Maska z granatem i aloesem - maska nie zachwyciła mnie, a szkoda, bo jest powszechnie dostępna i tania. Mam w zapasie jeszcze jedno opakowanie, dlatego maska dostanie jeszcze jedną szansę.

19. Domowe Receptury, Maska wzmacniająca z zieloną kawą i aloesem - maska, która mnie zachwyciła i rozczarowała. Wkrótce pojawi się recenzja.

20. Wiejski Domek, Śmietankowa maska do włosów - przeciętny skład, a działanie cudowne. Produkt niesamowicie mocno nawilżał moje suche włosy. Myślę, że kupię ponownie.

21. Scandic Plus, Cocomask, Maska kokosowa - samodzielnie działała poprawnie, chociaż stosowana samodzielnie przez dłuższy czas nie radziła sobie z moimi wymagającymi włosami. Uwielbiałam ja dodawać do henny. Kupię ponownie.


22. Joanna, Z Apteczki Babuni, Serum nawilżająco-regenerujące - produkt zupełnie nie sprawdził się na moich włosach, jakoś je usztywniał. Nie kupię ponownie.

23. Green Pharmacy, Eliksir ziołowy do włosów - nie lubiłam stosować go do włosów, już bardziej jako wcierkę. Odrobina alkoholu i bedzie to narawdę dobra wcierka.

24. Receptury Babuszki Agafii - wzmacniający lotion - tak naprawdę nie robił wiele, żeby nie powiedzieć, że nic, dopiero gdy do dodałam do tej wcierki alkohol (wino) jej działanie było naprawdę cudowne. Więcej --> TUTAJ

25. Khadi, Henna orzechowy brąz - bardzo ją lubię i jestem jej wierna od 2 lat. I niech już tak zostanie. Więcej -->TUTAJ.


Te cztery miesiące były bardzo słabe pod względem olei. Prócz jednej małej butelki oleju Meadowfoam --> KLIK moje włosy nie polubiły ani oleju z pachnotki, ani z ogórecznika, ani z granatu, ani z pestek moreli. Największym zaskoczeniem dla mnie była klapa oleju z czarnuszki. Moje twarzy przypadł za to do gustu olej z czarnej porzeczki

Z wielką ulgą wyrzucam te puste opakowania. 
całuję
kosodrzewina79

środa, 28 maja 2014

Denko - twarz (styczeń - kwiecień 2014)

Witajcie, zapraszam Was dzisiaj na trzecią odsłonę mojego gigantycznego denka. Będzie bardzo dużo kosmetyków, wiele z nich oo prostu wyrzucam, bo nie sprawdziły się na mojej tłustej skórze, w wielu przypadkach przegrałam też z datą przydatności do zużycia. Zainteresowanych zapraszam do lektury.

1. Noni Care, Deluxe, Krem do mycia twarzy - bardzo treściwy krem do mycia twarzy. Myślę, że idealnie spisze się u cer przesuszonych. W czasie gdy stosowałam kwasy i retinoidy był przeze mnie wielbiony. Więcej --> TU i TU.

2. Noni Care, Intensive, Żel do mycia twarzy - mój wielki ulubieniec. produkt wspaniale spisał się na mojej tłustej cerze. Kupię ponownie. Więcej --> TU i TU.

3. Noni Care, Garden of Eden, Płyn micelarny - fantastyczny produkt, bardzo dobrze radził sobie z maskarą i ciężkim podkładem z Revlonu. Kupię ponownie. Więcej --> TU.

4. Bioderma, Sensibio H2O, Płyn micelarny - byłam mu wierna przez lata, ale teraz daję też szansę innym micelom, i naprawdę warto. Teraz przezywam wielką miłość do micela z Dermiki.

6. Sylveco, Tymiankowy żel do mycia twarzy - ależ ja uwielbiałam jego zapach, trochę przeszkadzało mi w nim to, że był tak wodnisty, no i wykończył mi się zaledwie po 2-3 tygodniach. Lubiłam stosować go rano.

7. BeBeauty, Płyn micelarny - przyzwoity micel, ale nie zawsze radził sobie z maskarą. Myślę, że często będzie u mnie gościł.

8. BANDI, Delicate Care, Tonik łagodzący - nic specjalnego, zbyteczny kosmetyk o bardzo słodkim zapachu. Kupiłam go za grosze na wyprzedaży u jednej z blogerek. I dobrze, bo inaczej uważałabym pieniądze na niego wydane za wyrzucone w błoto. Na plus - atomizer, zostawiam go sobie do wcierek. Nie kupię ponownie.

9. Biochemia Urody, Hydrolat z czarnej porzeczki ECO - jest to bardzo mocy hydrolat, dodawany do glinek potrafił lekko podrażnić mi skórę (ale wtedy intensywnie używałam retinoidów). Dam mu jeszcze szansę.

10. Goremi, Hydrolat z róży damasceńskiej - niby był ok, ale nie pachniał i jednak wolę ten z ZSK. Nie kupię ponownie.

11. Tonik z kwasami AHA (samorobiony wg tego przepisy --> TU ) - bardzo go lubię, będę do niego wracała.

12. Dr Beta, Aromarerapia, Tonik Ti z olejkiem z drzewa herbacianego i zieloną herbatą do skóry trądzikowej i tłustej - tonik, który zaraz po wodzie ma w składzie alkohol denat, stosowałam go raz na jakiś czas, aby zdezynfekować skórę. Raczej nie kupię go ponownie.

13. Receptury Babuszki Agafii, Serum do 35 roku życia - bardzo dobry kosmetyk z cudownym składem. Serum to stosowałam jako krem na dzień i byłam bardzo zadowolona. Z pewnością jeszcze do niego wrócę, ale mam też ochotę na inne wersje.

14. APIS, Professional, Krem matujący z wyciągiem z drożdży - z pewnością nie był to krem matujący, ale bardzo ładnie uczył balansu moją skórę, balansu między przesuszeniem po kwasach i retinoidach a patologicznym wręcz przetłuszczaniem, które czasami napada moją skórę. Bardzo ufałam tej marce, ale po ostatnich informacjach na blogu Puszysławy, wiem, że bezgranicznego zaufania się skończyła, a szkoda, bo miałam w planach popełnienie u nich większych zakupów.

15. Dr. Scheller, Serum intensywnie łagodzące podrażnienia - bardzo lubiłam ten produkt, ma przyjemny skład. Cudownie sprawdzał się jako krem na dzień.

16. Herbapol, Baikaderm, Krem/lek stosowany w terapii stanów zapalnych i łagodzący podrażnienia skóry - mój cudotwórca na podrażnienia, zaczerwienienia, gule podskórne. czasami stosowałam go na noc, czasami punktowo, ale też był moją maseczką. Kupię ponownie.

17.Krem RetinA, Lek wydawany na receptę - to już moje drugie wykończone opakowanie. Krem ładnie oczyszczał moją twarz. Kurde, nie wiem, ale podejrzewam go też trochę o moje problemy żołądkowe. Pewnie kupię ponownie.

18. Dr. Scheller, Krem na noc z wyciągiem z porzeczki i maruli - krem z cudownymi olejami i ekstraktami w składzie. Bardzo go polubiłam, ale przy dłuższym stosowaniu okazał się dla mnie za ciężki. Z przyjemnością zużyłam go jako krem do rąk. Polecam posiadaczkom cer przesuszonych.

19. Yes To Carrors, Krem nawilżający pod oczy - to bardzo dobrze nawilżający krem, jeden z najlepszych jaki w życiu stosowałam. Więcej --> TU.

20. Sylveco, Krem brzozowo-nagietkowy z betuliną - oj, nie jest to krem dla mnie, tłuścioch jakich mało. Zużyłam do stóp. Nie kupię ponownie.


21. Apis, Maseczka oczyszczająco - wygładzająca z minerałami z Morza Martwego - cudowna maseczka, zawsze mogłam na nią liczyć. Więcej --> TU.

22. Jadwiga, Polska papka do cery trądzikowej - przyjemna papka, stosowałam punktowo, czasami jako maseczkę. W składzie: woda, kaolin, alkohol, cynk i talk. Może wrócę ponownie.

23. Maska ze spiruliną - nic specjalnego, nie wiem po co ją kupiłam.

24/25. ZSK/Mazidła Potrójny Kwas Hialuronowy - mieszam z olejami, kremami, odzywkami, maskami. Wracam do niego cały czas.

26. Organique, Maska algowa, Papaja - moje wielkie rozczarowanie, maska nie robiła nic. Nie kupię ponownie.

27. L'biotica, Maska z ogórka w postaci nasączonej tkaniny - przyjemna, ale droga. 17zł na raz, to jednak dużo. Pracuję nad swoją wersją. 

28. Alepia, Maska do twarzy i włosów z czarnego błota z minerałami z Morza Martwego - cudowna maska, ładnie oczyszczała i pielęgnowała moja twarz. Wielki minus za cenę. Więcej --> TU

29. Dakka Kadima, Maseczka z glinką Albelon - nie polubiłyśmy się. Maseczka była tak sucha, że nie mogłam nałozyc jej na twarz. Nie kupię ponownie.

30/31/32. Luvos, Maseczka nawilżająca z olejkiem migdałowym, Maseczka peelingująca z olejkiem z pestek brzoskwini, Maseczka anti-aging z olejkiem sojowym - bardzo dobre maseczki, moją faworytka jest wersja z olejem sojowym. Kupię ponownie.

33. Kolorówka.com, Czerwona glinka holoizytowa - czerwona glinka nie należy jednak do moich ulubionych, po prostu nie widzę większych efektów. Nie kupię ponownie.


34. Dabur, Red - pasta do zębów z pieprzem - mocny zawodnik, dla mnie za mocny. Więcej -->TU.
35. Thera Med - lubię te małe pasty. Raz na jakiś czas o nią sięgam.

36/37/38/39/40. Sensodyne, Rapid, Pasta do zębów wrażliwych - bardzo ją lubię i stale będę do niej wracała.

41. Jaoanna, Sensual, Plastry do depilacji twarzy z woskiem - jestem z nich zadowolona. 

42. Sylveco, Rokitniowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu - przyzwoity produkt, ale jaj zapach mi czasami przeszkadzał. Więcej --> TU.

43. La Roche Posay, Anthelios XL, Stick - produkt ten traktowałam jako pomadkę ochronną. Nie kupię ponownie. 

44. Signal, Pasta do zębów - wielkie dziadostwo, jeszcze nigdy nie miałam tyle osadu i nalotu, jak wtedy gdy używałam tej pasty.


Uff, tyle tego było. Coś Was zainteresowało?
całuję
kosodrzewina79

wtorek, 27 maja 2014

Noni Care, Intensive vs Deluxe - porównanie żeli do mycia twarzy

Witajcie,
niedawno pisałam Wam o żelu Intensive marki Noni Care. Dzisiejszy post będzie porównaniem tego żelu z wersją Deluxe.




Intensive
Deluxe
Opis producenta






Skład


Oleje
oliwa z oliwek,
olej z pestek słonecznika,
olej z awokado,
olej z pestek słonecznika,
oliwa z oliwek,
Ekstrakty
ekstrakt z morwy indyjskiej (Moni),
ekstrakt z aloesu,
ekstrakt z rumianku,
ekstrakt z grejpfrutu,
ekstrakt z kwiatu pomarańczy,
ekstrakt z morwy indyjskiej (Moni),
ekstrakt z aloesu,
ekstrakt z rumianku,
ekstrakt z jagód acai,
ekstrakt z granatu,
Konsystencja



Zapach
 orzeźwiający, grejpfrutowy
 słodki

Podsumowując, z obu produktów jestem zadowolona, chociaż gdybym miała wybierać, to zdecydowałabym się na wersję Intensive, którą szczerze polecam skórom tłustym, zmagającym się z niedoskonałościami. Wersja Deluxe była znacznie bardziej treściwa, bogata, stąd myślę, że bardzo dobrze spisze się na skórach suchych i przesuszonych, produkt zostawiał na mojej twarzy taki delikatnie nawilżający film. Deluxe sprawdził się u mnie, jako wieczorny żel do mycia twarzy w czasie, gdy stosowałam kurację kwasowo-retinoidową, dawał przyjemne ukojenie. Natomiast, gdy ze względu na pogodę odstawiłam przesuszającą kurację, uważam, że był on jednak za ciężki (oleje, trójglicerydy).
A tak na marginesie, to naprawdę warto bliżej przyjrzeć się tym kosmetykom. Noni Care to niemiecka marka robiąca porządne kosmetyki, które swoją ceną nie przyprawiają o zawrót głowy. Wielkim minusem jest ich dostępność, żałuję że nie można ich już dostać w Rossmannach, pozostają nam tylko sklepy internetowe. Ja swoje kupiłam w sklepie Ukryte w Słowach, ale widzę, że są jeszcze dostępne w Zielonym Kramiku czy Lawendowej Szafie (warto porównać ceny/polować na promocje). Jestem przekonana, że za kilka tygodni, gdy tylko trochę uszczuplę swoje zapasy, ponownie zobaczycie te kosmetyki na stronicach mojego bloga, tym razem w nowościach/zakupach.

Znacie te kosmetyki, jakie jest Wasze o nich zdanie?
całuję
kosodrzewina79

poniedziałek, 26 maja 2014

Denko - ciało (styczeń - kwiecień 2014)

Witajcie w kolejnej odsłonie mojego czteromiesięcznego denka. W tym poście zaprezentuję Wam opakowania po kosmetykach do ciała, są wśród nich oczywiście hity, ale też i buble.


1. Carrefour, Sól do kąpieli, Morska bryza - sól jak sól, może jeszcze kiedyś do niej wrócę.

2. Lactacyd Femina, Emulsja do higieny intymnej - bardzo lubię ten płyn, sprawdza się u mnie rewelacyjnie.

3. Lawendowe Mydło Marsylskie - cudowne mydło, pojawi się dłuższa recenzja.

4. Yves Rocher BIO, Żel pod prysznic z aloesem - jak na żel, to był dla mnie zbyt wodnisty, ale rewelacyjnie spisywał się jako szampon.

5. Yves Rocher, Szampon - żel pod prysznic zielona herbata - bardzo przyjemny, orzeźwiający żel.

6. Alepia, Mydło Alep z błotem z Morza Martwego -mydło o cudownym składzie, ale wysuszającym działaniu, po kilku tygodniach z tym produktem ręce miałam suche jak wiór, o skórkach nawet nie wspomnę.

7. Isana, Kremowy olejek pod prysznic - moje wielkie zaskoczenie, jedwabiście kremowy płyn, który naprawdę nawilżał.

8. Yves Rocher, Żel pod prysznic - migdał z Kalifornii - kolejny, bardzo przyjemny żel.

9. Yves Rocher BIO, Odżywczy żel pod prysznic z olejkiem arganowym - podobnie rzadki jak wersja z aloesem, łagodny detergent sprawiał, że wolałam używać go jako szampon do włosów.

10. Receptury Babuszki Agafii, Ziołowy płyn do kąpieli - bardzo wydajny kosmetyk, gęsty i pachnący landrynkami. Bardzo chętnie do niego wrócę.

11. Original Source, Mint & Tea Tree, Żel od prysznic - przyjemnie chłodzący żel, myślę, że na lato będzie idealny.

12/13/14. Receptury Babuszki Agafii, Ruska Bania, Agrest & Gruszka / Receptury Babuszki Agafii, Ruska Bania,Ziarna kawy & Śmietana / Receptury Babuszki Agafii, Ruska Bania,Śmietana & Kukurydza - dla mnie to takie żele peelingujące, szczególnie miło wspominam wersję gruszkowo-agrestową oraz kawową. Podsumowanie wszystkich trzech peelingów znajdziecie tutaj.

15/16. Rexona, Antyperspirant - mój ulubieniec.

17. Fenjal, Dezodorant w sprayu- dawał radę, uwielbiam jego zapach.


18. GorVita, Aloe Vera - żel aloesowy - żel o wielu zastosowaniach - jako krem do twarzy, balsam do ciała, wzbogacałam nim też maski. Naprawdę wart uwagi produkt.

19. Dr. Scheller, Rokitnikowy krem do rąk - przyjemny i dobrze działający krem do rąk, nie przebił jednak rokitnikowej wersji Planety Organica.

20. LOccitane, Krem do rąk z masłem Shea 20% - to gęsty i bardzo treściwy krem do rąk, lubiłam go, ale ta cena :(

21. 1862, Baume Du Jardinier, 20% Shea Butter & Seven magical plants - francuski krem na bazie masła Shea - nie mogłam znieść jego mocnego zapachu.

22. LOcitane, Kakaowy krem do rąk - mój wielki ulubieniec. Jeżeli powróci ta wersja zapachowa, to z pewnością ja kupię.

23. Gehwol, Krem do zrogowaciałej skóry - mam duże problemy ze skórą stóp, ten krem ładnie nawilżał suche miejsca.

24. Gehwol, Maść na spękane stopy - mój hit. Tłusta maść, która mocno nawilża i zmiękcza skórę stóp.

niedziela, 25 maja 2014

Denko - kolorówka (styczeń - kwiecień 2014)

Witajcie,
zwlekałam z tymi denkowymi potami, ale w dzisiejszy wieczór postanowiłam się z nimi rozprawić. Denko będzie duże, bo z ponad 4 miesięcy. W tym poście zapraszam na kolorówkę.

1. Bourjois, Healthy mix, Podkład nawilżający nr 51 -zdecydowanie nie jest to podkład dla cer tłustych, a tak bardzo chciałam, aby się sprawdził, bo bardzo podoba mi się jego kolor. Dziewczyny, które tak jak ja od lat używają Revlonu, którego kolor to taki bury beż, powinny zrozumieć to, że gdy zobaczyłam efekt świeżego, jasnego beżu od Bourjois to byłam zachwycona. Jednak nawet w te zimne miesiące podkład wręcz spływał z twarz, cera była tłusta, błyszcząca. Dla cer tłustych zdecydowanie lepsza była seria 123.

2. Catrice, Maskara Better Than False Lashes wodoodporna - bardzo porządna maskara, ładnie rozczesywała i pogrubiała rzęsy.

3. Bell, Glam&Sexy Mascara, Tusz do rzęs ekstremalnie pogrubiający - to jakaś żenada - tusz tez tuszu.

4. Bell, Grand Volume Dimension, Tusz do rzęs z modelującymi włóknami - tusz ze szczota GIGANT, było mi bardzo trudno nią operować. Tusz  bardzo szybko się osypywał.

5. Sephora, Lip Attitude Glamour, G09 - pomadko-błyszczy, bardzo lubię te produkty. Ładnie wyglądają na ustach i naprawdę je nawilżają. A jeżeli chodzi o ten kolor, to ładnie wyglądał nałożony na usta jedną warstwą, więcej warstw sprawiało, że usta miały zimny różowy, a nawet wręcz jasno-fioletowo-trupi kolor, którego nie lubiłam.


6. Bell, Pomadka NUDE 602 i 603 - produkt o pięknym winogronowym zapachu, ale kiepska formuła (pomadka się po prostu topi) po prostu w moich oczach je dyskwalifikuje. A do tego NUDE to nie moje kolory.

Bell NUDE 603

Bell NUDE 602

7. Miss Sporty, Just Clear Mascara, Transparentny tusz do rzęs - mój ulubienie od lat. Każdego dnia rano czeszę nim brwi.

8. INGLOT, Róż do policzków nr 74 - to bardzo jasny i delikatny róż, bardzo go lubiłam.

całuję
kosodrzewina79

sobota, 24 maja 2014

Noni Care, Intensive - nawilżający żel myjacy

Witajcie,
dawno już nie pisałam o żadnym produkcie do mycia twarz, czas to nadrobić. Dzisiaj będzie o nawilżającym żelu z Noni Care.


Opis producenta:
Skład: 


Aqua (woda), Coco Glucoside (emulgator/łagodna substancja myjąca - chętnie stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest zdrowsza dla skóry, bezpieczna dla środowiska i całkowicie biodegradowalna, nie zawiera parabenów, siarczanu laurylowego, sulfatów, formaldehydu czy dietanoloamidów.), Glyceryl Oleate (emulgator/substancja zwilżająca), Olea Europaea Oil (olej z oliwy z oliwek), Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika), Morinda Citrifolia Fruit Extract (ekstrakt z morwy indyjskiej), Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z aloesu), Chamomilla Recutita Extract (ekstrakt z rumianku), Citrus Grandis Fruit Extract (ekstrakt z grejpfrutu), Citrus Aurantium Amara Flower Extract (ekstrakt z kwiatu pomarańczy), Persea Gratissima Oil (olej awokado), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient, może owodować zapychanie porów), Tocopheryl Acetate (wit.E), Benzyl Alcohol (konserwant)**, Lactic Acid (kwas mlekowy/konswerant), Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Benzoate (konswerant)**, Potassium Sorbate (konserwant)**, Parfum*, Citral*, Limonene*, Linalool*(zapachy)

* - pochodzenia naturalnego,  ** - jako substancje konserwujące, *** - z upraw certyfikowanych



Opakowanie:
zgrabna plastikowa tuba z wygodnym wieczkiem

Konsystencja:
półprzezroczysty żel

Zapach:
orzeźwiający grejpfrut

Dostępność:
kiedyś te kosmetyki były dostępne w Rossmannach, ale zostały już z nich wycofane, 
obecnie kupuję je w sklepie internetowym Ukryte w Słowach

Moje wrażenia:
  • dwie rzeczy w produkcie urzekły mnie od razu - ładne, minimalistyczne opakowanie oraz bardzo świeży grejpfrutowy zapach,
  • w miarę używania było coraz więcej plusów :)
  • żel nie pienił się mocno (co dla mnie jest wielkim plusem), ale ładnie łączył się z wodą i przyjemnie rozprowadzał po twarzy,
  • produkt stosowałam najczęściej jako drugi etap oczyszczania, po uprzednim, wstępnym przemyciu jej płynem micelarnym, spisywał się wtedy idealnie, gdy po osuszeniu twarzy przecierałam ją tonikiem, był on idealnie czysty,
  • czasami, gdy miałam potwornego lenia mój demakijaż ograniczał się jedynie do tego produktu, zmywałam nim nawet makijaż oczu, skóra była ładnie oczyszczona, oczy nie szczypały,
  • produkt nie tylko ładnie oczyszczał moją tłustą twarz, ale też jej nie przesuszał i nie natłuszczał, zapewniał jej zdrowy balans,
  • kosmetyk zawiera certyfikat BDIH,
  • żel spisywał się bardzo dobrze, jest on dla mnie godnym następcą tak lubianej przeze mnie Alterry z ekstraktem z dzikiej róży.
Dziewczyny, warto!
całuję
kosodrzewina79


Wiejski domek, Śmietankowa maska do włosów przesuszonych

Witajcie,
w dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam maskę, która zwróciła moją uwagę na proteiny mleczne, ale użyte w produkcie solo, bez najczęściej z nimi łączonego miodu.


Opis producenta:
Śmietankowa Maska  do włosów farbowanych i rozjaśnianych, zniszczonych, przesuszonych.Zawiera doskonale zrównoważony zestaw aktywnych składników: serwatki, białka mleka i mlecznych drożdży, które wzmacniają i odżywiają włosy od nasady po same końce. Maska ma działanie regenerujące i przeciwutleniające. Rewitalizuje rozjaśniane i farbowane włosy, zmiękcza je i łagodzi podrażnienia skóry głowy.


Skład:
Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Behentrimonium Chloride (antystatyk - jest substancją aktywnie myjącą, odpowiedzialną za gruntowne oczyszczanie skóry i włosów, jest środkiem ułatwiającym rozczesywanie i zapobiegającym elektryzowaniu się włosów), Ceteareth-3 (emulgator, substancja zwilżająca), Glycerin (gliceryna - nawilża), Tetrasodium EDTA (konserwant/stabilizator pochodzenia chemicznego, działa drażniąco na skórę), Hydroxyethylcellulose (regulator lepkości), Whey Ferment (sfermentowana serwatka), Milk Protein Extract (ekstrakt z protein mleka), Yeasts Extract (ekstrakt z drożdży), Citric Acid (kwas cytrynowy, AHA), Metylisothiasolinon, Methylparaben (paraben), Parfum (zapach).


Opakowanie:
biały, twardy plastik w kształcie bani

Konsystencja:
Zapach:
przyjemny, słodko-kwaśny

Moje wrażenia:
  • działanie tej maski na moje kręcone i suche z natury włosy oceniłabym jako cudowne,
  • kilka postów temu opisywałam Wam moją wielką miłość - maskę Energizing od Organique, prezentowana dzisiaj maska śmietankowa, chociaż daje inny efekt, to jednak również dołączyła do mojego prywatnego TOP 2014, dlaczego?
  • maska niesamowicie nawilżała moje włosy, bardzo je wygładzała, podczas jej stosowania zupełnie zapomniałam czym jest puch,
  • włosy były bardzo miękkie, sprężyste 
  • włosy były wręcz jakby wilgotne, ale nie miało to nic wspólnego z przenawilżeniem, czy obciążeniem po olejach,
  • tak mocne nawilżenie ładnie wpłynęło na wydobycie skrętu, jak również na jego wielogodzinne utrzymanie,
  • czy czegoś mi zabrakło? może odrobinę większej objętości,
  • działanie tej maski skłoniło mnie do bliższego przyjżenia się działaniu na moich włosach protein mlecznych, kolejne próby będą niebawem, 
  • nazwa marki - Wiejski domek oraz samego produktu mogłyby wskazywać, że jest to jakiś naturalny wręcz domowy wyrób, niestety w produkcie znajduje się (i to dość wysoko w składzie) EDTA - substancja, która może podrażnić, silnie uczulić, dlatego maskę stosowałam jedynie na długość włosów (raz zrobiłam wyjątek, ale nie zauważyłam żadnych podrażnień),
  • myślę, że produkt może doskonale sprawdzić się na włosach niskoporowatych, jak i na suchych wysokoporowatych (Henri - może to być coś dla Ciebie!)
Znacie produkty tej rosyjskiej marki? Unikacie EDTA w kosmetykach?
całuję
kosodrzewina79 








 

piątek, 23 maja 2014

Dabur - Red - pasta do zębów

Witajcie, w dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam mocną, ziołową pastę do zębów.


Opis produktu:
Pasta Dabur Red, to ziołowa pasta do zębów o właściwościach antybakteryjnych, antyseptycznych i przeciwbólowych, wzmacnia zęby i dziąsła. 
Pasta Dabur Red eliminuje problem nieświeżego oddechu oraz zapewnia optymalną ochronę zębów i dziąseł.
Produkt wegetariański.

Pasta posiada moc aktywnych ajurwedyjskich ziół.
Imbir-działa antyseptycznie i przeciwzapalnie
Pieprz czarny- działa antyseptycznie i odświeża oddech
Pieprz długi-odświeża oddech
Cynamon- działa antyseptycznie i przeciwbólowo
Pieprz syczuański-działa antyseptycznie, usuwa nieprzyjemny zapach
Gożdzik -działa przeciwbólowo i zapobiega próchnicy
Mięta-działa przeciwgrzybicznie i antyseptycznie
Cykoria- działa przeciwzapalnie
Migdałecznik - ma działanie ściągające

Pasta jest w 100% wegetariańska.


Skład:
Calcium carbonate, Sorbitol, Aqua, Hydrated silica, Sodium Lauryl Sulfate, Herbal Extrack: (Piper nigrum, Pipper longum, Tooth ache tree), Ginger, Red ochre, Xanthan gum, Sodium silicate, Sodium benzoate, Methyl paraben, Sodium sacharin, Propyl paraben, Eugenol.


Moje wrażenia:
  • smakowo - jest to bardzo mocny zawodnik - smak ziół znajdujących się w paście naprawdę jest bardzo intensywny, dlatego podczas aplikowania jej na szczoteczkę wskazany jest umiar,
  • gdy użyłam jej tyle, ile zazwyczaj innych past, to czasami wręcz nie mogłam znieść pieczenia, i to nie tylko w w momencie, gdy myłam zęby, ale jeszcze długo później,
  • pasta mocno się pieni,
  • jeżeli chodzi o działanie, to pasta ładnie dbała o moje zęby, 
  • mam bardzo wrażliwe dziąsła, i niestety często miałam wrażenie, że SLS i mieszanka tak intensywnych ziół, to dla nich jednak za wiele,
  • jest to pasta dla tych, którzy preferują mocne wrażenia "zębowo-gębowe".
  • i jeszcze jedno, pastę wręcz pokochała (i nawet mi ją zwinęła) moja siostra, wieloletnia palaczka, która zauważyła, że jej zęby podczas używania tej pasty są ładnie się rozjaśniły.
A jakie są Wasze ulubione pasty do zębów?
całuję
                                                                       kosodrzewina79

 
 

wtorek, 20 maja 2014

Dr Scheller, Serum intensywnie łagodzące podrażnienia (jojoba & shisandra)

Ostatnio stałam się bardzo "serowa". Z coraz większą przyjemnością odkrywam działanie i moc tego typu produktów. Do tej pory jako posiadaczka cery tłustej ograniczałam się jedynie do ser antyoksydacyjnych (moje ukochane Flavo C forte, samorobione z wit.C), tej zimy postanowiłam jednak spróbować czegoś mocniejszego, czegoś co pomorze mojej skórze po kuracji retinoidami i kwasami. Mój wybór padł na niemiecką markę Dr. Scheller, markę której kosmetyki mają certyfikat BDIH.
Opis produktu:
Dr.SCHELLER to jedyna firma produkująca kosmetyki naturalne stosująca technologię NanoSolves. Łączy łagodną, naturalną pielęgnację skóry z wyjątkowym dogłębnym działaniem. Dzięki NanoSolves możliwe jest użycie aktywnych, czysto roślinnych czynników, bardziej efektywnie niż kiedykolwiek to było możliwe w branży kosmetyków naturalnych - dla pięknej i zdrowej skóry.
NanoSolves zawierają bezbarwną emulsję z lecytyny sojowej, która nie jest modyfikowana genetycznie. Te tak zwane bio-nanosomy są mikrokapsułkami transportującymi niezwykle efektywne, czysto naturalne ekstrakty jojoba i schisandryw głąb skóry. Dlatego też mogą aktywnie działać tam, gdzie są najbardziej potrzebne. 


Skład:
Aqua (woda), Glycerin (gliceryna – nawilża, łagodzi), Betaine (betaina - wiąże wilgoć, nawilża), Dipotassium Glycyrrhizate  (działanie łagodzące, przeciwzapalne), Schizandra Sphenanthera Fruit Extract (cytryniec chiński – wspaniały antyoksydant, zawiera wit. C, E i wiele mikroelementów), Gossypium Herbaceum Extract (ekstrakt z nasion bawełny - łagodzi podrażnienia, nawilża, zmiękcza, odżywia i regeneruje skórę, działa przeciwzapalnie, zapobiega zmarszczkom i przebarwieniem), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba),  Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy – nawilżające cudo), Caprylyl/Capryl Glucoside (delikatny detergent, zagęstnik), Xanthan Gum (guma ksantanowa – substancja żelująca, zagęstnik), Chondrus  Crispus (mech irlandzki – krasnorost -  nawilża, zmiękcza, oczyszczające, antyoksydant), Lecithin (lecytyna, emulgator), Tocopherol (witamina E, antyoksydant, witamina młodości), Caprylic/Capric Triglyceride (mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną, substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronę), Ascorbyl Palmitate (pochodna witaminy C o zwiększonej stabilności i zdolności wnikania w naskórek, rozjaśnia cerę i zmniejsza przebarwienia, działa przeciwrodnikowo), Ascorbic Acid  (antyoksydant, spowalnia procesy starzenia się skóry), Citric Acid (kwas cytrynowy, wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, konserwant), Alcohol (konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant).

Opakowanie:
buteleczka z ciemnego szkła z pipetą

Konsystencja:
rzadka zawiesina




Zapach:
nie był mocną strona tego kosmetyku, przebijał zapach oleju jojoba

Dostępność:
za swoją buteleczkę zapłaciłam równo 20zł na allegro

Moje wrażenia:
  •  początkowo bardzo obawiałam się, że dla mojej tłustej cery olejowe serum okaże się zbyt bogate i wcześniej czy później spowoduje na mojej twarzy wysyp zaskórników, 
  • na początku serum używałam w duecie z kremem z tej samej serii (pokazywałam Wam go TUTAJ), wtedy dla mojej cery była to zbyt bogata pielęgnacja, skóra była obciążona i wiecznie tłusta, postanowiłam odstawić krem i pozostać przy stosowaniu serum samodzielnie, 
  • aplikowałam je pod maski algowe, na retinoidy, kwasy, ale największym zaskoczeniem było dla mnie to, że serum spisywało się cudownie rano, kilka kropli roztartych w dłoniach, a później delikatnie wklepanych w skórę twarzy sprawiało, że nabierała ona jedwabistości, gładkości i niesamowitej świeżości, nałożony później na nie nawet najbardziej ciężki i matujący podkład (Revlon) wyglądał zdecydowanie lżej,
  • a co z minusami? Są! Serum pieniło się, co trochę mnie denerwowało:
  • do serum z pewnością wrócę, bo naprawdę była to dla mojej skóry przyjemna dawka nawilżenia, prawdziwy regeneracyjny "kop",
  • dla mojej tłustej skóry kosmetyk, który ma mocniejsze działanie, a jednocześnie lżejszą formułę niż krem jest wybawieniem,
  • cerom normalnym i suchym polecam to serum pod krem, myślę, że będziecie zadowolone,
  • myślę, że sera zagościły w mojej pielęgnacji już na stałe, niebawem napiszę Wam o moich innych serowych odkryciach.
A Wy, stosujecie sera? Może mi jakieś polecicie?
całuję
kosodrzewina79