poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pielęgnacja na bogato

Muszę się Wam przyznać, że ostatnio zaniedbałam trochę intensywną pielęgnację włosów. Testowałam sporo odżywek/masek, a mam zasadę, że jak testuję to nie używam olei, a jak już sięgnęłam po olej, to trafiałam na taki, który nie służył moim włosom.
A, że ostatnio moje włosy podrosły, to postanowiłam wrócić do bogatej pielęgnacji, tak aby włosy na długości były zdrowe i nawilżone, a nie przypominały siano.

Stosowany ostatnio częściej szampon z SLeS oraz seria słabych odżywek sprawiła, że moje włosy straciły wigor, skręt i objetość:


Nie podoba mi się taki stan moich włosów, dlatego powróciłam do intensywnego olejowania oraz bardziej bogatej pielęgnacji.

Oto mój wczorajszy wieczór dla włosów:

  • Olejowanie
  • Na skórę głowy nałożyłam Salicylol (apteka), czyli olej rycynowy z kwasem salicylowym. Wydedukowałam sobie, że skoro ten kwas tak dobrze oczyszcza moją skórę twarzy, to może i zrobi to samo ze skórą głowy. 
  • Na długość nałożyłam olej Khadi Amla. Oleje trzymałam na skalpie i włosach ponad 2h.
  • Emulgacja
  • Delikatnie zmoczyłam włosy, na skalp nałożyłam lekką odżywkę aloesową Faith in Natura (allegro).
  • Natomiast na długość zastosowałam maskę śmietanową z Wiejskiego Domku (np. TUTAJ - nie robiłam tu nigdy zakupów, swoją kupiłam w EcoPiękno, ale nie ma już po niej w sklepie śladu)
  • Mycie
  • Po ok. 20 minutach spłukałam odżywkę i maskę i umyłam raz głowę szamponem Khadi Hibiskus
  • Odżywienie
  • Po spłukaniu szamponu na ok. 20 minut nałożyłam na włosy odżywkę z NaturVital (Natura)
  • Zabezpieczenie
  • Po delikatnym osuszeniu i rozczesaniu na mokro włosów wgniotłam jeszcze w ich końcówki odżywkę b/s Joanna mleko i miód (drogerie).
A oto efekty. Gdy piszę te słowa, minęła już doba od tego zabiegu, a nie ma mowy o przetłuszczeniu skalpu czy spuszeniu włosów. Jest ich pełno :)
Nie jest to może idealny stan, ale będę szukała lepszej kombinacji. 


A jakie jest Wasze zdanie na temat bogatej/złożonej pielęgnacji?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 27 kwietnia 2014

Nowości - kwiecień 2014r.

W kwietniu poszalałam. Ale z perspektywy czasu, gdy patrzę na produkty znajdujące się na zdjęciach, to żadnego zakupu nie żałuję.

  • Vichy, Filtr do cery tłustej - sprawdził się u mnie w zeszłym roku. Kupiłam ponownie.
  • Vichy, Woda termalna - dostałam ją jako gratis do filtru, przyda się.
  • Auriga, Serum Flavo C - skusiłam się za sprawą podwojonej objętości z 15ml na 30ml. Cena była bardzo przystępna, ale jednak dzisiaj już wiem, że zdecydowanie bardziej lubię wersję Forte.
  • Joanna, Żel mrożący - zaobserwowałam u siebie jakąś dziwną fobię przed nakładaniem czegokolwiek na włosy po ich umyciu, nie wiem, skąd to się u mnie wzięło. Dlatego moje włosy nie znają "smaku" żelu, pianki czy lakieru do włosów, mam nadzieję, że ten żel zmieni moje podejście do tej sprawy.
  • Golden Rose, Matowa pomadka nr 2 - wypada na ustach trochę za ciemno, ale i tak ją lubię, teraz poluję na nr 9.
  • Ebelin, Gumowe czyściki do twarzy - o ich zakup prosiła mnie siostra, przy okazji wzięłam i dla siebie. 

  •  Meridol, Czyścik do języka - wygrała ciekawość.
  • MaxFactory, Podkład polecany do cery tłustej, a że była promocja w Rossmannie, to wpadł do mojego koszyka.
  • Revlon, Podkład - jestem mu wierna od lat. Daje radę z moją tłusta skórą.
  • Bourjois, Korektor nr 51 - nie mam dużego doświadczenia z korektorami, ale widzę, że to był bardzo dobry wybór.
  • Maybelline, Affinitone nr 01 - korektor kupiony tak na spróbowanie, promocja z pewnością się do tego przyczyniła.
  • Lovely, Pump Up, Maskara - czytałam o niej dosłownie setki razy, ale jakoś nie mogłam uwierzyć, że maskara z tej cenie może być dobra. Błagam o wybaczenie! Jestem oczarowana.
  • Virtual, Baza pod cienie - po czterech latach wierności i dwóch zużytych opakowaniach bazy ArtDeco przyszedł czas na zmianę. Bez większych przemyśleń nabyłam jedyną dostępną w mojej drogerii bazę Virtual. Nie jest zła, ale widzę, że ta stara była jednak lepsza.

  • Profarm, Salicylol, Płyn na skórę głowy - płyn to z pewnością nie jest! Mamy tu do czynienia z gęstym olejem rycynowym, w który rozpuszczony jest kwas salicylowy. Pomyślałam, że skoro kwas salicylowy tak ładnie działa na moją twarz, to może i sprawdzi się on na moim skalpie i go ładnie oczyści.
  • Avene, Cicalfate - krem na podrażnienia - sprawdzimy, zobaczymy.
  • Pharmaceris, Oczyszczający płyn bakteriostatyczny z kwasem migdałowym - gdy tylko go zobaczyłam , to wiedziałam, że muszę go spróbować.
  • Alanten, Lekki krem - podobnie jak Cicalfate na podrażnienia. 
  • Caudalie, Woda winogronowa - bardzo byłam ciekawa tego produktu.
  • Caudalie, Koncentrat regenerujący - moja inwestycja w twarz :)
  • Palmers, Krem przeciwzmarszczkowy pod oczy - nie mam jeszcze zmarszczek i mam nadzieję, że ww. krem ten stan mojej skóry pod oczami utrzyma. 
I, to tyle. Coś Was zainteresowało?
całuję
kosodrzewina79

NaturVital, Szampon rewitalizujący żeń-szeniowy

W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami dotyczącymi żeń-szeniowego szamponu hiszpańskiej marki NaturVital.

Opis producenta:
Wzmacnia cebulki włosów. Z organicznym, certyfikowanym ekstraktem roślinnym. Receptura szamponu składa się ze starannie dobranych i zbilansowanych składników aktywnych, które w efektywny sposób wpływają na poprawę stanu skóry głowy i włosów. Bogaty w polisacharydy, proteiny, witaminy i minerały wyciąg z żeń-szenia działa stymulująco na porost włosów oraz pobudza mikrocyrkulację, która ułatwia wnikanie substancji odżywczych. Wyciągi z ruszczyka kolczastego oraz miłorzębu działają odżywczo, tonizująco i kojąco, a pozyskiwany z korzenia lukrecji glycyrynian dwupotasowy chroni skórę głowy przed podrażnieniami i agresywnymi czynnikami zewnętrznymi. 
Szampon nie zawiera barwników, silikonów, konserwantów, parabenów oraz oleju mineralnego.


Skład:
Aqua (woda), Sodium Laureth Sulfate (SLeS silny detergent), Cocamide DEA (substancja myjąca), Propylene Glycol (humektant, promotor), PEG-55 Propylene Glycol Oleate (łagodny, myjący sylikon), Panax Ginseng Root Extract (ekstrakt z korzenia żeń-szenia - stymuluje mieszki włosowe, poprawia ukrwienie głowy), Acanthopanax Senticosus (Eleuthero Ginseng) Root Extract (Eleuterokok kolczasty, żeń-szeń syberyjski - działanie przeciwzapalne), Ginkgo Biloba Extract (ekstrakt z Liści Miłorzębu Japońskiego - poprawia jędrność i elastyczność skóry, wzmacnia naczynia krwionośne), Polyquaternium 11 (polimer - aby go zmyć należy użyć SLS-u), Dipotassium Glycyrrhizate (Glycyrynian dwupotasowy - składnik pozyskiwany z korzenia lukrecji, chroni skórę głowy przed podrażnieniami i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.), Sodium Chloride (sól - konserwant), Parfum (Fragrance), Benzoic Acid, Glycol Distearate, Dehydroacetic Acid, PEG-5 Ethylhexanoate, Trideceth-9, Phenoxyetanol.

Opakowanie:
twarda zielona butelka z wygodnym dozownikiem

Zapach:
świeży, energetyzujący

Konsystencja:
gęsta, perlista


Dostępność:
Drogeria Natura - ok. 20zł

Moje odczucia:
  • po tym jak zachwyciła mnie swoim działaniem maska aloesowa postanowiłam dać szansę innym kosmetykom wypuszczonym przez tę hiszpańską markę, i tak moje zbiory powiększyły się o wcierkę, szampon, dwie odżywki oraz maskę,
  • powiem krótko - nie był to udany zakup!
  • moje cienkie i delikatne włosy w połączeniu z szybko przetłuszczającą się skórą głowy jest w stanie prawie wszystko obciążyć i po prostu spowodować bardzo szybki przyklap, stąd unikam w szamponach silikonów, polimerów a nawet tak bardzo pożądanych protein i  olei (preferuję je jedynie w odżywkach i maskach), dlatego jestem zła sama na siebie, że kupując ten produkt nie poświęciłam chwili na zerknięcie na skład, bo znajduje się w nim nie lubiany przeze mnie polimer pq11 oraz tzw. peg-silikon - lekki myjący silikon PEG55 Propylene Glycol Oleate (jeżeli coś pokręciłam, to proszę poprawcie mnie),
  • po użyciu tego produktu moje włosy były praktycznie od razu przyklapnięte, szampon nie powodował tak bardzo lubianego przeze mnie odbicia włosów od skóry głowy,
  • włosy przy skalpie już po kilu godzinach były jakby wilgotne przy skalpie - na zdjęciu zobaczycie włosy umyte późnym wieczorem, rano były tak przyklapnięte, że aby nadać im objętości rozczesałam je palcami, ale i tak widać, że problem jest w przetłuszczonym skalpie:


  • tego szamponu więcej nie kupię, jego zakup tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że pq nie jest wskazany w szamponie dla cienkowłosych.
A jak Wasze włosy reagują na pq? 
całuję
kosodrzewina79

sobota, 26 kwietnia 2014

Moja alternatywa dla OCM


Szukając właściwej pielęgnacji dla mojej tłustej cery zetknęłam się z OCM. Jest to metoda polegająca na oczyszczaniu skóry za pomocą mieszanki odpowiednio dobranych olei. Moja mieszanka składała się z 30% z oleju rycynowego i z pozostałych 70% oleju z pestek winogron.

Ta metoda towarzyszyła mi przez kilka tygodni. Gdy już pokonałam obawy przed nakładaniem oleju na tłustą skórę twarzy zaczęło mi się to nawet podobać. Szybko jednak odezwały się naczynka, to pewnie za sprawą gorącej szmatki, którą zmywałam olej. Miałam też wrażenie, że codzienne pocieranie muśliną, mikrofibrą lub frotą mojej twarzy jednak jej nie służy. Stała się ona bardziej wrażliwa i jakaś taka "po przejściach". Ale i tak największym problemem było dla mnie pranie tych wszystkich ściereczek. Miałam wrażenie, że gdy piorę je w ręku to nie jestem w stanie ich porządnie doczyścić, pranie kilku małych szmatek samych w pralce nie było zbyt ekonomiczne, ale największą moją pomyłka było wrzucenie kilku sztuk po OCM do bębna pralki, w którym znajdowała się pościel i ręczniki. Powiem krótko - pomimo 90 stopni Celsjusza olej nie tylko się nie sprał, ale nawet rozprzestrzenił na pościel i ręczniki, które później tak śmierdziały spalonym olejem, że nie byłam w stanie ich używać. To był przysłowiowy gwóźdź do trumny dla OCM w moim wydaniu.

Pomimo takiego obrotu spraw nie przestałam widzieć w olejach ich nawilżających, natłuszczających ale i oczyszczających właściwości. Stąd później moja przygoda z olejkiem pomarańczowym z BU czy olejem arbuzowym, do którego dodałam SAP.



 Ostatnio, gdy sięgnęłam po dwa kosmetyki do demakijażu i zobaczyłam w ich składach wspaniałe oleje i ekstrakty pomyślałam, że może zastosuję je w podobny sposób co OCM.
Mój rytuał oczyszczania twarzy przez ostatnie tygodnie wyglądał tak:
  •  w kompletnym makijażu (podkład, róż, bronzer, cienie, tusz) przystępuję do pracy,
  • wyciskam na dłoń porcję produktu


  • bardzo dokładnie rozprowadzam produkt po twarzy - delikatny masaż twarzy 1-2 minuty. Mam wrażenie, że pod wpływem ciepła skóry twarzy i rąk preparat staje się rzadszy i fantastycznie rozpuszcza sebum i makijaż,
  • następnie dużym bawełnianym płatkiem zamoczonym w ciepłej wodzie zmywam cały, rozpuszczony już makijaż

Czy jestem zadowolona z demakijażu wykonanego taką metodą?


Tak, bardzo! Bawełniany płatej jest delikatny i nigdy nie podraznił mi skóry twarzy. Nie ma problemu z praniem szmatek, którymi wcześniej zmywałam olej z twarzy. Raz na jakiś czas do zmycia zanieczyszczeń użyję szmatki muslinowej, ale dbanie o jej czystość jest o wiele łatwiejsze niż w przypadku oleju.
W moim przypadku pojedyncze oczyszczenie twarzy, jeszcze wykonane pospiesznie micelem zupełnie się nie sprawdza, a ta metoda pozwala mi oczyścić twarz z makijażu, całodniowego brudu i wydzielanego obficie przez moją skórę sebum. Idący później w ruch micel (po przetarciu nim twarzy płatek jest prawie zawsze czysty) lub żel jest tylko dopełnieniem oczyszczania. Dopiero na taką umytą twarz aplikuję peeling, maseczkę lub po prostu krem.

Przy takim oczyszczaniu twarzy wspaniale sprawdziły mi się dwa kosmetyki Yes To Carrots (Sephora) oraz Noni Care (np. tutaj). Uważam, że oba są naprawdę warte uwagi.

A jak oczyszczanie twarzy wygląda u Was?
całuję
kosodrzewina79

piątek, 25 kwietnia 2014

Apis, Maseczka błotna do twarzy oczyszczająco-wygładzająca z minerałami z Morza Martwego

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam kosmetyk, który właśnie na dniach wykończyłam. I dodam tylko, że była to już moja trzecia tubka.
Dlaczego wracam do tego produktu? Bo jest cudowny. Moja tłusta cera go pokochała.
Zainteresowanych zapraszam do dalszej recenzji.

Opis produktu:
Skoncentrowany preparat na bazie czarnego błota z Morza Martwego bogatego w mikro i makroelementy, wzbogacony o kaolin i składniki aktywne niezbędne w stymulowaniu metabolizmu komórkowego – ekstr. z aloesu, ginkgo biloba, tymianku, kasztanowca. Głęboko oczyszcza usuwając martwe komórki naskórka (naturalny peeling), wygładza, zwęża rozszerzone pory, poprawia mikrokrążenie, uzupełnia naturalny bilans minerałów w skórze oraz łagodzi stany zapalne. Pozostawia skórę odświeżoną o promiennym blasku.

Skład:
aqua (woda), dead sea mud (błoto z Morza Martwego), kaolin (glinka biała), cetearyl alcohol & ceteareth 20 (emulgator, emolient tłusty, tworzy warstwę okluzyjną, nawilża, zmiękcza, wygładza), zinc oxide (cynk), aloe extract (ekstrakt z aloesu), grape seed oil (olej z pestek winogron), potassium alum (ałun - wykazuje właściwości antybakteryjne), thyme extract (ekstrakt z tymianku), chestnut extract (ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego, wykazuje działanie przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, uszczelniające naczynia krwionośne), ginkgo biloba extract (ekstrakt z miłorzębu japońskiego), allantoin (alantolina), almond oil (olej migdałowy), methylchloroisothiazolinone (konserwant), methylisothiazolinone (konserwant), benzyl alcohol (konserwant), parfum (zapach).

Opakowanie:
tuba, widzę, że moje opkaowanie jest już w starej szacie graficznej, 
nowa prezentuje się tak:

źródło

Konsystencja:
pasta
Dostępność:
Apis, doz,- ok. 20zł

Moje wrażenia:
  • maseczka ta jest mieszanką błota, glinki, lekkich olejów i ekstraktów - zwłaszcza tak uwielbianego przeze mnie z miłorzębu japońskiego,
  • pasta lekko i bez problemu rozprowadza się na skórze,
  • maseczkę zawsze nakładałam grubszą warstwą, nie zastygała, nie wymagała przez to spryskiwania wodą, wielkim plusem jest to, że produkt bardzo łatwo spłukiwał się z twarzy,
  • produkt bardzo dobrze działała na  moją twarz; pory są oczyszczone i ładnie obkurczone,
  • po zastosowaniu tej maseczki moja twarz miała wakacje od sebum, na drugi dzień cera była czysta i świeża, zmatowiona - makijaż prezentował się na niej znacznie lepiej,
  • ta niepozorna pasta doskonale radziła sobie z moja tłustą cerą, mocno trzymała ją w ryzach,
  • jest to produkt do którego często wracała i wiem, że wrócę po raz kolejny. Zawsze będę orędowniczką czystych, samorobionych maseczek, ale czasami, gdy nie mamy czasu, gdy jesteśmy na wakacjach lub gdy po prostu nie chce nam się niczego mieszać, to ta maseczka będzie wybawieniem dla cer tłustych i problematycznych.
  • na dzień dzisiejszy jest to mój nr 1 maseczek gotowych, ale chciałabym jeszcze w tym miejscu wyróżnić maseczkę BEST.
A jakie są Wasze ulubione gotowe maseczki do twarzy?
całuję
kosodrzewina79


czwartek, 17 kwietnia 2014

Receptury Babuszki Agafii, Serum do twarzy Zatrzymanie Młodości (do 35 roku życia)

Ostatnie posty poświęciłam głównie tematyce produktów do włosów. Teraz przyszedł czas na kilka ciekawych pozycji do twarzy.
Pamiętajcie proszę, że moja ocena kosmetyku odbywa się zawsze w kontekście cery tłustej. Cery, której kiedyś szczerze nienawidziłam, ale teraz w miarę coraz bardziej świadomej i zrównoważonej pielęgnacji nauczyłam się rozpoznawać potrzeby i łagodzić sytuacje kryzysowe.
Odnośnie pielęgnacji twarzy, to muszę Wam się przyznać, że boję się nowych kosmetyków, nie wiem, jak zareaguje na nie moja twarz.
Opis producenta:
Serum stworzone na bazie najlepszych receptur syberyjskiej zielarki Agafii w 98% składa się ze składników roślinnego pochodzenia. W skład serum wchodzi ekstrakt z dzikiej róży i pięciu najefektywniejszych roślin, które pozwalają zachować młodość skóry i pochodzą z czystych rejonów Syberii oraz Bajkału. Biała dzika róża stymuluje procesy odnowy komórek skóry, nasycając ją witaminą C, wykazuje wyraźny efekt odmładzający. Arktyczny piołun, Ciemiernik bajkalski i Szczodrak krokszowaty zawierają naturalne przeciwutleniacze, przeszkadzające wczesnemu starzeniu się skóry. Olej różowego Prawoślazu posiada działanie przeciwzapalne, a olej z pestek arktycznej Maliny Moroszkinadaje skórze matowości i elastyczności.
Skład:
Aqua with infusions of Rosa Daurica Pallas Extract (woda + napar z ekstraktu z dzikiej róży dachurskiej - wzmacnia procesy odnowy komórek), Rhaponticum Carthamoides Extract (ekstrakt ze szczodraka krokoszowatego - wspaniale oczyszcza), Helleborus Extract (ekstrakt z moroznika bajkalskiego - działanie normalizujące), Artemisia Arctica Extract (ekstrakt z bylicy arktycznej - działanie przeciwzapalne, reguluje syntezę kolagenu), Organic Juniperus Communis Extract (ekstrakt z jałowca - zdrowa dawka wit. C plus pobudza krążenie), Organic Salvia Officinalis Extract (ekstrakt z szałwii - działa przeciwzapalnie), Glycerin (gliceryna - nawilżą), Glyceryl Stearate SE (emolient), Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - żródło kwasów NNKT i wit. E), Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil (olej z rokitnika ałtajskiego - działanie odżywcze,) Althaea Rosea Oil (olej z malwy różowej - działanie przeciwzapalne), Rubus Chamaemorus Seed Oil (olej z maliny moroszki - działanie przeciwzmarszczkowe), Centaurium Umbellatum Oil Olej z centurii pospolitej - działanie nawilżające) , Iris Pallida roqt Oil, (olej z kosaćca bladego - działanie przeciwzapalne) Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Hyaluronate (humektant, konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwat), Organic Parfum (organiczne zapachy).
Konsystencja:
sera zawsze kojarzyłam z wodnistymi konsystencjami, a tu taka niespodzianka, to serum ma dla mnie postać białego, rzadkiego lotionu, lekkiego kremu

Zapach:
delikatny, kwiatowy

Dostepność:
zielarnie, sklepy z rosyjskimi kosmetykami, np. Ukryte w Słowach


Moje wrażenia:
  • serum bardzo zaskoczyło mnie swoja konsystencja, która bardziej kojarzyła mi się z lotionem lub lekkim kremem do twarzy,
  • bardzo ujmuje mnie ilość ekstraktów i olei zawartych w tym produkcie, jestem szczerze zachwycona,
  • serum to było przeze mnie stosowane w tym samym czasie co retinoidy (Retin A),
  • nie chciałam stosować serum wieczorem pod Retin A, dlatego dałam mu szansę sprawdzić się w porannej pielęgnacji, od makijaż,
  • na umytą i stonizowaną tonikiem twarz nakładałam (delikatnie wklepywałam) porcję serum, na którą następnie aplikowałam podkład, np. Revlon. Przyznaję sie Wam od razu, że nie miałam wielkich oczekiwań, poza jedynie takimi oczywistymi - aby twarz nie została zalana morzem sebum oraz oby podkład nie stracił swoich dotychczasowych, wizualnych właściwości,
  • ale już po kilku dniach zostałam mile zaskoczona, podkład na twarzy wyglądał o wiele lepiej, nie był to już taki płaski mat, a jakby z odrobiną satyny,
  • moja zazwyczaj ziemista skóra nabrała ładnego, zdrowego koloru,
  • nie zaobserwowałam żadnych negatywnych zmian na twarzy (myślę tu o wysypie zaskórnikach, czy trapiących mnie czasami po źle dobranym kosmetyku bolących, podskórnych gulach),
  • twarz była ładnie nawilżona i nawet miałam wrażenie, że przetłuszcza się znacznie wolniej,
  • podsumowując, jestem zachwycona tym serum, choć w mojej głowie ten produkt funkcjonuje bardziej jako bardzo lekki krem. I chociaż zawsze narzekam Wam na swoje zachomikowane zbiory, to w tym przypadku buteleczka tego serum w zapasie bardzo mnie cieszy,
  • i dodam coś jeszcze, obecnie stosuje serum blisko 2/3 droższe z YR, a nie umywa się do tego od Agafii ani składem, ani działaniem.
Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z tym kosmetykiem? Jakie są Wasze ulubione sera?
całuję
kosodrzewina79

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Planeta Organica, Odżywczy szampon Aleppo

Po recenzji szamponu marokańskiego -->KLIK przyszedł teraz czas na kilka słów na temat szamponu odżywczego Aleppo.

Opis producenta:  
Szampon z Aleppo stworzony według starej, niezmiennej od stuleci receptury. Zawiera organiczny olej z oliwek i olejek z róży damasceńskiej. Intensywnie pielęgnuje włosy
Organiczna oliwa z oliwek zawiera witaminy A, B, C, D, E, F, K, minerały, aminokwasy, białka i substancje antyseptyczne. Normalizuje pracę gruczołów łojowych, odżywia i nawilża, włosy dzięki czemu stają się miękkie i błyszczące. Owoce figi dzięki zawartości witaminy A i C, roślinnym enzymom (ficyna), pektynom i cukrom intensywnie odżywiają, zmiękczają włosy i odnawiają ich strukturę. Czarny kminek zawiera przeciwutleniacze, które chronią włosy dodając im miękkości i blasku. Olejek z róży damasceńskiej utrzymuje optymalny poziom nawilżenia włosów i chroni je przed promieniowaniem UV.

 Skład:
 Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Ficus Carica (Fig) Fruit Extract (ekstrakt z owoców fig), Nigella Sativa Seed Extract (ekstrakt z czarnego kminku), Organic Rosa Damascena Flower Oil (olejek z róży damasceńskie), Cedrus Atlantica Bark Oil (olejek z cedru atlantyckiego), Thymus Vulgaris Oil (olejek z tymianku), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron), Crocus Sativus Oil (olej z szafranu); Magnesium Laureth Sulfate (detergent, łagodniejsza wersja SLS), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent myjący), Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Potassium Olivate, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid.


Konsystencja:
perłowa, gęsta
Zapach:
orientalny, przyjemny
Opakowanie:
brawa dla grafika, butla 380 ml z pompką, którą trzeba się jednak trochę naprawować, 
aby wydobyć odpowiednią porcję produktu
 Dostępność:
allegro, zielarnie, sklepy internetowe z rosyjskimi kosmetykami, np. Ukryte w Słowach

Moje wrażenia:
  • przyznaję, że po szampon sięgnęłam z lekkim drżeniem serca, bardzo nie chciałam, aby powtórzyła się historia z szamponem marokańskim,
  • moje cienkie i przetłuszczające się przy skórze głowy włosy potrzebują zupełnie odmiennej pielęgnacji od tych na długości - suchych i kręconych, dlatego szampon dobieram do skóry głowy, a odżywkę/maskę do włosów,
  • gdy zobaczyłam gęstą i perłową konsystencję szamponu już wiedziałam, że muszę go bardzo starannie spłukiwać ze skóry głowy,
  • przez 2-3 mycia szampon sprawował się idealnie, ale później zauważyłam, że włosy zaczęły być bardziej oklapnięte i znacznie szybciej się przetłuszczały, pojawiło się  również swędzenie skóry głowy, które ustępowało gdy włączyłam do pielęgnacji szampon oczyszczający,
  • i tak jak skalp trochę kręcił nosem na tyle dobrodziejstw zawartych w tym szamponie, to włosy aż krzyczały z radości, były one ładnie wygładzone, sprężyste, bardzo miękkie, ale też i dociążone, nie miałam problemu z ich rozczesaniem (zauważyłam to, gdy podczas mycia użyłam jedynie szamponu),
  • gdybym  miała porównać go do wersji marokańskiej, to jest lżejszy,
  • dla mnie jest to szampon dobry na detoks, za pomocą metody kubeczkowej aplikuję szampon, masując trzymam go na skalpie i włosach ok. 2 minut, a potem bardzo dokładnie spłukuję pianę i nie nakładam już nic innego, teraz gdy moje włosy są zdrowsze niż te 2 lata temu taki detoks im się przydaje, a ten odżywczy szampon umożliwia mi rozczesanie włosów bez obawy, że wyrwę ich sobie połowę, ten wielki atut szamponu Aleppo doceniłam dopiero ostatnio, gdy próbowałam rozczesać włosy jedynie po szamponie z Logony.
Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania na temat tego szamponu. 
Którą  wersję polecacie do przetłuszczającej się skóry głowy?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 13 kwietnia 2014

Apis, Odżywka do włosów z minerałami Morza Martwego i olejkiem arganowym

Kilka wpisów temu TUTAJ pisałam Wam o moich doświadczeniach z maską Lavea z Minerałami z Morza Martwego. Dzisiaj nadal minerały, ale tym razem z Apisu.


Opis producenta:
Zawiera odpowiednio wyselekcjonowane naturalne składniki aby sprostać potrzebom suchych i zniszczonych włosów. Minerały z Morza Martwego odbudowują, wzmacniają i nawilżają. Cenny marokański olejek arganowy wygładza, ułatwia rozczesywanie i odżywia włosy od nasady po same końce.
Wzbogacona kolagenem, elastyną, proteinami jedwabiu i ekstraktem z nasion lnu  zapewnia włosom intensywną pielęgnację, niezwykłą miękkość oraz zdrowy połysk.


Skład:
aqua (woda),cetearyl alcohol & dipalmitoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate & ceteareth- 20 (emulgator), sal maris (sól - minerały z Morza Martwego), argania spinosa oil/argania spinosa kernel oil (olej arganowy), hydrolyzed keratine (proteiny - keratyna hydrolizowana), silk protein (proteiny - jedwab), collagen (proteiny - kolagen), linum usitatissimum (linseed) seed extract (ekstrakt z nasion lnu), triethanoloamine (regulator ph), methylchloroisothiazolinone (konserwant), methylisothiazolinone (konserwant), benzyl alcohol (zapach), parfum

Opakowanie:
tuba - 200ml

Konstystencja:
rzadka, za rzadka


Dostępność:
widuję ją na allegro, ale ja raz na jakiś czas robię większe zakupy w Apisie

Moja wrażenia:
  • oj, miłośniczki protein będą zadowolone, ponieważ odżywkę tę z pewnością można nazwać proteinową - znajdziemy się w niej: keratynę, jedwab i kolagen, 
  • moje włosy po dobrze dobranych proteinach zyskują piękny skręt i objętość, w tym przypadku pojawiły się drobne loki,
  • rzadka konsystencja sprawia, że odżywka łatwo i do końca wydobywa się z opakowania, ale tak konsystencja potrafi być też dużym minusem, przez nią produkt jest bardzo niewydajny,
  • odżywka nie pomagała mi w rozczesaniu moich niesfornych włosów,
  • odżywka bardzo ładnie nabłyszczała włosy,
  • włosy były bardzo miękkie, ale bez puchu,
  • loki - bywało z nim różnie, raz były ładne, innym razem zupełnie znikały, ustępowały miejsca falom, które jednak nie podbiły mojego serca,
  • działanie odżywki ładnie podrasowywał olej Meadowfoam,
  • jeżeli któraś z Was nie lubi bawić się półproduktami, a jej włosy lubią proteiny, to myślę, że ta odżywka będzie cudownym dodatkiem do innych odżywek/masek,
  • podsumowując, nie jest to zła odżywka, ale jestem wymagająca i po prostu chcę polecać Wam produkty, które naprawdę zachwycają moje suche włosy, dlatego odżywka Apisu otrzymuje ode mnie mocne 4-, o takiej na 5 niedługo Wam napiszę :)
Znacie markę Apis? Lubicie ich produkty?
całuję 
kosodrzewina79

PS I na koniec kilka zdjęć włosów po zastosowaniu tej odżywki
po oleju Meadofoam
po oleju Meadofoam
po oleju Meadofoam

Olej Meadowfoam (Limnanthes alba {Meadowfoam} Seed Oil)

W to niedzielne przedpołudnie przychodzę do Was z krótką refleksją na temat oleju Meadowfoam.


O oleju:
"Otrzymywany w wyniku tłoczenia na zimno nasion Meadowfoam.

Koncentracja w kosmetyku do 100%
Olej może być bezpośrednio stosowany na skórę.

Postać
Bursztynowo-złoty klarowny olej o charakterystycznym ziemistym zapachu. Olej odporny na podgrzewanie. 

Meadowfoam to roślina występująca w Ameryce Północnej. Angielska nazwa "łąkowa piana" pochodzi od wyglądu roślin w okresie kwitnienia, wtedy cale łąki pokryte są białymi, drobnymi kwiatkami co z daleka wygląda jak by były przykryte pianą. 

Olej Meadowfoam zawiera witaminę A i E oraz unikalny skład kwasów tłuszczowychOlej z nasion Meadowfoam w odróżnieniu od innych olei roślinnych zawiera w większości "długie" łańcuchy kwasów tłuszczowych, zawierające 20, 22 i 24 atomy węgla i jedynie jedno - dwa wiązanie podwójne. Z tego powodu jest to olej bardzo odporny na jełczenie (porównywalnie z olejem jojoba) i można go podgrzewać. Ze względu na długie łańcuchy węglowe olej doskonale nawilża i zmiękcza skórę bez pozostawiania uczucia tłustości. Polecany jest jako dodatek do olei do masażu, umożliwia dłuższe wykonywanie masażu, nadaje mieszance olei większą smarowność. Zastosowany w błyszczykach do ust zwiększa ich nawilżenie i przeciwdziała pękaniu suchych ust. Olej stosowany jest przy domowym wyrobie mydeł gdzie dodawany jest jako środek nawilżający przy procesie uszlachetniania mydeł. Olej zalecany jest także do zastosowania w kosmetykach do pielęgnacji włosów ze względu na właściwości nawilżające". (źródło ZSK)


Dostępność:

Moje wrażenia:

  • po olej sięgnęłam w momencie odżywko/maskowego pecha, ponieważ po cokolwiek sięgałam, to wszystko działało bardzo przeciętnie lub wręcz słabo, a moje włosy by mieć ładny skręt potrzebują konkretnego nawilżenia,
  • już po pierwszym użyciu zauważyłam, że włosy nabrały grubszego, elastycznego skrętu oraz tak uwielbianej przeze mnie mięsistości,
  • z powodu małej objętości olej starczył mi zaledwie na kilka razy, ale za każdym razem efekty były naprawdę cudowne, stąd wiem, że po olej sięgnę z wielką przyjemnością podczas moich kolejnych półproduktowych zakupów.
Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń z tym olejem?
całuję
kosodrzewina79

PS Dla zainteresowanych zamieszczam kilka zdjęć moich włosów po wcześniejszym użyciu oleju.

piątek, 11 kwietnia 2014

balsam oliwkowo - laurowy - Pielęgnacja by Syria&Marocco

Witajcie,
wreszcie przyszedł czas recenzję kolejnego już balsamu do włosów z serii "Pielęgnacja by Syria&Marocco", w której wcześniej opisywałam już:


Opis producenta:

Balsam do włosów "oliwkowo-laurowy "o zapachu kwiatowym. Doskonale odżywia skórę i nadaje jej zdrowy wygląd. Oliwa jest bogatym źródłem kwasu oleinowego i linolowego oraz witaminy E, posiada znaczące właściwości regenerującei jest efektywna w produktach regulujących nawilżenie. Olej laurowy jest niezastąpiony w pielęgnacji włosów, posiada właściwości dezynfekujące i odżywiające włosy i skórę głowy. Po użyciu odżywki włosy pachną orientalnym zapachem.
Oliwa z oliwek zawiera między innymi cenną witaminę F, czyli jeden ze składników bariery chroniącej skórę przed utratą wilgoci. Dzięki niej odbudowuje płaszcz lipidowy naskórka i w ten sposób przywraca mu naturalną barierę ochronną. Działa na skórę kojąco, wzmacniając jej naturalną odporność. Olej laurowy jest niezastąpiony w pielęgnacji włosów,posiada właściwości dezynfekujące i odżywiające włosy i skórę głowy. Wspomaga porost włosów.
Skład:
Oliwa z Oliwek, Olej Laurowy, Zapach kwiatowy, Witaminy, Woda Destylowana, konserwant imitujący zapach jaśminu, kwas salicylowy, gliceryna, konserwant.
Oil Oliwe, Oil Laurus Nobilis, Aqua Destilata, Aroma Flovers, Vitamins, Benzyl Alkohol, 
Salicylic Acid, Gliceryne, Sorbic Acid.


Konsystencja/Zapach:
emulsja o delikatnie kwiatowym zapachu

Dostępność/Cena:
allegro - ok. 18zł


Moje doświadczenia:
  •  balsam bardzo gładko rozprowadzał się na włosach, natychmiast je zmiękczając 
  • nie miałam większych problemów z rozczesaniem włosów
  • produkt naprawdę widocznie dbał o moje włosy, które były bardzo puszyste, ale nie miało to nic wspólnego z puchem
  • miałam wrażenie, że włosów jest o wiele więcej
  • balsam pięknie podkreślał i wręcz potęgował mój skręt
  • włosy były ładnie dociążone, ale nie były (jak to często bywa u mnie) szybko obciążone i posklejane, dlatego w moim odczuciu jest to balsam lekki, ale ładnie działający

  • ostatnio pisałam o uwielbianej kiedyś przeze mnie odżywce Alepia, w moim odczuciu balsam oliwkowo-laurowy jest jego dużo tańszą alternatywą, a przy tym i lepszą.


Podsumowując, uważam ten produkt za wart wypróbowania. 
Myślę, że jeszcze do niego wrócę.
całuję
kosodrzewina79


niedziela, 6 kwietnia 2014

Alepia, Odżywka do włosów Alep z Aleppo (by Syria&Marocco)

Ten zestaw kosmetyków pojawił się w moim domu pod koniec 2012 roku. Najpierw sięgnęłam po szampon, który na moich wtedy jeszcze bardzo zniszczonych włosach, zupełnie się nie sprawdził (polubiła go tylko skóra głowy oraz kilkucentymetrowy naturalny odrost, który nigdy nie miał styczności z chemiczną farbą). O moich doświadczeniach z tym produktem możecie poczytać w TYM poście (a swoją drogą warto czasami spojrzeć wstecz, aby docenić to, co teraz mamy).

Odżywka Alepia była zupełnym przeciwieństwem szamponu.

Opis producenta:
Odżywka Aleppo o działaniu wzmacniającym, ułatwiającym rozczesywanie, nabłyszczającym jest przeznaczona do każdego typu włosów dla całej rodziny. Łagodna, nie podrażnia skóry.
W wyniku głosowania została wybrana najlepszym produktem kosmetycznym PALMARES COSMETIQUES. Otrzymała nominację Najlepszy Kosmetyk godny 100% zaufania.


Skład:
Aqua, Jasminium Officinale Flower Water (woda jaśminowa), Lavandula Angustifolia Flower Water (woda lawendowa),  Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (ekstrakt z rozmarynu), Cetyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna), Cetrimonium Chloride (emolient), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Tocopheryl Acetate (witamina E), Curcuma Longa Root (kurkuma).

Uwielbiałam ją za wszystko. Cudowny skład, bardzo gęstą konsystencję oraz oszałamiający mnie zawsze na długo jaśminowy zapach. Krótko mówiąc odżywka DOSKONAŁA.



 W minione wakacje naprawdę szczerze za nią zatęskniłam i dlatego mogłyście zobaczyć ją w moich sierpniowych zakupach-->KLIK.
Byłam w wielkim szoku, gdy zobaczyłam, że moja ukochana odżywka wygląda zupełnie inaczej. Ma śnieżnobiały kolor i wręcz wodnista konsystencję. Nie zgadzało się nic prócz opakowania, ale na nim widniał ten sam znajomy mi skład.

Pamiętam, że napisałam wtedy nawet do sklepu Organeo (w nim kupiłam moją pierwszą odżywkę) z zapytaniem jak wygląda ona u nich, ale Pani mi odpisała, że też mają w sprzedaży tylko odżywki o nowej konsystencji. Alepia zmieniła konsystencję, ale nie skład.

Trudno mi było w to uwierzyć, bo przecież są to dwa zupełnie inne produkty, a ich skład nawet nie drgnął.

Sama odżywka nie działa też już tak spektakularnie. Z powodu konsystencji ciężko było mi ją bez strat aplikowac na włosy. Nie była zła, ale to jednak nie to samo. I już nawet nie wspomnę o jej wydajności. Ale nie marudzę, bo jaśminowy zapach te wszystkie złe zmiany mi wynagradzał.


Teraz widzę, że w sklepie przy tej odżywce pojawił się zupełnie inny skład:
Aqua, Olea europaea (Huile d'olive ), Prunus dulcis (huile d'amande douce), Laurus nobilis, Lichen extract (extraits de lichen), Balsam oil, cetanol, glycerin, Chamomille (camomille), lavender (lavande), Rosemary (romarin) extracts. (źródło)

Zgłupiałam. Kolejna zmiana. A nazwa odżywki pozostaje ta sama. Nie lubię jak firmy bawią się tak z konsumentami. Przecież są to już zupełnie inne składy, zupełnie inne produkty. Straciłam trochę zaufanie do marki Alepia. Odżywka kosztuje 50zł, a to trochę za dużo, aby tak się bawić i ryzykować, że w zamówieniu dotrze do nas jakaś kolejna wersja/fantazja producenta. 
A odnośnie nowego składu, to znalazłam coś co ma bardzo podobny, a jest tańsze o 60%. Ale o tym już w innym poście.


Co myślicie o takich zmianach składów?
całuję
kosodrzewina79