niedziela, 30 marca 2014

Lavea, Botanico, Maska do włosów z Minerałami z Morza Martwego


Witajcie,
dzisiaj przychodzę do Was z moimi wrażeniami na temat maski, którą wczoraj wykończyłam. Mowa o produkcie Lavea Botanico Dead Sea, czyli o masce z minerałami z Morza Martwego. Kilka miesięcy temu pisałam Wam już o jej siostrze masce z ekstraktem z konopi -->TUTAJ.

Opis producenta:
Regeneracyjna maseczka na włosy z minerałami z Morza Martwego ma silne działanie na skórę i włosy, a szczególnie jeśli są suche i zniszczone. Maska dodaje blasku i lśniący wygląd wszystkim typom włosów. Likwiduje szkodliwe substancje, wspomaga prawidłowy i zdrowy rozwój włosów. Odnawia i wzmacnia naruszoną ich strukturę. Włosy będą nawilżone, elastyczne, gładsze i o większym połysku. Po nałożeniu maski włosy dobrze się układają i są miękkie w dotyku.

Minerały zawarte w maseczkach do włosów są w 100% naturalnymi minerałami pochodzącymi z największego i najbogatszego źródła mineralnego świata t.j. Martwego Morza. Minerały te dodają włosom świeżości i blasku, nawilżają je i oczyszczają.

Sposób użycia: Odpowiednią ilość maseczki nanieś na wilgotne, umyte włosy i zostaw na 5-10 minut. Potem włosy dokładnie opłukaj czystą wodą.

Skład
 (wręcz bliźniaczy do maski konopnej, tylko bez oleju konopnego):
 aqua purificata (woda destylowana), glycerin (gliceryna), cetearyl alcohol (emolient), glyceryl stearate (emolient), conditioner (?), magnesium chloride (substancja uzupełniająca pochodzenia mineralnego), potassium chloride (regulator), natrium chloride (zagęstnik), calcium chloride (dead sea salt) (sól z Morza Martwego), sodium alkyl ethoxy sulphate (SLeS), ceteareth-6 (emulgator), ceteareth-25 (emulgator, substancja myjąca), olea europaea oil (oliwa z oliwek), parfum (zapach).


A co w składzie?
Nawilżająca gliceryna, bogata w minerały sól z Morza Martwego, nawilżająca i odżywcza oliwa z oliwek.



Opakowanie:
ładna, plastikowa puszka z zakręcanym wieczkiem (100ml)
 
Konsystencja:
perłowa pasta
 
 
Zapach:
bardzo intensywny, typowy dla kosmetyków z minerałami z Morza Martwego

Dostępność:
moje maski kupiłam za ok. 10-13 zł w sklepie eNATURIS
(ale widzę, że teraz są niedostepne) 
 
 Moje wrażenia:
  •  maska jest mała, ma pojemność jedynie 100ml, dlatego byłam przekonana, że wystarczy mi jedynie na 2-3 razy, ale nic bardziej mylnego, maska jest wydajna,
  • konsystencja  maski nie powodowała tak lubianego przeze mnie efektu otulenia, musiałam nałożyć jej bardzo dużo, aby czuć ją na włosach,
  • maska miała słaby wpływ na rozczesywanie włosów, zaraz po zdjęciu turbanu włosy wydawały się szorstkie i sztywne, ale ten efekt trwał tylko kilka minut,
  • po wyschnięciu włosy były puszyste, ciężkie (dociążone), bardzo miękkie!, było ich dużo,
  • ostatnio włosy podcinałam na początku grudnia, dlatego myślę, że najwyższy czas, aby je trochę podciąć, ale widzę, że jeszcze nie prezentują się źle,

 

 



(użyte tego tego dnia kosmetyki)

 
 Moje włosy maja wielka wadę - są bardzo podatne na odgniatanie. Jeżeli zepnę je klamrą lub zrobię chociażby warkocza, to nie ma mowy, abym po kilku godzinach mogła je rozuścić i aby wyglądały ładnie. 
Stąd mam też problem z tym jak związać włosy na noc.
Tak wyglądałam dzisiaj rano:


Ostatnio do reanimacji zaczęłam używać kupioną już dawno temu odżywkę b/s.

 

 A oto efekt końcowy:
  • włosy nie mają już tego skrętu co 24h wcześniej, nie mają tej puszystości, może nawet tego blasku, ale pozostała wielka miękkość, włosy są nadal ładnie uniesione przy skórze głowy, włosy na długości są nadal sprężyste, nie są pozbijane w smutne strąki z rozprostowanymi końcówkami (a mam z tym problem), 
  • w moim odczuciu zastosowana maska utrzymuje nawilżenie we włosach, znam swoje włosy i wiem, jak potrafią wyglądać po całym dniu i całej nocy,



Podsumowując uważam, że maska jest przyzwoita, chociaż po pierwszym użyciu myślałam, że się nie polubimy. A tu takie miłe zaskoczenie. 
Mam w swoich zbiorach jeszcze wersję oliwkową, o niej też niebawem napisze.

A jakie są Wasze sposoby na poranną reanimację włosów?
całuję
kosodrzewina79

Szklana Szpatułka do Kremów, Martina Gebhardt Naturkosmetik


W ostatnim poście pokazywałam Wam swoje marcowe zakupy. Wśród nich znalazła się szklana szpatułka do nabierania kremu ze słoiczka. Dzisiaj, kilkanaście dni po jej pierwszym użyciu, nie mam pojęcia jak bez niej sobie radziłam.


Wcześniej używałam znacznie większej i przez to mniej wygodnej łyżeczki, która była dołączona do maski Domowe Receptury.



Cena:
1zł

Dostępność:
swoją kupiłam w Ukryte w Słowach

W mojej kosmetyczce jest aktualnie dużo kremów w słoiczkach, dlatego tym bardziej cieszę się z zakupu szpatułki, która z pewnością umożliwi mi higieniczne dozowanie kremu. A muszę Wam się przyznać, że konieczność wkładania paluchów do kremu sprawiała, że zdecydowanie częściej sięgam po wersje w tubce czy z pompką, ale nie wszystkie kremy, które mnie interesują dostępne są w tego typu opakowaniach. Mam nadzieję, że tym postem zachęcę Was do autorefleksji nad sposobem aplikacji kremu.
całuję
kosodrzewina79



sobota, 22 marca 2014

Marcowe nowości

W tym miesiącu trochę zaszalałam, ale myślę, że są to takie produkty, które zużyję z przyjemnością.

Skierowałam swoje kroki do Sephory na wieść o tym, że wycofywane są z niej kosmetyki marki Yes To. Asortyment był już bardzo przebrany, jednak znalazłam też coś dla siebie. Wybrałam krem i żel do mycia twarzy oraz odżywkę do włosów bez spłukiwania.
Po tym jak zachwycił mnie tonik Clonique nr 3 z kwasem salicylowym teraz zdecydowałam się na jeszcze mocniejszą wersję nr 4. Do mojego koszyka wpadł również bronzer Hoola z BeneFit-u.

W moim od wielu miesięcy ulubionym sklepie zdecydowałam się na odżywkę wzmacniającą do rzęs i brwi, która zachwyciła mnie swoim składem, mam nadzieję pomoże mi ona w moich staraniach o długie rzęsy, które ostatnio na skutek powrotu do spania na brzuchu strasznie się łamią. Zdecydowałam się też na kulkę - dezodorant z rozmarynem i zieloną herbatą. Będzie to moja kolejna szansa dla naturalnych roll-onów.
Ale tak naprawdę powodem moich zakupów było coś bardzo niepozornego, kosztującego 1zł, a mianowicie szklana szpatułka do nakładania kremów, z racji tego, że nie wkładam paluchów w kremy z przyjemnością wymieniłam moją starą plastikową łyżeczkę na to szklane cudo (wkrótce o nim napiszę).

Skorzystałam też rabatu na kosmetyki Yves Rocher. Zapłaciłam 113zł za moją ukochaną wodę perfumowaną Evidence i nowość Evidence Homme (która okazała się być męska) oraz czarny tusz do rzęs. Gratisy mnie dosłownie zakłopotały: woda Naturelle, żel pod prysznic z granatu oraz torba z kosmetyczką i workiem.

Już stacjonarnie, też w sklepie Yves Rocher kupiłam sobie serum na rozszerzone pory.
I to by było na tyle z kosmetycznych nowości.
Coś Was zainteresowało?
całuję
kosodrzewina79

PS 
W ostatnim czasie przybyło mi też kilka książek. Chociaż na blogu poruszam wyłącznie tematykę kosmetyków, to jednak książki są moją najwcześniejszą i zdecydowanie największą miłością. 
W tym miesiącu zdecydowałam się na kilka lekkich pozycji.

środa, 19 marca 2014

Planeta Organica, Oczyszczający szampon marokański z glinką Ghassoul

O szamponie marokańskich naczytałam się tyle wychwalających go pod niebiosa recenzji, dlatego podczas zakupów internetowych produkt ten musiał trafić do mojego koszyka, zresztą jak i wiele innych produktów z tej serii.



Opis producenta:
Oczyszczający Szampon do Wszystkich Rodzajów Włosów z Marokańską Glinką - Ghasooul. Marokańska glinka Ghassoul jest naturalnym produktem pochodzenia wulkanicznego. Od wieków była używana w Afryce do pielęgnacji włosów i ciała. Receptura szamponu opiera się na marokańskiej tradycji. Oczyszcza włosy i nadaje im blask i elastyczność. Zawiera certyfikowane organiczne składniki. Zawiera organiczną oliwę z oliwek i olej arganowy oraz unikalną marokańską glinkę Ghassoul. Zawiera witaminy zdrowia i urody: A, B, C, D, E, F, K. Posiada silne właściwości oczyszczające, peelingujące i detoksykacyjne.

Skład:
Aqua with infusions of Ghassoul Clay (glinka Ghassoul), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Organic Cistus Ladaniferus Oil (roślinna ambra), Organic Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (olej eukaliptusowy), Commiphora Gileadensis Bud Extract (ekstrakt z balsamowca), Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract (ekstrakt z kwiatu pomarańczy), Rosa Damascena Flower Extract (ekstrakt z róży damasceńskiej); Magnesium Laureth Sulfate (detergent, łagodniejszy od SLeS), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Glycol Distearate, Xanthan Gum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid.

(Oczywiście mamy tutaj to słynne "aqua with", ale myślę, że wszyscy już widzą w tym celowy, reklamowy zabieg producenta )
Konsystencja:
perłowa, gęsta

Zapach:
orientalny, przyjemny

Opakowanie:
brawa dla grafika, butla 380ml z pompką, którą trzeba się jednak trochę naprawować, 
aby wydobyć odpowiednią porcję produktu

Dostępność:
allegro, zielarnie, sklepy z rosyjskimi kosmetykami, np. Ukryte w Słowach

Moje wrażenia:
  • mam włosy cienkie, skłonne do przetłuszczania przy nasadzie, a na całej długości potrzebujące mocnego nawilżenia, natłuszczenia i dociążenia, pogodzenie tych zupełnie sprzecznych potrzeb pielęgnacyjnych jest trudne, ale możliwe. Szampon dobieram odpowiedni do preferencji skalpu, natomiast odżywki i maski takie, które sprostają potrzebom włosów kręconych i suchych.
  • podczas dwóch pierwszych myć szampon mnie zachwycił, ale na krótko
  • powiem tak, nie jest to szampon oczyszczający, ma on zbyt bogaty skład, jest po prostu ciężki, moje włosy bardzo szybko traciły świeżość, drugiego dnia zawsze musiały być spięte, a i tak nie czułam się komfortowo,
  • brak możliwości dokładnego oczyszczenia skalpu tym bogatym w oleje produktem sprawił, że zaczęła swędzieć skóra głowy, po użyciu innego szamponu swędzenie ustępowało,
  • tak jak nie polubił tego szamponu mój skalp, tak pokochały go włosy na długości - fantastycznie je odżywiał, nabierały one tak uwielbianej przeze mnie mięsistości, sprężystości i blasku - stąd moje przypuszczenia, że bardzo polubię się z odżywką z tej serii,
  • do szamponu nie powrócę, ponieważ chcąc go używać musiałabym myć włosy codziennie, a tego nawet sobie nie wyobrażam, mycie co drugi dzień to dla mnie idealny stan, nie chcę tego zmieniać,
  • myślę, że z tego produktu zadowolone będą osoby o normalnych i suchych włosach, które lubią treściwe konsystencje szamponów.
A jak u Was sprawdził się ten szampon?
całuję
kosodrzewina79



wtorek, 18 marca 2014

Wyniki rozdań

Dziewczyny bardzo dziękuję za udział w moich małych rozdaniach. Wszystkie oferowane kosmetyki znam i lubię, mam nadzieję, że i Wam przypadną one do gustu.

Na adresy do wysłania nagród czekam od:
  • Isana - Ewa Bl
  • Alterra - Buduar Margotki
  • 3 peelingi - Liv
Zwyciężczyniom serdecznie gratuluję, a pozostałych zapraszam na przyszłe rozdania.
całuję
kosodrzewina79

poniedziałek, 17 marca 2014

Peelingi - Ruska Bania - małe, subiektywne porównanie

Witajcie,
dzisiaj przychodzę z obiecanym porównaniem peelingów do ciała z serii Ruska Bania. Te produkty kusiły mnie już od samego początku, gdy tylko zobaczyłam je w asortymencie sklepu Setare. Od peelingu agrestowego zaczęła się moja przygoda i wielka miłość do tych cieszących oko słoiczków. I jak to zwykle bywa, "apetyt rósł w miarę jedzenia". Szybko stałam się posiadaczką wszystkich trzech peelingów.




Zapach
3
dojrzała słodka gruszka z garścią kwaśnego agrestu
2
słodka kawa latte, czasami cappuccino
1
ciepłe ciasto kukurydziane
Konsystencja
2
galaretka
2
galaretka
2
galaretka
Siła ścierania
3
najbardziej czuć granulki
2
1
najdelikatniejszy
Nawilżenie ciała
(brak wysuszenia)
2
2
1
Przyjemność stosowania
3

3
2
Razem
13
11
6


Z tego subiektywnego rankingu wynika, że najwięcej punktów zdobył peeling agrest&gruszka. Tak, jest on moim faworytem, który jednak w mocno zimowe wieczory został na chwilę zdetronizowany przez peeling kawowy. W tabeli wersja kukurydziana wypadła najsłabiej, i też tak długo myślałam, ale ostatnio często go stosowałam i muszę powiedzieć, że nie jest to słaby kosmetyk, po prostu jest delikatniejszy.
Peeling agrestowy działa na mnie najbardziej orzeźwiająco,  kawowy mnie uspokaja i wprowadza w taki otulający letarg, a kukurydziany jest przyjemny, ale neutralny.

Dostepność:
400ml


Podsumowując, nie są to kosmetyki niezbędne, ale ich używanie jest dla mnie czystą przyjemnością. Traktuję je jako peelingujące żele myjące, które pomogły mi uporać się z suchą i swędzącą skórą pod pachami oraz czerwonymi krostkami na ramionach.

Macie jakieś doświadczenia z tymi peelingami?
całuję
kosodrzewina79

PS Przygotowałam 3 odlewki po ok. 120ml produktu, wystarczy, że w komentarzu wyrazicie chęć przygarnięcia tych trzech próbek, a ja we wtorek (18.03.14) ok. 20.00 wylosuję zwycięzcę.


Receptury Babuszki Agafii, Ruska Bania - Peeling Śmietana&Kukurydza

Witajcie,
w dzisiejszym poście przybliżę Wam trzeci i ostatni już z kolekcji rosyjski peeling do ciała. Wcześniej opisywałam już wersję z gruszką i agrestem oraz śmietaną i kawą.


Opis produktu:
Peeling do ciała został stworzony w oparciu o oryginalny przepis syberyjskich zielarzy. Dzięki składnikom naturalnym peeling doskonale oczyszcza pory skóry, poprawia jej oddychanie i stymuluje metabolizm
Peeling delikatnie usuwa obumarły naskórek, usuwa toksyny zalegające w komórkach, pomaga ujędrnić skórę i poprawić jej elastyczność, poprawia krążenie krwi w naczyniach włosowatych, zmiękcza, nawilża i odżywia
Peeling usuwa martwy naskórek warstwy rogowej, poprawia ukrwienie i głęboko oczyszcza. Drobinki ścierające delikatnie złuszczają martwe komórki i usuwają zanieczyszczenia zmniejszając uczucie szorstkości naskórka. Regularnie stosowany pozostawia skórę gładką, aksamitną, delikatną w dotyku. Skutecznie oczyszcza przywracając skórze zdrowy blask. Polecany osobom walczącym z cellulitem

Skład:
Woda, miękkie środki powierzchniowo czynne, akuzol, betaina, gliceryna, TEA, polietylen, akulin, perfumy, katon, wyciąg z korzenia myjącego, śmietana, kukurydza

Zapach: 
ciepłe ciasto kukurydziane

Konststencja:


Dostępność:
mój peeling kupiłam w sklepie Ukryte w Słowach

Moje wrażenia:
  • peeling ma postać miękkiej i przyjemnej galaretki, która gładko rozprowadza się po ciele,
  • kosmetyk nie pieni się, a jedynie tworzy białą, delikatną emulsję, którą bez problemów jesteśmy w stanie umyć ciało,
  • jest to peeling bardzo delikatny, z pewnością jest to zasługa drobno zmielonej kukurydzy,
  • peeling wylewam na dłoń, a później delikatnie ręką lub gąbka masuję ciało, na początku miałam wrażenie, że jest jednak za delikatny, ale gdy zaczęłam stosowac go co 2-3 dzień jako żel pod prysznic, to zauważyłam różnicę na moim ciele - skóra jest zdecydowanie bardziej gładka, z większą intensywnością chłonie również wszelkie kremy/masła, które później na nią aplikuję, ale najważniejsze dla mnie było to, jak bardzo zmieniła się moja skóra pod pachami, która od częstego golenia i mocnych antyperspirantów bywa szaro-żółta, sucha i swędząca, a odkąd zaczęłam lekko ale długo masować ją tym własnie peelingiem, to bardzo się zmieniła, jest znacznie bardziej miękka i przyjemna, już nie swędzi,
  • peeling nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, co dla mnie jest też wielkim plusem,
  • produkt ten w moim odczuciu to bardzo, ale to bardzo przyzwoity delikatny żel myjąc myjąco-peelingujący.
 W następnym poście zapraszam, na małe porównanie wszystkich trzech peelingów 
+ małą niespodziankę dla Was :)
 całuję
   kosodrzewina79






wtorek, 11 marca 2014

Moja akualna pielęgnacja twarzy - cera tłusta

Witajcie,
w dzisiejszym poście przedstawię Wam moją aktualną pielęgnację twarzy. Ostatni taki post -->TUTAJ powstał w listopadzie 2013r. Od tamtej pory trochę się w mojej pielęgnacji zmieniało, zainteresowanych zapraszam do lektury.

Rano pielęgnacja mojej twarzy jest raczej minimalistyczna.

1. Sylveco, Tymiankowy żel do twarzy - mocno pachnący tymiankiem, rzadki płyn do mycia twarzy. Jest delikatny, w sam raz na poranne oczyszczanie twarzy.

2. Biochemia Urody, Hydrolat z czarnej porzeczki (Biochemia Urody)- jest to jeden z najmocniejszych hydrolatów jakich używałam w swoim życiu. Mocna budzi rano moją twarz. Uważam, że "podkręca" działanie peelingów i maseczek, które nim rozrabiam. Zdecydowanie odradzam cerom bardzo wrażliwym.

3. Dr Scheller, Serum z jojobą i cytryńcem (allegro)- rano nie lubię stosować kremów, bo moja tłusta skóra nie chce ich wchłonąć, pozostają mi jedynie sera lub super lekkie kremy. Kilka kropel serum rozcieram w dłoniach, a później wklepują w twarz. Cera po nim jest dłużej (tak wizualnie) czysta i napięta.

4. Yichy, Emulsja do cery tłustej 50 (apteka)- to jeden z najlepiej sprawdzających się na mojej twarzy filtrów. Nie stosuję go codziennie, ale gdy planuję dłuższe przebywanie na powietrzu lub gdy widzę, że dzień zapowiada się słonecznie, to aplikuję go na twarz.

5. Yes To Carrots, Żel/mleczko do zmywania makijażu (Sephora)- bardzo nie lubię mleczek, dlatego z tym kosmetykiem też długo nie mogłam się dogadać, ale ostatnio jest między nami bardzo dobrze. 
Produktu używam w ten sposów, że rozprowadzam go na suchej twarzy pokrytej całym makijażem. Delikatnie masuję żelem twarz, oczy a później zmoczoną w ciepłej wodzie szmatką muślinową zmywam cały makijaż, czasami zamiast szmatki stosuję duży, wilgotny płatek kosmetyczny. Schodzi wszystko.

6. Bioderma, Sensibio H2O (apteka)- bardzo udany płyn micelarny, jest bardzo delikatny, ale czasami mam wrażenie, że jednak za słaby aby zmyć całkowicie maskarę i podkład.

7. Noni Care, Krem do mycia twarzy - bardzo delikatny krem myjący, aby wykorzystać jego nawilżające właściwości stosowałam do na noc. Wspaniały skład.

8. Clinique, Tonik z kwasem salicylowym nr 3 (Sephora) - bardzo długo ociągałam się z zakupem tego produktu, ale chcąc chwilę odpocząć od mojego samorobionego toniku z kwasami AHA skusiłam się na zakup tego produktu. Ładnie oczyszcza i obkurcza on moje pory. Bardzo bałam się znajdującego się w nim alkoholu, ale widzę, że niepotrzebnie. Produkt spisuje się rewelacyjnie. Bardzo wspomaga i wręcz wzmacnia działanie kremu z retinoidami.

9. Retin A, Krem z retinoidami (apteka)- jest to już moje drugie opakowanie, po raz pierwszy zetknęłam się w nim w zeszłym sezonie. Krem trzyma moją twarz w ryzach. Znacznie zmniejsza wydzielanie sebum, oczyszcza pory, hamuje pojawianie się wszelkich niedoskonałości. Krem nie powoduje u mnie łuszczenia. Będę do niego wracała.

10. NeoBio, Żel pod oczy (TK Max)- to dopełnienie mojej wieczornej pielęgnacji. Ten jest dla mnie nowością, jeszcze nie wyrobiłam sobie o nim zdania.

Czy moja tłusta cera potrzebuje kremu na noc?
 Z wyborem kremu na noc mam zawsze wielki problem, nie mówię to o kremie z apteki na niedoskonałości, ale o taki zwykłym nawilżająco-odżywczym kremie, który mojej tłustej cerze pomorze, a nie tylko przetłuści i zapcha.

11. Apteczka Agafii, Czysta Skóra, Krem do cery trądzikowej - jest to krem o bardzo lekkiej konsystencji, która już od samego początku mnie zachwyciła. Produkt zawiera bardzo pomocne w walce z cerą tłustą ekstrakty: z szczodraka krokoszowatego, żurawiny, skrzypu polnego, grejfruta i korzenia pietruszki. Mile o nim myślę, stosowałam go też rano, pod makijaż. Wstępnie polecam.

12. Dr Scheller, Aktywny krem na noc z wyciągiem z porzeczki i maruli - ma bogatą konsystencję, lubię stosować go po wysuszających glinkach, błotach. Jednak jest za treściwy na codzienne stosowanie.

13. FlosLek, BeEco, Bio-certyfikowany krem na noc - bardzo go polubiłam, pozostawia moją twarz taką przyjemnie satynową. Bardzo żałuję, że firma FlosLek wycofała serię Eco z produkcji. 

14. Sylveco, Krem brzozowo-nagietkowy z betuliną - tłuścioch jakich mało, to wielka pomyłka. Ale to moja wina, bo wybrałam produkt, który zupełnie nie jest przeznaczony do mojej cery. Ma w składzie olej sojowy, olej jojoba, olej z pestek winogron oraz wosk pszczeli, tyle dobroci dla mojej tłustej cery to zdecydowanie za dużo. Ale myślę, że spisze się cudownie na skórze przesuszonej.

Peeling/Maseczka
Pellingi i maseczki to stałe punkty mojej pielęgnacji. Obecnie korzystam z poniższych kosmetyków.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje peeling enzymatyczny oraz maseczka Luvos z olejkiem sojowym, błoto termalne, maseczka błotna o Alepi i Apisu.


Może polecicie mi jakiś kosmetyk do pielęgnacji cery tłustej?
całuję
kosodrzewina79