czwartek, 24 lipca 2014

Receptury Babuszko Agafii, Ruska Bania, Maska wzmacniająca, Chleb żytni i zsiadłe mleko

Witajcie,
dzisiejszym postem rozpocznę cykl trzech recenzji Ruskich Bani, rozpoczynam od maski wzmacniającej.


Opis producenta:
Maska do włosów na bazie zsiadłego mleka oraz żytniego chleba. Wchodzące w skład maski składniki wzmacniają cebulki włosów, zapobiegają nadmiernemu wypadaniu, chronią je oraz napełniają włosy energią i zdrowym wyglądem. Chleb żytni to źródło witamin od wielu lat używany w Rosji  jako skuteczny środek do pielęgnacji włosów. Odżywia, ujędrnia i regeneruje włosy, zapobiega ich łamliwości oraz rozdwajaniu się końcówek. Zsiadłe mleko   wzmacnia strukturę włosów, ułatwia rozczesywanie oraz nadaje włosom objętość i blask.

Skład:
W tym miejscu zawsze w moich notkach pojawia się dokładna analiza składu, ale w związku z tym, że jest w tej kwestii bardzo wiele nieścisłości, tzn. inny skład jest na polskiej naklejce, inny pod nią, a w sklepach też widuję różne składy.
Dlatego przyjmuję, że w masce jest zsiadłe mleko i chleb żytni (chociażby w ilościach śladowych).



Opakowanie:
plastikowy słoik, który do złudzenia przypomina babcine konfitury (500ml)

Konsystencja:
lejąca, rzadka
Zapach:
przyjemny, mleczno-landrynkowy (słodki)
Dostępność:
przyznam, że byłam przekonana, że ma go w swoim asortymencie każdy sklep z rosyjskimi kosmetykami, tymczasem tak nie jest, maskę widziałam w Lawendowej Szafie (11zł z rabatem jeszcze -20% mniej), Skarbach Syberii (13,90zł), Kalinie (19,90zł) 



Moje wrażenia:
  •  przez te wszystkie zawirowania ze składem produktu po maskę sięgałam pełna obaw - "co to zrobi na moich suchych włosach?",
  • maskę zaczęłam stosować, gdy włosy były świeżo po gigantycznym podcięciu/cieniowaniu, do tego były w naprawdę dobrym stanie, wcześniej rozpieszczałam je odlewką (dziękuję Soniu!) cudownie działającego na moje włosy balsamu na łopianowym propolisie (normalnie muszę pokazac Wam te rulony)



  • po kilku użyciach Ruskiej Bani włosy nie straciły dużo na wyglądzie,


  • dopiero po kolejnych kilku użyciach zauważyłam, że włosy zaczęły się prostować/skręt się rozluźnił, znacznie straciły one na objętości (ten efekt też mi się podobał)

  • na zdjęciach efekt jest ciekawy, ale już po kilku godzinach włosy stawały się bardzo cienkie, bez życia,
  • maska ma bardzo dobre właściwości pieniące, dlatego z powodzeniem traktowałam ją również jako produkt myjący,
  • myślę, że nie jest to zły produkt, ale nie powinien nazywać się maską wzmacniająca, jest to po prostu lekka odżywka, którą polubią cienkie i przetłuszczające się włosy. Ja do niej nie wrócę, teraz gdy moje włosy są zdrowe i krótkie to jest ok, ale dla wszystkich długowłosych polecam poszukać czegoś bardziej treściwego.
A jakie są Wasze doświadczenia z Ruskimi Baniami?
całuję
kosodrzewina79


12 komentarzy:

  1. nigdy nie miałam tej maski, teraz nakładam balsam tybetański i włosy mi po nim odrastają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie używałam tylko tej śmietankowej, ale niezbyt się polubiliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ruskich bani nie mialam, jakos Agafii mnie nie kusila wczesniej, jednak po widoku Twoich przeslicznych rulonow MUSZE zaopatrzyc sie w lopianowy balsam :)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze ale chce je wypróbować na własnych włosach : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam tę maskę, jeszcze kiedy włosy były w większości rozjaśniane. I jak to się po lekkiej proteinowej odzywce można spodziewać, robiła więcej szkody niż pożytku. Myłam nią też Zosine włoski (nie wiedziałam wtedy o zamieszaniu ze składem, a i maska jej nie uczulała ani nie podrażniała) i tutaj byłam bardzo zadowolona, były czyste, ale też sprężyste i lśniące. Czy wzmacniała korzenie włosów? Nie wiem, dzieciakom włoski z wiekiem gęstnieją i tak.

    Piękny ten rulon po łopianowym balsamie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze nie miałam żadnej ruskiej bani

    OdpowiedzUsuń
  7. Mialam ta maske. W ogole maski Agafii to dla mnie niestety jakas pomylka, wszystkie sa tak cieknace i przez to niewydajne i lekkie- ze mam wrazenie ze nie robia na moich wlosach nic (mialam ta chlebowa, lopianowa i drozdzowa) .W przeciwienstwie do balsamow propolisowych ktore sa swietne - moje pewniaki (mialam brzozowy i kwiatowy a wczoraj zakupilam lopianowy i juz po 1 uzyciu mysle ze sie polubimy).
    Lubie maski gestsze i tresciwe, dajace widoczny efekt po uzyciu (miekkosc, odzywnienie, polysk)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam jedną z nich (miód i jagody).Po pierwsze za rzadka,po drugie nic nie robiła-ot taka sobie odżyweczka.Tuningowałam ją na potęgę i wtedy coś się tam działo.Jeden z niewielu rosyjskich kosmetyków który u mnie okazał się niewypałem.

    OdpowiedzUsuń
  9. czyli moje włosy by się z nią polubiły :D? kurcze jakoś nie jestem przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam wersję z jagodami i przyznaję, że pokochały ją moje odrosty. Dla długości była jednak za lekka.

    OdpowiedzUsuń