wtorek, 20 maja 2014

Dr Scheller, Serum intensywnie łagodzące podrażnienia (jojoba & shisandra)

Ostatnio stałam się bardzo "serowa". Z coraz większą przyjemnością odkrywam działanie i moc tego typu produktów. Do tej pory jako posiadaczka cery tłustej ograniczałam się jedynie do ser antyoksydacyjnych (moje ukochane Flavo C forte, samorobione z wit.C), tej zimy postanowiłam jednak spróbować czegoś mocniejszego, czegoś co pomorze mojej skórze po kuracji retinoidami i kwasami. Mój wybór padł na niemiecką markę Dr. Scheller, markę której kosmetyki mają certyfikat BDIH.
Opis produktu:
Dr.SCHELLER to jedyna firma produkująca kosmetyki naturalne stosująca technologię NanoSolves. Łączy łagodną, naturalną pielęgnację skóry z wyjątkowym dogłębnym działaniem. Dzięki NanoSolves możliwe jest użycie aktywnych, czysto roślinnych czynników, bardziej efektywnie niż kiedykolwiek to było możliwe w branży kosmetyków naturalnych - dla pięknej i zdrowej skóry.
NanoSolves zawierają bezbarwną emulsję z lecytyny sojowej, która nie jest modyfikowana genetycznie. Te tak zwane bio-nanosomy są mikrokapsułkami transportującymi niezwykle efektywne, czysto naturalne ekstrakty jojoba i schisandryw głąb skóry. Dlatego też mogą aktywnie działać tam, gdzie są najbardziej potrzebne. 


Skład:
Aqua (woda), Glycerin (gliceryna – nawilża, łagodzi), Betaine (betaina - wiąże wilgoć, nawilża), Dipotassium Glycyrrhizate  (działanie łagodzące, przeciwzapalne), Schizandra Sphenanthera Fruit Extract (cytryniec chiński – wspaniały antyoksydant, zawiera wit. C, E i wiele mikroelementów), Gossypium Herbaceum Extract (ekstrakt z nasion bawełny - łagodzi podrażnienia, nawilża, zmiękcza, odżywia i regeneruje skórę, działa przeciwzapalnie, zapobiega zmarszczkom i przebarwieniem), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba),  Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy – nawilżające cudo), Caprylyl/Capryl Glucoside (delikatny detergent, zagęstnik), Xanthan Gum (guma ksantanowa – substancja żelująca, zagęstnik), Chondrus  Crispus (mech irlandzki – krasnorost -  nawilża, zmiękcza, oczyszczające, antyoksydant), Lecithin (lecytyna, emulgator), Tocopherol (witamina E, antyoksydant, witamina młodości), Caprylic/Capric Triglyceride (mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierająca w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną, substancja natłuszczająca, wygładzająca, zapewniająca prawidłową ochronę), Ascorbyl Palmitate (pochodna witaminy C o zwiększonej stabilności i zdolności wnikania w naskórek, rozjaśnia cerę i zmniejsza przebarwienia, działa przeciwrodnikowo), Ascorbic Acid  (antyoksydant, spowalnia procesy starzenia się skóry), Citric Acid (kwas cytrynowy, wspomaga działanie ochronne antyoksydantów, konserwant), Alcohol (konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant).

Opakowanie:
buteleczka z ciemnego szkła z pipetą

Konsystencja:
rzadka zawiesina




Zapach:
nie był mocną strona tego kosmetyku, przebijał zapach oleju jojoba

Dostępność:
za swoją buteleczkę zapłaciłam równo 20zł na allegro

Moje wrażenia:
  •  początkowo bardzo obawiałam się, że dla mojej tłustej cery olejowe serum okaże się zbyt bogate i wcześniej czy później spowoduje na mojej twarzy wysyp zaskórników, 
  • na początku serum używałam w duecie z kremem z tej samej serii (pokazywałam Wam go TUTAJ), wtedy dla mojej cery była to zbyt bogata pielęgnacja, skóra była obciążona i wiecznie tłusta, postanowiłam odstawić krem i pozostać przy stosowaniu serum samodzielnie, 
  • aplikowałam je pod maski algowe, na retinoidy, kwasy, ale największym zaskoczeniem było dla mnie to, że serum spisywało się cudownie rano, kilka kropli roztartych w dłoniach, a później delikatnie wklepanych w skórę twarzy sprawiało, że nabierała ona jedwabistości, gładkości i niesamowitej świeżości, nałożony później na nie nawet najbardziej ciężki i matujący podkład (Revlon) wyglądał zdecydowanie lżej,
  • a co z minusami? Są! Serum pieniło się, co trochę mnie denerwowało:
  • do serum z pewnością wrócę, bo naprawdę była to dla mojej skóry przyjemna dawka nawilżenia, prawdziwy regeneracyjny "kop",
  • dla mojej tłustej skóry kosmetyk, który ma mocniejsze działanie, a jednocześnie lżejszą formułę niż krem jest wybawieniem,
  • cerom normalnym i suchym polecam to serum pod krem, myślę, że będziecie zadowolone,
  • myślę, że sera zagościły w mojej pielęgnacji już na stałe, niebawem napiszę Wam o moich innych serowych odkryciach.
A Wy, stosujecie sera? Może mi jakieś polecicie?
całuję
kosodrzewina79


13 komentarzy:

  1. Te pienie się jakoś mnie nie zachęca;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta glicerynka niestety mnie zniechęca, ostatnio podrażnia mnie we wszystkim :(
    Sera stosuję przeważnie własnorobione, na podstawie hydrolatu i żelu hialuronowego, potem czasem dorzucam emulgator, olej i jakieś pyszności, typu liposomy na naczynka, ekstrakt, jakiś nawilżacz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwne, że serum się pieni. Pierwszy raz coś takiego widzę.
    Nie stosowałam jeszcze żadnego serum, ale tym mnie zainteresowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też by mnie zdziwiło gdyby serum się pieniło. Chyba coś im się pomyliło.

    OdpowiedzUsuń
  5. pienienie się serum rzeczywiście nie zachęca ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że teraz panuję moda na buteleczki z pipetą ;D Nie znam tej firmy, nie znam tego serum. Sama kupiłam niedawno koreańskie z witaminą C, zobaczymy jakie będą efekty ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogolnie chetnei bym przetestowala, choc to pienienie sie, to troche dziwna sprawa ;) Ja obecnie uzywam serum z PO.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne to serum i nawet nie drogie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla takich cer jak nasze serum to kosmetyk idealny!
    Ja wciąż używam samorobionego Antioxa z BU, już niedługo będę go opisywać.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie stosuje żadnych ser, ale chyba czas zmienić. możliwe że te kupię : )

    OdpowiedzUsuń
  11. Piana zniechęca, ciekawe co daje taki efekt w składzie.

    OdpowiedzUsuń
  12. szczerze mówiąc, myślałam że cena będzie z kosmosu, a tu proszę :)

    OdpowiedzUsuń