sobota, 26 kwietnia 2014

Moja alternatywa dla OCM


Szukając właściwej pielęgnacji dla mojej tłustej cery zetknęłam się z OCM. Jest to metoda polegająca na oczyszczaniu skóry za pomocą mieszanki odpowiednio dobranych olei. Moja mieszanka składała się z 30% z oleju rycynowego i z pozostałych 70% oleju z pestek winogron.

Ta metoda towarzyszyła mi przez kilka tygodni. Gdy już pokonałam obawy przed nakładaniem oleju na tłustą skórę twarzy zaczęło mi się to nawet podobać. Szybko jednak odezwały się naczynka, to pewnie za sprawą gorącej szmatki, którą zmywałam olej. Miałam też wrażenie, że codzienne pocieranie muśliną, mikrofibrą lub frotą mojej twarzy jednak jej nie służy. Stała się ona bardziej wrażliwa i jakaś taka "po przejściach". Ale i tak największym problemem było dla mnie pranie tych wszystkich ściereczek. Miałam wrażenie, że gdy piorę je w ręku to nie jestem w stanie ich porządnie doczyścić, pranie kilku małych szmatek samych w pralce nie było zbyt ekonomiczne, ale największą moją pomyłka było wrzucenie kilku sztuk po OCM do bębna pralki, w którym znajdowała się pościel i ręczniki. Powiem krótko - pomimo 90 stopni Celsjusza olej nie tylko się nie sprał, ale nawet rozprzestrzenił na pościel i ręczniki, które później tak śmierdziały spalonym olejem, że nie byłam w stanie ich używać. To był przysłowiowy gwóźdź do trumny dla OCM w moim wydaniu.

Pomimo takiego obrotu spraw nie przestałam widzieć w olejach ich nawilżających, natłuszczających ale i oczyszczających właściwości. Stąd później moja przygoda z olejkiem pomarańczowym z BU czy olejem arbuzowym, do którego dodałam SAP.



 Ostatnio, gdy sięgnęłam po dwa kosmetyki do demakijażu i zobaczyłam w ich składach wspaniałe oleje i ekstrakty pomyślałam, że może zastosuję je w podobny sposób co OCM.
Mój rytuał oczyszczania twarzy przez ostatnie tygodnie wyglądał tak:
  •  w kompletnym makijażu (podkład, róż, bronzer, cienie, tusz) przystępuję do pracy,
  • wyciskam na dłoń porcję produktu


  • bardzo dokładnie rozprowadzam produkt po twarzy - delikatny masaż twarzy 1-2 minuty. Mam wrażenie, że pod wpływem ciepła skóry twarzy i rąk preparat staje się rzadszy i fantastycznie rozpuszcza sebum i makijaż,
  • następnie dużym bawełnianym płatkiem zamoczonym w ciepłej wodzie zmywam cały, rozpuszczony już makijaż

Czy jestem zadowolona z demakijażu wykonanego taką metodą?


Tak, bardzo! Bawełniany płatej jest delikatny i nigdy nie podraznił mi skóry twarzy. Nie ma problemu z praniem szmatek, którymi wcześniej zmywałam olej z twarzy. Raz na jakiś czas do zmycia zanieczyszczeń użyję szmatki muslinowej, ale dbanie o jej czystość jest o wiele łatwiejsze niż w przypadku oleju.
W moim przypadku pojedyncze oczyszczenie twarzy, jeszcze wykonane pospiesznie micelem zupełnie się nie sprawdza, a ta metoda pozwala mi oczyścić twarz z makijażu, całodniowego brudu i wydzielanego obficie przez moją skórę sebum. Idący później w ruch micel (po przetarciu nim twarzy płatek jest prawie zawsze czysty) lub żel jest tylko dopełnieniem oczyszczania. Dopiero na taką umytą twarz aplikuję peeling, maseczkę lub po prostu krem.

Przy takim oczyszczaniu twarzy wspaniale sprawdziły mi się dwa kosmetyki Yes To Carrots (Sephora) oraz Noni Care (np. tutaj). Uważam, że oba są naprawdę warte uwagi.

A jak oczyszczanie twarzy wygląda u Was?
całuję
kosodrzewina79

16 komentarzy:

  1. Kochana spadłaś mi z nieba z tym postem! Mam cerę mieszaną, wrażliwą i naczynkową i OCM też nie do końca przypadło mi do gustu (powody takie same jak u Ciebie) i szukałam innego sposobu oczyszczania buźki. Ostatnio do mycia twarzy stosowałam jedynie micel, ale po jakimś czasie miałam wrażenie, że nie do końca oczyszcza twarz. Tak więc teraz już będę wiedziała co robić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to wielkie odkrycie, ale u mnie działa. Miło, że mogłam pomóc.

      Usuń
  2. Mam cerę tłustą i przez długi czas byłam przeciwniczką olei. Obecne nie wyobrażam sobie bez nich pielęgnacji. Co prawda nie używam ich do oczyszczania cery (tutaj nadal jestem wierna żelom) ale stosuję je zamiast kremu. Efekty są rewelacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. OCM nie stosowałam, ale kiedyś miałam olejek z BU.
    Teraz zmywam wstępnie makijaż micelem, potem myję żelem, na koniec przecieram tonikiem i koniec demakijażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właściwie tak jak u mnie. Ale musiałam jeszcze "pobawić się" OCM.

      Usuń
  4. U Ciebie zawsze mozna podpatrzec ciekawe nowosci kosmetyczne ;) Zadnego z w.w. produktow, nie znalam wczesniej. Kiepsko, ze dopieranie sciereczek szlo tak opornie ;/ Ja zmywam makijaz plynem micelarnym (od niedawna) i tonikiem, od zawsze natomiast towarzyszyly mi mleczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie pranie tych ściereczek to był koszmar, ale ja od względem czystości należę do tych osób, które poszewkę na poduszkę zmieniają 2-3 razy w tygodniu.

      Usuń
  5. Pamiętam,jak moja przyjaciółka narzekała na pranie szmatek. Po kilku tygodniach zrezygnowała z OCM. Podeślę jej link do Twojej notki. Może to udogodnienie przypadnie jej do gustu;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W jaki sposób używasz pudru bambusowego. Wypatrzyłam na fotce, ja właśnie zaczęłam przygodę z podkładem mineralnym and im in heaven

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder bambusowy stosowany pędzlem zupełnie u mnie się nie sprawdził. Obecnie porcję pudru wysypuję na wieczko, produkt nabieram puszkiem z Sephory i po prostu wgniatam w twarz. Tylko taka aplikacja tego produktu zdaje u mnie egzamin.

      Usuń
  7. Nie udało mi sie jeszcze przekonać do OCM, chyba za wygodnicka jestem i zawsze tylko płyn micelarny mimo, że nnie zmywa idealnie za pierwszym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrobiłabym duzo, aby mieć świadomość, że dobrze oczyściłam twarz. "Mycie" samym micelem skończyło się u mnie maksymalnym zapchaniem twarzy.

      Usuń
  8. Miałam te same problemy z OCM, po pierwszym zachwycie skóra zaczerwieniona, naczynka rozpulchnione, podrażnione policzki... i ten problem z higieną ściereczek. Nie wiem, jak ktoś je mógł dopierać w rękach. Teraz używam olejku emulgatorem, zmywam go potem aleppo albo żelem sylveco. Twój sposób zapamiętam, jak wpadnie mi odpowiedni kosmetyk w ręce, chętnie wypróbuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się jakoś nie mogę przekonać do oczyszczania metodą OCM. Wolę wodę, żel i tonik.

    OdpowiedzUsuń