poniedziałek, 30 września 2013

Wzgardzone ciało..

Wzgardzone? Chyba tak. Pod koniec lipca uświadomiłam sobie, że jestem dla mojego ciała jak taka macocha. Owszem myję je codziennie, ale nic więcej. Gdy porównam do tego swoje zaangażowanie włożone w pielęgnację włosów i twarzy, to ciało naprawdę jest wzgardzone. Aż wstyd się przyznać, ale potrafię całymi tygodniami nie sięgnąć po balsam. Kwestię peelingów, to już zupełnie przemilczę.

Z początkiem sierpnia postanowiłam wziąć się za siebie i postawiłam przed sobą wyzwanie. Dzisiaj mijają dwa miesiące odkąd zaczęłam w pielęgnację ciała wkładać więcej serca.


Zawsze obiecywałam sobie, że będę peelingowała ciało, ale zawsze kończyło się na tym, że kolejny peeling lądował na półce. Dzisiaj pokażę Wam te, których używałam najczęściej.

  • Ruska Bania, Peeling Ziarna Kawy & Śmietana - mój zdecydowany faworyt. Uwielbiam jego obłędny kawowy zapach, który czasami jest Latte, czasami jak cappuccino, a czasami wręcz bywa przyjemnym kakao. Jest to dla mnie niesamowite, jak jeden produkt może mieć tyle twarzy. Mam jeszcze odrobinę mojej również ukochanej wersji z agrestem i gruszką, o której Wam już pisałam-->KLIK. Teraz czas wersję kukurydzianą. Jestem ciekawa, czy spodoba mi się równie mocno jak jej dwie poprzedniczki. 
  •  Planeta Organica - Peeling rokitnikowy - uważam, że właśnie seria rokitnikowa najbardziej udała się Planecie Organice. Ten zapach jest dla mnie cudowny. Peeling lekko nawilża, ale nie tłuści skóry, a to dla mnie jest bardzo ważne.
  • Joanna, Pelling z eksraktem z bzu - ostatnio dostałam na głowę z tym zapachem. Po prostu uwielbiam bez. W moim rodzinnym domu mama zawsze stawiała bukiety bzu, pachniało obłędnie. Zapach peelingu przypomina mi te czasy, ale i bez tej sentymentalnej nuty uważam, że jest to dobry produkt, który ładnie oczyszcza ciało.
  • Pat&Rub, Peeling żurawina i cytryna - pamiętam, że nim go kupiłam naczytałam się ogromnej ilości recenzji, które wychwalały ten produkt pod niebiosa. I gdy już wydałam te prawie 80zł, to myślałam, że moje ciało czekają niebiańskie rozkosze, niczym księżniczka Fiona ujrzę swe nowe oblicze. A tu cóż... ogrem jestem i ogrem pozostanę. 
 Znacznie większą uwagę zaczęłam też przykładać do nawilżania ciała. I musze się Wam przyznać, że gdy dobierze się odpowiedni produkt do swoich preferencji, to naprawdę balsamowanie może być bardzo przyjemne. Ja mam jeden warunek--> mazidło musi się bardzo szybko wchłonąć, nie znoszę tłustej warstwy na ciele. Przez ostatnie dwa miesiące stosowałam głównie trzy masła:


  • OMIA, Krem dermatologiczny do ciała z aloesem - to mój zdecydowany faworyt w tej kategorii. Cudownie lekki produkt z morzem aloesu w składzie. Po jego wsmarowaniu w skórę czułam przyjemne chłodne nawilżenie, ale absolutnie żadnej lepkości czy tłustości. Polubiły go też moje włosy i o dziwo twarz.Znalazłam wreszcie coś czym bez żadnych obiekcji będę nawilżała skórę moich piersi.
  • ISANA, Masło do ciała z orzechem włoskim - stara, stara seria limitowana z Rossmanna. Zakochałam się w niej i zrobiłam zapas. Warto było, bo to dobre mało. Ładnie pachnie i szybko się wchłania.
  • Planeta Organica, Masło rokitnikowe - powtórzę to co napisałam przy peelingu z tej linii. Cudowny zapach. Z zaprezentowanych produktów jest zdecydowanie najbardziej natłuszczające. Uwielbiają go moje stopy i nogi. mam jeszcze wersję cedrową, ale oceniam ją znacznie słabiej.
 A jakie są efekty? Ciało jest bardziej gładkie i nawilżone. Prawie zupełnie zniknęły u mnie czerwone kropki, które miałam na ramionach. Zdecydowanie szybciej idzie mi z depilacją nóg. Widzę same plusy. Nie chcę teraz przegiąc w drugą stronę i balsamować się dwa razy dziennie. Tak co 2-3 dni, to taki mój max.
Moje wyzwanie uważam za udane. Potrzebne mi są pozytywne nawyki.

A jak tam z Waszym ciałem? Też bywa wzgardzone?
całuję
kosodrzewina79

PS teraz biorę się za pielęgnację włosów, które od połowy sierpnia są w wiecznym kryzysie :(
Skończyło się na ostrym cięciu. 
Zawsze miałam kształt U teraz mam V - fryzjerka nawet nie zapytała, zadecydowała sama. 
Pozwólcie proszę, że stylizację i zamysł artystyczny "fachowca" okryję milczeniem.
tak, wiem rozpacz :(

wtorek, 17 września 2013

Lubię to! - popijam...

Witajcie, 
dzisiaj przychodzę do Was z takim luźnym postem o płynach. Czyli o tym co lubię pić. 
Może coś Was zaciekawi.

Woda. Uwielbiam smak czystej i chłodnej wody. Od lat jestem wierna Nałęczowiance (650mg/L - zawartość soli mineralnych). Ostatnimi laty coraz częściej jednak sięgam po Muszynę (2441mg/L). Sporadycznie raczę się wodą leczniczą Słotwinką (3788mg/L) z Krynicy-Zdroju.




Kawa.
Wielkim kawoszem nie jestem. Ale po prostu lubię smak i aromat kawy. Jacobs w tej kategorii u mnie wygrywa. Trzymam ja zawsze w szczelnie zamkniętej puszce w lodówce. Łyk kawy z odrobiną mleka, to dla mnie jedna z najprzyjemniejszych chwil dnia. Nie słodzę i nie piję kawy rozpuszczalnej.








Często też sięgam po kawy zbożowe. Uwielbiam Inkę. Ostatnio popijałam orkiszową Hildegardę. Są one miłym urozmaiceniem, ale nie zastąpią mi smaku prawdziwej kawy.

Rooibos od poznańskiej Astry to moja największa herbaciana miłość. Pamietam jak wiele lat temu zostałam nią pierszy raz poczęstowana. Po łyku skrzywiłam twarz i poprosiłam o zwykłą czarną herbatę. A teraz mam w domu tylko ją i zieloną herbatę. Za czarną nawet nie zerkam.




Nie przepadam za herbatami owocowymi, ale uwielbiam te ziołowe napary. Moim numerem jeden jest mięta. Uwielbiam kończyć dzień kubkiem gorącej herbaty z mięty.







Soki. Rzadko po nie sięgam. A jeżeli już, to wybieram te pasteryzowane i bez cukru. Najczęściej są tzw. jednodniowe soki warzywne (marchewka, marchewka + seler). Ostatnio jednak odkryłam bardzo dobre soki Queen. Polecam szczególnie pomarańczowy, pyszny :)
 
Z przykrością muszę przyznać, że UWIELBIAM smak coli. Ale walczę z tym i już jej nie kupuję.

A jak jest u Was?
całuję 
kosodrzewina79

sobota, 14 września 2013

Denko, czyli garść mini recenzji - sierpień 2013r.

Witajcie,
po tych zakupowych postach przyszedł czas na puste opakowana. Równowaga w przyrodzie musi być zachowana.

A teraz po kolei, zacznę od twarzy:

1. Fitokosmetic, Glinka biała, Anapska - bardzo dobra, delikatna glinka. Lubię ją solo i w duecie ze spiruliną. Kupię ponownie. Więcej KLIK.

2. Glinka szara - bardzo mocna i drażniąca glinka. Nie polecam i nie kupię ponownie. Więcej TUTAJ.

3.Glinka czarna przeciwtrądzikowa do cery tłustej i problemowej z aloesem i echinaceą (jeżówką)- cudowna glinka do cery tłustej, wymiatacz zaskórników. Moja ulubiona. Wielbię ją.  Więcej KLIK.

4. Delia, Płyn dwufazowy - nie moja bajka. Nie kupię ponownie. 

5. Goremi, Hydrolat z róży damasceńskiej - ładnie pachnie, nie podrażnia. Cenię w nim to, że jest sprzedawany w szklanej butelce, którą później mogę wykorzystać. Może kupię ponownie.

6. Kanebo, Sensai Mud Soap (Wash and Mask) step 2 - błotne mydło/maska do twarzy - napakowana gliceryną i PEG-ami maź, która udaje  błoto. Odradzam i przestrzegam przed zakupem tego "prestiżowego" kosmetyku. Więcej KLIK.
7. ZSK, Hydrolat geraniowy - pachniał podobnie do wody różanej, ale nic nie robił. Nie kupie ponownie.
8. BeBeauty, płyn micelarny - przyzwoity, czasami jednak trochę szczypał w oczy. Będę do niego wracała. Za tę cenę warto spróbować. 

9. Phenome, Quenching owerful serum, Serum głęboko nawilżające - to moje największe rozczarowanie tego denka. Wspaniały, naturalny skład i zero efektu. Szkoda. 






10. e-naturalne, Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych - mój ulubieniec. Zawsze do niego wracam. Szczerze polecam każdemu. 

11. Sensodyne, Pasta do zębów - uwielbiam i polecam :)

12. Alterra, Ochronna pomadka do ust - bardzo dobra i tania pomadka. Z pewnością do niej wrócę. 

13. Bioderma, Sebium - żel do mycia cery tłustej - kiedyś go uwielbiałam, to już moja druga czy trzecia butelka. Na plus wygodna pompka. Teraz stawiam jednak na bardziej delikatne płyny do mycia buzi. Nie kupię ponownie.

A teraz czas na ciało:

14. Nivea, Diamond Touch - Kremowy olejek pod prysznic - dla mnie bubel. zwykły wysuszacz. Nie kupię ponownie.

15. Rexona - mój ulubiony antyperspirant, szczególnie lubię właśnie tę zieloną wersję. Uwielbiam :)

16. Eveline, Slim Extreme 3D, Serum antycelulitowe - mazidło na sadełko. Gdy tyłek siedzi na kapanie i wcina pizzę, to nic nie pomoże. Stawiam na ćwiczenia. Nie kupię ponownie.

17. Born to Bio, Żel do ciała - aloes i bambus - wiem, że to kosmetyk naturalny, ale ten zapach... skisła wóda. Nie ma opcji abym do niego wróciła.

18. BeBeauty, Krem do rąk masło shea i olejek kokosowy - cudowny zapach i bardzo dobre nawilżanie. Dobre, że mam jeszcze jedną tubkę w zapasie.

19. Alverde, Płyn do mycia rąk z bergamotką - uwielbiałam z tej serii żel pod prysznic, ale ten płyn to jakaś kpina. Bardzo rzadka konsystencja, pieni się bez użycia wody. Nie kupię ponownie.

I na koniec włosy:

20. OMIA - maska arganowa - bardzo przyzwoita maska, która dobrze nawilża i odżywia włosy. Szczerze polecam. Więcej KLIK.



21. Receptury Babuszki Agafii - Naturalny tonik przeciw wypadaniu - na moje włosowe problemy nie pomógł, ale przyjemnie mi sie go używało. Raczej nie kupię ponownie.

22. Pharmaceris, Odżywka regenerująca - tłuścioch nad tłuściochy, bardzo przetłuszczała i obciążała moje włosy. Polecam dla bardzo, bardzo suchych włosów. Z 1/3 tej maski poszła w świat. Z tego co wiem, Ola jest zadowolona. Nie kupię ponownie.



23. Joanna, Naturia, Odżywka bez spłukiwania z pokrzywą i zieloną herbatą - uwielbiałam jej cudowny limonkowy zapach. Po umyciu włosów wgniatałam ją lekko w końce. Czasami było ok, czasami miałam wrażenie, że przesuszała końce. Lubię tez odzywki, ale po 4 butelkach mam ochotę na coś innego. Polecam.

24. Equilibra, Szampon aloesowy - na początku byłam nim zauroczona, ale później było coraz gorzej. Nie był to ani delikatny, ani oczyszczający szampon. Zawiera obklejające moje włosy pq44 i pq7. Po co mi taki szampon. Mam zapas, ale nie kupie ponownie.

25.Nfvskaya Korona, Olejek łopianowy z kiełkami pszenicy i jojobą - bardzo go polubiłam, szkoda, że jest już nieosiągalny.


próbki/saszetki

Próbki/saszetki to nic specjalnego. Maseczka Ziai nie była zła, ale wolę czystą glinkę. Spodobała mi się próbka kremy Tołpa, może kiedy się skuszę.

I to na tyle. Akcja odgruzowywania u mnie nadal trwa. Żyje się naprawdę łatwiej, gdy mniej klamotów nas otacza i nam tę cenną przestrzeń zabiera. 
całuję
kosodrzewina79

piątek, 13 września 2013

Nowości - przemyślenia klienta - mix - cz. III - ostatnia.

To już trzecia i ostatnia (na kilka/kilkanaście tygodni) epopeja zakupowa. Taj jak w poprzednim poście prym wiodą kosmetyki mojej siostry. Może coś Wam się spodoba :)

a) mix - Apteka, Rossmann, allegro

To taki mix naszych zakupów z apteki, Rossmanna. Odżywkę bez spłukiwania Tigi oraz serum do twarzy kupiłam na allegro. Wodę brzozową, tonik Bandi i krem Apis nabyłam z tzw. drugiej ręki.


b) ZIKOdermo


ZIKO to taka konkurencja dla sieci aptek doz. Tu też zaszalała głownie siostra.

c) Sephora

A na koniec coś mojego, wreszcie. Jest to mój pierwszy w życiu puder mineralny. Niech się spisze!


Muszę się Wam do czegoś przyznać. Wiem, że siostra robiła zapasy na rok, ale to widzicie na zdjęciach to może 1/4 tego co zabrała ze sobą. Jak widziałam te przychodzące paczki, jak robiłam te przelewy, jak dźwigałam wraz z siostra te kilogramy kosmetyków do domu, to uwierzcie mi, że mój zakupoholizm przeszedł mi w mig. Prócz tego pudru mineralnego i pędzelka z Sephory, to naprawdę od kilku tygodni nic nie kupiłam. I tak trzymać :) Czasami trzeba zobaczyć siebie w zachowaniu innej osobie, aby ozdrowieć. Amen. 
całuję
kosodrzewina79

Nowości - przemyślenia klienta - sklepy internetowe - cz. II.

Wakacje są okresem, w którym robię najwięcej zakupów. Bez wątpienia sprzyjają temu odwiedziny mojej siostry, która jest w Polsce tylko raz w roku, i zawsze wyjeżdżając z kraju ma jedną walizkę pełną kosmetyków. Cóż za ironia, ja kupuję kosmetyki sprowadzane z Rosji, Niemiec, Syrii, Marocca czy Izraela, a Ona będąc daleko tęskni za polskimi produktami.

Pokażę Wam dzisiaj nasze babskie zakupy; moje, mojej siostry, mojej mamy a nawet mojej bratowej. W miarę możliwości wkleję też zdjęcia faktur. Po prostu może coś Wam wpadnie w oko.

a) XXX

To były zakupy, na które zbierałam bardzo długo. I po tym jak 1 sierpnia zdałam bardzo ważny dla mnie egzamin, postanowiłam zaszaleć. Skuszona rabatem w wysokości 10% za zakupy powyżej 500zł, połączyłam nasze babskie portfele i zrobiłyśmy zamówienie. Wcześniej zadzwoniłam do sklepu, gdzie poinformowałam Panią, że stopniowo przechodzę na naturalną pielęgnację i bardzo by mi zależało na otrzymaniu mini produktów i próbek kremów koloryzujących do twarzy, po prostu chciałabym zrezygnować z podkładu i czegoś dla siebie szukam.
I co dostałam: trzy mini próbki po 1ml i eco podpaskę. Tam jeszcze był problem z szamponem, ale później ten, który zamawiałam dosłano. Kwestią próbek byłam bardzo rozczarowana, ponieważ nie byłam po ich użyciu w stanie określić ich działania. Myslałam, że przy zakupach na kwotę 500zł, prośba klienta będzie traktowana powaznie. Nie wrócę do nich więcej.

Myślę, że pewne sklepy czują się zbyt pewnie i nie myślą już o dbaniu o klienta. A to wielki błąd!

b) Naturnika

Tutaj najbardziej zależało mi na próbkach kosmetyków John Masters Organics. Pisałam o tym w TYM poście. Wybrałam sobie jeszcze dwa kremy do cery tłustej i dwie maseczki. Do zamówienia były dołączone próbki, ulotki i dwa katalogi/informatory o kosmetykach. Pełna kulturka, szczerze polecam.

c) NaturaEco.pl
To sklep, który po prostu szanuję. Jakiś czas temu robiłam tam spore zamówienie, m.in. na olejki, szampony i hennę Khadi. Gdy dostałam zamówienie okazało się, że szampon ma inny skład, niż ten który widniał w sklepie. Ale nie tylko w tym sklepie, bo i na helfy.pl i nawet na stronie Khadi. Poinformowałam o tym sprzedawcę, zostałam za zaistniałą sytuację przeproszona i bez problemów mogłam odesłać szampon. Za dwa dni dostałam zwrot pieniędzy łącznie z kosztami za przesyłkę.
I takie załatwienie sprawy cenię. Sama u siebie i swoich bliski mocny nacisk kładę na uczciwość. Jest to dla mnie cecha priorytetowa w wyborze przyjaciół, znajomych a nawet i sklepu. Po prostu tak mam. Nie godzę się na mydlenie mi oczu i wzbogacanie się za wszelką cenę kosztem drugiego człowieka.
Ale wracając do rzeczy, do sklepu wróciłam po rewelacyjną maskę kadzidłową, którą po prostu uwielbiają moje włosy i... nos.Teraz też postanowiłam dać szansę masce wawrzynowej. Ale tak jak pierwszą z czystym sumieniem polecam, to o drugiej nic nie napiszę, bo jeszcze jej nie stosowałam.
Nie wiem, czym sobie zasłużyłam ale jako gratis otrzymałam małą wersję balsamu z olejem arganowym, choć jest to średnio trafiony gratis, bo zawiera parafinę, ale na stopy i łokcie w te zimowe miesiące będzie idealny.

Do zakupów nie było dołączonej faktury, dlatego skopiuję Wam ceny z mojego konta w sklepie:
Produkty
1 x Chyawanprash - ajurwedyjski ziołowy preparat 500g. 28.00zł
1 x ODŻYWKA KADZIDŁOWA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH 150ml. 18.00zł
1 x ODŻYWKA WAWRZYNOWA - ODBUDOWA ZNISZCZONYCH WŁOSÓW 150ml. 18.00zł
1 x Khadi Naturalna Henna Orzechowy Brąz 100g 25.00zł
1 x Dabur Naturalna Ziołowa Ayurwedyjska Pasta do Zębów 200ml 19.00zł

Podsuma: 108.00zł
VAT 23%: 20.20zł
Poczta Polska (Opłata za paczkę): 10.00zł
Razem: 118.00zł
d) eNATURIS


Pamiętacie jak w sierpniu pisałam Wam o masce konopnej (KLIK). Mojej siostrze produkty Lavea tak bardzo przypadły do gustu, że kupiła sobie wszystkie trzy rodzaje masek, czyli konopną, oliwkową i z minerałami z Morza Martwego. Mojej tłustej cerze zafundowałam maseczkę ogórkową i miętową.
Kosmetyki Lavea nie są  drogie dlatego skusiłyśmy się z siostrą na mleko do kąpieli oraz śmietankę  migdałową do ciała. Dodatkowo z oferty sklepu wybrałam sobie jeszcze odżywkę do włosów Logony w sprayu.
Zamówienie było wysłane bardzo szybko, bo dostałam je na drugi dzień.
Dużą niespodzianką był talon zniżkowy na kolejne zakupy.


e) Emina.pl
A tutaj małe zakupy w sklepie jednej z blogerek. Skorzystałam z darmowej wysyłki. Polecam, ponieważ w tym sklepie kosmetyki BingoSpa są tańsze niż na stronie producenta.

Jestem ciekawa czy ktoś dobrnął do końca tej epopei zakupowej?
Ale Was zmartwię, w następnym poście będzie część druga.
Coś Wam wpadło w oko?
całuję
kosodrzewina79



czwartek, 12 września 2013

Nowości - przemyślenia klienta - sklepy z półproduktami - EcoSpa i Goremi - cz. I.

Sklepy z półproduktami i kosmetykami do samodzielnego wymieszania znam od kilku lat. Zaczęłam od Biochemii Urody, później były Mazidła, ZSK, EcoSpa i e-naturalne. Każdy z tych sklepów lubię za coś innego. Najbardziej lubię te, które mają dokłądne opisy właściwości produktów wraz z cechami chemicznymi (pod tym względem prym u mnie wiodą Mazidła).

Po ponad rocznej przerwie wakacje zakupy zrobiłam w dwóch sklepach z półproduktami:

a) EcoSpa


W wolnej chwili z ciekawości weszłam na ich stronkę i moją uwagę zwróciło kilka produktów. Najbardziej oleje: z nasion brokułu i pomidora, o których dużo dobrego czytałam, obydwoma chcę potraktować moją twarz. Zobaczymy.
Skusiłam też się na hydrolat z werbeny, ponieważ uwielbiam ten zapach i pomyślałam o mgiełce do włosów. Bławatkowy będzie do twarzy.
Skończył mi również tak uwielbiany przez moje włosy i skalp pantenol, mój wcześniejszy też był z tego sklepu, dlatego wróciłam po sprawdzony produkt.
Z kwasów owocowych AHA już ukręciłam sobie tonik. A konserwant eco zawsze się przyda :)
Kupiłam też dwie szklane butelki z brązowego szkła z atomizerami, dodatkowy atomizer do hydrolatu oraz słoiczek z ciemnego szkła.

Dla zainteresowanych ceny z faktury:

 Z tych zakupów jestem bardzo zadowolona. Tonik AHA spisuje się rewelacyjnie, pantenol też. Z olejami czekam na chłodniejsze dni. O wszystkim dam znać.


b) Goremi - zdrowe kosmetyki

Do tego sklepu trafiłam szukając ekstraktu z chmielu. Ale po kolei... kilka tygodni temu przedstawiałam Wam olejowy ekstrakt z chmielu (KLIK), którego działanie mnie zauroczyło. Długo go szukałam, ale nigdzie nie było po nim śladu. Właścicielka sklepu Setare, u której kupiłam ten olej wcześniej odpisała mi, że firma zrezygnowała ze sprzedaży swoich produktów w naszym kraju. Rozpacz :(

Dlatego jak tylko znalazłam wyciąg z szyszek chmielu, to kupiłam aż 3 buteleczki. Do tego dorzuciłam wyciąg z pokrzywy i kasztanowca. Do koszyka wpadła też elastyna i 4 butelki hydrolatu z róży damasceńskiej.
W przesyłce, którą otrzymałam zabrakło 3 hydrolatów, zadzwoniłam do sklepu i bez problemu zostały dosłane.

Do zamówienia nie była dołączona faktura, dlatego skopiowałam ją ze swojego konta w sklepie. Najbardziej zaskoczyła mnie cena za przesyłkę, która malała, wraz z każdym nowym produktem w koszyku. U mnie wyszło 4,92zł. 


                    

3 5,00zł    15,00zł

       





                                                                                                             Total products (tax incl.): 42,53 zł
                                                                                                                Total shipping (tax incl.): 4,92 zł
                                                                                                                                          Suma: 47,45 zł

Z zakupów jestem zadowolona, ale muszę przyznać, że brakuje mi dokładnych opisów, specyfikacji produktów. Musiałam zadzwonić do sklepu, aby dowiedzieć się o wyciągi. Teraz już wiem, że są one na 50 procentowym glikolu. U mnie będą do wcierek :)

I to tyle z zakupów półproduktowych. 
Miałam jeszcze na oku produkty z Mazideł, Kolorówki i ZSK, ale mi przeszło. 
Wyrastam z chomikowania. I nie ukrywam, że mnie to cieszy. 
W najbliższym czasie pokażę Wam inne wakacyjne nowości. 
całuję 
kosodrzewina79


poniedziałek, 9 września 2013

Mocne jesienno - zimowe uderzenie - Izotziaja, Retin A i Acne-Derm.

Jesień i zima to czas, który uwielbia moja tłusta cera. Mniej się wtedy świeci, jest bardziej wyciszona. A i ja, nie ukrywam, że wyczekuję września, aby móc wprowadzić w moją pielęgnację mocniejsze uderzenie bez obawy o podrażnienia i przebarwienia. Jak wiecie kocham glinki, błota czy algi, ale one nie są w stanie tak bardzo oczyścić skóry jakbym ja sobie tego życzyła.
Mocniejsze uderzenie, to w moim rozumieniu to kwasy i retinoidy.

Rok temu dokładnie o tej porze rozpoczęłam kurację kremem Avene Triacneal, po dwóch miesiącach wprowadziłam Retin A - 0,5mg/g, który zdziałał na mojej twarzy cuda. Nie miałam zaskórników, twarz była zdecydowanie cieńsza i gładka (bez grudek), co w przypadku cer tłustych jest prawie nieosiągalne. Przed latem zdążyłam wprowadzić jeszcze jedną kurację Triacneal.

W tym roku też chciałam postawić na Retin A. Wybrałam się do dermatologa po receptę, a tam dostałam ochrzan, że żyjemy w Polsce i musimy wspierać rodzime firmy (ale ja się z tym zgadzam, ta Pani nie musiała wcale na mnie krzyczeć), a nie jakieś belgijskie koncerny farmaceutyczne. I tak oto, wyszłam z receptą na krem naszej polskiej Ziai - Izotziaja (16,95zł), który zawiera 0,5mg/g izotretynoiny.
No, ale że jestem uparta, a uparłam się na ten Retin A (ok. 40zł), to go wyprosiłam w aptece bez recepty.

Trzecim uderzeniem będzie krem Acne-Derm z kwasem azelainowym, który:
"wykazuje działanie przeciwbakteryjne zarówno dla bakterii tlenowych jak i beztlenowych, ponadto działa przeciwzapalne powstrzymując wolne rodniki. Sprawdza się w leczeniu trądziku zaskórnikowego i grudkowo-krostkowego. Przeciwdziała rozkładowi łoju i lipidów na składniki drażniące i nasilające zmiany trądzikowe. Zapobiega powstawaniu zaskórników poprzez wpływ na proces końcowej keratynizacji mieszków włosowych. Hamując tyrozynazę uniemożliwia powstawanie przebarwień, ponadto blokuje aktywność nadaktywnych melanocytów. Redukuje przebarwienia po trądziku sterydowym, polekowym, młodzieńczym, kosmetycznym, a także opryszczce".(źródło)

Obecnie od 2 tygodni stosuję Izotziaję i jestem zadowolona. Przemilczę jedynie zapach - 96 procentowy etanol, sprawia, że ten alkohol aż dusi. Zobaczymy co będzie dalej. Moimi przemyśleniami z tych kuracji oczywiście się z Wami podzielę.

A w Waszej pielegnacji pojawiają się kwasy i relinoidy?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 8 września 2013

Kanebo - Senasi Mud Soap (Wash and Mask) step 2 - błotne mydło/maska do twarzy - cera tłusta

Witajcie,
dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, którego zużyłam dwa opakowania. Myślę, że jest to odpowiedni czas na podzielenie się z Wami  moimi odczuciami odnośnie tego kosmetyku. A mowa o Sensai Mud Soap (Wash and Mask) od Kanebo, czyli błotnym mydle i masce do mycia twarzy.


Opis producenta:
Oczyszczająca, lekko pieniąca się pianka, którą można stosować jako maseczkę. Zapewnia nawilżenie skóry i reguluje produkcję sebum. Do skóry tłustej i mieszanej.

Skład:
Glycerin (gliceryna - nawilża, ale u niektórych też działać komedogennie), Myristic Acid (kwas mirystynowyorganiczny związek chemiczny, nasycony kwas tłuszczowy, występuje w dużych ilościach w nasionach roślin z rodziny Myristicaceae (muszkatowcowate), a także w oleju z kokosa i w oleju palmowym, składnik konsystencjotwórczy, stabilizator emulsji), Water (woda), Potassium Hydroxide (wodorotlenek potasu, silna zasada, stabilizator emulcji, reguluje ph), Palmitic Acid (kwas palmitynowy, emolient tzw. tłusty, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników, zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy), Peg-32 (emulgator, składnik umożliwiający powstanie emulsji, pełni rolę modyfikatora właściwości reologicznych (czyli poprawia konsystencję powodując wzrost lepkości) w preparatach myjących, zawierających anionowe substancje powierzchniowo czynne, dzięki tworzeniu tzw. mieszanych miceli. Ponadto pełni rolę solubilizatora, czyli umożliwia wprowadzanie do roztworu wodnego substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie, np. kompozycje zapachowe, wyciągi roślinne, substancje tłuszczowe), Peg-6 (Emulgator, składnik umożliwiający powstanie emulsji, usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów), Lauric Acid (kwas laurynowy – organiczny związek chemiczny, nasycony kwas tłuszczowy, który wspomaga układ immunologiczny. Występuje w naturalnych tłuszczach i olejach, szczególnie w oleju z orzechów kokosowych), Dipropylene Glycol (promotor - pochodzenia chemicznego, substancja rozpuszczająca, dająca się zmieszać z wodą, służy jako substytut za glicerynę, stosowany głównie jako środek ekstrakcyjny dla roślin, z których w drodze przeróbki otrzymywane są ekstrakty roślinne.), Glyceryl Stearate SE (emulgator dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych), Titanium Dioxide (filtr UV, chroniący skórę przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego), Sodium Methyl Cocoyl Taurate (substancja myjąco-oczyszczająca), Squalane (skwalan, naturalny emolient, ułatwia rozprowadzenie emulsji i nadaje miękkość, otrzymywany z oliwy z oliwek ), Fragrance (zapach), Talc (wodniony krzemian magnezowy, występuje naturalnie w przyrodzie w postaci minerału steatytu, kosmetykach jest używany jako substancja matująca), Tetrasodium Edta (Sól tetrasodowa kwasu wersenowego, działanie konserwujące), Butylene Glycol (Glikol butylenowy, substancja odpowidzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, dzięki czemu kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza, skórę i włosy,  pełni rolę promotora przenikania, dzięki czemu ułatwia penetrację innych substancji w głąb skóry), Alcohol (alkohol - pomaga przeniknąć substancjom aktywnym wgłąb skóry, może przesuszać i podrażniać), Dipotassium Glycyrrhizate (Glycyrynian dwupotasowy - składnik pozyskiwany z korzenia lukrecji, chroni skórę głowy przed podrażnieniami i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.), Polyquaternium-39 (substancja powłokotwórcza), Tanakura Clay (błoto/glinka pochodząca ze słynnego uzdrowiska TANAKURA od dawna znana jest w Japonii ze swoich wyjątkowych właściwości  oczyszczających skórę i pory.  Zatem makro i mikroelementy (cynk, krzem, potas, magnez  itp.) zawarte w tej glince wnikają wprost do skóry i działają energetyzująco, antybakteryjnie oraz dezynfekująco, badania udowodnili, iż zastosowanie glinki poprawia krążenie krwi i dotlenie skóry, obkurcza rozszerzone pory, doskonale regeneruje szarą i zmęczoną cerę nadając jej świeży i świetlisty wygląd), Ethyl Glucoside (emulgator), Camellia Japonica Seed Extract (kamelia japońska - mają one bardzo silne działanie bakteriobójcze. W warunkach domowych można używać naparów z liści do przemywania ropiejących i trudno gojących się ran, wyprysków, krost, a także do płukania jamy ustnej w jej stanach zapalnych. W tym ostatnim wypadku najlepiej łączyć kamelię z innymi ziołami o podobnym działaniu, na przykład z szałwią. Nasiona dostarczają glikozydu kameliny, służącego do produkcji leków nasercowych), Hydrolyzed Silk (hydrolizowany jedwab - substancja filmotwórcza, hydrofilowa, rozpuszczalna w wodzie. jest odpowiedzialna za utrzymywanie wody w naskórku, dzięki czemu go nawilża, a także kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza. Ponadto stosowana jest w preparatach myjących w celu ograniczenia potencjalnego działania drażniącego anionowych substancji powierzchniowo czynnych jak np. Sodium Laureth Sulfate. Ze względu na duży rozmiar cząsteczki nie penetruje w głąb skóry, pozostając na powierzchni. Wykazuje doskonałe powinowactwo do powierzchni skóry, włosów i paznokci. Substancja antystatyczna, zmniejsza elektryzowanie się włosów), Quillaja Saponaria Bark Extract (wyciąg z kory Quillaja - zawiera naturalne saponiny, działanie oczyszczające, dezynfekujące), Panax Ginseng Root Extract (Ekstrakt z Korzenia Żeń-Szenia - stymuluje mieszki włosowe, poprawia ukrwienie głowy), Camellia Sinensis Leaf Extract (wyciąg z herbaty, bogaty we flawonoidy chroniące przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dodatkowo wyciąg ten stymuluje przepływ krwi, działa ściągająco i antybakteryjnie), Protease Dextran (enzym, stosowany w detergentach, może podrażniać skórę i oczy), Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract (ekstrakt z trzciny cukrowej - działanie przeciwstarzeniowe, przeciwtrądzikowe), Thymus Vulgaris (Thyme) Extract (ekstrakt z tymianku - Posiada właściwości antyseptyczne oraz gojące. Poprawia ukrwienie skóry. Stosowany w kosmetykach przeznaczonych dla cery tłustej i skłonnej do wyprysków.), Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben (parabeny), Alpha-Isomethyl Ionone (zapach), Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde (zapach - lilia, fiołek alpejski), Limonene (zapach), Linalool (zapach), Iron Oxides (Ci 77492) (tlenek żelaza - nawilża), Iron Oxides (Ci 77499) (tlenek żelaza - nawilża).

A co w składzie?
Niestety tytułowe błoto, tak samo jak i cenne roślinne ekstrakty znajduje się dopiero po zapachu, czyli w ilościach śladowych :( Wyżej znajduje się przyjazny skwalan. Początek składu to tania gliceryna i PEG-i. Mojej sympatii nie budzą obecne w składzie glikole, pq-39 oraz alkohol, który może podrażniać. Gliceryna i talk mogą zapychać.

Opakowanie:
szaro-srebrna tuba

Konsystencja:
zbita, gęsta pasta o szaro-zielonej barwie

Dostępność:
swoje dwa opakowania kupiłam stacjonarnie w Douglas

Cena:
jeszcze niedawno płaciłam za niego ok. 150zł, teraz kosztuje ok. 230zł - KLIK

 Moje przemyślenia:
  • do zakupu tego produktu skłoniły mnie słowa, które usłyszałam: "czy Pani to smaruje czoło smalcem?", niby obróciłam to w żart, ale tak naprawdę to pytanie bolało, zwłaszcza, że bardzo intensywne wydzielanie sebum było moim wielkim problemem,
  • dzisiaj zrobiłabym inaczej, ale wtedy udałam się do Douglasa, gdzie dostałam wiele próbek, ale też sporo kupiłam, m.in. to błotne mydło oraz kremy i tonik od Collistara (żółta seria),
  • jest to krok 2 oczyszczania, czyli w filozofii Kanebo, aby umyć twarz należy kupić od nich dwie tubki, step 1, aby zmyć zanieczyszczenia z całego dnia i ewentualny makijaż oraz step 2, który jest i myciem i pielęgnacją, te dwa kroki powinny być wykonywane jeden po drugim
  • ja zrezygnowałam z kroku pierwszego, ponieważ do wieczornego oczyszczania twarzy używałam płynu micelarnego i żelu, step 2 postanowiłam stosować rano
  • ten produkt nie poradzi sobie ze zmyciem makijażu, od tego jest step 1
  •  na Wizażu produkt ma bardzo wysoką notę, bo aż 4,48

Moja ocena:

NA PLUS
  • działanie! - stosując ten produkt przez wiele godzin miałam na twarzy MAT, po porannym umyciu nim twarzy skóra była wręcz wysuszona, tępa, co dla posiadaczek tłustej cery może być przyjemnym szokiem,
  • wydajność, tubka 125ml wystarczyła mi na 7-8 miesięcy, wielkość ziarna kukurydzy - to ilość produktu, którą stosowałam,
  • aplikacja - na mokrej twarzy z pozoru gęsty produkt zmieniał się w przyjemną emulsję, która ładnie rozprowadzała się na twarzy oraz delikatnie pieniła,
NA MINUS
  • cena - zwala z nóg, przynajmniej mnie, no i ta podwyżka o 50% :(
  • SKŁAD!!! - gliceryna i  PEGi za 230zł ?
  • obrzydzenie! mnie bierze, gdy na stronie stronie Douaglasa (KLIK) czytam: "Sensai, marka premium firmy Kanebo postawiła wysoką poprzeczkę na rynku produktów wysokoprestiżowych. Produkty do pielęgnacji skóry oraz do makijażu muszą stanowić przeżycie dla ciała, ducha i zmysłów". Gdy wydałam te 150zł to czułam taki prestiż, że hej, a moje ciało, dusza i zmysły przeżywały takie rozkosze, że drugie hej, po prostu sranie w banie. Wiem, że firmy, które adresują swoje produkty do bogatych klientów były, są i będą, ale ja nie mam zamiaru brać udziału w tym wyjątkowym przeżyciu ciała, ducha i zmysłów, po prostu znam inne sposoby na te rozkosze,
  • wyjątkowo długo utrzymujący się na twarzy mat był wielkim plusem tego produktu, ale nie widziałam działania pielęgnacyjnego, które również obiecuje producent, pory nie były zwężone, pojawiały się zaskórniki,
  • nie polecam stosować tego produktu wieczorem jako maseczki, lepiej użyć czystej glinki,
  • gliceryna i talk mogą zapychać wrażliwe skóry,
  • obecny w składzie alkohol może podrażniać cerę naczynkową.
Czy polecam?
Nie, ja z tym produktem w mojej łazience już się nie spotkam. Ale tych dwóch kupionych tubek nie żałuję. Dały mi to co chciałam - MAT. Ale dzisiaj nie jest on już tak bardzo moim problemem, poznaję potrzeby mojej skóry i stawiam na oczyszczanie, wyciszanie i nawilżanie. Ale tez stawiam na kosmetyki delikatne i naturalne.
A to mydło błotne nie jest ani naturalne, ani delikatne. Zdecydowanie bardziej polecam udanie się do apteki, a przede wszystkim do dobrego dermatologa.
Jeżeli zainteresował Was ten produkt, to zachęcam do udania się do sklepu po próbkę, ja też od niej zaczęłam. Starczy Wam ona na kila użyć.

Moje alternatywy:
Chciałabym pokazać Wam czego innego możecie spróbować zanim zdecydujecie się na wydatek rzędu 230zł. Poniższe produkty oraz ich działanie na moją tłustą skórę będę Wam sukcesywnie opisywać.


Znacie produkt od Kanebo? A może jakiś z tych, które prezentuję jako alternatywę?
całuję
kosodrzewina79