sobota, 31 sierpnia 2013

Biała glinka anapska + moje wariacje glinkowe

Witajcie,
ostatnio popełniłam kilka postów o glinkach, a to po prostu dlatego, że są one obecne w mojej pielęgnacji twarzy już od kilku dobrych lat. Nie od razu potrafiłam się z nimi prawidłowo obchodzić, uważam też że kilka razy złą aplikacją glinki sama zrobiłam sobie krzywdę.
Obecnie, im więcej glinek poznaję, tym bardziej rośnie mój apetyt, na kolejne i kolejne...



Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o moich doświadczeniach z białą glinką anapską. Uważam, że jest to ten typ glinki, od której warto zacząć swoją przygodę z tego typu maseczkami.
Po glinkę anapską sięgałam zawsze z przyjemnością i bez obaw, że zrobi mi ona krzywdę, ale po kolei.


Opis producenta:
Należy do rodzaju glinek przybrzeżnych. Charakteryzuje się wysoką zawartością minerałów. Jako maseczka do twarzy pomaga w oczyszczaniu i dotlenieniu skóry. Dzięki wysokiej koncentracji minerałów nasyca skórę niezbędnymi mikroelementami, stymuluje komórki skóry do produkcji kolagenu (włókniste białko skóry), który nadaje skórze elastyczność. Glinka ma właściwości delikatnie złuszczające, skutecznie redukuje drobne zmarszczki i defekty skórne, ujędrnia i poprawia koloryt skóry.





Skład:
wysoce oczyszczona 100 % naturalna glinka biała anapska z zawartością srebra

Opakowanie:
papierowy kartonik, w którym znajdują się dwie foliowe torebki i z glinką (2x50g) 

Dostępność:
zielarnie, sklepy z kosmetykami naturalnymi, np. TUTAJ

Działanie:
Delikatne. Myślę, że ta glinka nie zrobi nikomu krzywdy. A naprawdę ładnie oczyści, delikatnie złuszczy i odświeży skórę twarzy. Glinka ta dodatkowo działa ujędrniająco i uelastyczniająco na moją skórę.
Delikatne działanie tej glinki zachęciło mnie do eksperymentowania z nią. Już wcześniej mieszałam wzbogacałam glinki różnymi półproduktami, ale ta glinka jest szczególnie wdzięcznym materiałem.


                   Wzbogacanie glinek:

a) moja tłusta cera upodobała sobie następujący mix: pół łyżeczki glinki, pół łyżeczki spiruliny (poprawia ukrwienie, reguluje czynności gruczołów łojowych, ściąga pory, oczyszcza) i szczypta witaminy B3(zmniejsza utratę wody przez naskórek, wpływa na produkcję kolagenu, działa łagodząco na zmian trądzikowe, rozjaśnia przebarwienia. Jest silnym antyoksydantem).





b) z czym jeszcze łączę glinki?
- z ekstraktami (pół na pół)
- z olejami (1-2 krople)
- witaminami (szczypta)
- zeolitem (pół na pół)
- algami (pół na pół)


I to by było na tyle. Po prostu jest to glinka, którą bardzo polubiłam i naprawdę 
szczerze ją wszystkim cerom polecam.
całuję
kosodrzewina79

piątek, 30 sierpnia 2013

Nieśmiałe pytanie

Witajcie,
kilka dni temu pod średnio pochwalnym postem o złotej masce z Planeta Organica wiele z Was napisało, jak bardzo chciałoby jej spróbować, że o niej marzy. A ja?  Cóż, ja po prostu ją męczyłam, zresztą tak samo jak i wersję tajską. Było to, takie zużywanie na siłę, bo zapłaciłam za nią 30zł i po prostu szkoda kasy.
Stąd mam do Was takie pytanie, co powiedziałybyście gdybym tak co 4-8 tygodni robiła coś na zasadzie "oddam w dobre ręce", byłyby to zbiór produktów, które u mnie nie spisały się lub po prostu spisały się słabo. A same przecież wiemy, że co u jednych jest słabe, u kogoś innego może okazać się hitem.

Pytam, bo nie chciałabym nikogo urazić i po prostu jestem ciekawa czy byłyby jakieś osoby chętne.
Czekam na Wasze odpowiedzi, po prostu dajcie znać, co o tym myslicie?
całuję
kosodrzewina79

wtorek, 27 sierpnia 2013

Glinka szara - moje przemyślenia.

Witajcie,
w dzisiejszym poście chciałabym Wam opowiedzieć o moich doświadczeniach 
z glinką szarą.




Opis i właściwości:
To glinka o właściwościach oczyszczających. Zawiera siarkę, magnez, wapń oraz mangan, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 45%), glinu (około 30%) i żelaza (około 2,5%). Normalizuje pracę gruczołów łojowych. Zapobiega powstawaniu podrażnień, wywołanych nadmiernym gromadzeniem się sebum na powierzchni skóry. Reguluje proces keratynizacji naskórka oraz chroni przed nadmierną utratą wody. 
Skutecznie łagodzi podrażnienia skóry, aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek. (źródło)




Opakowanie/Konsystencja:
foliowy woreczek z proszkiem w kolorze ecru



Dostępność/Cena:
ja swoją glinkę kupiłam w sklepie UkrainaShop za 3,99zł 
(ale ostatnio dawno jej nie widziałam)


Moje przemyślenia:

Glinkę kupiłam w listopadzie 2012 roku, i już od samego początku było z nią coś nie tak. Po aplikacji glinki, twarz bardzo! mnie paliła. Pomyślałam, że tak się pewnie dzieje za sprawą kremu RetinA. Obecnie, gdy retinoidy odstawiłam wiele tygodni temu, glinka zachowuje się tak samo, jak paliła, tak pali.

Na zdjęciach widzicie jak zareagowała moja twarz na ostatnią aplikację glinki. Nie byłam w stanie wytrzymać przepisowych 20 minut. Mam naprawdę tłustą i grubą skórę, która nie należy do tych bardzo wrażliwych, ale w przypadku tej glinki, nawet ona została podrażniona.

Glinkę jak zwykle rozcieńczałam hydrolatem i aplikowałam na czystą skórę. Zazwyczaj nie mam problemu z tym, aby maseczka była na twarzy nawet i 30 minut, ale z glinką szarą ten czas skrócił się aż trzykrotnie. Po prostu nie byłam w stanie wytrzymać dłużej. Twarz tak mocno paliła. Nie pomagało spryskiwanie jej hydrolatem.
Trzecia część zdjęcia ukazuje fragment mojego dekoltu, gdzie też nałożyłam glinkę. I jak widać podrażnienie też tam się pojawiło.
Po zmyciu glinki pieczenie szybko ustało. Ale intensywne pulsowanie twarzy trwało jeszcze kilka minut. Czy twarz został oczyszczona? Średnio, myślę, że bardziej rozpulchniona. Glinka pootwierała moje pory, ale już nie potrafiła ich ładnie zamknąć i ukoić. Z tym rewelacyjnie radziła sobie glinka czarna, pisałam Wam o niej TUTAJ. Omawianej glinki nie stosowałam na skalp, bo po prostu się bałam.



Po tych złych doświadczeniach, postanowiłam glince szarej dać jeszcze jedną szansę. Tym razem sięgnęłam po gotowca - maseczkę z glinką szarą od Ziai. Zawiera ona olej rzepakowy, glicerynę, cynk, d-panthenol, alantoinę i mocznik, ale też parafinę, silikon i parabeny. Wiem, że dla wielu osób jest ona ich numerem jeden, o czym świadczą wpisy na Wizażu, ale ja jednak pozostanę wierna czystym glinkom w proszku. 


Podsumowując radziłabym Wam uważać z rosyjską glinką szarą. Zdecydowanie odradzam ją posiadaczkom cer suchych i wrażliwych. Odnośnie maseczki z Ziai, to ta jest nieporównywalnie łagodniejsza, ale też zawiera składniki, których jeżeli mam wybór, wolę nie stosować na twarz.

A jakie są Wasze doświadczenia z glinką szarą?
całuję
kosdrzewina79

Wyniki konkursu


Witajcie,
w tym poście chciałabym Wam ogłosić wyniki KONKURSU. Warunkiem koniecznym było udzielenie odpowiedzi na 3 pytania. Obawiałam się, że nie będę potrafiła wybrać jednej osoby i będę musiała zrobić po prostu losowanie, ale postanowiłam skupić się na Waszym opisie baneru i najbliższa mi okazała się okazał się wizja dziewczyny o nicku: Czarownicująca.

Serdecznie Ci gratuluję (czekam na Twój adres), a Wam wszystkim bardzo dziękuję za wzięcie udziału i zapraszam na kolejne konkursy lub rozdania.

całuję
kosodrzewina79

niedziela, 25 sierpnia 2013

Carskie złoto - Planeta Organica - Ajurwedujska Złota maska do włosów.

Witajcie,
dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami 
na temat ajurwerdyjskiej maski od Planety Organica. 
W czerwcu pisałam Wam o jej różowej siostrze masce tajskiej--->KLIK.


Opis producenta:
Gęsta złota maska do włosów stworzona na bazie indyjskich ziół, wykorzystywanych w starej ajurwedyjskiej nauce dla przywrócenia włosom piękna i zdrowia. 

Skład:
Aqua with infusions of Organic Melia Azadirachta Seed Oil, Hydrocotyle Asiatica Extract (Organiczny olej drzewa Nim (Miodla Indyjska) bogaty jest w witaminę E i niezbędne aminokwasy, co sprawia że ma on silne działanie nawilżające, odżywcze i regenerujące), Euterpe Oleracea Fruit Extract (ekstrakt z owoców acai - owoce acai zawierają wszystkie znane witaminy i minerały. Taka ilość pożytecznych witamin nie występuje w żadnym innym owocu. Jagody Acai nasycają skórę głowy witaminami, regenerują strukturę włosa.), Organic Santalum Album Oil (organiczny olej z drzewa sandałowego -  wzmacnia i stymuluje wzrost włosów) , Cedrus Atlantica Bark Oil (olej z cedru - działa antyseptycznie, zmniejszająca łojotok, a także zapobiegająca powstawaniu łupieżu), Juniperus Communis Fruit Extract (arktyczny jałowiec - zawiera powyżej 40% cukrów, eteryczne oleje, smółki, wosk, organiczne kwasy i witaminy, posiada unikalne właściwości  oczyszczające, regenerujące i antyoksydacyjne, wybawia od bezsenności, łagodzi stany depresyjne  i zbytnią nerwowość), Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract (ekstrakt z liści i pędów bambusa pospolitego o działaniu przeciwrodnikowym, ściągającym, przeciwzapalnym, usprawniającym mikrokrążenie skórne); Cetearyl Alcohol (emolient), Amodimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Cetrimonium Chloride (antystatyk), Behentrimonium Chloride (ułatwia rosczesywanie), Cetyl Ether (emolient), Mica (ona jest transparentna, ale kosmetykom nadaje perłowe wykończenie), Titanium Dioxide (pochłania promienie UV), Silica (krzemionka), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antstatyk, tworzy na włosach filtr), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.



A co w składzie?:
Trochę denerwuje mnie ten wstęp "aqua wiht infusions", bo nie wiem czy w tym przypadku zachowana jest kolejność procentowo znajdujących się w masce składników. Na mój nos emolient jest wyżej. Ale pomijając ten aspekt maskę stanowi mieszanka olei: nasycony olej z  miodły indyjskiej oraz stymulujący sandałowy i o działaniu antyseptycznym cedrowy. Do tego cenne ekstrakty z pełnej witamin jagody acai, oczyszczającego jałowca i poprawiających mikrokrążenie liści i pędów bambusa. Maska zawiera również łatwo zmywalny silikon oraz guar, który na niektóre włosy działa obciążająco (np. kreconowlosa).

Opakowanie:
porządna plastikowa puszka w pięknej szacie graficznej

Konsystencja:
gęsta, zbita, prawdziwe masełko






Kolor/Zapach:
złota masa o sandałowo-kadzidłowym zapachu

Dostępność:
sklepy z kosmetykami rosyjskimi, np. TUTAJ

Moje wrażenia:
  •  jest to najpiękniejsza maska jaką w życiu widziałam, za dnia niepozorne masełko, które nocą zmienia się w złociste i rozkoszne szaleństwo,
  • używanie tej maski było dla mnie cudowną aromo- i koloro- terapią, wielkim zaskoczeniem dla mnie był fakt, że tak pragmatyczny człowiek jak ja, będzie zachwycał się drobinkami w masce, a jednak :)
  • patrząc na formułę maski, byłam przekonana, że będzie to tłuścioch niebywały, a tu nic z tego, maska jest lekka, nie zauważyłam spektakularnego nawilżenia,
  • moje loki też się śrerdnio uaktywniały podczas używania tej maski (były drobne, lekko spuszone), myślę, że to sprawka oleju z miodły indyjskiej, która należy do olei nasyconych, tych samych co olej kokosowy, shea, palmowy, których moje włosy raczej nie lubią,
  • maska stosowana na skalap, niestety trochę obciążała moje włosy, dlatego aplikowałam ją na kilka minut przed myciem  (również przed myciem stosuję wcierki), wtedy nie było najmniejszego problemu z przedwczesnym przetłuszczaniem, a wręcz przeciwnie skalp był czysty i nawilżony, żałuję tylko, że to dobre działanie (to pewnie sprawka oleju z cedru i ekstraktu z jałowca, oba działają oczyszczająco i regulująco wydzielanie sebum) odkryłam pod koniec opakowania,
  • dla osób, które za sprawą drobinek obawiają się efektu sylwestrowego, powiem tylko, że nic z tego, owszem zauważyłam kilka złotych drobin, ale to raczej w ilości symbolicznej,
  •  te z Was, którym aloes i proteiny puszą włosy, powinny być zadowolone, tutaj nie znajdziemy tych składników,
Podsumowując, cieszę się, że spróbowałam tej maski, że mogłam wyrobić sobie na jej temat własne zdanie. Z pewnością spisała się u mnie lepiej, niż różowa maska tajska, ale myślę, że to jeszcze nie to, czego szukam. 
Jakie jest Wasze zdanie na temat tej maski?
całuję
kosodrzewina79 

piątek, 23 sierpnia 2013

Belli Capelli - OMIA - maska arganowa.

Witajcie,
kilka tygodni temu pisałam Wam o moim wielkim odkryciu, 
a mianowicie maskach do włosów włoskiej firmy OMIA. 
O wersji lnianej pisałam--->TUTAJ, a dzisiaj zapraszam Was w świat arganowej mikstury.


Opis producenta:
Maska do włosów suchych, łamliwych, opornych na układanie, wrażliwej skóry głowy.
Linia z olejem arganowym pochodzącym z certyfikowanych upraw biologicznych bogatym w kwas linolowy. Odżywia i wygładza włosy suche i niezdyscyplinowane, nadaje włosom blask i elastyczność, zapobiega rozdwajaniu się końcówek włosów. Olej arganowy użyty do produkcji kosmetyku jest tłoczony na zimno i ekstrahowany mechanicznie, bez użycia rozpuszczalników chemicznych, zgodnie z certyfikatem Eco-Cert dla kosmetyków organicznych i naturalnych.

Skład:
Aqua, Myristyl Alcohol (emolient, tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje skórę i włosy, zmiękcza i wygładza)**, Behenamidopropyl Dimethylamine (emulgator, ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu się włosów))**, Cetearyl Alcohol (dobry alkohol, emolient)**, Aloe Barbadensis Leaf Juice*(sok z aloesu), Glycerin* (gliceryna - nawilża), Argania Spinosa Kernel Oil* (odżywczy olej arganowy), Propanediol** (naturalna substancja nawilżająca, emulgująca, poprawiająca konsystencję, doskonały nośnik substancji aktywnych oraz naturalny konserwant otrzymywany z kukurydzy), Calendula Officinalis Flower Extract** (ekstrakt z nagietka lekarskiego), PCA**, Oleyl Alcohol**, Butyrospermum Parkii Butter*(masło Shea), Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum.
* Surowce z kontrolowanych upraw organicznych
** Surowce pochodzenia naturalnego

A co w składzie?:
Emolient i emulgatory pochodzenia naturalnego oraz cudownie nawilżający sok aloesowy i gliceryna, odżywczy olej arganowy i masło Shea oraz łagodzący ekstrakt z nagietka. 

Opakowanie:
mocna, biała plastikowa puszka, po umyciu i dezynfekcji idealna do przechowywania glinek

Zapach:
ładny i przyjemny, mydlano-arganowy

Konsystencja:
aksamitna, cudownie otulająca włosy

Dostępność:
Lawendowa szafa - 26,50zł
Biopunkt.pl - 29,99zł 
Prosto z natury - 27,00zł
Ukryte w Słowach - 19,76zł 


Działanie:
  • bardzo!!! nawilżające,
  • dotychczas stosowałam maskę lnianą, aloesową i argamową, i uważam, że właśnie ta ostatnia ma najsilniejsze działanie,
  • pomimo zawartości oleju arganowego, jest ona bardzo lekka,
  • nie ma mowy o obciążeniu i tłustych włosach,
  • maskę stosowałam samodzielnie lub z olejem arganowym, uwielbiałam wtedy moje włosy, były błyszczące, mięsiste i gładkie,
  • dla kogo ta maska? naprawdę dla wszystkich; myślę, że będzie ona dobra dla włosów niskoporowatych, po prostu włosy będą nawilżone, ale nie tłuste (tylko trzeba uważać z czasem trzymania jej na głowie, aby włosy nie były wręcz przenawilżone), 
  • pokochają ją posiadaczki włosów suchych, doskonale je nawilży i wygładzi,
  • maska zawiera morze aloesu, jest to w moim odczuciu taka zbilansowana mieszanka humekantowo-emolientowa, z naciskiem na humekanty,
  • maska nie zawiera protein, dlatego ich miłośniczki, mogą dodać kilka kropel keratyny lub jedwabiu,
  • moje wysokoporowate włosy różnie reagują na aloes, ale w przypadku tej maski nie musiałam się niczego obawiać, dla pewności zawsze można dodać kilka kropel oleju,
Moje włosy bardzo polubiły się z tą maską, zwłaszcza w wersji z olejem arganowym. Byłam zadowolona ze skrętu i puszystości moich włosów. Z pewnością jest ona warta spróbowania.

całuję
kosodrzewina79 
PS dla ciekawych kilka zdjęć moich włosów po zastosowaniu tej maski 









czwartek, 22 sierpnia 2013

Gratis! Zawsze mile widziany? :(

Naszło mnie na smak (ryż preparowany) z dzieciństwa. No i mam...z super gratisem. Fuj!



środa, 21 sierpnia 2013

Idealna na przetłuszczający się skalp i cerę tłustą - Glinka Czarna Przeciwtrądzikowa do Cery Tłustej i Problemowej z aloesem i echinaceą (jeżówką)

Witajcie,
w dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Wam o moich doświadczeniach z glinką czarną. 
Od wielu lat jestem miłościczką gllinek, przetestowałam jej różne rodzaje: zielonej, białą, czerwoną, różową, żółtą, błękitną oraz ghassoul. Z czarną było to moje pierwsze spotkanie.



Opis producenta:
Czarna glinka z aloesem i echinaceą to idealny środek do głębokiego oczyszczania i uzdrawiania tłustej i problematycznej skóry. Glinka czarna doskonale oczyszcza skórę, usuwając toksyny i zanieczyszczenia.Normalizuje aktywność gruczołów łojowych i ściąga pory.

Skład:
Glinka czarna naturalna wysokiego stopnia oczyszczenia, ekstrakt Aloe, ekstrakt Echinacei  

A co w składzie:
Ekstrakt z Aloesu głęboko wnika w skórę, nasycając ją witaminami, minerałami i aminokwasami. Wspomaga wydalanie toksyn i usuwa mikrozapalenia. Ekstrakt Echinacei ma działanie bakteriobójcze. Zwiększa zdolność ochronną bariery hydro-lipidowej, stymuluje naturalne mechanizmy obronne skóry oraz regeneruje i łagodzi podrażnioną i wysuszoną cerę. Skutecznie spowalnia naturalny proces starzenia się skóry oraz dokładnie oczyszcza, czyniąc ją miękką i gładką.
Ciekawie o echinacei--->KLIK


Opakowanie:
foliowa saszetka, w której znajdował się czarny proszek

Konsystencja/kolor:
 gładka (bez grudek) pasta w czarnym kolorze

Dostępność:
taj jak Wam ostatnio pisałam, swoje glinki nabywam--->TUTAJ


Działanie:

TWARZ  
  • lubię, gdy glinka idealnie łączy się z wodą bez powstawania grudek, tutaj tak jest
  • nie szukam w glince masakrycznego wysuszenia (te czasy mam już za sobą), teraz stawiam na skuteczne oczyszczenie, ale takie, które jest jednocześnie delikatną pielęgnacją
  • maseczkę nakładałam kilkukrotnie, zazwyczaj późnym wieczorem na zalecane przez producenta 15-20 minut, po zaaplikowaniu glinki na twarz 1-2 razy spryskuję ją wodą różaną, aby uniemożliwić zastygnięcie
  • po każdym użyciu zaobserwowałam tą samą reakcję mojej skóry - cera jest chłodna, nawilżona, jasna, gładka, lekko zaróżowiona; jednak na początku nie rozumiałam co się dzieje z nosem (i jego okolicami, gdzie mam rozszerzone pory)- zawsze był mocno zaczerwieniony. Efekty widziałam rano, nos pozbawiony był czarnych kropek, a pozostałe ususzone żółte zaskórniki zniknęły po porannym umyciu twarzy.
  • wczoraj po spłukaniu glinki przez 2-3 godziny na twarz nie aplikowałam nic, aby obserwować działanie papki
  • przed snem przetarłam twarz młynem micelarnym z Biodermy oraz nałożyłam super cienką warstwę kremu z oślim mlekiem, o zakupie którego niedawno WAM pisałam--->KLIK
  • a dzisiaj, normalnie niczym szalona, co chwilę zerkam w lusterko, bo nie mogę się nadziwić, że ta glinka wymiotła mi wszystkie (nie liczyłam tego z lupą, ale myślę, że ok. 90% zaskórników)
SKALP 
  • chciałam wykorzystać oczyszczające i drenujące właściwości glinki czarnej oraz stymulujące regenerację echinacei, dlatego kilka razy nałożyłam papkę na skalp, 
  • kolejność: mycie głowy - płukanie - glinka na skalp (ok.10 minut) - odżywka/maska na długość włosów - dokładne płukanie
  • efekt? dłuższa świeżość włosów, włosy ładnie odbite od skalpu, czysta i biała skóra skalpu, zero swędzenia (a  niestety ostatnio trochę eksperymentowałam i swędzenie się pojawiło)
Podsumowując, uważam tę glinkę za jedną z najlepszych jaką w życiu stosowałam. Już dzisiaj wiem, ze włączę ją na stałe do pielęgnacji mojej tłustej cery. I tylko żałuję, że tak późno.

A Wy, masie doświadczenia z glinką czarną?
całuję
kosodrzewina79

Przypomnienie o Konkursie :)

wtorek, 20 sierpnia 2013

Smakowanie drogich kosmetyków - John Masters Ogranic i Pat&Rub.

Witajcie,
dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o tym jak udało mi się 'posmakować' kosmetyków, 
do których długo wzdychałam, a są one dla mnie, na dzień dzisiejszy po prostu są drogie.

Jeżeli ktoś z Was śledzi mojego bloga trochę dłużej, to wie, że mam dużo kosmetyków. Teraz i tak już znacznie mniej, ale zapasy nadal są spore. Jednak pomimo moich zbiorów, ciągle poszukuję czegoś nowego. Człowiek już taki jest (Ja już taka jestem). Przeszłam fazę wręcz hurtowych zamówień produktów BingoSpa, Alverde i Balea oraz mojej chyba największej słabości - rosyjskich kosmetyków. Ale wracając do tematu.


Po tym, jak cudownie sprawdził się na moich włosach zielony szampon z Pat&Rub, zapragnęłam przetestować też inne rodzaje tych produktów. Za swój egzemplarz zapłaciłam w Sephorze 59zł (miałam wtedy chyba jakieś zaćmienie, albo gigantycznego doła), ale wiedziałam, że pomimo  tego, że był on po prostu cudowny, to nigdy więcej go w takiej cenie nie kupię, w życiu jest wiele ciekawszych i ważniejszych wydatków.


Jednak zarejestrowałam się w sklepie firmowym Pat&Rub i czasami przeglądałam ich ofertę. W czerwcu miałam urodziny, i ku mojemu zaskoczeniu dostałam od nich życzenia wraz z bonem -20% (ważny dwa miesiące). Nie planowałam zakupów, miałam czerwcowo-lipcowy BAN.
W sierpniu z ciekawości zajrzałam na ich stronę i zobaczyłam, że interesujące mnie produkty do włosów są przecenione -15%, wiem, że to nie jest dużo, ale ja miałam jeszcze -20% z bonu na urodziny. W koszyku nazbierało mi się kosmetyków za ponad 200zł (poniżej tej kwoty płacimy za przesyłkę), dlatego dostałam kolejne -5%. I tak oto moje upragnione szampony, kupiłam nie jak poprzednio za 59zł, a za 31,24 zł. Połowę taniej. To wciąż nie jest mało, ale tę kwotę jeszcze przeżyję.
To nauczyło mnie, że waro sie zarejestrować i po prostu czekac na dobrą okazję.


Drugą marką, która produkuje interesujące mnie kosmetyki do jest John Masters Organics. Ich produkty mają piękne, naturalne składy, ale nie dam za odżywkę do włosów 84!!!zł (tyle ona kosztuje w sklepie firmowym JMO). Trafiłam na bardzo ciekawy sklep Naturnika i zalazłam tam próbki kosmetyków JMO. Jedna kosztuje 1,9 zł za 10ml.
Wybrałam trzy interesujące mnie odżywki i kupiłam próbki, tak aby mieć po 100ml produktu, ponieważ jest to ilość, która pozwala mi już coś na temat danego kosmetyku powiedzieć. Myślę, ze jest to też dobry sposób na odkrywanie nowych, "włosowych smaków" i pozwoli nam to uniknąć rozczarowania produktem. Bo byłoby żal, gdyby odżywka za 84zł okazała się bublem.

Mam nadzieję, że ten post się komuś przyda. 
Chętnie poczytałabym też o Waszym zdobywaniu drogich kosmetyków.
całuję
kosodrzewina79

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Denko, czyli garść mini recenzji - lipiec 2013 (włosy)

Witajcie,
dzisiaj druga część denka z produktami do włosów.
 Część pierwsza z kosmetykami do twarzy i ciała--->KLIK.



17. L`Biotica, BioVax, Maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania - pamiętam, że podczas jej zakupu, mówiłam sobie do trzech razy sztuka, ponieważ dwie poprzednie wersje (do włosów suchych oraz do włosów ciemnych) zupełnie nie pasowały moim włosom. Miałam po nich straszny puch. Ta wersja przywróciła mi jednak wiarę w maski od L`Biotica, i to tak bardzo, że kilka dni temu kupiłam kolejne duże opakowanie. 

18. Pharmaceris,Pharmaceris - H-Sensitonin - odżywka odbudowująca do włosów cienkich i delikatnych - jest to moje wielkie odkrycie tych wakacji. Niesamowity tłuścioch, ale odpowiednio aplikowany, stał się moim hitem. Z pewnością kupię ponownie. Więcej--->KLIK.

19. ZSK, Olej avocado - do moje twarzy okazał się być za tłusty, dodawałam go do masek przed myciem włosów, po prostu ok. Miałam tylko 15ml, dlatego myślę, że jeszcze kiedyś do niego powrócę, ot tak z ciekawości.

20. MYPA, Szampon i żel pod prysznic - dobrze spisywał się w jednej i drugiej opcji. Bardzo żałuję, że kosmetyki MYPA nie są już u nas dostępne.

21. Organique, Szampon Energizing - bardzo dobry szampon, delikatny i wzmacniający włosy. Uwielbiałam go. Myślę, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Więcej--->KLIK.

22. LAVEA, Botanico, Cannabis - maska do włosów z ekstraktem z konopi - mocno skoncentrowana maska z olejem z oliwek i konopi. Mocny nawilżacz. Już mam kolejne opakowanie. Więcej--->KLIK.

23. Mazidła, Brahmi - indyjskie zioło, które dodawałam do masek. Nie zauważyłam żadnych większych efektów. Nie kupię ponownie.

24. ZSK, Olej konopny - ładnie spisał się na mojej tłustej cerze. Ładnie nawilżał włosy, ale trzymany max 2-3h, dłużej bardzo wysuszał. Może do niego wrócę. Więcej--->KLIK.

25.  INTENSIVE CARE SOLUTION, ENERGIZING SYSTEM, lotion / wcierka / kuracja zapobiegająca wypadaniu włosów - bardzo dobra wcierka, uwaga zawiera alkohol. Więcej--->KLIK.

Może coś Wam wpadło w oko?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 18 sierpnia 2013

Pharmaceris - H-Sensitonin - odżywka odbudowująca do włosów cienkich i delikatnych - recenzja.

Witajcie,
dzisiaj chciałabym Wam przedstawić produkt, który bardzo mnie zaskoczył. 
Czym? Naprawdę wszystkim!
Zainteresowanych zapraszam do lektury.


Opis producenta:
Odżywka przeznaczona do codzienna pielęgnacja włosów cienkich i delikatnych oraz wrażliwej skóry głowy. Wzmacnia i przedłuża efekt działania szamponu Pharmaceris H-Sensitonin. 
Specjalistyczna formuła odżywki H-Sensigin oparta na wyjątkowym połączeniu wyciągu z nasion lnu Sensiline® i oleju Canola intensywnie wspomaga pielęgnację włosów cienkich i delikatnych. Zastosowanie odżywki wyraźnie je regeneruje i wzmocnia. Dzięki zawartości głęboko nawilżającego żelu z czerwonych alg, włosy odzyskują naturalny połysk i gładkość (wg 81% badanych). Łatwiej się rozczesują i lepiej układają (wg 94% badanych). 

Skład (dla ciekawskich):
Aqua (woda), Ceteraryl Alcohol (emolient tzw. tłusty, tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy), Dicaprylyl Carbonate (emolient suchy, tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody (jest to pośrednie działanie nawilżające). Powstały film kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy), Poliquaternium-37 (zagęstnik, antystatyk, substancja filmotwórcza,), Butyrospermum Parkii (odżywcze masło Shea), Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate (kondycjoner, zapobiegająca elektryzowaniu sie włosów), Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate (kondycjoner), Caprylyl Glycol (tłusty emolient, kondycjonuje, natłuszcza i wygładza, zapobiega utracie wody), Propylene Glycol (nawilżacz, promotor, ułatwia przenikanie i działanie innych składników), Chondrus Crispus (Carrageenan) Extract (Wyciąg z Chrzęścicy Kędzierzawej (czerwone algi) - zawiera karagen, prowitaminę A oraz sole mineralne, nawilża oraz zwiększa objętość), Hydrolyzed Linseed Extract (wyciąg z lnu jest bogatym źródłem polisacharydów i peptydoglikanów o działaniu przeciwzapalnym, tworzy film na skórze który zmniejsza jej kontakt z drażniącymi substancjami, hamuje również wydzielanie najważniejszego mediatora stanu zapalnego, nie upośledzając równocześnie funkcji układu odpornościowego), Ethylhexyl Methoxycinnamate (filtr UV), Butyl Methoxydibenzoylmethane (filtr UV), PPG-26-Buteth-26 (składniki myjące, emulgator), Ethylhexyl Salicylate (filtr UV), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator), Canola Oil (Olej Canola otrzymywany z rzepaku (Brassica napus) kanadyjskiego, roślina występuje w Europie i Azji, zawiera głównie kwas oleinowy, w przeciwieństwie do tradycyjnego rzepaku, który zawiera kwas erukowy, tworzy na ich powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje skórę i włosy, zmiękcza i wygładza), Sodium Hydroxide (regulator pH), Phenethyl Alcohol (Alkohol Fenyloetylowy, nawilża, posiada działanie bakteriostatyczne, otrzymywany z kwiatów), Parfum (zapach).

A co w składzie?
Tłuścioch jakich mało! Po wodzie dwa emolienty, filmotwórczy pq 37, później tłuste i bardzo odżywcze, pełne nasyconych kwasów masło Shea, dalej do kompletu mamy jeszcze 3 tłusty emolient, czyli istna bomba natłuszczająca. Następnie wyciąg z alg i lnu oraz drugi już w tym zestawieniu olej Canola. Do tego trzy filtry UV. Skład wzorowo zamyka zapach.


Opakowania:
Półprzezroczysta tuba (150ml) z tradycyjną klapką, na której stoi opakowanie.


Konsystencja:
kremowa, rzadka, ale nie wodnista

Dostępność:
Ja swoje opakowanie kupiłam w stacjonarnej aptece za ok. 25zł.

Działanie:
Pamiętam, że odżywkę kupiłam wiele miesięcy temu, gdy stosując metodę CG (pielęgnacja dla kręconowłosych, która [tak w skrócie] polega na odstawieniu silikonów i szamponów z SLS) miałam wrażenie, że włosy są w dużo gorszym stanie niż wcześniej. Myślałam, że odżywka z apteki, to na pewno pomoże. Kupiłam wtedy dwie tubki, tę i jeszcze żółtą.
Miałam tak suche włosy, że od razu poszła z 1/6 tubki. A później? Takiego tłuszczu na włosach jeszcze w życiu nie miałam. I oczywiście wtedy odżywki poszły na długie miesiące w odstawkę.

W czym problem?
  • Ten produkt nie powinien nazywać się odżywką, a super skoncentrowaną maską nawilżająco-natłuszczającą.
  • Jest to bomba emolientowa.
  • W składzie nie ma często puszącej włosy gliceryny.
  • Odżywka nałożona w tradycyjnej ilości sprawia, że jest ona jednym z najbardziej obciążających produktów jakich używałam, wtedy moje cienkie włosy są od razu do mycia.
  • Na moje długie włosy wystarczająca jest ilość wielkości ziarnka bobu.
  • Czas aplikacji też jest bardzo istotny, w moim przypadku zalecane przez producenta 3 minuty zupełnie wystarczą.
  • Filtr, a właściwie nawet 3, sprawia, że jest to fantastyczny produkt na lato.
  • Uważam, że jest ona doskonałą alternatywą dla olejowania. Przed myciem, dosłownie na 10-15 minut nakładałam małą ilość odżywki, a następnie tradycyjnie myłam włosy. Uwielbiałam ją za to.
  • Dosłownie odrobina, wielkości ziarnka grochu, dodana do innych słabszych odżywek/masek, zmieniała zupełnie ich działanie.
  • Jestem posiadaczką włosów wysokoporowatych, których największym problemem jest to, że po myciu szybko tracą wilgoć (czyli u mnie skręt), a dzięki składnikom zawartym w tej odżywce, łuski włosów były ładnie otulone, przez co wilgoć  była w nich zatrzymana na znacznie dłużej, co owocowało  ładnymi lokami do nastepnego mycia.
  • Efekt nawilżenia nie był jednodniowy, ale utrzymywał sie jeszcze przez 2-3 mycia (sprawdziłam to używając słabszej odżywki ).
  • Odżywka wywołała u mnie efekt, o którym marzę i do którego dążę - większe loki, falo-loki.

Ostatnio mam szczęście do bardzo dobrych masek/odżywek do włosów (OMIA - kilka dni temu skończyłam arganową - jest cudowna), konopna od Lavea, czy BioVax do włosów wypadających) i ta odżywka z pewnością do tego grona dołączy.

Jak wspominałam wcześniej mam w swoich zbiorach jeszcze jej żółtą siostrę. 
Postaram się niedługo Wam o niej opowiedzieć, może zrobię porównanie.
Znacie produkty do włosów od Pharmaceris?
całuję
kosodrzewina79 

sobota, 17 sierpnia 2013

Organique - szampon Energizing - recenzja.

Witajcie,
dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam trochę o szamponie Energizing z Organique 
do włosów delikatnych i wypadających.

Opis producenta:
Naturalny szampon rewitalizujący nowej generacji, przeznaczony do pielęgnacji włosów szarych, matowych oraz przetłuszczających się u nasady i suchych na końcówkach. Kompozycja pobudzającej mikrokrążenie guarany i ekstraktu z owocu papai doskonale odświeża skórę głowy i stymuluje cebulki włosów. Dzięki wyciągowi z alg morskich, odbudowujących ceramidów i jedwabiu włosy odzyskują gładkość, stają się mocniejsze i pełne blasku.

Skład:
aqua,  sodium cocoamphoacetate (delikatny roślinny środek myjący, pozyskiwany z kokosa), cocamidopropyl betaine (delikatny roślinny detergent, doskonale tolerowany przez skórę i błony śluzowe, nawilża skórę, otrzymywany z kokosa), glycerin (giceryna - nawilża), guar hydroxypropyltrimonium chloride (antystatyk tworzący na włosach ochronną powłokę, dodatkowo ma również właściwości odżywcze, wygładza, wzmacnia włosy i ułatwia rozczesywanie), paullina cupena seed (guarana - udrażnia naczynia krwionośne, ekstrakt wykazuje również silne działanie antyoksydacyjne i antybakteryjne, chroni także włosy przed negatywnym działaniem testosteronu i jest stosowany w kuracjach przeciwko łysieniu androgenowemu.), hydrolyzed silk (proteiny jedwabiu otrzymywane z oprzędu poczwarki jedwabnika), laminaria hyperborea extract (algi czerwone z mórz północnych, bogate źródło makro- i mikroelementów, witamin, aminokwasów i węglowodanów. Zawiera proteiny i minerały, dzięki czemu działa jak naturalny nawilżacz, rewitalizuje, odżywia, napina i stymuluje skórę. Ekstrakt z tej algi jest źródłem kwasu alginowego i mannitolu o właściwościach bakteriostatycznych i nawilżających, posiada właściwości regenerujące), ceramide 3 (ceramidy - lipidy spełniające zasadniczą rolę w budowie naskórka, zmiękczające i kondycjonujące, jeden ze składników płaszcza lipidowego naskórka. Z wiekiem skóra traci zdolność jego wytwarzania, a związek ten jest istotny dla jej prawidłowego natłuszczenia i utrzymania właściwości barierowych i ochronnych skóry), ceramide 6 II (ceramidy - stanowią główny składnik spoiwa wypełniającego przestrzenie międzykomórkowe w warstwie rogowej naskórka), ceramide 1 (ceramidy - zapobiega łuszczeniu się skóry, a także utracie wody poprzez naskórek), phytosphingosine cholesterol (cholesterol - Emolient tzw. tłusty. stosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy, nadaje połysk), sodium lauroyl lactylate (bardzo delikatna baza myjąca), carbomer (zagęstnik), xanthan gum (zagęstnik - otrzymywany w procesie fermentacji bakteryjnej), sodium chloride (zagęstnik, pozyskiwany z soli morskiej), papain (papaja - bogata w karoteny i witaminy C, A i z grupy B. Zawiera też cynk, potas, magnez i żelazo. W liściach i owocach papai znajduje się enzym papaina. Rozpuszcza on połączenia pomiędzy martwymi komórkami naskórka, powodując enzymatyczne złuszczanie, oraz rozjaśnienie, odświeżenie i wygładzenie skóry. Może być również wykorzystywany w kosmetykach antycellulitowych. Proteolityczne właściwości papai są dobrze znane i cenione w krajach tropikalnych. Stosuje się tam wyciąg z papai do czyszczenia ran, co przyspiesza proces gojenia. Wykorzystuje się również jej działanie przeciwzapalne oraz wspomagające usuwanie martwiczych zmian na skórze.), sodium carbomer (polimer kwasu akrylowego w formie soli, hydrofilowy składnik konsystencjotwórczy, reguluje lepkość kosmetyku, tworzy film na skórze), ethyl dimethylaminopropyl carbodiimide, phenoxyethanol (konserwant), ethylhexylglycerin (konserwant pochodzenia naturalnego), parfum, amyl cinnamal (zapach - jaśmin), benzyl alkohol (konserwant/zapach), citral (wchodzi w skłąd olejku eterycznego), citronellol (skłądnik olejkow zapachowych), eugenol (zapach - goćdziek), butylphenyl methylpropional wikipedia (zapach), linalool (zapach - konwalia), benzyl benzoate (skłądnik olejku eterycznego), limonene (zapach - skórki cytrynowej). 

A co w składzie?
Jest to delikatny szampon (bez SLeS). Bardzo wysoko w składzie zawiera nawilżającą glicerynę, pobudzającą cebulki włosów guaranę, wygładzający jedwab, odżywcze algi, odbudowujące i uszczelniające włosy ceramidy oraz oczyszczającą i drenującą papaję.


Opakowanie:
zgrabna (250ml) przezroczysta butelka z wygodnym otwarciem

Konsystencja:
żółty, rzadki płyn

Zapach:
dla mnie cudowny, energetyzujący zapach guarany

Dostępność:
salony Organique (40zł),
ale ja od 2-3 lat jestem wierna mydlarni Leyla (kiedyś 25zł, teraz już 27zł)

Działanie: 

Zanim napiszę o działaniu, tylko wspomnę, że dokładnie rok temu stosowałam tak bardzo przez wszystkich chwaloną wersję ANTI AGE, która niestety u mnie zupełnie się nie sprawdziła. Miałam straszny puch i to zarówno po szamponie, jak i po masce. Nie wiedziałam, czy to była wina pogody, gliceryny, jedwabiu, czy oleju winogronowego, ale ogólnie nie byłam zadowolona z tej serii. Owszem maska miała ładny zapach, no ale bez przesady, to za mało.

Po wcześniejszych doświadczeniach przyznaję, że bardzo długo szampon Energizing odkładałam na później. No ale w końcu przyszedł też na niego czas. 
I już po pierwszym razie wiedziałam, że moje obawy były bezpodstawne.


Szampon ma rzadką formułę, dlatego może być w nas pokusa, aby stosować go w dużych ilościach (sama ten błąd popełniałam wcześniej, ale również odwiedzająca mnie ostatnio siostra podczas jednego mycia zużyła 1/5 produktu i jeszcze wyszła szczęśliwa z łazienki  z okrzykiem, że ale super szampon, tylko szkoda, że taki rzadki - po dwóch takich akcjach szampon został przed siostrą schowany :)). 
Stosuję go metodą kubeczkową--->KLIK, czyli do kubeczka po maśle z BU dodaję odrobinę szamponu i tyle samo zwykłej wody z kranu. Taką mieszankę wylewam na mokre włosy. Dzięki temu nie muszę trzeć włosów, aby rozprowadzić szampon, a jedynie delikatnie je masuję. 

Produkt ten bardzo dobrze polubił się z moim skalpem. Po aplikacji szamponu, skalp masowałam ok. 1-2 minut, a później jeszcze pianę pozostawiałam na głowie na 2-3 minuty. Bo jak inaczej może zadziałać guarana, czy uaktywnić swoje enzymatyczne właściwości papaja? Po takich 4-5 minutach spłukiwałam szampon i tak od początku lub połowy ucha w dół nakładałam odżywkę.

Szampon stosowałam w okresie kiedy przez mój dom przetoczyło się tornado gości/rodzinka :) i nie było nawet mowy o chodzeniu z olejem, czy dłuższym siedzeniu w wannie z maską na głowie. Pielęgnacja musiała ograniczyć do kilku szybkich ruchów i tyle. 
Z perwsektywy czasu szampon oceniam bardzo wysoko.
Doskonale mył i odżywiał moją skórę głowy. Łagodził działanie mocnej, alkoholowej wcierki--->KLIK
Zawsze mam problem jak ocenić działanie szamponu na włosy, skoro używam odżywki/maski, ale w tym okresie ok. 15-20 cm moich włosów przez te 2-3 tygodnie nie dostało żadnej porcji oleju czy maski.
Przebywałam wtedy dużo na słońcu, a o żadnym puchu czy przesuszeniu nie było mowy. Włosy były puszyste, sprężyste, ładnie odbite od skalpu. Dodatkowo szampon wydłużył u mnie znacznie czas świeżości włosów. I za to też wielki PLUS.
Uważam, że to zasługa tego szamponu.I tak oto w ten sposób mam już nie dwa, ale trzy ulubione szampony (zielony Pat&Rub--->KLIK, rosyjski na brzozowym propolisie--->KLIK i TEN).


Znacie go? A jakie są Wasze ulubione szampony?
całuję
kosodrzewina79