niedziela, 24 lutego 2013

Oszaleć z bólu

Tak, myślałam, że oszaleję z bólu. 

W poniedziałek wieczorem zaczął mnie pobolewać ząb (wtedy tak myślałam). Żadne tabletki nie pomagały. O 3 nad ranem płacząc z bólu pojechałam na tzw. pogotowie stomatologiczne. Tam zrobiono zdjęcie i okazało się, że to zapalenie dziąsła. I tak oto tydzień minął mi pod znakiem antybiotyków oraz tabletek przeciwzapalnych i przeciwbólowych. Bardzo źle znoszę takie kuracje, ale pomału dochodzę do siebie.



To doświadczenie pokazało mi, jak mało jestem odporna na ból. Trochę mnie to zasmuciło. Ale też pokazało, że raczej mało mamy do powiedzenia na temat eutanazji czy uporczywej terapii, 
gdy jesteśmy piękni i  młodzi.
całuję 
kosodrzewina79

niedziela, 17 lutego 2013

Wyniki włosowego rozdania :)

Witajcie,


dzisiaj przychodzę do Was z wynikami włosowego rozdania. Uruchomiłam urządzenie i .... 
nagroda wędruje do:






                tak z ciekawości uruchomiłam program jeszcze raz i zobaczcie jakie on ma szczęście :)


Gratuluję. Czekam na adres.
całuję 
kosodrzewina79

PS ok 20 lutego zaproszę Was do kolejnego rozdania, w którym do zgarnięcia będzie:

sobota, 16 lutego 2013

Naturalny olej do włosów - wzmacniający - Receptury Babuszki Agafii - recenzja

Witajcie,
dzisiaj przychodzę do Was z recenzją rosyjskiego oleju wzmacniającego z serii Receptury Babuszki Agafii.



Skład:
Arctium Lappa Root Extract, Chamomilla Recutita Extract, Panax Ginseng Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Salvia Officinaliis Oil, Glycine Soya Oil, Olea Europaea (olive) Fruit Oil, Tocopherol.
Olej jest mieszanką ekstraktów (łopianowego, rumiankowego, żeń-szenia) i olei (z dzikiej róży, szałwii lekarskiej, sojowego i oliwy z oliwek) oraz witaminy E.



Konsystencja/kolor: jest to bardzo lekki/wodnisty olejek  o barwie jasnożółtej, prawie przezroczystej

Zapach - nie przypadł mi do gustu, taki spalony stary olej, ale czuć go tylko wtedy bardzo intensywnie skupiam się na zapachu, po nałożeniu na włos nie jest wyczuwalny

Opakowanie - ciemny plastik z ładną etykietą i uchylanym dozownikiem, który niestety nie sprawdził się zupełnie, po prostu za dużo oleju się marnuje. Zaopatrzyłam się w inna butelkę, do której wlewam olej i bez problemu rozprowadzam go po skalpie i włosach.


Działanie: powiem krótko średnie, bardzo średnie. Nakładałam olej na włosy na kilka godzin, na całą noc, dodawałam go do masek przed myciem włosów, jednak nie zauważyłam żadnych spektakularnych efektów, a wręcz gdy stosowałam go na noc miałam wrażenie, że wysusza i bardzo puszy włosy. U mnie sprawdził się jedynie nakładany na 3 godziny na ciepło (na zdjęciu) wlewałam do butelki porcję oleju, a później wrzucałam ją do zlewu z ciepłą wodą, aby ogrzać olej.
Czy kupie go ponownie? Niestety nie. Mam jeszcze dwa inne rodzaje olei z tej serii, może te spiszą się lepiej. Za kilka dni rozpoczynam testowanie odżywczego.

Miałyście ten olejek? Jak się u Was sprawdził?
całuję 
kosodrzewina79

niedziela, 10 lutego 2013

Seria Tradition de Hammam - Yves Rocher - olejek pod prysznic i balsam odżywczy

Witajcie,
czy macie tak, że jakiś zapach podoba się Wam tylko w określonym czasie?
U mnie tak jest z serią Hammam z Yves Rocher - najbardziej lubię ją w grudniu, 
gdy zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Ten korzenny zapach z nutą pomarańczy, bardzo umila oczekiwanie na te wolne, świąteczne dni.



Ale święta już dawno minęły, nastrój tak samo, więc teraz czas na moją opinię.




Cała seria zawiera w składzie olej arganowy, który został nazwany „Złotem Maroko”
Drzewo arganowe jest niezwykle cennym i rzadkim gatunkiem, występuje jedynie w południowo- zachodniej części Maroko, pomiędzy Agadirem, Marakeszem i Essaouria. Orzechy z drzewa arganowego kryją prawdziwy skarb: olejek arganowy, zwany „płynnym złotem Maroko”.
Olejek arganowy zastosowany w serii Tradition de Hammam jest w 100 % biologiczny, bez pestycydów i niemodyfikowany genetycznie. Olejek arganowy extra-vierge jest uzyskiwany tradycyjną metodą w procesie tłoczenia owoców tuż po ich zbiorze. (źródło)

W skład całego zestawu Hammam wchodzi 6 kosmetyków:
- olejek pod prysznic z olejkiem arganowym
- balsam odżywczy z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy
- olejek do masażu relaksującego z olejkiem eterycznym z róży
- maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów
- mydło orientalne
- orientalny peeling do ciał z glinką marokańską


Z całego zestawu czterech widocznych na zdjęciu kosmetyków, dzisiaj kilka słów o dwóch pierwszych.




Olejek pod prysznic z olejkiem arganowym

Od producenta: Wzbogacony w olejek arganowy z upraw ekologicznych, olejek pod prysznic o aksamitnej konsystencji zamienia się na skórze w delikatne musujące mleczko. Odżywia skórę podczas kąpieli. Skóra jest doskonale odżywiona, aksamitna w dotyku.

Moja opinia:

Gdy pierwszy raz używałam go ponad rok temu, byłam nim zachwycona, najbardziej zapachem, gęstością i kolorem płynu. Po drugiej butelce, którą wykończyłam z końcem stycznia, nic się nie zmianiło

Plusy:
- zapach
- gęstość/wydajność
- kolor
- przyjemność stosowania - olejek na mokrej skórze zmienia się w delikatne mleczko
- delikatnie nawilża skórę
- relaks - może to kogoś zdziwi, rozśmieszy, ale gdy mocno wstrząśniemy butelkę, to olejek zamienia się w miliony złotych bąbelków, leżąc w wannie uwielbiałam na nie patrzeć

Minusy:
- cena - ok. 32zł za 200ml - warto szukać na promocjach i wyprzedażach, ja zawsze go znalazłam za 15-20zł, wiem, że często jest rozdawany gratis do zakupów

 Stosowałam również inne żele olejkowe: Balea, Isana i Nivea, ale ten z Yves Rocher nie ma sobie równych, chociaż te trzy pozostałe też lubię, zwłaszcza Nivea.

Skład: Glycerin, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, Isopropyl Palmitate, Aqua/Water/Eau, Ammonium Lauryl Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Parfum/Fragrance, Argania Spinosa Kernel Oil, Citric Acid, Xanthan Gum, Methylpropanediol, Cl 15510 (Orange 4), Cl 19140 (Yellow 5)




Balsam odżywczy z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy

Od producenta:
Ten dobroczynny balsam do ciała łączy w sobie olejek arganowy z upraw ekologicznych z olejkiem aromatycznym z kwiatu pomarańczy, który słynie ze swoich właściwości relaksujących.
Twoja skóra stanie się fantastycznie miękka i nabierze łagodnego, przyjemnego zapachu.
Dodatkowa zaleta: ma kremową, łagodną konsystencję, która szybko wnika w skórę.

Moja opinia:
Opakowanie - jestem urzeczona opakowaniem, myślę, że osoba odpowiedzialna za projekt/design zrobiła kawał dobrej roboty. Balsam znajduje się w przezroczystym słoiczku z metalową nakrętką.

Zapach - bardzo intensywny orientalny zapach, najmocniejszy w całej używanej przeze mnie serii, argan z nutą gorzkiej pomarańczy



Konsystencja - bardzo lekka, jedwabista, nie ma ona absolutnie nic wspólnego z masłem czy gęstym balsamem

Działanie - lekki nawilżacz, który nie tłuścił skóry i bardzo szybko się wchłaniał, pozostawiając po sobie niesamowity zapach, myślę jednak, że osoby o skórze bardzo suchej nie będą jednak zadowolone, formuła balsamu jest jednak zbyt lekka

Plusy:
- opakowanie
- zapach
- lekka formuła
- idealny na dzień

Minusy:
- cena - regularna 67zł :( ale szukajcie na promocjach, wyprzedażach i można pomyśleć o nim przy wymianie pieczątek
- wydajność - 150ml


Zakochana w tych zapachach kupiłam również wodę perfumowaną. Ma ona podobną nutę zapachową. Bardzo przypomina ją również hydrolat z kwiatów pomarańczy słodkiej.








Jeżeli lubicie takie zapachy, to szczerze polecam.









Podsumowując, cieszę się, że miałam okazję poznać tę serię, ale czy do niej wrócę, myślę, że jednak nie, chociaż jak to z nami kobietami  - nigdy nic nie wiadomo. 

A Wy znacie tę serię? Co z niej miałyście? 
A może się dopiero nią zainteresujecie?
całuję 
kosodrzewina79



czwartek, 7 lutego 2013

Maseczka sandałowa - Hesh - recenzja


Witajcie, 
ten post poświęcę maseczce, która bardzo zmieniła moją pielęgnację i podejście do maseczek ziołowych. Od lat jestem wierna glinkom, algom i błotom, które wspaniale działają na moją tłustą, 
z niedoskonałościami i naczynkami cerę. 

Bałam się zaryzykować i nakładać na twarz tych wszystkich, tak bardzo obco brzmiących indyjskich ziół. Zaczęłam od ecpilty na włosy, później amli, brahmi, shikakai i kalpi tone. Zioła dodawałam do masek na skalp i włosy, w tej roli sprawdzały się bardzo dobrze.


Moja przygoda z maseczką sandałową rozpoczęła się od małej próbki, którą dostałam przy okazji zakupów w sklepie internetowym. Użyłam jej jeszcze tego samego dnia i..., ale po kolei.

Opis producenta:
Maseczka łączy w sobie dobroczynne działanie drzewa sandałowego, płatków róży, skórki pomarańczy. W sposób całkowicie naturalny oczyszcza skórę, wydobywając jej blask. Korzystnie wpływa na stopień nawilżenia i odżywienia skóry. Maseczka usuwa nadmiar sebum, oczyszcza pory skórne, pobudza krążenie, detoksykuje skórę i redukuje drobne zmarszczki.  Po użyciu skóra jest widocznie wygładzona, miła w dotyku. Doskonała w walce z trądzikiem i innymi niedoskonałościami, dzięki delikatnym właściwościom peelingującym.
  
Sposób użycia: Odpowiednią ilość proszku wymieszać z wodą (dla cer tłustych i trądzikowych) lub mlekiem ( dla cer suchych) do uzyskania jednolitej pasty. Nałożyć na wcześniej oczyszczoną skórę twarzy i szyi i pozostawić do wyschnięcia na 20 minut. Zmyć maseczkę ciepłą, następnie chłodną wodą.  

Składniki: Sandalwood Powder/ proszek sandałowy (Santalum Album), Multani Mati (Fullers Earth), Rose Petal Powder/sproszkowane płatki róż (Rose Alba), Manjishta (Rubia Cordifolia), Orange Peel Powder/sproszkowana skórka pomarańczy (Cotrus Aurantium), Kumari (Barbados Aloe), Perfume.
 (źródło) i (źródło)


Moja opinia:

Opakowanie -  100 gram maseczki znajduje w torbie foliowej, a ta w papierowym kartonie o biało-pomarańczowych barwach z parą młodych ludzi na obrazku - całkiem miłe dla oka.
Nie lubię tej zabawy z torebką, dlatego na samym początku zawatrość maski przesypałam do czystego i zdezynfekowanego opakowania po balsamie orzechowym z Isany. 

 

Zapach - specyficzny, sandałowy z mocną nutą różaną oraz delikatniejszą pomarańczową

Konsystencja - proszek/puder

Przygotowanie - łyżeczkę maseczki mieszam z hydrolatem, później pędzelkiem nakładam na twarz, po 20 minutach wszystko zmywam (maseczka łatwo się zmywa) i nakładam krem



Wydajność - duża, maseczki używam od wielu tygodni, nadal mam 1/2 opakowania

Cena - ja zapłaciłam 18zł + przesyłka, ale na allegro widziałam za ok. 19 zł już z przesyłką


Działanie - najbardziej urzekło mnie jej działanie oczyszczające, którego moc mogłabym porównać do działania ciemnej zielonej glinki, ale w tym przypadku wzbogacone jest to jeszcze  odżywczym/nawilżającym działaniem, z którego znałam wcześniej tylko glinkę zółtą czy ghassoul. 
Po tej maseczce moja twarz była oczyszczona, nawilżona, wygładzona i najlepsze zostawiam na koniec, bo to mnie najbardziej zaskoczyło - ta maseczka brązowi twarz. Moja tłusta cera ma czasami skłonność do ziemistości, bywa taka szara, zmęczona. Po maseczce jest taka muśnięta słońcem, co oczywiście dodaje jej blasku i sprawia, że wyglądam lepiej/zdrowiej. A wtedy też po prostu czuję się lepiej/pewniej. I za to tę maskę uwielbiam.


Znacie ją? Jakie jest Wasze zdanie o niej?
całuję
kosodrzewina79

wtorek, 5 lutego 2013

Włosowe rozdanie :) [ZAMKNIĘTE]


Witajcie, 
z myślą o rozdaniu nosiłam się długo. 
Oto, co przygotowałam: 



1. Gloria - maska do włosów
2. Argande - maska z olejem arganowym
3. Leo - maska Placenta
4. Joanna - maska arganowa
5. Scandic - maska bananowa
6. Beauty Formulas - maska z henną
7. GUHL - szampon migdałowy
8. GUHL - szampon do włosów brązowych


Regulamin:
1. Aby wziąć udział w konkursie, musisz być publicznym obserwatorem bloga.
2. Udział w konkursie mogą brać osoby pełnoletnie.
3. Nagrodą w konkursie jest 6 masek/odżywek i 2 szampony - wszystkie produkty są nowe.
4. Sponsorem nagród jestem ja sama.
5. Dodatkowe dwa losy można zdobyć za:
- dodanie u siebie na pasku bocznym bloga banera z informacją o konkursie + 1los

- dodanie mojego bloga do blogrolla + 1los
6. Twoje dane osobowe nie będą nikomu ujawniane ani udostępniane.
7.. Nagrody wysyłam jedynie na terenie Polski.
8. Nie biorę pod uwagę blogów typowo "rozdaniowych".
9. Do konkursu można się zgłaszać od dzisiaj, tj. 05.02.2013 r. do 15.02.2013 r. do godziny 23:59.
10. Wyniki zostaną ogłoszone w terminie do 5 dni od zakończenia konkursu.
11. Na dane zwycięzcy czekam 3 dni, po tym czasie losuję ponownie.
12. Nagroda zostanie przesłana w ciągu 7 dni roboczych od momentu otrzymania adresu zwycięzcy.
13. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.

Wzór:
Obserwuję jako:
e-mail:
baner: tak (link) /nie
blogroll: tak/nie

Życzę powodzenia :)
całuję 
kosodrzewina79

niedziela, 3 lutego 2013

Denko - styczeń 2013




Witajcie, w tym poście przedstawię Wam swoje styczniowe denko. 
Tradycyjnie podzielę je na 3 kategorie. 
Zaczynamy :)




1. Queen Helene - naturalny miętowy peeling do twarzy - towarzyszył mi przez wiele, wiele miesięcy. Odpowiadał mi jego konsystencja, nie były to ostre drobiny zanurzone w żelu, ale gęsta, miętowa maska z ziarenkami, które niby delikatnie, ale jednak bardzo skutecznie oczyszczały skórę. Czy kupie ponownie, nie wiem. Rozkochałam się w peelingach enzymatycznych, a jeżeli chodzi o mechaniczne, to myślę o tym brzoskwiniowym z Soraya.
2. Placenta - JS Beauty - stosowałam ją jako maseczkę do twarzy oraz jako dodatek do masek do włosów, myślę, że dalej będą ją stosowała właśnie w ten sposób. Więcej TU.
3. Olay total effects - krem do cery mieszanej i tłustej - kupiłam go na wielkiej promocji, z ciekawości, tak bez przekonania. A dzisiaj, jest to jedno z moich największych kosmetycznych zaskoczeń 2012. Stosowałam go głównie rano, bo ładnie i delikatnie regulował wydzielanie łoju. Czy kupię ponownie? Już kupiłam, w grudniu była ładna promocja z 49zł na 35zł. Polecam.
4. Serum Granat - BU - bardzo liczyłam na jego cudowne działanie, zwłaszcza po recenzji 82Ines, którą widziałam na YT. Niestety bardzo się rozczarowałam, wysypało mnie po nim, nawet na szyi.
5. Sensual - Joanna - plastry z woskiem do depilacji twarzy - lubię je, dobrze spełniają swoją rolę. Polecam.
6. Hydrolat z kwiatów pomarańczy słodkiej - ZSK - używałam go jako toniku oraz rozrabiałam z nim glinki i maski w proszku. Jednak nie zauważyłam dobroczynnego działania na moją skórę. Lubiłam jego pomarańczowo-korzenny zapach.
7. MaxFactor - mascara 2000 Calorie - niestety wielkie rozczarowanie, sklejała mi rzęsy i robiła grudki.
 


8. Artiste - odżywka wzmacniająca - pierwotnie odebrałam ją jako bubel, odstawiłam na kilka miesięcy, teraz gdy dzielnie wprowadzam w życie projekt denko, dałam jej drugą szansę i jestem zachwycona. Jest zdecydowanie odzywką lekką, ale trzymam ją na włosach 15 minut i jest idealnie. Nie obciąża!. Kosztuje grosze w Naturze, warto ją sprawdzić.
9. NAMI - Mleczną Kąpiel -szampon jajeczny na bazie serwatki mlecznej - z SLS, bardzo go lubię, myślę, że w przyszłości skuszę się na inne rodzaje tych szamponów.Więcej.
10. Alverde Men - szampon z rozmarynem, oczarem wirgilijskim i piwem - uwielbiam go! Niedługo będzie dłuższa recenzja.
11. Lawendowe mydło z czerwoną glinką i mlekiem jaka - odmieniło ono zupełnie moje spojrzenie na mydła. Teraz chcę więcej i więcej.
12. Nami - Mumio - stosowałam zbyt sporadycznie, aby napisać coś pewnego. W lutym kontynuuję kurację.
13. Olej z wiesiołka - ładnie nawilżał moje włosy, stosowałam go też wewnętrznie.
14. Olej z pestek malin - cudowne odkrycie - rewelacyjny do twarzy z kroplą żelu hialuronowego, ale również jest cudowny jeżeli chodzi o nawilżenie skalpu i włosów. Polecam. ja wrócę do niego na 100%.
15. Roślinny kwas hialuronowy 1% - mieszałam z nim oleje, aby były mniej treściwe oraz dodawałam do masek. Jestem na tak.
16. Balsam mineralny - stosowałam go jako wcierkę, wstępnie jestem bardzo zadowolona. W lutym kurację powtarzam, dam znać, co z tego wyszło.
17. Mecerat z zielonej herbaty - dałam plamę, wstyd - jest przeterminowany.
18. BingoSpa - maska 40 składników- uwielbiam te maski, wzbogacam je i stosuję przed myciem. Polecam.
19. Mill Mill Placenta Activ - myślałam, że kupuję placentę roślinną, okazało się, że jest to ekstrakt z kobiecych łożysk. Dzielnie wcierałam i masowałam. Nie chcę pisać pochopnej recenzji, teraz skalp odpoczywa po alkoholu, ale myślę, że za 2-3 tygodnie powtórzę kurację.


20. BeBeauty - Creme - kremowy żel pod prysznic - odżywczy z olejkiem migdałowym - tani i nawet ładnie pachniał w opakowaniu, jednak podczas kąpieli stawał się on nieznośnie chemiczny. Ładnie się pienił, ale nie wrócę do niego ponownie.
21. Rexona - jestem tej marcie wierna od lat. Wspaniały antyperspirant :)
22. BabyDream fur Mama - balsam do kąpieli - w tej roli spisywał się rewelacyjnie. delikatny i nawilżający. Stosowałam go też do mycia włosów, w tej roli też był ok. Polecam.
23. Yves Rocher - Tradition de Hammam - żel pod prysznic - ciekawy zapach, taki korzenny. Stosowałam go z przyjemnością, ale regularna cena jest zbyt wysoka. Lubię stosować, go w okolicy Bożego Narodzenia. W zeszłym roku miałam to samo.
24. Yves Rocher - Tradition de Hammam - balsam do ciała - lekki lotion o bardzo intensywnym zapachu. Myślę, że to bardziej przyjemność dla nosa, niż nawilżenie dla skóry. Bardzo delikatny/słaby nawilżacz.
25. Alverde - żel pod prysznic z orzechem macadamia i karite - wspaniały, delikatny i naprawdę nawilżający żel pod prysznic. Stosowałam go z wielką przyjemnością. Polecam.

Coś Was zainteresowało? 
całuję
kosodrzewina79




sobota, 2 lutego 2013

Plan na denko i pielęgnację - luty 2013


Jeszcze kilka miesięcy temu, każdy nowy kosmetyk musiał być natychmiast otwarty i przetestowany. A potem - kolejny i  kolejny...
Praca nad sobą nadal trwa, widzę znaczne postępy, chociaż czasami stare nawyki próbują wziąc górę nad zdrowym rozsądkiem.
Dlatego takie zdjęcie na pulpicie, jest dla mnie idealną sprawą. Mój zakupoholizm ostatnio, jakby przysnął - co mnie bardzo cieszy.

Plan na denko wydaje się ogromny, ale poza dwoma kosmetykami, to naprawdę wszystkie kosmetyki są bliskie denka. Myślę, że się uda, zwłaszcza, że większość tych kosmetyków naprawdę lubię.

Włosy - na początku stycznia przesadziłam z szamponami z SLS, to spowodowało straszne nasilenie przetłuszczania, dlatego szybko wróciłam do delikatnych szamponów - brzozowego od Babuszki Agafii oraz BD. Planuję wykończyć już długo zalegające odżywki - Alepię, Joannę, maskę - złotą z Planety Organica oraz zobaczę jak mi służy maska brzoskwiniowa z Alverde. Po wcierce z placenty wracam do  wcierki z iłami. Jeżeli chodzi o oleje, to w lutym będą to dwa łopianowe - Nami i Agafii. Walcząc z przetłuszczaniem skalpu będę stosowała zieloną glinkę, ecliptę oraz maskę z iłami.

Twarz - w kwestii mycia nadal pozostaję wierna Biodermie, niebieskiemu żelowi z Lirene (wieczorem) oraz błotku z Kanebo (rano). Po kilku miesiącach przerwy planuję również powrót do mydła z Aleppo. Przez ostatnie kilka tygodni za pomocą kremu Avene przyzwyczajałam skórę twarzy do mocniejszego uderzenia w postaci kremu - Retin-A. Taką samą kurację robiłam w zeszłym roku i byłam naprawdę zadowolona.
Stosując ten krem muszę pamiętać o mocnym nawilżaniu, dlatego wracam do kremu Hydra z Biodermy. Jeżeli chodzi o maseczki, to denkuję żółtą glinkę, iły oraz chcę  sprawdzić - podobno! cuda od Schaebens (niemieckie maseczki).

Ciało - higiena (BingoSpa, Balea), peeling (Eveline) i nawilżanie (Balea, naturalne masełka).
 

Trzymajcie kciuki za denko!
całuję
kosodrzewina79

piątek, 1 lutego 2013

Placenta roślinna - maseczka na twarz

Placenta to łacińskie słowo, które oznacza nic innego, jak po prostu łożysko. Jest to narząd płodowy występujący u ssaków. Jednak to samo określenie - placenta - używane jest również w odniesieniu od zarodków, kiełków roślinnych.

Placenta roślinna- kompleks protein z kiełków pszenicy i soi, bogaty w biostymuliny, będące znakomitym regulatorem funkcji skóry. Te bioaktywne molekuły penetrują do najgłębszych warstw skóry i zapewniają jej intensywne dotlenienie, znacząco przyspieszają syntezę kolagenu i elastyny, oraz zwiększają oddychanie międzykomórkowe. Placenta poprawia koloryt i napięcie skóry, powoduje wyraźne zmniejszenie zmarszczek i odmłodzenie rysów twarzy. (źródło)

Ze słowem placenta spotkałam się wcześniej jedynie w kontekście masek do włosów, głównie tych z Kallos i Queene Helene. Jednak nigdy nie zainteresowały mnie na tyle, aby po nie sięgnąć. To zmieniło się, gdy zobaczyłam placentę z algami, które moja skora uwielbia.







Składniki: Algi, esencja placenty, mentol.
Połączenie esencji alg wraz z placentą merino daje zaskakujący efekt łagodzący skórze trądzikowej i tłustej. Kosmetyki zawierające naturalne wyciągi z placenty mają najskuteczniejsze działanie, a witaminy zawarte w placencie najlepiej wchłaniają się przez skórę.
Wyciąg z placenty bogaty w witaminy A, C, E, B oraz kwas foliowy, biotynę i enzymy.

Działanie:
- nadaje skórze elastyczności,
- posiada silne działanie regeneracyjne i odżywcze,
- pomaga w asymilacji tlenu,
- jest to jeden z najaktywniejszych czynników regenerujących, w sposób widoczny poprawiający metabolizm tkankowy.
- regeneruje skórę zmęczoną, starzejącą się.
- wykazuje silne działanie nawilżające.
- podrażnienia zostają wyraźnie złagodzone,
- na skórze tworzy się środowisko, które zapobiega powstawaniu bakterii, dzięki temu skóra staje się zdrowa i z dnia na dzień piękniejsza.

Sposób użycia: Na oczyszczoną skórę, lub po zabiegu w celu wyciszenia skóry nałożyć do miseczki około 2 łyżek maski następnie wymieszać ją dokładnie z wodą, aż do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Nałożyć na twarz, Pozostawić 15-20 minut. Zdjąć i oczyścić skórę. Może być używana 2-3 razy w tygodniu. Zamiast wody można maskę łączyć z mlekiem, lub w celu lepszego odżywienia dodać miodu. (źródło)















Maseczkę stosuję zgodnie z instrukcją:
- do czystego naczynia wsypuję dwie czubate łyżeczki placenty
- małymi porcjami dodaję hydrolatu, tak aby powstała konsystencja gęstej maski
- maseczkę pędzelkiem nakładam na twarz
- czekam ok. 20 minut
- wyschniętą maskę delikatnie zdejmuję z twarzy
- ewentualne resztki usuwam za pomocą wilgotnego wacika nasączonego hydrolatem
- nakładam delikatny i naturalny krem

Moje obserwacje:

PLUSY:
- twarz jest jaśniejsza
- ładnie otwiera i oczyszcza pory
- nawilżenie średnie
- średnio uelastycznia skórę

MINUSY:
- objętość - w opakowaniu znajduje się tylko 30g, a spokojnie zmieściło by się 50g
- chcąc nałożyć na twarz grubą warstwę maski, właściwie trzeba by ją było zużyć na raz
- nie lubię momentu jej zdejmowania, rwie się na małe kawałki
- 12-14zł za 30g - to jednak dużo
- dostępność - do zamówienia dochodzą koszty przesyłki


Gdy rozczarowała mnie maska z Orientany, postanowiłam połączyć moc tych dwóch produktów:








Te wersję maseczki polubiłam bardziej, łatwiej mi ją przygotować, nie traci ona tak szybko wilgoci, ostatnio trzymałam ją na twarzy ponad godzinę.

Jestem wielką miłośniczką alg, kiedyś chodziłam na ten zabieg do kosmetyczki, od dłuższego czasu maseczki stosuję samodzielnie w domu.
Gdybym miała porównać algi + placentą z JS Beaute, a tymi typowymi algami z Bielendy czy Organique, to jednak zdecydowanie wygrywają te drugie.

W jednym z najbliższych postów podzielę się z Wami moimi doświadczeniami ze stosowaniem placenty na włosy i skórę głowy.


A jakie są Wasze doświadczenia z placentą?
całuję
kosodrzewina79