piątek, 25 stycznia 2013

Orientana - maska-krem z alg filipińskich

Na tę maskę skusiłam się ponad rok temu, po wielu bardzo pochlebnych blogowych recenzjach. Spodziewałam się jakiegoś cudu, który uleczy moją tłustą, świecącą się skórę. 
Czy stał się cud? 
Zainteresowanych zapraszam do lektury.



Do zakupu najbardziej zachęcił mnie skład kosmetyku. 

INCI (z mojego opakowania): Alga Extract, Oat Beta Polydextrose, Oat Extract, Vitamin C.
(ekstrakt z alg filipińskich , ekstrakty z owsa i witamina C)

Jednak na innych blogach skład jest trochę zmieniony, obecnie na stronie producenta widnieje nowa/kolejna wersja składu kremu-maski.

Działanie alg:
Algi zawierają 10 razy więcej mikroelementów niż rośliny lądowe. Są bogate w cynk, potas, fosfor, żelazo, kobalt i jod, we wszystkie witaminy z grupy B, beta-karoten, witaminę A, K, PP C i E.
Dzięki zawartości białka i aminokwasów wzmacniają ochronę skóry ponieważ białko i aminokwasy wspierają odbudowę elastyny i kolagenu.
Dzięki węglowodanom poprawiają ukrwienie skóry, mikrocyrkulację limfy i komórkową przemianę materii.
Dzięki amylazie głęboko detoksykują skórę, regulują pracę gruczołów łojowych przez co skutecznie obniżają wydzielanie łoju i chronią przed stanami zapalnymi skóry. 
Łagodzą także stany zapalne skóry, między innymi trądzik.
Dzięki aosainie zapobiegają powstawaniu zmarszczek, hamując działanie elastazy 
– enzymu rozkładającego elastynę.
Dzięki karagenowi i siarczanowi chondroityny intensywnie nawilża skórę.
Dzięki mikroelementom poprawiają ogólną kondycję skóry.
Dzięki nienasyconym kwasom tłuszczowym chronią warstwę lipidową skóry.
(żródło)

Maska-krem do cery problematycznej i tłustej z bogatą zawartością alg, które dzięki wysokiej ilości amylozy, chronią skórę przed stanami zapalnymi, pobudzają metabolizm, wspomagają skórę w usuwaniu toksyn, odświeżają i łagodzą skórę łojotokową. Maska-krem reguluje wydzielanie sebum, matuje 
i doskonale nawilża cerę tłustą.
Dodatkowe naturalne składniki wspierające takie jak naturalne ekstrakty z owsa powodują wygładzanie zmarszczek i działają ujędrniająco.
Już po kilku dniach stosowania naturalny krem z alg filipińskich sprawi, że twoja skóra przestanie produkować nadmierną ilość łoju, będzie dobrze nawilżona i oczyszczona. Uzyska długotrwały matowy wygląd.
Stosowanie: Po wieczornym oczyszczeniu twarzy nałóż niewielką ilość maski i delikatnie rozmasuj na skórze twarzy unikając okolic oczu i ust. Aplikacji dokonaj około dwadzieścia minut przed pójściem spać tak aby maska całkowicie się wchłonęła. Nie spłukuj. Pozostaw na noc, a rano zauważysz efekt.




Opakowanie - duże, plastikowe, myślę, że jednak bardziej stosowne do masła do ciała niż do kremu, chociaż z tego, co widzę na stronie producent zmienił objętość na 100ml (czyli o połowę), 
ale już cenę tylko o 1/5 mniej :(

Konsystencja - dziwi mnie ta nazwa maska - krem, ponieważ dla mnie jest to typowy żel

Zapach - może to przez ten kolor, ale dla mnie, to taka morska bryza

Działanie - czytając opis producenta, miałam wrażenie, ze maska jest kierowana właśnie do mnie. Zawsze chciałam mieć czystą, zmatowioną, a jednocześnie dobrze nawilżoną i elastyczną skórę twarzy. 

Zdawałam sobie sprawę, że w przypadku kosmetyków naturalnych, podstawą ich działania jest systematyczność stosowania, dlatego naprawdę z regularnością, o którą nawet siebie wcześniej nie podejrzewałam przez blisko 6 tygodni, wieczór w wieczór namaszczałam swoje lico tym lazurowym żelem.
Masko-krem jest bardzo wydajny, po tych 6 tygodniach zużyłam może z 1/4 opakowania. Żel po nałożeniu na twarz był bardzo klejący, przyklejały się do niego włosy, poduszka, ale tak naprawdę nie był to dla mnie jakiś większy problem.

Problem mam z tym, że działanie maski mnie nie usatysfakcjonowało. Pomimo tego, że żel stosowałam w kilku różnych seriach, to naprawdę efekt był minimalny. Skóra twarzy nadal się świeciła, niedoskonałości nadal się pojawiały. Nie zauważyłam również jakiegoś znaczącego nawilżenia.

Przyznam, że byłam zła. Bo to przecież zmarnowane 60zł (50zł + przesyłka), ale myślę, że chociaż efekty mnie nie zadowoliły, to jednak mojej skórze dostało się trochę algowych witaminek.
Czy stosuję maskę obecnie?
W tradycyjnym sensie, jako krem na noc - już nie, ale znalazłam jej inne zastosowanie, ale o tym już w następnym poście.


Znacie tę maskę? Jesteście zadowolone? A może polecicie mi coś innego?
całuję
kosodrzewina79

PS w sprawie rosyjskiego olejku - zwyciężczyni nie zgłosiła się, dlatego w wyniku kolejnego losowania olejek przechodzi na kręconowłosą (na adres czekam 48h) 



środa, 23 stycznia 2013

Moje wariacje szamponowe - płyny/żele/szampony bez SLS - cz.II

Witajcie,

w poprzednim poście pisałam o metodzie kubeczkowej, której jestem wierna od kilku miesięcy. 

Dzisiaj kilka słów o wzbogacanych przeze mnie szamponach/płynach do mycia włosów bez SLS.

Tak jak wzbogacanie szamponów z SLS/SLeS jest dla mnie bezsensowne, ponieważ taki szampon ma za zadanie po prostu dokładnie umyć włosy, tak pewnego dnia pokusiłam się o wzbogacenie delikatnych płynów/szamponów.






Pamiętam, że zaczęło się od płynu Babydream fur Mama, bardzo przeszkadzał mi jego zapach, postanowiłam go trochę zmienić za pomocą ekstraktu bananowego. 



Do ekstraktu dodałam odrobinę wody. 
 

Do płynu dodałam ekstraktu z karnityny, argininy i kofeiny.
 
 Później porcja płynu BD.

 Wszystko dokładnie mieszam.

Na koniec jeszcze odrobina witaminy B3.


Kiedy wzbogacam szampon/płyn bez SLS?

- kiedy idę na basen/siłownię/saunę i później tam na miejscu biorę prysznic i myję głowę, taka wzbogacona mieszanka jest idealna, umyję nią włosy i całe ciało
- gdy wiem, że będę myła włosy u kogoś/w gościach, aby nie narażać danej osoby na koszty związane z wodą 
- kiedy moje włosy domagają się detoksu maskowego/odżywkowego
- kiedy nie mam czasu na wcierki czy maski na skalp, a chciałabym, aby skórze głowy też się dostało kilka witaminek (taki szampon trzymam na włosach ok. 3-5 minut - myślę, że w takim czasie te ekstrakty maja szansę zadziałać)

Do takiego szamponu/płynu nie dodaję olei, ponieważ nie chcę, aby wpłynęło to na przetłuszczanie skalpu.

A Wy robicie takie eksperymenty szamponowe?
całuję
kosodrzewina79

Moje wariacje szamponowe - metoda kubeczkowa - szampon z SLS (cz. I)

Witajcie,

dzisiaj kilka słów, o sposobie w jaki myję włosy od października 2012r. 
O tej metodzie czytałam już kilka miesięcy wcześniej, ale wtedy ona do mnie nie przemawiała, nie rozumiałam tego całego zamieszania z kubeczkiem, rozcieńczaniem.

Minęło trochę czasu i jakoś sama dojrzałam do tej metody, której nazwa pochodzi od przedmiotu - kubka, w którym mieszamy szampon z wodą.

Cel metody kubeczkowej:
- łatwiejsze uzyskanie piany bez konieczności intensywnego pocierania/tarcia/szarpania włosów, które pewnością może je osłabić i sprawić, że trudniej jest nam rozczesać włosy
- złagodzenie działania szamponu zawierającego SLS




 Głównym bohaterem jest oczywiście - tzw. kubeczek - w moim przypadku jest to opakowanie po oleju Monoi z Biochemii Urody.



 Ważne jest, aby kubek/słoik miał pokrywkę/wieczko, ponieważ to ułatwi mieszanie szamponu z płynem.



Oczywiście potrzebujemy szamponu z SLS.
  


Ta cała metoda kubeczkowa, nie jest żadną filozofia, ale pokażę ją Wam w przezroczystej butelce. 



Do naczynia wlewam standardową ilość szamponu.


Do szamponu dolewam zwykłą wodę z kranu - ja w tym przypadku przygotowywałam 
wersję "na bogato" i dolałam soku z aloesu, bo akurat kończył się okres jego przydatności.
 Można również dodać hydrolatu czy wody różnej, ale myślę, 
że wtedy ta cała metoda będzie trochę za droga. 
Ja pozostaję wierna wodzie przegotowanej, albo tej z kranu. 

I tyle. Tak rozcieńczonym szamponem myjemy skalp i włosy tak jak zawsze.



 Plusy:
- odkąd stosuję tę metodę nie mam problemów z kołtunami
- działanie SLS jest naprawdę łagodniejsze, widzę różnicę, ponieważ ostatnio 4-5 myć, wylewałam szampon na dłoń, później na włosy i naprawdę zaobserwowałam większe przesuszenie włosów
- ta metoda pozwala na szybsze zużywanie szamponów z SLS :)

Minusy:
- nie zauważyłam, po prostu dodatkowo na wannie stoi mały kubeczek


I jeszcze jedno - w ten sam sposób postępowałam z odżywkami, którymi myłam włosy,
 np. Mrs. Potters czy Isaną. Były one wtedy bardziej delikatne, mniej treściwe, 
ale równie skuteczne.

Po kilku miesiącach stosowania metody kubeczkowej wiem, że ja uwielbiam. 
                         Jest to dowód na to, że czasami najprostsze metody są najlepsze.


Znacie ją? Może macie jakieś swoje techniki/metody mycia włosów?
całuję 
kosodrzewina79 

PS olejek wędruje do Mrs. Arbuzowa - gratuluję i czekam (48h) na Twój adres :)









wtorek, 22 stycznia 2013

Mleczna kąpiel - szampon jajeczny na bazie serwatki mlecznej - NAMI

Witajcie,
ostatnio sięgnął dna mój szampon jajeczny, dlatego czas na jego krótką recenzję. 


Kilka miesięcy temu pisałam Wam o jego braciszku - szamponie łopianowym, z którego działania byłam bardzo zadowolona.


Jest to szampon nowej generacji, który powstał w oparciu o starożytne doświadczenie ludowe stosowania serwatki mlecznej do mycia włosów i skóry głowy. Głównym komponentem szamponów jest serwatka mleczna, która zawiera ponad 200 życiowo ważnych biologicznie aktywnych komponentów: proteiny, lipidy, witaminy, aminokwasy, mikroelementy i inne związki czynne.


Substancje, wchodzące w skład serwatki mlecznej, są zdolne do rozwiązania praktycznie wszystkich problemów włosów i skóry głowy:  
  • proteiny mleczne odżywiają i regenerują strukturę jak wewnętrznych tkanek włosów, tak i ich warstwy powierzchownej, czyniąc ją gładką, zdrową i lśniącą;  
  • lipidy i witaminy chronią i dają energię,
  • kwas mleczny i jego związki regulują wydzielanie tłuszczu i wspaniale usuwają obumarłe komórki, wzmacniając skórę głowy i zapewniając jej zdrowy wygląd.
Zawarty w żółtku jajecznym zespół fosfolipidowy aktywnie odżywia skórę głowy i włosy, aż po same końce nadaje włosom elastyczności i zdrowego blasku.

Szampon:• doskonale myją i odświeżają włosy i skórę głowy
• działają korzystnie przy łupieżu, podrażnieniach i swędzeniu skóry głowy, zapewniają jej zdrowy wygląd
• odżywiają i regenerują słabą strukturę włosów, szczególnie po ondulacjach chemicznych i farbowaniu
• chronią włosy przed łamliwością i rozdwojeniem
• nadają włosom elastyczności, prężności i mocy

Podstawowe związki czynne: laktoza, monosacharoza, olisacharoza, substancje białkowe, aminokwasy, proteiny, lipidy, zestaw witamin A, B, B2 , B6 , B12 , C, E, potas, mangan, sole wapnia, fosforu, sodu.


Skład (krótki i prosty):
  •  Milk Whey- serwatka mleczna
  • Sodium Laureth Sulfate - środek myjący
  • Eggs Yolk - żółtko
  • NaCl - sól/ zagęszcza, konserwuje
  • Fragrance - zapach
  • Cl15985 - barwnik
  • Sodium Benzoate- konserwant




    Moja opinia: 



    To aż dziwne, że szampon, który kupiłam, ot tak przy okazji(bo głównym celem zakupów był olej łopianowy i mumio) tak bardzo podbił moje serce i był ze mną tak długo. Myślę, że moje przygoda z szamponami Nami trwa już ponad pół roku. 

    Szampon zawiera SLS, czyli mocny środek myjący, co sprawiło, że został przeze mnie przeznaczony do oczyszczania skalpu i włosów - tak raz na jakiś czas - średnio co 5-8 mycie, oczywiście to zależy jakiej odżywki/maski wcześniej używałam.

    Oczyszczanie - szampon spisywał się w tej roli rewelacyjnie, było to najbardziej widoczne wtedy, gdy włosy nie chciały się układać, były oklapnięte, bez życia - wtedy sięgałam po ten szampon i włosy wracały do formy, po stosowaniu delikatnych szamponów użycie tego szamponu było przyjemnością,

    Podrażnienie - nie zaobserwowałam, ani gdy stosowałam szampon solo, ani gdy w postaci rozcieńczonej - metodą kubeczkową - (o której będzie następny post),

    Czy polecam? Tak!
    Mnie kuszą jeszcze inne wersje - najbardziej chyba ta z uczepem trójlistnym i glinką.

     cena: ok.15-18zł/280ml
    dostępność: allegro, zielarnie
    inne rodzaje: z łopianem, glinką, uczepem trójlistnym, pokrzywą

    Miałyście?
    całuję
    kosodrzewina79 


      PS W swoich zapasach włosowych odkryłam nowy rosyjski olej łopianowy do włosów suchych i zniszczonych z datą ważności luty 2013, nie jestem w stanie go zużyć przez najbliższy miesiąc, zwłaszcza, że z tą samą datą ważności mam jeszcze dwa inne oleje, dlatego, jeżeli któraś z Was jest zainteresowana, to proszę o info w komentarzu. Olej wyślę na swój koszt - na terenie kraju. Na zgłoszenia czekam tylko dzisiaj do 23.59.

 

niedziela, 20 stycznia 2013

pędzle Hakuro - wielkie rozczarowanie minionego roku

Miały okazać się wielką rewolucją w moim makijażu, 
ale niestety bardzo mnie rozczarowały - mowa o pędzlach Hakuro. Blogi są pełne bardzo pozytywnych recenzji o tych pędzlach, dlatego gdy postanowiłam spróbować tego sposobu nakładania podkładu, właściwie bez długich analiz zadecydowałam się na pędzle Hakuro.
Zamówiłam od razu 3 sztuki, ot tak, aby je wypróbować i znaleźć swojego ulubieńca.

Na początku byłam zachwyconą ich wyglądem, lekkością. Ale niestety szybko przyszedł czas na rozczarowanie. Pędzle od samego poczatku gubiły włosie - i na twarzy i podczas mycia. Byłam tym faktem bardzo zaskoczona, ponieważ pędzli do pudru sypkiego, pudru mineralnego czy pędzli do oczu używam już od lat. Nigdy żadnego nie straciłam, wszystkie systematycznie piorę i jest ok, natomiast przy tych pedzlach już po kilku użyciach wiedziałm, że sa słabe i szybko skończy się moja przygoda z nimi. Tak wyglądają pędzle po 5 tygodniach użytkowania :(






Miałyście te pędzle? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?
Czy pędzle można reklamować?

środa, 16 stycznia 2013

Moje maski/odżywki z masłem shea/kaite - subiektywny przegląd

Witajcie,
kilka tygodni temu pisałam o zaskakującej dla mnie zmianie upodobań moich włosów.
Rok temu, gdy zainteresowałam się tematem olejowania, w pierwszej kolejności sięgnęłam po oleje nasycone - masło shea i olej kokosowy. Niestety wzmożone wypadnie włosów i straszny puch spowodowały, że zrezygnowałam z ich stosowania. 
W TYM poście pisałam, że postanowiłam dać im jeszcze szansę.
 Efekty na tyle mnie zaskoczyły, że postanowiłam wrócić do odżywek i masek z masłem shea.
Oto mój subiektywny przegląd:



Nie są to absolutnie recenzje - je piszę wtedy, gdy opakowania sięga dna. 
Ile warta jest recenzja po 1-2 użyciach kosmetyku?
Są to tylko luźne refleksje.

 Kolejność masek/odżywek jest przypadkowa.



1. Schwarzkopf, Gliss Kur Oil Nutritive, Maska przeciwdziałająca rozdwajaniu się włosów - wizaż

Aqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glycol Distearate, Dimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Panthenol, Cocodionium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Behentrimonium Chloride, Polyquaternium-37, Dicaprylyl Carbonate, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Phenoxyethanol, Hydroxyethylcellulose, Methylparaben, Parfum, Propylene Glycol, PPG-1 Trideceth-6, CitricAcid, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Citronellol, CI 15985, CI 47005

Naprawdę dobra maska. Masło shea bardzo! wysoko w składzie. Za nim olej arganowy, makadamia,oliwa z oliwek, olej ze słodkich migdałów,olej z pestek moreli, olej marula i olej sezamowy. 
Kiedyś tej zółtej serii byłam bardzo wierna.
Później zdradziłam ją z Dave, ale nie było warto.
Maskę - szczerze polecam :) 
Dziwne dla mnie jest to, że odżywka z tej samej serii nie ma ani odrobiny masła shea. 





2. BingoSpa, maska do włosów wzmacnianie i regeneracja, masło shea / karite i 5 alg - wizaż

Aqua, 1 Heksadecanol 1 Octadecanol (miksture), Stearamidopropyl Dimethylamine, Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Shea Butter, Glycerin, Aqua Fucus Vesiculosus Extract, Enteromorpha Compressa Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Undaria Pinnatifida Extract, Lithothamniom Calcareum Extract, Parfum, Citric Acid, Methyl Paraben, Sodium Benzoate, Ethyl Paraben

Do masek z BingoSpa mam ogromną słabość. Ta z masłem shea i algami jest już moim drugim opakowaniem. Pierwsze zużyłam w wakacje, kiedy to musiałam ratować - TU- włosy po wakacyjnych podróżach. Uwielbiam ją z olejem migdałowym, śliwkowym, czy ecliptą. Polecam.





3. Schwarzkopf, Gliss Kur, SHEA CASHMERE, maska z masłem shea i proteinami kaszmiru - wizaż
Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Glycol Distearate, Dimethicone, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Dicaprylyl Carbonate, Butyrospermum Parkii Butter, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Polyquaternium-37, Propylene Glycol, Parfum, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Benzyl Salicylate, PPG-1 Trideceth-6, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Limonene, Benzyl Alcohol, CI 47005, CI 17200

Ma znacznie słabszy skład niż jej żółta siostra. Zawiera masło shea, płynną keratynę i pantenol.




aqua, cetearyl alcohol, cetrimonium chloride, trimethylsilylamodimethicone, Butyrospermum parkii butter (Butyrospermum Parkii (Shea Butter)), C11-15 Pareth-5, C11-15 Pareth-9, Parfum (Fragrance), Amodimethicone, Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Propylene Glycol, Citric Acid, Panthenol, Trideceth-10, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hydrolyzed Silk, Cocos Nucifera Oil (Cocos Nucifera (Coconut) Oil), Gardenia tahitensis flower extract, Xanthan Gum.

Wodnista maska z masłem shea wysoko w składzie, ale równie wysoko jest mocny sylikon - zmywalny SLS. Ten sam, który znajduje się w masce BIOVAX keratyna + jedwab. Trochę się bałam jak zareagują moje włosy, po ponad roku bez mocnych silikonów, ale było ok. Dużym minusem jest dla mnie zapach - strasznie chemiczny, który utrzymuje się później na włosach oraz konsystencja, która jest zdecydowanie za rzadka - przynajmniej do takiego opakowania. Jest to maska profesjonalna, owszem działa spektakularnie, ale dla mnie jest po prostu za bardzo chemiczna.




Woda (Aqua), Alkohol cetearylowy, Betaina, Kokoglukozyd, Masło karite (Shea), Oliwa z oliwek, Olej słonecznikowy, Olej kokosowy, Olej jojoba, Sproszkowany sok z liści aloesu, Wyciąg z owoców pomarańczy, Wyciąg z owoców grejpfurta, Wyciąg z owoców pomarańczy bergamoty, Wyciąg z owoców tangerynki, Wyciąg z nasion grejpfruta, Gliceryna, Guma ksantanowa, Fenoksyetanol, Kwas cytrynowy, Alkohol benzylowy, Kwas dehydrooctowy

Odżywka o cudownym składzie. Dużo olei i wyciągów roślinnych. Coco-Glucoside w składzie sprawia, że można spróbować myć ją włosy, ale na moje cienkie włosy jest "za bogata" składowo.
Używana tradycyjnie i przed myciem włosów - skradła moje serce :)





6. Alverde, Repair-Haarbutter Avocado Sheabutter - Regenerujące masło do włosów - avocado i masło shea
Aqua, Glycine Soja Oil, Alcohol, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ricinus Communis Seed Oil, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/ Capric Triglyceride, Persea Gratissima Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Vitis Vinifera Fruit Extract, Xanthan Gum, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Benzyl Salicylate, Citronellol, Citral

Jest to prawdziwe masło - jedwabiste i gęste. Sam producent informuje nas, że można je stosować przed myciem i po myciu. Trzeba z nim uważać, bo obciąża - ja przesadziłam z ilością i miałam po prostu tłuste włosy :(
Ale nawilża super - już olej rycynowy o to zadba :)




7. Schwarzkopf, GLISS KUR, SHEA CASHMERE, odżywka z masłem shea i proteinami kaszmiru do włosów suchych i odwodnionych- wizaż
Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-87, Dimethicone, Isopropyl Myristate, Butyrospermum Parkii Butter, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Stearate, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Propylene Glycol, Ceteareth-20, Citric Acid, Phenoxyethanol, Polyquaternium-37, Dimethiconol, Methylparaben, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Parfum, PPG-1 Trideceth-6, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Cyclomethicone, Linalool, Limonene, CI 17200, CI 47005

Jeżeli chodzi o skład, to wolę maskę.
Ale gdy musiałam mieć pewność, że zazwyczaj moje humorzaste włosy będą ładne sięgnęłam po tę odżywkę - i naprawdę się nie zawiodłam. 
Używam jej tylko na włosy.





8. Garnier, Fructis, Oleo Repair, odżywka wzmacniająca do włosów suchych, przesuszonych, zniszczonych - 3 olejki: z oliwek, awokado i karite- wizaż

Aqua, Water Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarum (Sugar Cane Extract), Olea Europaea (Olive Fruit Oil), Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Camellia Sinensis (Leaf Extract), Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone, Isopropyl Alcohol, Pyrus Malus (Apple Fruit Extract), Pyridoxine Hcl, Persea Gratissima (Avocado Oil), Butyrospermium Parkii (Shea Butter), Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium Chloride, Citrus Medica Limonum (Lemon Peel Extract), Hexyl Cinnamal, Parfum, Fragrance 

Odżywka na smutki :)
Energetyzujące opakowanie i ten cytrusowy zapach samego produktu.
Było to bardzo przyjemne.
Ta odżywka jest kolejną odsłoną poprzedniej zielonej wersji Fructis - TU.
Masło shea jest daleko w składzie, ale wcześniej oliwa z oliwek, olej awokado, czy ekstrakty z trzciny cukrowej, rumianku, jabłka i cytryny. 
Blondyny będą zadowolone.
Przyzwoity skład, może i u mnie się sprawdzi.




9. Garnier, odżywka - olejek z awokado i masło karite do włosów suchych i zniszczonych - wizaż
Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis Guineensis Oil/Palm Oil, Behentrimonium Chloride, Cl 15985/Yellow 6, Cl 19140/Yellow 5, Stearamidopropyl Dimethylamine, Chlorhexidine Dihydrochloride, Persea Gratissima Oil/ Avocado Oil, Citric Acid, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Hexyl Cinnamal, Glycerin, Parfum/Fragrance (FIL C39789/1) 


Bądźmy szczerzy. Masła shea w tej odżywce jest tyle co kot napłakał. Całą robotę z naszymi włosami wykonuje (nie wspomniany nawet w opisie) olej palmowy, który jest bardzo tanim -  i dlatego wpychanym wszędzie, gdzie się da wypełniaczem.
Jeżeli odżywka się sprawdza, to pomyślcie o olejowaniu włosów - olejem palmowym - ja robię sobie takie swoje masełkowe MIX-y.


Znacie te maski/odżywki? Co o nich sądzicie?
Coś Wam wpadło w oko?

całuję
kosodrzewina79  

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Alepia - Szampon Alep z Aleppo z olejkiem Nigella

Witajcie,
po dłuższej przerwie witam Was serdecznie,
dzisiaj przychodzę do Was z recenzją szamponu Alep z Aleppo z olejkiem Nigella.



Co od producenta?

"Odżywczy szampon zapobiegający wypadaniu włosów, posiada właściwości wzmacniające i regenerujące dzięki zawartości oleju Nigella. Dla pięknych, zdrowych włosów bez łupieżu. Szampon z olejem Nigella ma działanie łagodzące, reguluje wydzielanie sebum. PH fizjologiczne, nie piecze w oczy, nie podrażnia błon śluzowych. Nawilża i odżywia skórę, regeneruje suche i zniszczone włosy.



Skoncentrowana formuła (gęsty co oznacza, że można porównać go z innymi o dużo większych pojemnościach!). Ekonomiczny. Alepia stawia na jakość i cenę.


Szampony Alepia to czyste zmydlane oleje, bez detergentów, bez SLS, wysoka jakość olei ( olej z oliwek i olej z jagód Laurie Bio) zatwierdzona przez Ecocert. Dzięki niezwykłemu procesowi powolnego zmydlania oraz szlachetności olejów, otrzymujemy ten niezwykły delikatny szampon Alep do włosów.


Marka Alepia gwarantuje autentyczność produktów oraz najwyższą jakość stosowanych olejów.

Sposób użycia: Aplikować małą ilość na wilgotne włosy, masować skórę łagodnie, ale stanowczo aby aktywne składniki przeniknęły wzmacniając korzystne oddziaływanie na skórę i włosy.Dobrze spłukać ciepłą, lecz nie gorącą wodą. Po spłukaniu nałożyć maskę regeneracyjną, w 100% naturalną Alepia z jagód Wawrzynu wmasować delikatnie we włosy po czym dokładnie spłukać.


Skład: Aqua, potassium olivate* (huile d'olive bio), potassium laurate * (huile de baie de laurier bio), glycerin *,Nigella sativa seed oil (huile de Nigelle), potassium hydroxide.
 99,8% składników pochodzenia naturalnego
21,2 % składników pochodzi z upraw biologicznych
Ważna uwaga! Ten szampon nie zawiera EDTA. EDTA to chemiczny środek zmiękczający, ale także trucizna dla organizmu i środowiska. Jeśli macie twardą wodę, z osadem wapiennym, może on tworzyć cienką powłokę na włosach (szczególnie jeśli są farbowane lub po trwałej...), to sprawia, że włosy stają się matowe, ciężkie, szorstkie lub sklejone!
Warto wówczas wybrać jeden z tych trzech rozwiązań, dla dobra Twoich włosów:

  • Stosować wodę do płukania ubogą w wapno lub przegotowaną,
  • Po spłukaniu włosów wodą z kranu, przygotować płukankę z wody i octu lub soku z cytryny: 1 szklanka wody + 1 łyżka octu, spłukać nią włosy, a następnie wysuszyć ( zapach octu zniknie w ciągu kilku minut),
  • Przed użyciem szamponu wymieszać go w równych proporcjach z glinką Bieloun ( Uwaga: glinka Beloun jest w jednym z szamponów Alepii ),
  • Zastosować odżywkę Alepia jako maseczkę po użyciu szamponu opartego na formule mydła Alep z Aleppo pochodzącego z Syrii marki Alepia" (źródło)



Moja opinia:
Zestaw szampon i odżywkę kupiłam z ciekawości, po mojej pozytywnej przygodzie z 40% mydłem Alep, które ładnie oczyszczało moją tłustą skórę twarzy.

 Moje włosy (obecnie) wyglądają mniej więcej tak:



Po pierwszym użyciu szamponu byłam przerażona:
- włosy były tłuste
- posklejane
- brudne z żółtymi nitkami 


włosy wieczorne - w dniu mycia - wyglądały na wilgotne, ale były już suche


na drugi dzień rano - tłuste strąki :(




Po takiej "przygodzie", jak możecie się domyśleć szampon poszedł w odstawkę na długie tygodnie. 

Jednaki później postanowiłam ponownie dać mu szansę. Zaopatrzyłam się w ocet malinowy i jabłkowy i po prostu zaczęłam robić po myciu szamponem płukanki octowe.



Tak oto zaczął się czas eksperymentów z szamponem Alep:
- myłam włosy szamponem Alep
- płukanka octowa
- odżywka Alep

niestety efekt był podobny:

- po myciu włosy na długości ok. 10-ciu cm od skóry głowy były puszyste, miękkie, natomiast dalsza ich część  niestety - posklejana, tłusta



Rano - włosy były po prostu tragiczne :(
- obciążone, tłuste - od razu do ponownego mycia





Nie ustawałam w próbach, testach.
Miałam wrażenie za za każdym razem jest coraz lepiej, ale nadal nie tak jakbym chciała.



  
Moje cienkie,delikatne i puszące się włosy nie polubiły się z płukankami octowymi. 
Nie układały się ładnie,nie było loków, no i ten puch :(

Opakowanie - ładna, zgrabna butelka - 250 ml
Zapach - mocny, wawrzynowy - dla mnie ok, ale wiem, że dla wielu może być on strasznym śmierdziuchem
Konsystencja - gęsta, glutowata
Barwa - żółto-brązowa

Czy do niego wrócę? Myślę, że nie. 
Po szamponie za 50 zł oczekuję jednak czegoś innego. Doceniam jednak jego dobroczynny wpływ na moja skórę głowy. Myślę, że może sprawdzić się od na zdrowych, naturalnych włosach. Z moimi, które pamiętają jeszcze dekoloryzację i drogeryjne farby, ten szampon sobie nie poradził.
całuję
kosodrzewina79

PS krem Vichy wędruje do  butterfly - czekam na adres :)