niedziela, 22 grudnia 2013

Receptury Babuszki Agafii - syberyjski oczyszczający peeling do ciała - ziarna kawy i śmietana (ruska bania)

Witajcie,
w poprzednim poście napisałam Wam o moim pierwszym jesienno-zimowym umilaczu. Teraz pora na drugi produkt. Jest nim peeling do ciała, często za sprawą opakowania nazywany ruską banią.



Opis producenta: 
Kosmetyczna seria produktów Zioła Agafii powstała w oparciu o wieloletnie tradycje medycyny ludowej Syberii. Kosmetyki z serii mogą być wykorzystane dla potrzeb indywidualnych (codzienna pielęgnacja ciała) oraz do wykonywania zabiegów w gabinetach kosmetycznych, odnowy biologicznej, SPA oraz saunach i ruskich baniach (łaźnia parowa).
 Peeling do ciała został stworzony w oparciu o oryginalny przepis syberyjskich zielarzy. Dzięki składnikom naturalnym peeling doskonale oczyszcza pory skóry, poprawia jej oddychanie i stymuluje metabolizm.



Składniki aktywne:
Ziarna kawy zawierają wiele substancji zwalczających wolne rodniki, a przez to spowalniających procesy starzenia się skóry. Kosmetyki z kawą są również niezastąpione w walce z cellulitem, a to za sprawą kofeiny, która przyspiesza spalanie tłuszczu i usprawnia odpływ limfy z tkanki tłuszczowej

Śmietanka zawiera w dużej ilości tłuszcze, minerały i substancji biologicznie czynne. Nawilża, zmiękcza i odżywia skórę

Peeling delikatnie usuwa obumarły naskórek, usuwa toksyny zalegające w komórkach, pomaga ujędrnić skórę i poprawić jej elastyczność, poprawia krążenie krwi w naczyniach włosowatych, zmiękcza, nawilża i odżywia. Peeling usuwa martwy naskórek warstwy rogowej, poprawia ukrwienie i głęboko oczyszcza. Drobinki ścierające delikatnie złuszczają martwe komórki i usuwają zanieczyszczenia zmniejszając uczucie szorstkości naskórka. Regularnie stosowany pozostawia skórę gładką, aksamitną, delikatną w dotyku. Skutecznie oczyszcza przywracając skórze zdrowy blask. Polecany osobom walczącym z cellulitem

Skład:
Aqua, Saponaria Officinalis Extract, Acidum Cremor, Capulus Fabam, Akuzon, Betaine, Glycerol, Triethanolamine, Katon
(polecam też post, a właściwie śledczy wpis na temat składu tego produktu na blogu Cosmetics friend )

Zapach:
dla mnie cudowny, czasami to kawa latte, czasami cappuccino

Konsystencja:



Dostępność:
mój egzemplarz kupiłam u Setare, ale widzę, że aktualnie nie ma go już w ofercie sklepu, bez problemu można go za to dostać w jednym z moich ulubionych ostatnio sklepów: Ukryte w Słowach

Moje wrażenia:
  • moja przygoda z ruskimi baniami zaczęła się od peelingu agrestowego (recenzja--> KLIK), później była właśnie ta wersja kawowa, ostatnio do kompletu kupiłam jeszcze kukurydzę,
  • z ciekawości weszłam w historię zamówień, i aż się przeraziłam, bo okazało się, że za pierwszą agrestową banię zapłaciłam aż 29zł, minął rok i konkurencja zrobiła swoje, ceny tego produktu spadły o ponad 1/3,
  • uwielbiam zapach tego peelingu, kojarzy mi się z bezpiecznymi latami dzieciństwa i budyniami mojej mamy,
  • nie jest to ździerak, a raczej peeling w dotyku bardzo subtelny, ale w działaniu skuteczny, gdy potrzebuję mocniejszego ''tarcia" porcję peelingu aplikuję na rękawicę (tę za parę złotych z Rossmanna),
  • peeling ma postać budyniu/galaretki dlatego nic się nie kruszy, nic nie przecieka między palcami,
  • podczas wieczornego rytuału oczyszczania ciała, uwielbiam ten moment, gdy po całym dniu mam chwilę dla siebie, z odżywką/maską na głowie rozkładam się w wannie, a porcję peelingu wylewam na dekolt, piersi i brzuch, wykonuję wtedy delikatny masaż i w tych słodkich oparach czekam, aż przyjdzie czas na spłukanie maski,
  • peeling jest na tyle delikatny w działaniu, że bez obaw mogę używać go do delikatnej skóry piersi, szyi czy dekoltu,
  • stosowałam go również do peelingu skóry głowy, nie miałam żadnych problemów ze zmyciem go później z włosów
  • w kategorii peeling, jest to zdecydowanie mój ulubieniec roku.
Znacie te peelingi?
całuję
kosodrzewina79

19 komentarzy:

  1. Nie miałam do czynienia z tymi peelingami, ale zaintrygowała mnie wersja agrestowa. Lubię zapach tych sezonowych owoców:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczęłam od wersji agrestowo-gruszkowej.

      Usuń
  2. ja się czaję na te ruskie banie już jakiś czas i jeszcze nie wpadły do koszyka...chyba właśnie najbardziej agrestowy bym chciała na pierwszy rzut mieć...chociaż od kiedy mam rękawicę do peelingu to kosmetyków typu peeling nie używam...ale kuszą niektóre:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem wielkim leniwcem jeżeli chodzi o peelingi, zresztą podobnie jak masła czy balsamy, dlatego wybierając te produkty muszę kierować się zapachami, aby o ich używaniu pamiętać.

      Usuń
    2. ja mam tak samo z peelingami, balsamy/masła do ciała to mogę używać co chwila:)) ale jakoś o peelingach wiecznie zapominam i dlatego kupiłam rękawicę - zazwyczaj albo używam jej razem z którymś z mydeł przy myciu albo po myciu nakładam na skórę olej +rękawica i już sie nie balsamuję;))

      Usuń
  3. Niestety cały ten kwas, który się porobił ze składami zniechęcił mnie do serii Ruska Bania totalnie.
    Btw, nazwa przypadkiem nie odnosi się do łaźni, a nie opakowania?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę uwierzyć jak beznadziejną składnię ma moje pytanie. :P

      Usuń
    2. Myślę, że największy kwas to zrobił dystrybutor z tymi naklejkami ukrywającymi prawdziwe składy. Mnie to również zniechęca do rosyjskich kosmetyków, a zwłaszcza RBA. Ale nie zmienia to faktu, że te duże czarne, propolisowe szampony uwielbiam.
      A co do opakowania, to myślę, że kształt opakowania peelingu i masek jest wzorowany właśnie na rosyjskiej łaźni. urodziłam się na wschodzie Polski i kiedyś miałam okazję w takiej bani się pocić, a później nacierać rosyjskim śniegiem. Miało mi to pójść na zdrowie, a skończył się zapaleniem obu uszu.

      Usuń
    3. A co, z tymi szamponami też był jakiś kwas? Ja się nie dopatrzyłam w nich niczego złego.

      Przykra sprawa z tym zapaleniem uszu, trzeba by się chyba było hartować wcześniej, a nie tak od razu z bani w śnieg ^^

      Usuń
  4. Ale narobiłaś mi apetytu, kawa ze śmietanką ;) Po peelingi do ciała sięgam dość rzadko. Na ten jednak mam wyjątkową ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny peeling, lubię takie mazidełka naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wolę mocne zdzieraki, więc raczej się na niego nie skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie miałam żadnego rosyjskiego peelingu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam kawę i wszytko co kawowe, strasznie mam ochotę na ten peeling, na razie robię sobie kawowy, domowy zdzierak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jednak wolę delikatniejsze zdzieraki.
    Mimo wszystko na ten bym się skusiła ze względu na zapach oraz chwilę odprężenia jakie by mi dawał :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawa konsystencja :) chętnie bym go wypróbowała :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Pokazujesz go w taki sposób, że człowiek ma ochotę zjeść go łyżeczką... do samego dna :) Idę do kuchni, zanim chwycę w przypływie obłędu, którąś ze swoich bań ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niemalże poczułam zapach tego produktu;]

    OdpowiedzUsuń