poniedziałek, 30 września 2013

Wzgardzone ciało..

Wzgardzone? Chyba tak. Pod koniec lipca uświadomiłam sobie, że jestem dla mojego ciała jak taka macocha. Owszem myję je codziennie, ale nic więcej. Gdy porównam do tego swoje zaangażowanie włożone w pielęgnację włosów i twarzy, to ciało naprawdę jest wzgardzone. Aż wstyd się przyznać, ale potrafię całymi tygodniami nie sięgnąć po balsam. Kwestię peelingów, to już zupełnie przemilczę.

Z początkiem sierpnia postanowiłam wziąć się za siebie i postawiłam przed sobą wyzwanie. Dzisiaj mijają dwa miesiące odkąd zaczęłam w pielęgnację ciała wkładać więcej serca.


Zawsze obiecywałam sobie, że będę peelingowała ciało, ale zawsze kończyło się na tym, że kolejny peeling lądował na półce. Dzisiaj pokażę Wam te, których używałam najczęściej.

  • Ruska Bania, Peeling Ziarna Kawy & Śmietana - mój zdecydowany faworyt. Uwielbiam jego obłędny kawowy zapach, który czasami jest Latte, czasami jak cappuccino, a czasami wręcz bywa przyjemnym kakao. Jest to dla mnie niesamowite, jak jeden produkt może mieć tyle twarzy. Mam jeszcze odrobinę mojej również ukochanej wersji z agrestem i gruszką, o której Wam już pisałam-->KLIK. Teraz czas wersję kukurydzianą. Jestem ciekawa, czy spodoba mi się równie mocno jak jej dwie poprzedniczki. 
  •  Planeta Organica - Peeling rokitnikowy - uważam, że właśnie seria rokitnikowa najbardziej udała się Planecie Organice. Ten zapach jest dla mnie cudowny. Peeling lekko nawilża, ale nie tłuści skóry, a to dla mnie jest bardzo ważne.
  • Joanna, Pelling z eksraktem z bzu - ostatnio dostałam na głowę z tym zapachem. Po prostu uwielbiam bez. W moim rodzinnym domu mama zawsze stawiała bukiety bzu, pachniało obłędnie. Zapach peelingu przypomina mi te czasy, ale i bez tej sentymentalnej nuty uważam, że jest to dobry produkt, który ładnie oczyszcza ciało.
  • Pat&Rub, Peeling żurawina i cytryna - pamiętam, że nim go kupiłam naczytałam się ogromnej ilości recenzji, które wychwalały ten produkt pod niebiosa. I gdy już wydałam te prawie 80zł, to myślałam, że moje ciało czekają niebiańskie rozkosze, niczym księżniczka Fiona ujrzę swe nowe oblicze. A tu cóż... ogrem jestem i ogrem pozostanę. 
 Znacznie większą uwagę zaczęłam też przykładać do nawilżania ciała. I musze się Wam przyznać, że gdy dobierze się odpowiedni produkt do swoich preferencji, to naprawdę balsamowanie może być bardzo przyjemne. Ja mam jeden warunek--> mazidło musi się bardzo szybko wchłonąć, nie znoszę tłustej warstwy na ciele. Przez ostatnie dwa miesiące stosowałam głównie trzy masła:


  • OMIA, Krem dermatologiczny do ciała z aloesem - to mój zdecydowany faworyt w tej kategorii. Cudownie lekki produkt z morzem aloesu w składzie. Po jego wsmarowaniu w skórę czułam przyjemne chłodne nawilżenie, ale absolutnie żadnej lepkości czy tłustości. Polubiły go też moje włosy i o dziwo twarz.Znalazłam wreszcie coś czym bez żadnych obiekcji będę nawilżała skórę moich piersi.
  • ISANA, Masło do ciała z orzechem włoskim - stara, stara seria limitowana z Rossmanna. Zakochałam się w niej i zrobiłam zapas. Warto było, bo to dobre mało. Ładnie pachnie i szybko się wchłania.
  • Planeta Organica, Masło rokitnikowe - powtórzę to co napisałam przy peelingu z tej linii. Cudowny zapach. Z zaprezentowanych produktów jest zdecydowanie najbardziej natłuszczające. Uwielbiają go moje stopy i nogi. mam jeszcze wersję cedrową, ale oceniam ją znacznie słabiej.
 A jakie są efekty? Ciało jest bardziej gładkie i nawilżone. Prawie zupełnie zniknęły u mnie czerwone kropki, które miałam na ramionach. Zdecydowanie szybciej idzie mi z depilacją nóg. Widzę same plusy. Nie chcę teraz przegiąc w drugą stronę i balsamować się dwa razy dziennie. Tak co 2-3 dni, to taki mój max.
Moje wyzwanie uważam za udane. Potrzebne mi są pozytywne nawyki.

A jak tam z Waszym ciałem? Też bywa wzgardzone?
całuję
kosodrzewina79

PS teraz biorę się za pielęgnację włosów, które od połowy sierpnia są w wiecznym kryzysie :(
Skończyło się na ostrym cięciu. 
Zawsze miałam kształt U teraz mam V - fryzjerka nawet nie zapytała, zadecydowała sama. 
Pozwólcie proszę, że stylizację i zamysł artystyczny "fachowca" okryję milczeniem.
tak, wiem rozpacz :(

31 komentarzy:

  1. Peeling o zapachu kawy? Muszę go mieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam ten zapach, szczerze polecam :)

      Usuń
  2. serię rokitnikowa mam i faktycznie zapach cudo!! scrub moje ciało bardzo delikatnie natłuszcza, ale na pewno nie tak żeby skóra się kleiła czy lepiła. Mi to w żaden sposób nie przeszkadza - złuszcza bardzo delikatnie.
    Krem do ciała byłby idealny gdyby nie jego "mazanie" się na ciele - jak ja tego nienawidzę w balsamach, ale zaczęłam do niego dokapywać kilka kropel olejku babydream fur mama i jest poprawa - fajnie nawilża i obłędnie pachnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak seria rokitnikowa się im udała, i to pod każdym względem.
      A co do mazania kremu, to po pierwszym użyciu byłam zaskoczona tymi smugami, ale teraz obróciłam to na plus, dodatkowa chwila masażu. Zresztą te smugi szybko znikają. Ale najważniejsze dla mnie jest to, że nie jest to kolejne tłuste dziadostwo napakowane parafiną.

      Usuń
    2. u mnie niestety te smugi aż tak szybko nie znikają..ale wpadłam właśnie na pomysł żeby spróbować dodać podczas balsamowania kwas hialuronowy zamiast oleju - powinien lepiej zadziałać:) wypróbuję dziś wieczorem :D

      Usuń
    3. trochę off topowo;) ale chciałam zaprosić Cię na październikową akcję maseczkową, szczeguły: http://testykosmetyczne.blogspot.com/2013/10/akcja-maliny-pazdziernik-miesiacem.html
      sama o maskach do twarzy ostatnio zapominam więc akcja się może przydać:)

      Usuń
  3. oj tam, od razu ogrem zostanie, a może nie ;)
    "Oblepinka" mi się podoba z Organic, muszę sobie taką oblepinkę zafundować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogrzyca jak nic :)
      a serię z rokitnikiem szczerze polecam, zapach przepiękny :)

      Usuń
  4. Ojej :(. Duzo podcielas?. Kusi mnie od dawna ten pierwszy peeling :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, sporo mi ciachnęła, ale przeżyję, nie mam wyboru :(

      a peeling jest wart grzechu :)

      Usuń
  5. Chyba zamowie ten peeling z Ruskiej Bani przy okazji kupna szamponow, nigdy nawet nie interesowalam sie ich kosmetykami do ciala. A powiem Ci, ze zaczelam sie w pierwszej chwili zastanawiac, co robi na zdjeciu maska do wlosow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię te peelingi, kiedyś było ich wszędzie pełno, teraz pustki, a naprawdę są warte uwagi :)

      Usuń
  6. Ja mam z Joanny balsam z bzem :) jest świetny i skład nawet spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Cię fryzjera urządziła... Wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  8. moje też bywa wzgardzone, ale nie mogę stosować balsamów codziennie, bo wtedy mam strasznie tłustą skórę, a zapasów cała masa :) Ja bardzo polubiłam peeling Eco Hysteria Samba-Mamba, który pachnie jak Tiramisu a do tego nawilża ciało :) Teraz mam zamiar testować też masło do ciała Apis z minerałami z Morza Martwego, zobaczymy jak sie spisze :) Muszę przyjrzeć się dokładniej tej serii z rokitnikiem skoro tak ładnie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kosmetyki Apisu są bliskie memu sercu, będę śledziła Twoje wpisy w oczekiwaniu na recenzję

      Usuń
  9. Kolejna fryzjerka, która nie słucha, co się do niej mówi. Współczuję:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaciekawił mnie peeling rokitnikowy. Miałam z tej serii szampon do włosów i nie mogłam przestać go wąchać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie Ci współczuję ;/;/;/ na porost polecam Ci serum agafji.

    Mi na pustynię bardzoo pomogła OMIA arganowa (dziękuję za recenzję :*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam je i z pewnością po nie niedługo sięgnę, wykończyłam już Omię arganową, może pomoże mi ta z macadamią

      Usuń
  12. Nie mam nic z tego :( Ale mam ten sam problem - włosy pieszcze a ciało idzie w kąt. Chociaz jest powolna poprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Peeling do ciała z Joanny to jeden z moich ulubionych, lubię go szczególnie za zapach:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham peeling Joaana, właśnie mi się skończył i będzie we wrześniowym denku,ja nawilżam swoje ciało codziennie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. peeling z Pat&Rub kusi mnie strasznie, ale ta cena to jakaś porażka..ja zużywam peeling średniej pojemności w dwa tygodnie, nie wyrobiłabym, gdybym musiała płacić 80 zł co tak krótki czas :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Peelingi wszelkiej maści uwielbiam, jak do ciała tak i do twarzy, podoba mi się ten peeling z ruskiej bani - świetnie, apetycznie, wygląda - wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli chodzi o odżywkę alverde: ona jest gęsta kochana i nie zużywam dużo na raz, a ja nie mogę teraz za dużo nakładać na na raz, bo inaczej mam przyklap :) Chyba zacznę myć włosy codziennie :P Ale sporo pójdzie na skórę głowy, na pewno balea z kofeiną, bingo drożdżowa, z algami i może 40 składników. Coś aloesowego też, omia albo faith in nature. :*

    OdpowiedzUsuń