wtorek, 27 sierpnia 2013

Glinka szara - moje przemyślenia.

Witajcie,
w dzisiejszym poście chciałabym Wam opowiedzieć o moich doświadczeniach 
z glinką szarą.




Opis i właściwości:
To glinka o właściwościach oczyszczających. Zawiera siarkę, magnez, wapń oraz mangan, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 45%), glinu (około 30%) i żelaza (około 2,5%). Normalizuje pracę gruczołów łojowych. Zapobiega powstawaniu podrażnień, wywołanych nadmiernym gromadzeniem się sebum na powierzchni skóry. Reguluje proces keratynizacji naskórka oraz chroni przed nadmierną utratą wody. 
Skutecznie łagodzi podrażnienia skóry, aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek. (źródło)




Opakowanie/Konsystencja:
foliowy woreczek z proszkiem w kolorze ecru



Dostępność/Cena:
ja swoją glinkę kupiłam w sklepie UkrainaShop za 3,99zł 
(ale ostatnio dawno jej nie widziałam)


Moje przemyślenia:

Glinkę kupiłam w listopadzie 2012 roku, i już od samego początku było z nią coś nie tak. Po aplikacji glinki, twarz bardzo! mnie paliła. Pomyślałam, że tak się pewnie dzieje za sprawą kremu RetinA. Obecnie, gdy retinoidy odstawiłam wiele tygodni temu, glinka zachowuje się tak samo, jak paliła, tak pali.

Na zdjęciach widzicie jak zareagowała moja twarz na ostatnią aplikację glinki. Nie byłam w stanie wytrzymać przepisowych 20 minut. Mam naprawdę tłustą i grubą skórę, która nie należy do tych bardzo wrażliwych, ale w przypadku tej glinki, nawet ona została podrażniona.

Glinkę jak zwykle rozcieńczałam hydrolatem i aplikowałam na czystą skórę. Zazwyczaj nie mam problemu z tym, aby maseczka była na twarzy nawet i 30 minut, ale z glinką szarą ten czas skrócił się aż trzykrotnie. Po prostu nie byłam w stanie wytrzymać dłużej. Twarz tak mocno paliła. Nie pomagało spryskiwanie jej hydrolatem.
Trzecia część zdjęcia ukazuje fragment mojego dekoltu, gdzie też nałożyłam glinkę. I jak widać podrażnienie też tam się pojawiło.
Po zmyciu glinki pieczenie szybko ustało. Ale intensywne pulsowanie twarzy trwało jeszcze kilka minut. Czy twarz został oczyszczona? Średnio, myślę, że bardziej rozpulchniona. Glinka pootwierała moje pory, ale już nie potrafiła ich ładnie zamknąć i ukoić. Z tym rewelacyjnie radziła sobie glinka czarna, pisałam Wam o niej TUTAJ. Omawianej glinki nie stosowałam na skalp, bo po prostu się bałam.



Po tych złych doświadczeniach, postanowiłam glince szarej dać jeszcze jedną szansę. Tym razem sięgnęłam po gotowca - maseczkę z glinką szarą od Ziai. Zawiera ona olej rzepakowy, glicerynę, cynk, d-panthenol, alantoinę i mocznik, ale też parafinę, silikon i parabeny. Wiem, że dla wielu osób jest ona ich numerem jeden, o czym świadczą wpisy na Wizażu, ale ja jednak pozostanę wierna czystym glinkom w proszku. 


Podsumowując radziłabym Wam uważać z rosyjską glinką szarą. Zdecydowanie odradzam ją posiadaczkom cer suchych i wrażliwych. Odnośnie maseczki z Ziai, to ta jest nieporównywalnie łagodniejsza, ale też zawiera składniki, których jeżeli mam wybór, wolę nie stosować na twarz.

A jakie są Wasze doświadczenia z glinką szarą?
całuję
kosdrzewina79

19 komentarzy:

  1. ojej...Twoja buzia bardzo zareagowała
    jestem w szoku

    OdpowiedzUsuń
  2. ile jest jeszcze glinek, o których istnieniu nic nie wiem? :D Współczuję Twojej buźce, ja raz wymieszałam zieloną glinkę z kremem myjącym od Avonu i miałam plamę na policzku przez dwa dni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnorodność glinek zaczyna mnie przerażać.. :D
      Nie skusiłabym się na taką mocną jej wersję.

      Usuń
  3. Ojej, to musiało boleć! Będę pamiętać, żeby jej unikać, zwłaszcza że mnie potrafi lekko podrażnić nawet tak chwalona przez Ciebie czarna glinka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, nie wygląda to przyjemnie;/

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurczę, skoro Twoja cera tak zareagowała, to moja by pewnie paliła cały dzień żywym ogniem :/ Dobrze, że zeszło dość szybko :)

    Lubię glinkę różową, a te maseczki ziaji również bardzo lubię, choć z szarą glinką akurat nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko... Bardzo Cię podrażniło :C Na pewno dwa razy się zastanowię, zanim jej spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiepska sprawa:/ Ja jeszcze nie "zaznajomiłam się" dobrze z glinkami, więc na tą będę uważać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś faktycznie jest nie tak z tym produktem! Nigdy nie miałam glinek z tej firmy i szarej tez nie stosowałam jednak nie sądzę by naturalny produkt mógł w ten sposób zareagować. Może jakaś reakcja uczuleniowa wystąpiła u ciebie na jakiś składnik w glince!? Nie mam pojęcia co było przyczyną...

    OdpowiedzUsuń
  9. nie miałam jej i raczej nie sięgnę. Tego gotowaca mialam ale średnio się spisał na twarzy, do tego ma "te" kłopotliwe składniki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skoro Ty nie masz wrażliwej skóry i tak Cię podrażniła, to boje się pomyśleć co zrobiłaby z moją twarzą ;OO

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zużyłam już kilka opakowań glinki szarej z Ziai i jestem bardzo zadowolona z tej maseczki, nic złego nie robi z moją cerą. Z tą rosyjską nigdy nie miałam do czynienia i chyba tak zostanie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Strasznie silna reakcja! Pory nie miały czasu się oczyścić, gdyż szybciej zmyłaś, ale nie dziwię Ci się, że nie ryzykowałaś.

    Ostatnio jesteś specjalistką od glinek ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja używam właśnie tej z Ziaji, którą tu pokazałaś i jestem z niej zadowolona, ale na tą rosyjską raczej bym się nie odważyła

    OdpowiedzUsuń
  14. Brr wspolczuje...Ja tak mialabym po wielu glinkach. Musze je krotko trzymac na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny blog :)

    http://alex-faashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahaha i te zapewnienia producenta "Skutecznie łagodzi podrażnienia skóry, aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek". No faktycznie łagodzi jak cholera :/
    Jest gorzej niż myślałam...
    Współczuję tego uczucia i niestety palącej twarzy.
    Ostatnio też mnie po czymś okrutnie wysypało. Zastanawiam się czy to po sproszkowanych płatkach róż czy po Revlonie Colorstay.
    Całą brodę miałam usianą mikroskopijnymi pryszczykami mniejszymi niż główka szpilki.
    Wyglądało to na jakieś uczulenie czy inne cholerstwo.
    To straszne, że człowiek może sobie zwykłym kosmetykiem kolorowym/pielęgnacyjnym zrobić więcej krzywdy niż pożytku :/

    OdpowiedzUsuń
  17. zaczełąm lubić maseczki na twarz i glinki też powoli mieszam :) Ale biedna z ta reakcją alergiczna :(

    OdpowiedzUsuń