niedziela, 25 sierpnia 2013

Carskie złoto - Planeta Organica - Ajurwedujska Złota maska do włosów.

Witajcie,
dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami 
na temat ajurwerdyjskiej maski od Planety Organica. 
W czerwcu pisałam Wam o jej różowej siostrze masce tajskiej--->KLIK.


Opis producenta:
Gęsta złota maska do włosów stworzona na bazie indyjskich ziół, wykorzystywanych w starej ajurwedyjskiej nauce dla przywrócenia włosom piękna i zdrowia. 

Skład:
Aqua with infusions of Organic Melia Azadirachta Seed Oil, Hydrocotyle Asiatica Extract (Organiczny olej drzewa Nim (Miodla Indyjska) bogaty jest w witaminę E i niezbędne aminokwasy, co sprawia że ma on silne działanie nawilżające, odżywcze i regenerujące), Euterpe Oleracea Fruit Extract (ekstrakt z owoców acai - owoce acai zawierają wszystkie znane witaminy i minerały. Taka ilość pożytecznych witamin nie występuje w żadnym innym owocu. Jagody Acai nasycają skórę głowy witaminami, regenerują strukturę włosa.), Organic Santalum Album Oil (organiczny olej z drzewa sandałowego -  wzmacnia i stymuluje wzrost włosów) , Cedrus Atlantica Bark Oil (olej z cedru - działa antyseptycznie, zmniejszająca łojotok, a także zapobiegająca powstawaniu łupieżu), Juniperus Communis Fruit Extract (arktyczny jałowiec - zawiera powyżej 40% cukrów, eteryczne oleje, smółki, wosk, organiczne kwasy i witaminy, posiada unikalne właściwości  oczyszczające, regenerujące i antyoksydacyjne, wybawia od bezsenności, łagodzi stany depresyjne  i zbytnią nerwowość), Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract (ekstrakt z liści i pędów bambusa pospolitego o działaniu przeciwrodnikowym, ściągającym, przeciwzapalnym, usprawniającym mikrokrążenie skórne); Cetearyl Alcohol (emolient), Amodimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Cetrimonium Chloride (antystatyk), Behentrimonium Chloride (ułatwia rosczesywanie), Cetyl Ether (emolient), Mica (ona jest transparentna, ale kosmetykom nadaje perłowe wykończenie), Titanium Dioxide (pochłania promienie UV), Silica (krzemionka), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antstatyk, tworzy na włosach filtr), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.



A co w składzie?:
Trochę denerwuje mnie ten wstęp "aqua wiht infusions", bo nie wiem czy w tym przypadku zachowana jest kolejność procentowo znajdujących się w masce składników. Na mój nos emolient jest wyżej. Ale pomijając ten aspekt maskę stanowi mieszanka olei: nasycony olej z  miodły indyjskiej oraz stymulujący sandałowy i o działaniu antyseptycznym cedrowy. Do tego cenne ekstrakty z pełnej witamin jagody acai, oczyszczającego jałowca i poprawiających mikrokrążenie liści i pędów bambusa. Maska zawiera również łatwo zmywalny silikon oraz guar, który na niektóre włosy działa obciążająco (np. kreconowlosa).

Opakowanie:
porządna plastikowa puszka w pięknej szacie graficznej

Konsystencja:
gęsta, zbita, prawdziwe masełko






Kolor/Zapach:
złota masa o sandałowo-kadzidłowym zapachu

Dostępność:
sklepy z kosmetykami rosyjskimi, np. TUTAJ

Moje wrażenia:
  •  jest to najpiękniejsza maska jaką w życiu widziałam, za dnia niepozorne masełko, które nocą zmienia się w złociste i rozkoszne szaleństwo,
  • używanie tej maski było dla mnie cudowną aromo- i koloro- terapią, wielkim zaskoczeniem dla mnie był fakt, że tak pragmatyczny człowiek jak ja, będzie zachwycał się drobinkami w masce, a jednak :)
  • patrząc na formułę maski, byłam przekonana, że będzie to tłuścioch niebywały, a tu nic z tego, maska jest lekka, nie zauważyłam spektakularnego nawilżenia,
  • moje loki też się śrerdnio uaktywniały podczas używania tej maski (były drobne, lekko spuszone), myślę, że to sprawka oleju z miodły indyjskiej, która należy do olei nasyconych, tych samych co olej kokosowy, shea, palmowy, których moje włosy raczej nie lubią,
  • maska stosowana na skalap, niestety trochę obciążała moje włosy, dlatego aplikowałam ją na kilka minut przed myciem  (również przed myciem stosuję wcierki), wtedy nie było najmniejszego problemu z przedwczesnym przetłuszczaniem, a wręcz przeciwnie skalp był czysty i nawilżony, żałuję tylko, że to dobre działanie (to pewnie sprawka oleju z cedru i ekstraktu z jałowca, oba działają oczyszczająco i regulująco wydzielanie sebum) odkryłam pod koniec opakowania,
  • dla osób, które za sprawą drobinek obawiają się efektu sylwestrowego, powiem tylko, że nic z tego, owszem zauważyłam kilka złotych drobin, ale to raczej w ilości symbolicznej,
  •  te z Was, którym aloes i proteiny puszą włosy, powinny być zadowolone, tutaj nie znajdziemy tych składników,
Podsumowując, cieszę się, że spróbowałam tej maski, że mogłam wyrobić sobie na jej temat własne zdanie. Z pewnością spisała się u mnie lepiej, niż różowa maska tajska, ale myślę, że to jeszcze nie to, czego szukam. 
Jakie jest Wasze zdanie na temat tej maski?
całuję
kosodrzewina79 

35 komentarzy:

  1. Piękna! Jak płynne złoto ;) Myślę że muszę się kiedyś na nią skusić ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj,jak chciałabym przetestowć tajską wersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tajska u mnie wypadła słabo, ale jak wiadomo inne włosy, inne działanie

      Usuń
  3. Musi wyglądać pięknie.
    Sama zapewne zachwycałabym się jej kolorem.

    Mimo średniego działania chętnie bym ją przetestowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. chiałabym sprawdzić jak spisałaby się na moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ślicznie wygląda :) w sumie ciekawie by było, gdyby te drobinki były bardziej widoczne na włosach..

    OdpowiedzUsuń
  6. zakochałam się chyba w tych drobinkach :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam po niej delikatnie spuszone włosy, ale przez pierwsze 2-3 godziny po umyciu, potem ten efekt znikał na szczęście.

    U mnie obciążała, choć mniej niż marokańska. Marokańska za to nic a nic nie puszy, za to pięknie wygładza i nawilża :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie byla za lekka :(.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapach raczej nie dla mnie, ale konsystencja mi się podoba ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam tylko próbkę. Raczej nie sięgnę - silikon.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam do czynienia z tą maską. Raczej się na nią nie skuszę ze względu na dominację olejów i maseł bogatych w nasycone kwasy tłuszczowe. Moje wysokoporowate włosy mają nieco inne preferencje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tej nie miałam, póki co wypróbowałam maskę marokańską.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z bólem ją wykańczam, żałuje ze wydalam na nią pieniądze. Totalny niewypał, a jeszcze przesuszyła mi włosy zamiast nawilżyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. wygląda ślicznie..mam nadzieję że mój Rokitnik się sprawdzi od Planeta Organica :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wygląda cudownie, muszę ją kiedyś wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ach, pozazdrościłam Ci tych wszystkich masek ;) Jeszcze żadnej nie miałam, ale są na mojej liście i na pierwszy ogień pójdzie chyba marokańska, bo balsam uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Na trzecim zdjęciu wygląda jak masło orzechowe <3!
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  18. Chcę kupić którąś z nich, ale nie mogę się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja własnie zaczynam testowanie tajskiej i mam cichą nadzieję , że u mnie się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda pięknie :) :)
    ja mam marokańską, jest całkiem fajna ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ze wzgledu na wygląd marzę o jej kupnie już od dawna, ale z kolei jej działanie mnie trochę zniechęca(biorąc pod uwagę cenę..). Sama nie wiem, ale chyba w końcu ciekawość wygra.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wygląd ma nieziemski.Będę kiedyś musiała wypróbować wszystkie 3 wersje ,ale póki co moje włosy są bardzo zadowolone ze zwykłej Isany z połączeniem z miodem czy olejkiem makadamia :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Taka maska na zimę :D dodać jeszcze do niej czegoś ładnie pachnącego i siedzieć w domu z kubkiem kakao i dbać o włosiska ;) Boje sie puszku po nasyconych, ale jakby dodać dobrego oleju to może dociąży włosy i problemu nie bedzie.

    OdpowiedzUsuń
  24. ja mam podobne odczucia co Ty :) w tej chwili używam tajskiej maski i oprócz zapachu nic więcej mnie nie zachwyciło ;) natomiast złota maska była dla moich włosów rewelacyjna i na pewno do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kusi i kusi mnie ta maska, ale skoro słabo nawilża, to nie jest dla mnie...:( Ale muszę przyznać, wygląda pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Wygląda "bogato " rzeczywiście pięknie się mieni złotymi drobinami, czysty luksus ;)
    Ciekawa jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak na razie stosuje tajską i już jestem grubo po za połową. Niebawem pojawi się recenzja. Musze przyznać, że na razie sprawdza się dobrze:)

    OdpowiedzUsuń