niedziela, 2 czerwca 2013

Maseczka algowa z acerolą i witaminą C

Witajcie, 
często piszę Wam o pielęgnacji mojej tłustej cery. 
Jeżeli jesteście ze mną dłużej wiecie, że moja skóra twarzy uwielbia algi, glinki, błota oraz witaminę C. 
Gdy zobaczyłam maseczkę, która łączy algi i witaminę C bardzo się ucieszyłam.


Algi niesamowicie wyciszają i łagodzą wszelkie podrażnienia, wspaniale nawilżają i napinają skórę.
Witamina C dział na moją cerę oczyszczająco i rozjaśniająco. Fantastycznie reguluje pracę gruczołów łojowych.

W maju stosowałam krem Avene Tiacnael, który działa wysyszająco na moją cerę. Dlatego, aby temu zapobiec obecnie skupiam się na pielegnacji algami.

Cała obsługa maseczki jest bardzo prosta:

1. Myję dokładnie twarz.
2. Często maseczki poprzedzam peelingiem.
3. W skórę twarzy wklepuję serum (czasami).
4. Przystępuję do wykonania maski: do czystego naczynia wsypuję 3-4 łyżeczki maski, a następnie dolewam przegotowanej wody do czasu, gdy uzyskam odpowiednią konsystencję.
5. Następnie nakładam maseczkę na twarz - z doświadczenia wiem, że algi nakłada się na bogato. Lepiej wtedy trzymają wilgoć, a przez to dają większe nawilżenie.
6. Maskę trzymam na twarzy 20-30 minut.
7. Po tym czasie maseczkę staram się zdjąć z twarzy jednym ruchem (nie zawsze się to jednak udaje), resztki usuwam wilgotnym wacikiem. Twarzy nie myję i nie dotykam!



Moim zdaniem jest to bardzo lekka maseczka. Wcześniejsze maski algowe, które stosowałam przyzwyczaiły mnie do tego, że były one znacznie bardziej treściwe, grubsze i gęstsze. Prezentowałam Wam je tutaj i tutaj.
Ta maseczka z acerolą była w mojej pielęgnacji miłym urozmaiceniem, ale w przyszłości będę sięgała po te treściwsze. Mam wielką ochotę na przetestowanie masek z Apisu i Farmony, no ale to w przyszłości, bo obecnie mam w swoich zbiorach maski z Organique i Bielendy, o których zresztą Wam niedługo napiszę.

Lubicie maski algowe? Może mi jakąś polecicie?
całuję
kosodrzewina79

14 komentarzy:

  1. Masek algowych jeszcze nie próbowałam.
    Teraz testuję maskę z błotem z morza martwego oraz zieloną glinką firmy BingoSpa.
    Sprawdza się całkiem nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masek BingoSpa jeszcze nie miałam, może kiedyś

      Usuń
  2. Próbowałam jej (wiesz jakim cudem ;) ) i tak jak jest dobra, tak koszmarnie ciężko mi się ją usuwało. Może to mój brak wprawy, może po prostu peszek. Siedziałam 30 min w łazience i skubałam maseczkę, ponieważ nie chciała zejść krótkimi i dużymi partiami :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to była kwestia ilości proszku

      Usuń
  3. chyba ją mam ale nie próbowałam jeszcze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam spirulinę na razie i jeszcze jej nie przetestowałam, bo raz, że mam zapas sklepowych, a dwa, że boję się bo to takie skomplikowane.. :D
    Ale ta witaminka C w tej jest baaardzo kusząca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już odstawiam maski gotowe, drogeryjne
      skomplikowane? to się tylko tak wydaje, naprawdę :)

      Usuń
  5. Lubię maski algowe, tej nie miałam, ale witamina C zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oceniam ją jako raczej średnią, warto poszukać czegoś innego!

      Usuń
  6. Dokladnie witamina C zacheca. Lubie kosmetyki bogate w nia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tą maskę jednak w porównaniu do innych masek algowych ta mnie troszkę zawiodła :)

    OdpowiedzUsuń