środa, 5 czerwca 2013

Denko - maj 2013 - cz. I - włosy

Witajcie, 
dzisiaj przychodzę do Was z moim majowym denkiem. 
W kwietniu pisałam o moich wiosennych włosowych porządkach
W moim przypadku takie porządki, oraz plany na denko bardzo się sprawdzają. W gąszczu niezliczonych kosmetyków, które posiadam, po prostu wiem czego używam i się tego trzymam. Gdy patrzę na ilość zużytych opakowań, to sama jestem zaskoczona, ale to po prostu dowód na to, że plany trzeba robić, zwłaszcza gdy ma się dużo pootwieranych kosmetyków.



W tym poście skupię się na włosach, bo myślę, 
że ta sfera wiele z Was najbardziej interesuje.
Twarz i ciało - w następnym poście.

WŁOSY


1. Joanna, Z apteczki babuni, Kuracja wzmacniająca w ampułkach - mocno alkoholowa kuracja z ekstraktem skrzypu i rozmarynu. Chociaż zużyłam już drugie opakowanie, to planuję jeszcze kolejne testy, bo mam jeszcze dwa opakowania, ale wstępnie jestem na plus.

2. BingoSpa - maska z glinką Ghassoul - dla mnie bardzo dobra maska o miłym/świeżym zapachu. Moje włosy ją polubiły. Kupię ponownie.

3. EcoSpa - olej jojoba - wiązałam z nim wielkie nadzieje, ale moje włosy raczej go nie polubiły, ponieważ puszył je i przesuszał. Mam jeszcze jedno małe opakowanie tego oleju, testy niedługo powtórzę.

4. Receptury Babuszki Agafii - balsam na brzozowym propolisie - jednak jestem na nie. Balsam nie nawilżał moich włosów, dziwnie je puszył, psuł skręt. Nałożony na skalp bardzo skracał świeżość włosów. Nie kupię ponownie.

5. Isana - maska/preparat do intensywnej pielęgnacji włosów z wysokoodżywczą proteiną z pszenicy i pantenolem - jest to już moje kolejne opakowanie tego produktu, od zawsze byłam z niego zadowolona. Myślę, że będę do niej wracał stale.

6. Artiste - odżywka intensywnie regenerująca - bomba proteinowa, uważam że jest wspaniałą alternatywą dla tych osób, które nie chcą się bawić w półprodukty, a jednak chciałyby wzbogacać swoje maski proteinami. Myślę, że będzie u mnie stale gościła w domu.

7. Olej z pestek malin - uwielbiam ten olej, fantastycznie nawilża moje włosy, wydobywa z nich ładny skrę. To co mi w nim przeszkadza to jego cena. Myślę, że gdy wykończę swoje olejowe zapasy, to kupię jego duże opakowanie.

8. Mrs. Potters - balsam z melisą i wit. A, E, F - bardzo lubię te balsamy. Jako samodzielne odżywki są dla mnie za słabe, ale gdy przed myciem nałożyłam na włosy bogata maskę, to po myciu stosuję ten lekki balsam. Ale jest dla mnie numerem jeden jeżeli chodzi o mycie włosów odżywką. Kupiłam w maju dwie kolejne butelki z aloesem i ginkgo.

9. Dabur - Amla - myślę, że to nie jest produkt dla mnie, miałam problemy ze zmyciem go z włosów. Ale to pewnie przez parafinę. Nie kupie ponownie.

10. Olej ze słodkich migdałów - mój wielki sprzymierzeniec w walce o nawilżenie włosów. Kupię ponownie.

11. Olej z czarnuszki siewnej - ten olej jest przykładem na to, że jak się kupi mini olej, to tak naprawdę po jego zużyciu nie wiem za dużo o jego działaniu. Mam jeszcze większe opakowanie, testy wkrótce powtórzę. 

12. Khadi - henna jasny brąz - moje włosy kochają hennę. Ostatnio zrobiłam na jej temat oddzielny post

13. Aussie - 3 Minute Miracle - odżywka do włosów, która potwierdziła u mnie regułę, że w moim przypadku silikony są dobre na jeden raz. Gdy stosuję je sporadycznie/rzadko, to jest ok, włosy się ładnie kręcą, są ujarzmione, ale gdy aplikuję odzywkę kolejny, i kolejny raz, wtedy niestety włosy wyglądają źle, są suche i obciążone. Nie wiem, czy kupię ponownie.

14. Joanna, Z apteczki babuni, balsam do włosów nawilżająco - regenerujący - to moja druga butelka, jestem z niego zadowolona. Po umyciu głowy, wgniatam odrobinę produktu we włosy. Uważam, że odżywki b/s bardzo przyczyniły się do poprawy stanu moich włosów. Obecnie stosuję inne wersje odżywek z Joanny.

15. Pollena Ostrzeszów - Biały Jeleń - żel do mycia twarzy z aloesem i ogórkiem - nie sprawdził się on u mnie jako produkt do pielęgnacji twarzy, ale jako szampon tak. Oddzielny post na ten temat.   

Znacie te produkty, coś Was zainteresowało?
całuję
kosodrzewina79

25 komentarzy:

  1. Olej ze słodkich migdałów kusi mnie coraz bardziej.
    Myślę, że będzie kolejny w kolejce do przetestowania. Moje włosy chcą nawilżenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Isana niestety okropnie spuszyła mi włosy, proteinowa wersja Artiste mnie przeraża - ponownie perspektywa puchu. Ale za to w końcu skuszę się na balsam MrsPotters, unikam go od kilku miesięcy, ale chyba jednak nie uda mi się od niego uciec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja Isanę bardzo lubię, jest gęsta i gdy za pomocą półproduktów robię z niej bogatą maskę, wiem, że nic mi z włosów nie spłynie

      A jeżeli chodzi o Artiste, to spróbuj, jest tania. Jeżeli już masz swoją ulubioną maskę, to dodaj do niej małą łyżeczkę tej proteinowej bomby, może tak nie zrobi Ci krzywdy. Bo nawet jeżeli proteiny puszą Ci włosy, to jednak musimy je stosować.

      Usuń
  3. piękne denko :D udalo Ci sie wykonczyc wiele produktów. zrobilas miejsce na nowe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę podziwiam szybkości i ilości zużycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ilość - tak jest duża, ale z szybkością to inna sprawa - z przykrością muszę stwierdzić, że wszystkie zużyte produkty kupiłam w wakacje 2012r, a może nawet i wcześniej :)

      Usuń
  5. wow, sporo tego jak na same zużycia włosowe ;D gratuluję !

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku ! Zawsze jak patrzę na Twoje denko to się zastanawiam gdzie Ty to trzymasz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję tylu zużyć Kochana :)

    U mnie proteinowa artiste nie zdała egzaminu, tak samo jej zielona siostra.

    Isana z pszenicą też nie udała się, ale pewnie przez glicerynę wysoko w składzie, bo do pszenicznych protein chyba nic nie mam, ale muszę to sprawdzić jeszcze.

    Balsam na brzozowym propolisie jest w trakcie testów, na razie sama nie wiem. Ale jest fajnie gęsty i ma zielony kolorek :)

    Balsam joanny z mlekiem i miodem spuszył przez miód i mleczne proteiny.

    Olej z pestek malin uwielbiam, do włosów jako do olejowania mi żal, ale 5-10 kropel do maski idzie często, do twarzy też świetny, rozjaśnia, wygładza, ujednolica ;)

    Oleju z czarnuszki nie miałam, ciekawa go jestem. Ja często po 2-3 użyciach danego oleju wiem, czy się spisze i przeważnie moje wstępne podejrzenia się sprawdzają:)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie odżywka b/s z Joanny totalnie się nie sprawdziła :( Ale balsam MRS. Potter wielbię!

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje, duże denko, będzie miejsce na nowe produkty :)
    A olej ze słodkich migdałów widziałam ostatnio w sklepie z ekologiczną żywnością i chyba też jet na stoiskach eco w dużych marketach, na pewno wyjdzie lepiej cenowo niż z półproduktowego sklepu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Łaaał, gratuluję tak ogromniastego denka! Chylę czoła przed takim zużyciem :)
    Mnie jakoś nie kuszą te odżywki aussie- wysoka cena i słaby skłąd to nie dla mnie. Ale na pottersa się czaję, bo jako szampon się u mnie nei sprawdził, ale jako balsam po umyciu kto wie, może da radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto kochana, uratowałas mi życie pisząc, że pottersy mają ten isopropylowy. Wzięłabym któryś w ciemno i znowu bym się przejechała na kosmetyku.. Uratowałaś zycie moim włosom! Jestem Ci przeogromnie wdzięczna ;* Dziękuję z całego serca :)

      Usuń
    2. Pottersy mają alcohol isopropylowy? Aż idę zobaczyć na mojego.
      Mają, fakt że po zapachu, ale jest. To teraz joaśki idą na bok, dokańczam pottersa, który mi został (jakaś 1/3) i spróbuję wyeliminować isopropylowy, zobaczymy jak włosy zareagują. Tylko czym ja będę myć?? ;) Czas zaopatrzyć się w emulsję i maskę glorii w auchanie, świetnie mi się nimi myło.

      Usuń
  11. a u mnie balsam joanny się nie spisał :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam odlewkę oleju migdałowego od koleżanki i właśnie muszę się wziąć za jego testy. Podziwiam Twoje ogromne denko!

    OdpowiedzUsuń
  13. O mamo! Jak tego dużo zużyłaś! :-D

    OdpowiedzUsuń
  14. jak Ty to robisz że zawsze tyle zużywasz? Myjesz włosy codziennie i wybitnie nie oszczędzasz kosmetyków? Mam zapasy, mniejsze od Twoich i sama już nie wiem jak mam je zużyć i czy to w ogóle kiedykolwiek się uda;))
    balsam z Apteczki Babuni z miodem lubię za zapach, ale mam wrażenie, że ten cały ispropyl alkohol wysusza mi końce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak Ci się udaje wykończyć tyle kosmetyków?!:D

    OdpowiedzUsuń
  16. muszę w końcu wypróbować kosmetyki aussie

    OdpowiedzUsuń