piątek, 1 marca 2013

Wild Earth - egzotyczne lawendowe mydło z mlekiem jaka, miodem i czerwona glinką

Witajcie,

dzisiaj przedstawię Wam moje zdanie na temat mydła, które wygrałam w konkursie "Tydzień Nepalski" na blogu Śliwki Robaczywki.


Otrzymałam egzotyczne, pachnące lawendą mydełko z czystym himalajskim miodem, prawdziwą himalajską glinką oraz mlekiem jaków żyjących na Mount Everest w regionie nepalskim. 



Zanim kilka słów o samym mydle, wcześniej pozwolę sobie przybliżyć Wam kilka faktów o Wild Earth, ponieważ bardzo mnie one zainteresowały i podbiły moje serce.

Wild Earth to niewielka firma zajmująca się produkcją wysokiej jakości produktów z użyciem ziół himalajskich, znajduje się ona w stolicy Nepalu -Katmandu. A tereny Himalajów to nieprzebrany magazyn leczniczych oraz aromatycznych roślin, używanych przez tubylcze ludy do celów zdrowotnych i rytuałów od pradawnych czasów. Produkty Wild Earth są wyrabiane ręcznie przez kobiety pochodzące najczęściej z biednych społeczności. Dzięki pracy w Katmandu mają one szansę na zapewnienie bytu swoim rodzinom dzięki swojej pracy. 

źródło

Wild Earth w swoich działaniach kieruje się następującymi zasadami: 
  • Tworzyć innowacyjne produkty ziołowe w oparciu o tradycje himalajskie przy użyciu surowców pozyskiwanych z licznych mikroklimatów Nepalu
  • Oferować produkty w opakowaniach wytwarzanych przez lokalnych wytwórców, tworząc popyt na przyjazne środowisku sposoby pakowania, przynosząc jednocześnie tak bardzo potrzebny dochód dla nepalskich przedsiębiorstw.
  • Mieć udział i wspierać redukcję chemikaliów w produktach przez użycie naturalnych środków konserwujących oraz oferowanie produktów naturalnych w co najmniej 95%.
  • Oferować produkty nigdy nie testowane na zwierzętach, tylko na ludziach - ochotnikach.
  • Promować dobroczynne działanie himalajskich ziół na umysł, ciało i ducha.
  • Prowadzić handel na zasadach fair trade, pozyskiwanie ziół niezaburzające równowagi ekologicznej, ochronę środowiska i przedsiębiorstwo odpowiedzialne społecznie.
  • Wspomagać niezależność i rozwój ekonomiczny ludzi Himalajów. (źródło)


Moja opinia:

Wygląd - tradycyjna brązowa, twarda kostka mydła - 100g


Zapach - cudny, delikatna nuta miodu i lawendy

Skład - masło kokosowe, woda, olej słonecznikowy, olej palmowy, oliwa z oliwek, mleko jaka, czerwona glinka, lawenda, miód

Działanie - zacznę od tego, że nie pamiętam już kiedy poprzednio trzymałam kostkę mydła w rękach (poza epizodem z mydłem z Aleppo). Już dawno moje kosmetyczne życie zawładnęły mydła w płynie. A tu nagle wygrywam mydło z kostce.
Obawiałam się, że będzie to twarde, śmierdzące i słabo pieniące się mydło. Żadna z tych obaw na szczęście się nie potwierdziła :)
 Mydła używałam do mycia twarzy, ciała, stref intymnych oraz włosów.

Twarz: jestem posiadaczką cery tłustej z niedoskonałościami, obawiałam się czy mydło o tak bogatym składzie nie pogorszy stanu mojej skóry. Początkowo używałam go codziennie wieczorem, jako uzupełnienie demakijażu, który wykonuję płynem micelarnym. Byłam zadowolona, jednak po kilku dniach na twarzy pojawiło się znacznie więcej zaskórników i skóra zaczęła wydzielać więcej sebum. Mydło powodowało również pieczenie oczu, nie jakieś olbrzymie, ale jednak.

Strefy intymne - w tych miejscach sprawdzało się bez zarzutów, ale muszę nadmienić, że nie mam z miejscami intymnymi żadnych większych problemów

 Włosy - musiałam spróbować, nie byłabym sobą. Mydło pieni się wspaniale, dlatego bez problemu mogłam umyć nim włosy. Na początku byłam zachwycona, ale jednak później włosy stały się matowe.

pierwsze mycie, byłam bardzo zadowolona


włosy rozczesywały się idealnie, co było dla mnie szokiem, bo zazwyczaj bardzo się z tym męczę
kolejne mycie - matowienie włosów

mat

Ciało - to miejsce, na którym sprawdziło się najlepiej, wspaniale myło i nawilżało skórę. Po jego zastosowaniu nie używałam już balsamu.




Mydło do końca miało stałą i twardą konsystencję. Wystarczyło mi na ponad miesiąc codziennego używania.
Swoim działaniem zauroczyło mnie na tyle, że postanowiłam dać szansę mydłom w kostkach. Obecnie testuję marsylskie, ale z pewnością wrócę do tych z mlekiem jaka. Myślę, że warto spróbować.

Koszt mydła - 26,49zł
Dostępność - Blisko Natury

Znacie te mydła? Dajecie szansę mydłom w kostce?
całuję
kosodrzewina79


18 komentarzy:

  1. Oj zaciekawiłaś mnie, zwłaszcza, że uwielbiam wszelkiego rodzaju mydełka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tez nie pamietam kiedy ostatni raz mydelka uzywałam :D nawet nei wiem czy uswiadcze w domu mydelniczke do przechowywania ich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak miałam, musiałam kupić mydelniczkę

      Usuń
  3. Uwielbiam kosteczki i coraz bardziej się w nich lubuję, zwłaszcza w tych egzotycznych...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tam J.? :) Trzymasz sie tam dzielnie z tymi dziaslami? Ach te mydla w kostce.. Jakos nie mam do nich zaufania. Tak jak aleppo w postaci pasty jeszcze daje radę, tak te twarde wersje mydla zawsze na dluzsza mete nie zdaja egzaminu jesli chodzi o cere i wlosy. Moze to przez ten olej palmowy/ oliwe oliwek? Nie mam pojecia. Dokladnie myja, chyba nawet zbyt dokladnie, poniewaz wlosy i skora twarzy jest po nich az "piszczaca". Niestety przy okazji mam wrazenie,ze pozbawiaja plaszczyka ochronnego i powoduja matowienie oraz przesuszanie. To tylko moja teoria...

    OdpowiedzUsuń
  5. nie przepadam za mydełkami w kostce :( byc moze czas to zmienic ?:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj faktycznie mat, moze jakbys pozniej uzyla plukanki octowej to by lepiej wygladaly?

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie w domu zawsze jest mały zapas mydła w kostkach, jak niespodziewanie szybko skończy się to w płynie, to w pogotowiu zawsze jest to w kostce. Są to jednak takie zwykłe, popularne mydełka.
    Ale nie ukrywam, mam ochotę na wypróbowanie tych egzotycznych, bogatych w odżywcze składniki.

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam te mydełka - chociaż u mnie nie sprawdziły się od początku w myciu włosów i nie chodzi tutaj o matowienie ;)

    Popieram Eve, być może plukanka octowa pomoże - mydło ma odczyn zasadowy, więc taka kwasowa płukanka będzie doskonała dla zamknięcia łusek włosów i przywrócenia równowagi.

    OdpowiedzUsuń
  9. mi trafiło się mydełko z mlekiem klaczy i też jestem z niego bardzo zadowolona
    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. miód i lawenda - brzmi cudownie, jejku! jeśli chodzi o mydła w kostkach, to ja stosuję Aleppo i jestem bardzo zadowolona :) mam też lawendowe właśnie i jest w porządku, pięknie pachnie, ale nie wiem, jaka to firma - dostałam kostkę w prezencie :) /navy

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja lubię mydła w kostce , ale tylko na początku ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na dalsze recenzje mydełek w kostce. Zazwyczaj właśnie je mam domu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham takie naturalne mydełka...

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie zawsze mydła wysuszają ;/
    A swoją drogą widac, że Twoje włosy są wdzięczne za pielęgnację :))
    Pięknie błyszczą i są widocznie zdrowe.

    OdpowiedzUsuń