niedziela, 3 lutego 2013

Denko - styczeń 2013




Witajcie, w tym poście przedstawię Wam swoje styczniowe denko. 
Tradycyjnie podzielę je na 3 kategorie. 
Zaczynamy :)




1. Queen Helene - naturalny miętowy peeling do twarzy - towarzyszył mi przez wiele, wiele miesięcy. Odpowiadał mi jego konsystencja, nie były to ostre drobiny zanurzone w żelu, ale gęsta, miętowa maska z ziarenkami, które niby delikatnie, ale jednak bardzo skutecznie oczyszczały skórę. Czy kupie ponownie, nie wiem. Rozkochałam się w peelingach enzymatycznych, a jeżeli chodzi o mechaniczne, to myślę o tym brzoskwiniowym z Soraya.
2. Placenta - JS Beauty - stosowałam ją jako maseczkę do twarzy oraz jako dodatek do masek do włosów, myślę, że dalej będą ją stosowała właśnie w ten sposób. Więcej TU.
3. Olay total effects - krem do cery mieszanej i tłustej - kupiłam go na wielkiej promocji, z ciekawości, tak bez przekonania. A dzisiaj, jest to jedno z moich największych kosmetycznych zaskoczeń 2012. Stosowałam go głównie rano, bo ładnie i delikatnie regulował wydzielanie łoju. Czy kupię ponownie? Już kupiłam, w grudniu była ładna promocja z 49zł na 35zł. Polecam.
4. Serum Granat - BU - bardzo liczyłam na jego cudowne działanie, zwłaszcza po recenzji 82Ines, którą widziałam na YT. Niestety bardzo się rozczarowałam, wysypało mnie po nim, nawet na szyi.
5. Sensual - Joanna - plastry z woskiem do depilacji twarzy - lubię je, dobrze spełniają swoją rolę. Polecam.
6. Hydrolat z kwiatów pomarańczy słodkiej - ZSK - używałam go jako toniku oraz rozrabiałam z nim glinki i maski w proszku. Jednak nie zauważyłam dobroczynnego działania na moją skórę. Lubiłam jego pomarańczowo-korzenny zapach.
7. MaxFactor - mascara 2000 Calorie - niestety wielkie rozczarowanie, sklejała mi rzęsy i robiła grudki.
 


8. Artiste - odżywka wzmacniająca - pierwotnie odebrałam ją jako bubel, odstawiłam na kilka miesięcy, teraz gdy dzielnie wprowadzam w życie projekt denko, dałam jej drugą szansę i jestem zachwycona. Jest zdecydowanie odzywką lekką, ale trzymam ją na włosach 15 minut i jest idealnie. Nie obciąża!. Kosztuje grosze w Naturze, warto ją sprawdzić.
9. NAMI - Mleczną Kąpiel -szampon jajeczny na bazie serwatki mlecznej - z SLS, bardzo go lubię, myślę, że w przyszłości skuszę się na inne rodzaje tych szamponów.Więcej.
10. Alverde Men - szampon z rozmarynem, oczarem wirgilijskim i piwem - uwielbiam go! Niedługo będzie dłuższa recenzja.
11. Lawendowe mydło z czerwoną glinką i mlekiem jaka - odmieniło ono zupełnie moje spojrzenie na mydła. Teraz chcę więcej i więcej.
12. Nami - Mumio - stosowałam zbyt sporadycznie, aby napisać coś pewnego. W lutym kontynuuję kurację.
13. Olej z wiesiołka - ładnie nawilżał moje włosy, stosowałam go też wewnętrznie.
14. Olej z pestek malin - cudowne odkrycie - rewelacyjny do twarzy z kroplą żelu hialuronowego, ale również jest cudowny jeżeli chodzi o nawilżenie skalpu i włosów. Polecam. ja wrócę do niego na 100%.
15. Roślinny kwas hialuronowy 1% - mieszałam z nim oleje, aby były mniej treściwe oraz dodawałam do masek. Jestem na tak.
16. Balsam mineralny - stosowałam go jako wcierkę, wstępnie jestem bardzo zadowolona. W lutym kurację powtarzam, dam znać, co z tego wyszło.
17. Mecerat z zielonej herbaty - dałam plamę, wstyd - jest przeterminowany.
18. BingoSpa - maska 40 składników- uwielbiam te maski, wzbogacam je i stosuję przed myciem. Polecam.
19. Mill Mill Placenta Activ - myślałam, że kupuję placentę roślinną, okazało się, że jest to ekstrakt z kobiecych łożysk. Dzielnie wcierałam i masowałam. Nie chcę pisać pochopnej recenzji, teraz skalp odpoczywa po alkoholu, ale myślę, że za 2-3 tygodnie powtórzę kurację.


20. BeBeauty - Creme - kremowy żel pod prysznic - odżywczy z olejkiem migdałowym - tani i nawet ładnie pachniał w opakowaniu, jednak podczas kąpieli stawał się on nieznośnie chemiczny. Ładnie się pienił, ale nie wrócę do niego ponownie.
21. Rexona - jestem tej marcie wierna od lat. Wspaniały antyperspirant :)
22. BabyDream fur Mama - balsam do kąpieli - w tej roli spisywał się rewelacyjnie. delikatny i nawilżający. Stosowałam go też do mycia włosów, w tej roli też był ok. Polecam.
23. Yves Rocher - Tradition de Hammam - żel pod prysznic - ciekawy zapach, taki korzenny. Stosowałam go z przyjemnością, ale regularna cena jest zbyt wysoka. Lubię stosować, go w okolicy Bożego Narodzenia. W zeszłym roku miałam to samo.
24. Yves Rocher - Tradition de Hammam - balsam do ciała - lekki lotion o bardzo intensywnym zapachu. Myślę, że to bardziej przyjemność dla nosa, niż nawilżenie dla skóry. Bardzo delikatny/słaby nawilżacz.
25. Alverde - żel pod prysznic z orzechem macadamia i karite - wspaniały, delikatny i naprawdę nawilżający żel pod prysznic. Stosowałam go z wielką przyjemnością. Polecam.

Coś Was zainteresowało? 
całuję
kosodrzewina79




23 komentarze:

  1. wow, ładnie ci poszło, sporo ;)
    Jestem ciekawa rexony..

    OdpowiedzUsuń
  2. ojojojo :))) sporo sporo tego :D :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że w lutym będzie jeszcze większe, bo wiele produktów jest na wykończeniu :)

      Usuń
  3. spore denko :)
    używam właśnie kilka z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet nie wiesz, jak dobrze rozumiem Twoją tęsknotę
    moje zapasy kosmetyczne skutecznie sprawiają, że nie mam przez najbliższe pół roku szans na to, aby zakupić rosyjskie kosmetyki do włosów
    poza tym, moje tempo zużywania, a Twoje...;)
    zdradzisz mi w końcu jakim cudem udaje Ci się w takim czasie zużyć tyle kosmetyków?;)

    OdpowiedzUsuń
  5. spore denko, ja poluję teraz na balsam z BDFM ale nie mogę go na razie nigdzie spotkać

    OdpowiedzUsuń
  6. wow, ale wielkie zużycia ;) też bym tak chciała ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje denko jak zawsze syte :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. to prawda, z większości tych produktów byłam naprawdę zadowolona :)

      Usuń
  9. Podziwiam - ja od miesięcy męczę się z kosmetykami i nie jestem w stanie ich zużyć. To przytłacza, bo zakupy wywołują poczucie winy:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Pokaźne denko:) fakt alverde z makadamią pachnie ślicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, sporo tego!
    Ja też uwielbiam plastry z Joanny, a żel pod prysznic z biedronki świetnie mi służy w roli pianki do golenia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję kochana ;*
    Właśnie teraz doceniam siłę blogerek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle rzeczy mnie tu zaintrygowalo:) SZczegolnie olej z pestek malin, Alverde Men oraz Nami - Mumio (brzmi tak kosmicznie,ze chociazby przez nazwe mnie ciekawi) :) Ladnie podenkowalas tyle rzeczy. Jak widac tez, niektore urodowe hity co niektorych (serum z granatu, tusz max factora) tak bardzo chwalone, u niektorych niestety sie nie sprawdzaja..

    OdpowiedzUsuń
  14. Spodobała mi się maska z Bingo Spa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. muszę oleje sprawdzić na sobie koniecznie :)
    mam jakąś fazę olejową, chce ich mieć mnóstwo xD

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem bardzo ciekawa co myślisz na temat szamponu Alverde Men!!
    Mój M. go używa i jest bardzooo zadowolony i może mu podkradnę co nie co hihihi

    OdpowiedzUsuń
  17. ten szampon jest moim odkryciem 2012 roku, uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też uwielbiam maski bingoSpa ale tylko gdy je stuninguje półproduktami ;)

    OdpowiedzUsuń