środa, 23 stycznia 2013

Moje wariacje szamponowe - metoda kubeczkowa - szampon z SLS (cz. I)

Witajcie,

dzisiaj kilka słów, o sposobie w jaki myję włosy od października 2012r. 
O tej metodzie czytałam już kilka miesięcy wcześniej, ale wtedy ona do mnie nie przemawiała, nie rozumiałam tego całego zamieszania z kubeczkiem, rozcieńczaniem.

Minęło trochę czasu i jakoś sama dojrzałam do tej metody, której nazwa pochodzi od przedmiotu - kubka, w którym mieszamy szampon z wodą.

Cel metody kubeczkowej:
- łatwiejsze uzyskanie piany bez konieczności intensywnego pocierania/tarcia/szarpania włosów, które pewnością może je osłabić i sprawić, że trudniej jest nam rozczesać włosy
- złagodzenie działania szamponu zawierającego SLS




 Głównym bohaterem jest oczywiście - tzw. kubeczek - w moim przypadku jest to opakowanie po oleju Monoi z Biochemii Urody.



 Ważne jest, aby kubek/słoik miał pokrywkę/wieczko, ponieważ to ułatwi mieszanie szamponu z płynem.



Oczywiście potrzebujemy szamponu z SLS.
  


Ta cała metoda kubeczkowa, nie jest żadną filozofia, ale pokażę ją Wam w przezroczystej butelce. 



Do naczynia wlewam standardową ilość szamponu.


Do szamponu dolewam zwykłą wodę z kranu - ja w tym przypadku przygotowywałam 
wersję "na bogato" i dolałam soku z aloesu, bo akurat kończył się okres jego przydatności.
 Można również dodać hydrolatu czy wody różnej, ale myślę, 
że wtedy ta cała metoda będzie trochę za droga. 
Ja pozostaję wierna wodzie przegotowanej, albo tej z kranu. 

I tyle. Tak rozcieńczonym szamponem myjemy skalp i włosy tak jak zawsze.



 Plusy:
- odkąd stosuję tę metodę nie mam problemów z kołtunami
- działanie SLS jest naprawdę łagodniejsze, widzę różnicę, ponieważ ostatnio 4-5 myć, wylewałam szampon na dłoń, później na włosy i naprawdę zaobserwowałam większe przesuszenie włosów
- ta metoda pozwala na szybsze zużywanie szamponów z SLS :)

Minusy:
- nie zauważyłam, po prostu dodatkowo na wannie stoi mały kubeczek


I jeszcze jedno - w ten sam sposób postępowałam z odżywkami, którymi myłam włosy,
 np. Mrs. Potters czy Isaną. Były one wtedy bardziej delikatne, mniej treściwe, 
ale równie skuteczne.

Po kilku miesiącach stosowania metody kubeczkowej wiem, że ja uwielbiam. 
                         Jest to dowód na to, że czasami najprostsze metody są najlepsze.


Znacie ją? Może macie jakieś swoje techniki/metody mycia włosów?
całuję 
kosodrzewina79 

PS olejek wędruje do Mrs. Arbuzowa - gratuluję i czekam (48h) na Twój adres :)









16 komentarzy:

  1. Robiłam tak raz i faktycznie lepiej się pienią nawet te szampony którymi ciężko uzyskać pianę, myślę że będę to robiła częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię metodę kubeczkową :)
    Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w rozdaniu

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez zawsze uzywam rozcienczonego szamponu z sles :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja zawsze porcję szamponu mieszam z wodą na dłoni, kiedyś mieszałam w kubeczki, ale za leniwa na to jestem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już to robię automatycznie :)

      Usuń
    2. mnie rozcieńczanie w dłoni bardzo denerwowało (zawsze połowa lądowała w wannie zamiast na głowie). Mieszanie w słoiczku jest mega wygodne, szybkie i efektowne. Nie zamienie go na inny super sposób!

      Usuń
  5. nie wiedziałam o tym:) ale ciekawa metoda;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sprytne! I w sumie lepiej takim szamponem, rozcieńczonym myć głowę, niż typowym, wyciśniętym prosto z butelki...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tej metodzie ale nigdy z niej nie używałam.Czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam, na dłuższą metę nie próbowałam, może czas zacząć :-)
    A serio - metodę kubeczkową stosuję zawsze, gdy kończy się szampon i nie udaje mi się wydobyć reszty z denka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam i stosuję, a co to za szampon? Nigdzie takiego nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  10. Od czasu do czasu stosuję metodę rozcieńczonego szamponu. Z tym, że do mojego kubeczka zamiast wody trafia napar kawy. Szampon bardzo się pieni i skuteczniej oczyszcza. Nie muszę go rozcierać na włosach, przez co unikam kołtunów ;-)
    A moje włosy uwielbiają kawę - są po niej miękkie, sypkie, gładkie i mają cudny zapach :D

    OdpowiedzUsuń