wtorek, 20 listopada 2012

witamy nowy dzień...

Miałam wczoraj ciężki dzień, wróciłam do domu i ze zmęczenia usnęłam w wannie, a tyle sobie obiecywałam: poćwiczę, wypiję szklankę soku z natki, pomaluję paznokcie, a tu nic.
Zrobię to wszystko dzisiaj...

Udanego dnia Wam życzę :)
całuję
kosodrzewina79
B. Pawlikowska

Konkurs - "Mydlany Tydzień Nepalski "

Chciałabym Was zaprosić do konkursu organizowanego na blogu Śliwkirobaczywki, do wygrania najróżniejsze mydła:
  •  mydła z Nepalu
  •  mydła z mlekiem klaczy mongolskiej WE
  •  mydła z mlekiem jaka Wild Earth Nepal
  •  mydła dla Joginów Wild Earth Nepal
  •  mydła himalajskie Wild Earth Nepal
  •  mydła tybetańskie Wild Earth Nepal
  •  mydła z zieloną herbatą Wild Earth Nepal
  •  mydła kofeinowe Wild Earth Nepal 

niedziela, 18 listopada 2012

pietruszkowy czas... cz.II - pietruszka i natka pietruszki

Witajcie,
w poprzednim poście pisałam o oleju z nasion pietruszki, którego działanie naprawdę mnie zauroczyło.
Idąc za ciosem zaczęłam eksperymentować z pietruszką i natką pietruszki.


Może to zabrzmi śmiesznie, ale za największe osiągnięcie tego miesiąca uważam zamianę w swojej kuchni tostera, w którym robiłam duuuuużo ciepłych kanapek z zółtym serem na ... sokowirówkę. 
Głównym bohaterem moich sokowirówkowych wariacji stała się natka pietruszki, która:

- zawiera potas, żelazo, magnez, sód, wapń, fosfor, fluor,
- doskonale wpływa na trawienie i przemianę materii, pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego,
- listki pietruszki zapobiegają też wzdęciom i działają moczopędnie – mogą być stosowane w leczeniu kamicy nerkowej oraz dróg moczowych, są też doskonałym środkiem rozkurczowym,
- zielone listki pietruszki zawierają bardzo dużo witaminy C i karotenu, co chroni organizm przed wolnymi rodnikami – cząsteczkami organicznych związków o jednym wolnym elektronie, które działają destrukcyjnie i mogą niszczyć i uszkadzać komórki ważnych narządów (serce, mózg, nerki),
- wapń, magnez i potas zawarte w zielonych listach pietruszki doskonale wpływają na układ krążenia,
- żelazo zawarte w liściach pietruszki pozwala skutecznie zwalczać anemię,
- zjedzona na surowo nać zapobiega również wydobywaniu się przykrych zapachów z jamy ustnej,
- natka zawiera także prowitaminę A, która ma wpływ na nasz wzrok, szczególnie o zmierzchu. Dzienne zapotrzebowanie na witaminę C w organizmie mieści się na jednej łyżce stołowej.

I Swoją przygodę z natką zaczęłam oczywiście od soku:

w tym wypadku naprawdę możemy popuścić wodze fantazji i tworzyć soki jakich dusza zapragnie :)


II Skoro już kręcę i kręcę te soki, to postanowiłam zrobić coś czym będę mogła posilić mój skalp, a zwłaszcza cebulki włosowe, bo tylko zdrowe cebulki dadzą mocne włosy. 


Dlatego, wrzuciłam do sokowirówki:
- jedną małą cebulę (taką od szczypiorku)
- jeden mały pęczek natki
- do soku dodałam jedną łyżeczkę maski drożdżowej Agafii
taką miksturę nałożyłam na skalp na dwie godziny, następnie umyłam głowę delikatnym szamponem i nałożyłam na włosy maskę. Efektów nie będzie od razu, ale myślę, że taka dawka minerałów raz na jakiś czas wpłynie dobrze na moje cebulki.

III  Po naprawdę dobrym działaniu oleju z nasion pietruszki na moją cerę postanowiłam spróbować z sokiem z natki.

Maseczka pietruszkowa:

- sok z jednego, małego pęczka natki pietruszki
- jedna łyżeczka białej gliniki
- 3 krople oleju jojoba

Maseczkę nałożyłam na twarz na 20 minut, już od samego początku czułam intensywne mrowienie (to pewnie ta witamina C).  Po zmyciu maseczki miałam wrażenie, że moja twarz przeszła właśnie bardzo intensywny masaż - bardzo duże działanie drenujące. Zauważyłam również ładne ujednolicenie kolorytu skóry oraz silne nawilżenie i ujędrnienie. 




Działanie tej maseczki przerosło moje oczekiwania, zakochałam się w niej bez pamięci. Wiem, że będę do niej wracała. Jest to mój hit. Zachęcam do spróbowania.

A Wy eksperymentujecie z naturą?
całuję
kosodrzewina79




sobota, 17 listopada 2012

pietruszkowy czas... cz.I - olej z nasion pietruszki

Witajcie,
dzisiaj chciałbym Wam napisać kilka słów o oleju, który mnie absolutnie zachwycił, a był kupiony ot tak z ciekawości. Wiele tygodni przeleżał w lodówce, ostatnio po niego sięgnęłam, bo zauważyłam, że zbliża się ku końcowi jego okres ważności. Mowa o oleju z nasion pietruszki:

Olej z nasion pietruszki pozyskiwany jest z nasion poprzez tłoczenie na zimno, dzięki temu olej zachowuje wszystkie właściwości takie jak wysoka zawartość witaminy A i flawonoidów-antyutleniaczy odpowiedzialnych między innymi za ochronę przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym.

Właściwości oleju z pietruszki:

  • działa ściągająco i antyseptycznie
  • ma działanie detoksykujace i drenujące,
  • pobudza krążenie
  • wyrównuje koloryt skóry
  • rozjaśnienia plam barwnikowych naskórka dzięki dużej zawartości witaminy C
  • po użyciu oleju skóra staje się napięta i pobudzona do regeneracji
  • pomaga w walce z cellulitisem
  • Olej stosowany zewnętrznie wywołuje skurcze: dziąseł (które mają wpływ na wzmocnienie zębów), cebulek włosów (zapobiega wypadaniu włosów). W wyniku obkurczania  naczyń krwionośnych może spowolnić lub zatrzymać krwawienie. Przyśpiesza gojenie się ran. (źródło)

 Z początku, to tak naprawdę nie wiedziałam jak się za niego zabrać, ale skoro pobudza cebulki włosowe, to wykombinowałam papkę na skalp z ecliptą:


Moja papka pietruszkowa:
- 2 łyżeczki - bazą jest maska/odżywka, którą  bez obaw możemy nałożyć na skalp , ja stosowałam: Agafii - maskę drożdżową, Alverde - odżywkę brzozową;
- 1 łyżeczka Eclipty (pisałam o niej Tutaj) - "Władca włosów"- wzmacnia cebulki włosów i zapobiega ich wypadaniu oraz stymuluje i przyspiesza porost włosów, włosy po jej zastosowaniu stają się gęstsze, grubsze i jedwabiście gładkie,
- 3 krople oleju z nasion pietruszki
- 2 krople żelu hialuronowego

Całość nakładałam (wmasowywałam) na 1-2h na skalp, po tym czasie mycie - delikatnym szamponem i maska/odżywka.
Trzymając papkę na skalpie, cały czas czułam mrowienie, więc mam nadzieję, że działa.
O efektach działania tej mikstury będę Was informowała w kolejnych postach.


Za to bardzo szybkie efekty działania oleju zauważyłam na twarzy. 2-3 krople oleju dodawałam wieczorem do kremu na noc, rano moja (zawsze bardzo tłusta) twarz była matowa, koloryt jej był ujednolicony, ale najbardziej uderzyło mnie to, że twarz była taka promienna, nawilżona.
Zaczęłam dodawać oleju do maseczek z algami i glinką i naprawdę jestem bardzo zadowolona, do tego stopnia, że zaczęłam szaleć z pietruszką i natką pietruszki, ale o tym to już w następnym poście.
całuję
kosodrzewina79

PS zapraszam na ciekawe rozdanie u Balbimy, takie w moim stylu :)


czwartek, 15 listopada 2012

moja walka o ...siebie - zwrot ku naturze :)


myśl pochodzi z kalendarza Beaty Pawlikowskiej



                                                                              Witajcie,
w poprzednim poście dzieliłam się z Wami swoimi przemyśleniami dotyczącymi całej chemii, która nas otacza, teraz trochę z innej strony życia - przyłapałam się na fizycznym i duchowym lenistwie. Nie dbam o to co jem, czy ćwiczę. Ten stan trwał już tak długo, że nawet myślałam, że tak zostanie, ale ku mojej wielkiej radości OBUDZIŁAM SIĘ.  
Chcę zmienić trochę w swoim życiu, ostatni rok nie był dla mnie zbyt łaskawy, dużo złych myśli, przeczuć zajadanych słodyczami, pizzą czy białymi bułami. A skoro jedzenie jest naszym paliwem, to nic dziwnego, że jechałam jak stary gruchot, paliwa/sił starczyło mi tylko na kilka porannych godzin, a później to już tylko wielkie zmęczenie. Chęć na zmiany mnie zaskoczyła, ucieszyłam się bardzo! Oczywiście później pojawiła się myśl, że zacznę od nowego roku (kupiłam sobie nawet kalendarz Pawlikowskiej). Kurcze! ale przecież starego roku zostało jeszcze 7 tygodni, to bardzo dużo czasu, na zmiany na nabranie sił i to co dla mnie najważniejsze za dokończenie spraw dla mnie bardzo ważnych, które bez sensu odkładam na później, a gdy tylko o nich pomyślę oblewa mnie zimy pot. Czas się tym zająć. Czas zająć się sobą i swoim życiem.

 

Rozpoczynam od paliwa, tego co ma mi dać siły do działania, do zmian. W sobotę zrobiłam zakupy (i o dziwo można wyjść ze sklepu bez lodów, drażetek i czekolady). Zaczęłam swój żywieniowy detox. 
Opiekacz do tostów poszedł w odstawkę na rzecz sokowirówki.

 
Wczoraj znów zrobiłam zakupy, kolejne dni bez słodyczy, białego pieczywa i zółtego sera są trudne, ale możliwe :)
Trzymajcie za mnie kciuki!
całuję
kosodrzewina79

PS czas konkursu dobiegł końca, nie potrafiłam wybrać odpowiedzi, dlatego w małym losowaniu zwyciężczynią została Kulka, gratuluję i czekam na Twój adres :)

chemiczny detox

Witajcie,

 kilka dni temu robiłam gruntowne porządki, bo przecież w czystym domu mieszka/żyje się lepiej. Miałam takie miejsce, w które ot tak rzucałam zdenkowane (z kilku ostatnich miesięcy) opakowania. Sprzątając zebrałam wszystko w jedno miejsce, nie ukrywam, że przeraziło mnie to ile chemii wylewamy na siebie, ile plastikowych opakowań znosimy do domu.





Te zdjęcia umieszczam, tak ku przestrodze, abyśmy dokładniej przyglądały się składom naszych kosmetyków, bo jednak przecież musimy myć włosy, ciało. Testowanie kosmetyków, owszem jest przyjemne, ale czy takie konieczne? Mam dużo różnych kosmetyków, dlatego będę je systematycznie zużywać, ale nowe produkty będę nabywała jednak bardziej świadomie. Mam w sobie również pragnienie głębszego pochylenia/zwrócenia się ku naturze... Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dużo wytrwałości życzę sobie i Wam.

całuję
kosodrzewina79

wtorek, 13 listopada 2012

Receptury Babuszki Agafii - peeling naturany - agrest i gruszka (ruska bania)

Witajcie,
dzisiaj w ten chłodny jesienny wieczór 
chciałbym Was zaprowadzić w świat zapachu agrestu i gruszki.





NATURALNY PEELING DO CIAŁA
AGREST I GRUSZKA


 Opis producenta:

Peeling do ciała został stworzony w oparciu o oryginalny przepis syberyjskich zielarzy. Dzięki składnikom naturalnym peeling doskonale oczyszcza pory skóry, poprawia jej oddychanie i stymuluje metabolizm.
Agrest
ma działanie przeciwzmarszczkowe ze względu na antyoksydanty zawarte w składzie. Wygładza skórę oraz przyspiesza jej regenerację, reguluje koloryt skóry i rozjaśnia przebarwienia. Działa bakteriobójczo i redukuje wydzielanie sebum, dając znaczną poprawę w przypadku skóry łojotokowej.
Gruszka
ze składników mineralnych najwięcej zawiera potasu, ale także bogata jest w fosfor, wapń, magnez, sód, miedź, żelazo, a także bor i jod. W owocu występują kwasy owocowe (kwas jabłkowy, kwas cytrynowy), węglowodany, olejki eteryczne, błonnik i pektyny. Zawiera także witaminy: A, B1, B2, B6, C i PP.
Wykazuje działanie wygładzające - delikatnie usuwa martwe komórki wygładzając wszelkie niedoskonałości skóry, kojące, nawilżające i rewitalizujące dzięki zawartej fruktozie. Polifenole oraz kompleks witamin A, E, C ujędrniają, spowalniają proces starzenia się skóry, a także chronią ją przed szkodliwym działaniem promieni UV.
 
DZIAŁANIE:

  • poprawia krążenie krwi i relaksuje ciało,
  • peeling ma wysokie właściwości oczyszczające oraz złuszcza zrogowaciały naskórek,
  • specjalne drobinki ścierające delikatnie złuszczają martwe komórki naskórka, usuwają zanieczyszczenia oraz zmniejszają szorstkość skóry, pozostawiając ją aksamitnie gładką,
  • po zastosowaniu skóra jest odświeżona, delikatna i zdrowo wyglądająca,
  • polecany przy walce z cellulitem.

SKŁAD: woda, wyciąg z mydlnicy lekarskiej, wyciąg z gruszki, wyciąg z agrestu, akulin, betaina, gliceryna, trietanolamina, katon. (źródło)












Peeling kupiłam w wakacje i byłam rozczarowana; zapachem, konsystencją. 
I tak oto trafił on na kilka tygodni do szafki. 
Nawet o nim zapomniałam, ale ostatnio mam czas gruszkowy, wcinam jedną za drugą i po prostu olśniło mnie, że mam przecież to gruszkowe cudo.
Nie wiem jak to się stało, pewnie to kwestia pory roku, ale dzisiaj mam wrażenie, że to zupełnie inny produkt.
 
OPAKOWANIE - urocze, plastikowy przezroczysty słoik z kremową nakrętką, na której widnieje obrazek z gruszką i agrestem,
ZAPACH - letni, świeży, słodko-kwaśny zapach, wyczuwalna gruszka i agrest,
KONSYSTENCJA - gęsty żel z mnóstwem drobnych, ale ostrych pestek
DZIAŁANIE - peeling stosuję zawsze na suchą skórę, bo uważam, że tak działa po prostu lepiej (tak stosuję każdy peeling). Żelowa konsystencja sprawia, że ładnie, równomiernie rozprowadza się on na skórze, nic nie spada do wanny, nic się nie marnuje. Po kilku sekundach masowania peeling zaczyna się on lekko pienić. Po spłukaniu czuć, że skóra jest zupełnie inna - gładka, odświeżona, nawilżona, ale nie sztucznie natłuszczona (np. parafiną, silikonami).
Moc peelingu oceniam na średnią, ale to oczywiście zależy od czasu jaki poświęcimy na masaż. W pierwszym momencie myślałam, że nie ma co on nawet stawać do walki o moje serce z solno-oliwkowym peelingiem z Dax czy kawowym z Clareny. Ale szybko okazało się, że małe pestki agrestu ścierają równie dobrze jak duże kryształki soli czy cukru. 
DOSTĘPNOŚĆ - sklepy internetowe z rosyjskimi kosmetykami
CENA - ok. 25zł.

Kończąc, jest to idealny peeling na jesień i zimę. 
Jest on dla mnie aromaterapią, odrobiną lata zimą. Polecam :)

całuję
kosodrzewina79

poniedziałek, 12 listopada 2012

TOŁPA - regeneracyjna odżywka - maska odbudowująca - recenzja

Witajcie,
dzisiaj wykończyłam/zdenkowałam maskę z Tołpy,
jest to już moje drugie opakowanie tego produktu,
więc trochę o nim wiem :)

TOŁPA
planet of NATURE
Regenerująca odżywka - maska odbudowująca



Co od producenta?
Maska dzięki bogactwu naturalnych składników intensywnie nawilży, odżywi i wzmocni nasze włosy. Przywróci im sprężystość i objętość. Włosy odzyskają jedwabistą gładkość i połysk.
Jest to odżywka do włosów normalnych, suchych, zniszczonych i farbowanych, która zawiera ekstrakt z białego hibiskusa, olej jojoba, olej migdałowy, keratynę, betainę, d-pantenol i witaminę E. 



SKŁAD:
Aqua, Cetearyl Alkohol (tłusty alkohol,emolient), Behentrimonium Chloride (konserwant, odpowiadający za gruntowne oczyszczenie włosów), Simmondsia Chinensis (olejek jojoba) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (olejek ze słodkich midałów) Almond Oil, Cetyl Esters (emolient), Parfum (zapach), Potassium Phosphate (fosforan potasu), Panthenol, Tcopheryl Acetate (witamina E), Creatine (keratyna), Peat Extract (wyciąg z torfu), Betaine (betaina), Keratin Amino Acids (keratyna, białka), Hibiscus Esculentus Seed Extract (ekstrakt z hibiskusa), Hydroxypropyl Guar, Hydropropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Disodium EDTA, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, DMDM Hydantoin



Co tu mamy? 
jedynie olej jojoba i ze słodkich migdałów przed zapachem, cała reszta, na którą tak się powołuje producent, owszem jest ale po zapachu, czyli w ilościach naprawdę śladowych. To co mnie najbardziej zniechęca to wysoko w składzie konserwant oraz cała seria parabenów na końcu składu.

Działanie maski na moje włosy:

Mam włosy są półdługie/długie, kręcone, cienkie i farbowane henną.
Mają one tendencję do puszenia się, szybko tracą wilgoć, po nocy nadają się już właściwie tylko do związania, bardzo szybko się odkształcają i mają dużą tendencję do przyklapnięcia.
Po nocy włosy tracą skręt, zbijają się w strąki, a...i jeszcze gniazdo z tyłu murowane :(

A co do maski, to:

Opakowanie: półprzezroczysta tuba, 150ml, z której łatwo wydobyć zawartość, na koniec po prostu przecięłam tubę, radzę to zrobić, bo w środku naprawdę jest jeszcze bardzo dużo maski,

Konsystencja: biała,gęsta i tłusta maska,

Zapach: bardzo przyjemny, lekko kwaskawy,

Działanie:
- po użyciu maski włosy rozczesują się bardzo ładnie/szybko
- maska fantastycznie natłuszcza moje włosy
- sprawia, że włosy są gładkie, dobrze nawilżone i bez puch, własnie to działanie najbardziej mnie cieszy, mam ładny/bardzo podkreślony skręt, 
włosy długo trzymają wilgoć, co owocuje, takim "wilgotnym skrętem"
- maska należy raczej do tych tłustych, dlatego radziłabym ją nakładać od ucha w dół, kilka razy nakładałam ją również na skalp, przez dobę włosy były cudne, ale później szybciej się przetłuszczały
- delikatny, hibiskusowy zapach utrzymuje się przez wiele godzin po myciu.

Maskę bardzo lubię, i pewnie ponownie ją kupię
ale mam zastrzeżenia do składu, Tołpa mogłaby się bardziej postarać i zwiększyć ilościowo wartościowe składniki (przed zapach) znajdujące się w masce, a zwłaszcza ten torf, którym tak się szczyci, 
bardzo denerwuje mnie, gdy producent powołuje się na coś, czego tak naprawdę nie ma.

To sprawia również, że nie jest ona moim zdaniem warta swojej ceny - ok.20zł/150ml.
Maskę widziałam w Rossmannie, Schlekerze i Tesco.

zdjęcie zrobiłam w sobotę w Schlekerze


Podsumowując, maskę warto wypróbować, bo naprawdę jest mistrzem natłuszczania, 
dodatkowo jest zgodna z CG.
Myślę, że dziewczyny z suchymi i kręconymi włosami będą z niej zadowolone.
Ja jestem na TAK
a Wy, znacie maskę Tołpy? Co o niej sądzicie?

całuję 
kosodrzewina79


środa, 7 listopada 2012

małe przypomnienie o KONKURSIE :)

Przypominam, przypominam :)



wszelkie dane są pod postem o masce z Organique i tam proszę zostawiajcie odpowiedzi

życzę powodzenia 
całuję
kosodrzewina79

wtorek, 6 listopada 2012

Mleczna kąpiel - szampon na bazie serwatki mlecznej i ekstraktu z łopianu - NAMI

Witajcie,

dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami 
na temat szamponu:

NAMI
MLECZNA KĄPIEL
na bazie serwatki mlecznej 
z ekstraktem z łopianu

zalecany do wszystkich rodzajów włosów
a szczególnie do włosów farbowanych,
zniszczonych, łamliwych
i rozdwajających się




Na szampon natrafiłam kilka miesięcy temu, gdy szukałam jakiegoś ciekawego szamponu jajecznego.

I tak zrobiłam zakupy:

olej i szampon jajeczny zaczynam testować dosłownie na dniach


Co obiecuje producent?

Szampon:
  • doskonale myje i odświeża włosy i skórę głowy
  • działa korzystenie przy łupieżu, podraznieniach i swędzeniu skóry głowy, zapewnia jej zdrowy wygląd
  • odżywia i regeneruje słabą strukturę włosów, szczególnie po ondulacjach chemicznych i farbowaniu
  • chroni włosy przed łamliwością i rozdwajeniem
  • nadaje włosom elastyczności, prężności i mocy


To co istotne, to myślę, że fakt, że głównym skłądnikiem szamponu jest serwatka mleczna, która zawiera ponad 200 życiowo waznych biologicznie aktywnych komponentów: proteiny, lipidy, witaminy, aminikwasy, mikrielementy oraz inne związki czynne.
Proteiny mleczne odżywiają i regenerują strukkturę włosów. 
Lipidy i witaminy chronią i dają energię, a kwas mleczny i jego związki regulują wydzielanie tłuszczu i usuwaja obumarłe komórki, wzmacniając skórę głowy i zapewniając jej zdrowy wygląd.
Ekstrakt z korzenia łopianu dodatkowo odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, odnawia słabą i uszkodzoną strukturę włosów, łagodzi podrażnienia skóry głowy.


Podstawowe związki czynne: laktoza, monosacharoza, olisacharoza, substancje białkowe, aminokwasy, proteiny, lipidy, zestaw witamin A, B, B2, B6, B12, C, E, potas, mangan, sole wapnia, fosforu i sodu.


SKŁAD (bardzo prosty, krótki)
  • Milky Whey -serwatka mleczna
  • Sodium Laureth Sulfate - substancja myjąca
  • Arktium Lappa (Burdock) Exstract - ekstrakt z łopianu
  • NaCl - sól / zagęszcza, konserwuje
  • CI 44090 - barwnik zielony
  • Sodium Benzoate - konserwant

Producent nazywa szampon "łagodnym", ale ja uważam, że tak tak nie jest. 
Dla mnie jest to silnie oczyszczający (SLS) szampon z dodatkiem dobroczynnej serwatki (proteiny) 
i ekstraktu łopianu. 
W składzie jednak najbardziej razi mnie ta sól, wiele osób z bardzo wrażliwymi skalpami może zaznać podrażnienia, przesuszenia. Ja jednak czegoś takiego u siebie nie zaobserwowałam, wręcz przeciwnie skalp jest czysty, biały, po prostu zdrowy. Szamponu używam ok.4 razy w miesiącu. Na początku, gdy myłam nim włosy, były one spłątane, ale gdy zaczęłam rozcieńczać szampon wodą czy sokiem z aloesu - po splątaniach nie było śladu. W roli oczyszczacza jest po prostu idealny. 


cena: ok.17zł/280ml
dostępność: allegro, zielarnie
inne rodzaje: jajeczny, z glinką, z rumiankiem , z uczepem trójlistnym, z pokrzywą

znacie? miałyście?
całuję
kosodrzewina79

niedziela, 4 listopada 2012

Maska algowa oczyszczająca - terapia przeciwtrądzikowa - Organique + KONKURS

Witajcie,
w innym poście pisałam Wam o maseczce algowej z Bielendy, 
dzisiaj też maseczka algowa, ale z Organique.

ORGANIQUE
MASKA ALGOWA
OCZYSZCZAJĄCA



30 gram maski zapakowane jest w srebrzystą saszetkę.





A wykonanie?

Producent zaleca 1/2 opakowania maski wymieszać z wodą do konsystencji śmietany. 
Ja mieszam w zdezynfekowanej filiżance - maskę z hydrolatem z zielonej herbaty.




zeruję wagę

odmierzam 15gram

dodaję hydrolatu i mieszam
na czystą twarz nakładam maseczkę, po 15-20 minutach leżakowania przystępuję do jej zdejmoania






Ostatnio zrobiłam maseczkę z połowy zalecanej ilości i też było ok. 
Myślę, że wieksza ilość to po prostu marnotrawstwo.

maseczka wykonana z połowy ilości zalecanej przez producenta

Ewentualne pozostałości usuwamy wilgotnym wacikiem.

Wiem, że wiele z Was nazywa taki typ maseczek babraniem się, ale ja uważam że warto.
Poprzez dodanie odpowiedniego hydrolatu możemy dodatkowo potęgować, 
albo łagodzić działanie maski.


KONSYSTENCJA: pierwotnie - proszek, wtórnie - gęsta śmietana
ZAPACH: intensywny zapach oleju z drzewa herbacianego i mentolu
DZIAŁANIE: niesamowita wyciszenie, nawilżenie i wygładzenie twarzy

Mam cerę tłustą, z niedoskonałościami. 
Doświadczenie życiowe pokazało mi, że taka skóra wbrew pozorom również bardzo potrzebuje nawilżenia. Maseczki typu peel-off są dla mnie za słabe, natomiast algi w takiej postaci sprawiają, że moje gruczoły łojowe są wyciszone, a skóra nawilżona. Algi stosowane regularnie bardzo poprawiają mój stan skóry.
Do nakładania maseczki zupełnie nie sprawdził się pędzelek - zdecydowanie bardziej polecam łyżeczkę, łopatkę czy nawet własną dłoń.

miałyście? spróbujecie?

całuję 
kosodrzewina79



PS ostatnio mój blog przekroczył 100 obserwatorów, stąd mały konkurs dla Was :)




Konkurs trwa do 15 listopada 2012r.
Do zabawy zapraszam osoby pełnoletnie mieszkające na terenie Polski.
Należy być moim obserwatorem i dodać mnie do blogrolla oraz z głową odpowiedzieć na 3 pytania, jeżeli zaintryguje mnie więcej niż jedna odpowiedź, to wtedy przygotuję również narody niespodzianki.

WZÓR:
Obserwuję jako:
Blogroll:
W Twoim blogu najbardziej lubię:
W Twoim blogu najbardziej razi mnie:
Moja ulubiona maska do włosów to ... (i dlaczego?).



powodzenia :)
całuję
kosodrzewina79