czwartek, 15 listopada 2012

moja walka o ...siebie - zwrot ku naturze :)


myśl pochodzi z kalendarza Beaty Pawlikowskiej



                                                                              Witajcie,
w poprzednim poście dzieliłam się z Wami swoimi przemyśleniami dotyczącymi całej chemii, która nas otacza, teraz trochę z innej strony życia - przyłapałam się na fizycznym i duchowym lenistwie. Nie dbam o to co jem, czy ćwiczę. Ten stan trwał już tak długo, że nawet myślałam, że tak zostanie, ale ku mojej wielkiej radości OBUDZIŁAM SIĘ.  
Chcę zmienić trochę w swoim życiu, ostatni rok nie był dla mnie zbyt łaskawy, dużo złych myśli, przeczuć zajadanych słodyczami, pizzą czy białymi bułami. A skoro jedzenie jest naszym paliwem, to nic dziwnego, że jechałam jak stary gruchot, paliwa/sił starczyło mi tylko na kilka porannych godzin, a później to już tylko wielkie zmęczenie. Chęć na zmiany mnie zaskoczyła, ucieszyłam się bardzo! Oczywiście później pojawiła się myśl, że zacznę od nowego roku (kupiłam sobie nawet kalendarz Pawlikowskiej). Kurcze! ale przecież starego roku zostało jeszcze 7 tygodni, to bardzo dużo czasu, na zmiany na nabranie sił i to co dla mnie najważniejsze za dokończenie spraw dla mnie bardzo ważnych, które bez sensu odkładam na później, a gdy tylko o nich pomyślę oblewa mnie zimy pot. Czas się tym zająć. Czas zająć się sobą i swoim życiem.

 

Rozpoczynam od paliwa, tego co ma mi dać siły do działania, do zmian. W sobotę zrobiłam zakupy (i o dziwo można wyjść ze sklepu bez lodów, drażetek i czekolady). Zaczęłam swój żywieniowy detox. 
Opiekacz do tostów poszedł w odstawkę na rzecz sokowirówki.

 
Wczoraj znów zrobiłam zakupy, kolejne dni bez słodyczy, białego pieczywa i zółtego sera są trudne, ale możliwe :)
Trzymajcie za mnie kciuki!
całuję
kosodrzewina79

PS czas konkursu dobiegł końca, nie potrafiłam wybrać odpowiedzi, dlatego w małym losowaniu zwyciężczynią została Kulka, gratuluję i czekam na Twój adres :)

10 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki!
    Postawiłaś sobie wyzwanie! :)
    Zazdroszczę, może Ja też w końcu wezmę się za siebie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też kiedyś kompletnie nie dbałam o to, co jem. Pochłaniałam 2 opakowania chipsów, 2 czekolady, 4 opakowania ciastek i to wszystko w jeden dzień. Uczyłam się do kolokwium, a w ruch szły same słodycze. W końcu wzięłam się za siebie i teraz w ogóle nie ciągnie mnie do słodkiego;) Od tego można się odzwyczaić:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, mi też potrzebne takie żywieniowe obudzenie ;) I ćwiczyć coś powinnam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. po takim detoksie nagle zaczęłam jeść intuicyjnie, tzn. mój organizm zaczął mi podpowiadać, że mam ochotę np. na rybę, nie tosty itp. :) niestety, brak czasu, złe produkty w domu i do części nawyków wróciłam... :( powodzenia i wytrwałości życzę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dorzuć do tego kiełki- rzeżuchy, brokuł i inne, Twoj organizm z pewnoscia nie bedzie narzekał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia! Ja nie mogę się obejśc bez chipsów do oglądnia filmów.. :/ Trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne zakupy :) ja nie potrafię się obejść bez czekolady, ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest, że jestem teraz jesiennym leniem i wykonanie każdego zdrowszego posiłku wiele mnie kosztuje. Dziś na śniadanie zjadłam drożdżówkę z czekoladą i popiłam kawą. I jak ja mam się dobrze czuć? Skąd brać energię? Muszę znaleźć na siebie sposób, na mojego lenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. O super, ja tez od pewnego czasu zwracam uwage na to co jem :)

    OdpowiedzUsuń