czwartek, 15 listopada 2012

chemiczny detox

Witajcie,

 kilka dni temu robiłam gruntowne porządki, bo przecież w czystym domu mieszka/żyje się lepiej. Miałam takie miejsce, w które ot tak rzucałam zdenkowane (z kilku ostatnich miesięcy) opakowania. Sprzątając zebrałam wszystko w jedno miejsce, nie ukrywam, że przeraziło mnie to ile chemii wylewamy na siebie, ile plastikowych opakowań znosimy do domu.





Te zdjęcia umieszczam, tak ku przestrodze, abyśmy dokładniej przyglądały się składom naszych kosmetyków, bo jednak przecież musimy myć włosy, ciało. Testowanie kosmetyków, owszem jest przyjemne, ale czy takie konieczne? Mam dużo różnych kosmetyków, dlatego będę je systematycznie zużywać, ale nowe produkty będę nabywała jednak bardziej świadomie. Mam w sobie również pragnienie głębszego pochylenia/zwrócenia się ku naturze... Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dużo wytrwałości życzę sobie i Wam.

całuję
kosodrzewina79

20 komentarzy:

  1. Ale tego nazbierałaś :) Nie myślałaś, żeby niektóre opakowania zachować? Masz tam fajne opakowania po maskach i mgiełce z psikawką ;) No, chyba, że masz już taki kolejny zapas ;) Ja żałuję, że kiedyś sporo opakowań wyrzuciłam, niektóre teraz sporo by mi się przydały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda, ja też żałuję, że wyrzuciłam sporo bardzo praktycznych opakowań.

      Usuń
    2. małą część zachowałam, głównie na maseczki w proszku

      Usuń
  2. nigdy nie miałam tylu kosmetyków :o

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale składzik! :) Ja zachowuję przede wszystkim opakowania po próbkach, albo małych produktach, bo przydają się głównie przy wyjazdach albo w produkcji własnych kosmetyków, mieszaniu masek itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dziwię Ci się :)
    Sama mam problem z kupowaniem kosmetyków ale nie mam tego aż tak dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O MATKO! Co za zbiór :) Ja wywalam wszystkie opakowania jakie miałam i często żałowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG, chyba w całym swoim życiu nie miałam tylu kosmetyków!
    :D

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG, chyba w całym swoim życiu nie miałam tylu kosmetyków!
    :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jestem akurat na detoxie kosmetycznym :D

    Możesz zajrzeć do mojego postu :)))

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba nie widziałam tyle nigdy jednym domu! Ale też nie mam na raz zbyt wielu kosmetyków (choć zdaniem niektórych własnie mam ;-P).
    Składy czytam, z moimi alergiami nie mam wyjścia ;-) ale nie wiem, ile miałabym opakowań, gdybym robiła "denka"... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. ojaaa ale kolekcja denkowców:D

    OdpowiedzUsuń
  11. łał, strasznie ilości... :0 ja już od jakiegoś czasu skłaniam się w stronę natury. Czytanie składu to dla mnie rzecz powszednia, z moją wrażliwą buzią nie mam wyjścia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. gdzie Ty to wszystko upchnęłaś :D ja kiedyś zbierałam puste opakowania po kosmetykach przez pół roku, żeby sprawdzić ile zużyłam i ile na o wydałam. Wniosek był jeden: skąd ja na to wszystko wzięłam kasę i mogłabym spokojnie za to na wakacje pojechać. Niestety nie bardzo mnie to czegoś nauczyło, bo dalej kupuję pełno niepotrzebnych rzeczy ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. wow ! :O Gdzieś Ty to trzymała hehe :) Ja też mam zamiar zwrócić się bardziej ku naturze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. fajnie że się tego pozbyłaś, duzo czasu musiało zająć! Ale ile miejsca wolnego się zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Łał, faktycznie przerażające, ja już od jakiegoś czasu próbuję się przestawić na naturalną pielęgnację.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń